Sojusz izraelsko-arabski: największa szansa Bidena na triumf w stosunkach zagranicznych

James Sinkinson

Prezydent elekt ma szansę zapoczątkować najwspanialszą erę pokoju na Bliskim Wschodzie.


Artykul przetlumaczyl sir Google Translate

Po pierwsze, sojusznicy amerykańscy, tacy jak Izrael i pragmatyczne reżimy sunnickie w regionie, są teraz oficjalnie po tej samej stronie i coraz częściej znajdują wspólny język. To otwiera drogę dla amerykańskich dyplomatów do tworzenia nowej rzeczywistości, która lepiej służy interesom USA.

Po drugie, na Bliskim Wschodzie wyłoniła się nowa, silna i otwarta koalicja przeciwko Iranowi i jego imperialnym ambicjom. Każde porozumienie między Izraelem a jednym z jego sunnickich sąsiadów jest negatywnie postrzegane w Teheranie przez reżim ajatollaha. To wzmacnia siły umiaru przeciwko siłom ekstremizmu, które rozciągają się od Iranu przez Irak, Syrię, Jemen, Liban i terytoria palestyńskie.

Ta korzystna sytuacja geopolityczna jest niewątpliwie osiągnięciem odchodzącego prezydenta Donalda Trumpa – takim, które cofa wieloletnie niepowodzenia Ameryki w regionie, zwłaszcza naszą niezdolność do ograniczenia niebezpiecznych wpływów Iranu, który zrujnował cały Bliski Wschód i nie tylko. Ale jest to również wspaniała okazja dla administracji Bidena do osiągnięcia trwałego pokoju i stabilności.Zasubskrybuj The JNS Daily Syndicate przez e-mail i nigdy nie przegap naszych najważniejszych artykułów

Rzeczywiście, byłoby błędem, gdyby zespół Bidena nie budował na tym rozmachu i zamiast tego próbował cofnąć czas do lat Obamy – zadanie niemożliwe, biorąc pod uwagę wszystko, co się wydarzyło. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje region, jest wywieranie przez Stany Zjednoczone presji i dystansowanie się od naszych sojuszników, Izraela i Arabii Saudyjskiej, przy jednoczesnym rozpieszczaniu i przekupywaniu Iranu, co ośmiela siły zbrojne w regionie.

Ponieważ prezydent elekt Joe Biden wyraził chęć ponownego włączenia się do wspólnego kompleksowego planu działania (JCPOA), znanego również jako porozumienie nuklearne z Iranem, ważne jest, aby skonsultować się z sojusznikami Ameryki w regionie. Arabia Saudyjska, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie i oczywiście Izrael są zagrożone – nie tylko przez nielegalny program broni jądrowej Iranu, ale także przez przedstawicieli Republiki Islamskiej w regionie, czy to Huti w Jemenie, czy Hezbollah w Libanie.

W przeszłości, katastrofalnie, w konsultacjach dyplomatycznych w sprawie umowy Obamy z Iranem dominowały kwestie zachodnie. Sygnatariuszami JCPOA, oprócz Iranu, były Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Niemcy wraz z Unią Europejską, a także Rosja i Chiny. Następna administracja powinna dążyć do dodania Arabii Saudyjskiej i Izraela do kręgu sygnatariuszy lub przynajmniej zapewnić im miejsce przy stole. Konsultacje z najbardziej zagrożonymi przez Iran – i dotkniętymi jakąkolwiek umową – są nie tylko mądre, ale wręcz konieczne.

Sojusznicy Ameryki w regionie rozumieją, że program broni jądrowej Iranu jest tylko środkiem do osiągnięcia celu – celem jest kontynuacja islamistycznej rewolucji i dążenie do dominacji w regionie. Stworzenie broni nuklearnej to jeden ze sposobów osiągnięcia tego celu, a uzbrojenie swoich pełnomocników do atakowania przeciwników i siejania spustoszenia w regionie to drugie. Teheranowi należy odmówić obu dróg.

Biden powinien dążyć do rozszerzenia warunków porozumienia, aby zapewnić, że wojownicze zachowanie Iranu stanie się głównym tematem, a nie tylko jego programem broni jądrowej. Jedną z największych krytyki umowy z 2015 r. Było to, że niewiele zrobiło, aby ograniczyć złowrogi cień Iranu w regionie.

W pierwszym roku po zawarciu porozumienia dyrektor amerykańskiego wywiadu James Clapper zeznał, że „Iran – główny sponsor państwowy terroryzmu – nadal wywiera wpływ na regionalne kryzysy na Bliskim Wschodzie za pośrednictwem Międzynarodowego Korpusu Strażników Rewolucji – Siły Qods (IRGC -QF), jego terrorystyczny partner libański Hezbollah i grupy zastępcze… Iran i Hezbollah nadal stanowią zagrożenie terrorystyczne dla interesów i partnerów USA na całym świecie ”. Miesiąc później szef CENTCOM, generał Joseph Votel, zeznał, że Iran stał się „bardziej agresywny od czasu zawarcia porozumienia”.

Stany Zjednoczone wraz ze swoimi regionalnymi sojusznikami powinny wprowadzić do umowy stanowcze klauzule zabraniające Iranowi udzielania pomocy podmiotom uznanym przez Departament Stanu za organizacje terrorystyczne, takim jak Kataib Hezbollah w Iraku, Hezbollah, Islamski Dżihad, Hamas i ugrupowania rebeliantów Huti – ta ostatnia, którą Trump rozważa dodanie jako wyznaczonej organizacji terrorystycznej. Powinien uczynić te klauzule kluczowymi dla przestrzegania przez Iran, a wszelkie dowody świadczące o dostarczaniu przez Iran broni lub zasobów znanym organizacjom terrorystycznym powinny zapewniać system surowych sankcji.

Każda umowa powinna również ograniczać groźby Iranu w Zatoce Perskiej. Jej wojownicze działania w ostatnich latach i groźby zamknięcia Cieśniny Ormuz ogromnie zaburzyły szlaki żeglugowe dla gazu i ropy, co ma ogromny wpływ na amerykańskich konsumentów.

Stany Zjednoczone powinny poprzeć bardziej zdecydowane podejście do Zatoki Perskiej i mieć tam regularną obecność, patrolując wraz ze swoimi sojusznikami, wprowadzając podejście zerowej tolerancji dla irańskich prób zakłócenia.

Zamiary administracji Bidena dotyczące ponownego zaangażowania się w Iran i społeczność międzynarodową z pewnością nie są kategorycznym błędem. Rzeczywiście, wysiłki te mogą przynieść historyczne rezultaty na Bliskim Wschodzie i na świecie, a jednocześnie radykalnie zwiększają wpływy Stanów Zjednoczonych. Musimy jednak wziąć pod uwagę lekcje historii i uczynić każdą przyszłą umowę z Iranem znacznie bardziej wszechstronną i solidną – taką, która bierze pod uwagę przede wszystkim regionalnych sojuszników Ameryki.

Niedawne porozumienia normalizacyjne między Izraelem a państwami Zatoki Perskiej znacznie to ułatwiają, ponieważ dawni przeciwnicy i przeciwnicy w regionie mogą teraz usiąść po tej samej stronie stołu.

Jak na ironię – i nieumyślnie – pierwotna umowa z Iranem zjednoczyła Izrael i państwa sunnickie w opozycji do porozumienia. Teraz prezydent elekt Biden ma szansę stworzyć najwspanialszą erę pokoju na Bliskim Wschodzie, jaką kiedykolwiek zaznał, zwłaszcza od czasu jego ponownego uformowania się po drugiej wojnie światowej.

Zapewniając mądrą dyplomatyczną politykę zaangażowania regionalnego, Biden mógłby zjednoczyć jeszcze więcej narodów w regionie, poszerzając krąg uczestników i wysłuchując obaw najbardziej dotkniętych przez Iran i jego ambicje regionalne.

To może zmienić porażkę amerykańskiej dyplomacji w 2015 roku w jedno z jej najbardziej znamienitych osiągnięć, opierając się na czterech niezwykłych porozumieniach normalizacyjnych, które administracja Trumpa zdołała osiągnąć w ostatnich miesiącach.

James Sinkinson jest prezesem Facts and Logic About the Middle East (FLAME), która publikuje wiadomości edukacyjne, aby poprawić kłamstwa i błędne wyobrażenia o Izraelu i jego stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.


Sojusz izraelsko-arabski

2 komentarze to “Sojusz izraelsko-arabski: największa szansa Bidena na triumf w stosunkach zagranicznych”

  1. Plus amerykanscy Zydzi jak Ben Rhoades,doradca Obamy ,sa przygarnieci przez dementa Bidena, a dla nich Izrael jest jak judaizm dla Torquemady, przechrzczonego Zyda i zalozyciela Swietej Inkwizycji

  2. Miło spotkać notorycznego optymistę.
    Amerykańska polityka zagraniczna jest ciągiem niepowodzeń. Czasem tanich często drogich. Praktycznie od II wojny światowej.
    Przyczyną są skostniałe doktryny polityczne.

    NIe ma powodu zakładać że administracja Bidena odstanie od tej tendencji. Po prostu nie ma w jego administracji ludzi z oryginalnym poglądem na międzynarodową politykę i handel.
    A spuścizna Trumpa jest herezją w oczach administracji Bidena.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: