Uncategorized

Stefan Bratkowski: Pod tym samym niebem. Historia Żydów polskich ( 2 ) i ( 3)

Przyslala Rimma Kaul


Imigracja fachowców

Pierwsi Żydzi, którzy w X wieku docierali na ziemie przyszłej Polski, byli – co się dzisiaj nagminnie, a zgoła niepotrzebnie przemilcza – muzułmańskimi kupcami z arabskich  kalifatów. Nazywano ich lub nazywali podobno siebie „radanitami” lub „rodanitami”. To miano wyprowadzali dawni historycy żydowscy od Rodanu, o tyle nie bez racji, że jeden ze szlaków karawan z kalifatu kordowańskiego wiódł rzeczywiście doliną Rodanu; byłbym jednak skłonny szukać raczej źródłosłowu w jakimś arabskim imieniu z końcówką „ad-Din”, drugim przypadku od „wiara”, może „Rajj ad-Din”, może „Radi ad-Din”? Szlak do Kordowy potwierdzałoby to, że w kastrowaniu młodych niewolników specjalizowały się leżąca po drodze do Hiszpanii chrześcijańska Ratyzbona i twierdza arabskich korsarzy na brzegu francuskim w dzisiejszym Freinet, wtedy – Fraxinet. Ale zaraz trafimy na dowody kontaktów z Chorezmem, z Azją Centralną…

Kupowali na ziemiach przyszłej Polski głównie skóry i niewolników, zostawiając tysiące arabskich dirhemów. Jednego z tych kupców, Ibrahima ibn Jakuba z Tortosy, wysłali kalif Kordowy, al-Hakama I, i jego żydowski wezyr, Hasdaj ibn-Szaprut, nie tylko dla handlu; Hasdaj korespondował zresztą przez cały kontynent z „kaganem” Chazarów nadwołżańskich, turskiego ludu, który od wypędzonych z Chorezmu rabinów przyjął judaizm. Ibrahimowi, który dotarł do Pragi, centrum handlu niewolnikami, zawdzięczamy najwcześniejsze historycznie wiadomości o twórcach państwa polskiego, takich samych zdobywcach i krwawych zbójcach, jak twórcy innych państw średniowiecznej Europy. Lędzianie, Lędyce, od końcowych lat X wieku nazywani Polanami, przyszłe ziemie polskie wyludnili na całe wieki sprzedażą swych podbijanych pobratymców, czego ilustrację mamy w znaleziskach archeologicznych – znaleziono w ziemi Wielkopolski około 30 tysięcy zakopanych dirhemów arabskich. Na korzyść Mieszka I przemawia to, że w latach 960-980 napływ dirhemów do Wielkopolski zanikł; widać, że chrzest otworzył temu zbójeckiemu światu cywilizację. Chrzest i jak możemy się domyślać – handel. Handel innymi już towarami.

Inni  kupcy z Południa, takiej samej specjalności, najpewniej z Chorezmu lub Bagdadu, mieli swoją stację w Przemyślu, po której odkopano cały skarb dirhemów. Docierać musieli znacznie dalej: w roku 986 chrześcijański już władca Polan, Mieszko, podarował 6-letniemu wtedy cesarzowi niemieckiemu, Ottonowi III… wielbłąda,  który na pewno nie pochodził z miejscowej hodowli. Przyprowadzono go raczej z Azji Centralnej, być może któryś z kupców na nim przyjechał – to była epoka apogeum ciepła w tysiącletnim cyklu temperatur Europy. Szkielet wielbłąda z tej epoki odgrzebano na Rusi kijowskiej.

Z tego prawdopodobnie wzięły się późniejsze, dość fantastyczne domysły, że polscy Żydzi wyszli ze świata Chazarów. Nie dyskwalifikujmy wszakże fantazji dawnych historyków – z kręgu Chazarów wywodzili się prawdopodobnie Karaimi, o religii nieco odrębnej, ale zbliżonej do judaizmu, też uchowani przez wieki w Polsce. 

Trudno przecenić rolę tych arabskich Żydów w narodzinach nowożytnej bankowości europejskiej i obrotu pieniężnego. Bili Europie chrześcijańskiej monety. Prowadzili finanse arcybiskupom i książętom, potem i królom. Wbrew poglądowi Józefa Kuliszera, najwybitniejszego po dziś dzień historyka gospodarki, nie pojawili się w Niemczech dopiero w XI wieku. Już w roku 1096 niemieccy, ściślej – lotaryńscy krzyżowcy w drodze na pierwszą krucjatę napadli kolejno gminy żydowskie w Spirze, potem w Wormacji, Moguncji i  Kolonii; w Moguncji ponoć doszło wręcz do „rzezi”. Swoich zbrojnych wysłali dla ochrony Żydów miejscowi biskupi, a w Moguncji – arcybiskup; ukrócili zapędy krzyżowców. 

Nie było jeszcze mowy o chrześcijańskim antysemityzmie. Papieże wcześniej pisali w obronie Żydów do walczących z Maurami Hiszpanów – ponieważ chrześcijańscy Hiszpanie,  prymitywni wojacy, podejrzewali Żydów, i nie bez podstaw, o sprzyjanie pokonanym Arabom, twórcom niezwykłej cywilizacji. Historyk wojen krzyżowych, Steven Runciman, nie miał wątpliwości – lotaryńskie rycerstwo próbowało swoje długi wobec kupców żydowskich regulować likwidacją wierzycieli. Dlatego spróbuję udowodnić tezę, że pierwsze migracje Żydów, fachowców od pieniądza, także na ziemie polskie i Rusi datować wypada na okres grubo wcześniejszy, niż dopiero wieki XIII i XIV. 

Napłynęliby zapewne i bez obaw przed powtórnymi atakami tego rodzaju (powtórzyły się w pół wieku później). Ziemie polskie, jak się rzekło, pozostaną niedoludnione przez całe stulecia, aż po wiek XIX. Będą ściągały osadników ze wszystkich niemal krajów Europy. Głównie z terenu Niemiec, skąd będą w przewadze napływali później potomkowie  zniemczonych od paru pokoleń Słowian połabskich (dziś Niemcy wschodni nawet nie orientują się, czyimi są potomkami; tym  bardziej nie pamiętają, że nazwy Berlina, Lubeki, Drezna,  Lipska, Rostoku, Chemnitz, nic po niemiecku nie znaczą;  słowiańskie nazwy miejscowe ciągną się aż po przedmieścia  Hamburga). 

Od mniej więcej XI wieku Żydzi byli praktycznie głównymi albo i wyłącznymi w Europie fachowcami od pieniądza. Dlaczego? Jako innowiercy mogli – oni jedyni – uprawiać  kredyt oprocentowany, zwany lichwą, potępiany, zgodnie z tradycją rzymską, zarówno przez chrześcijaństwo, jak przez islam. Uwaga: „lichwa”, od niemieckiego „leihen”, oznaczała każdy kredyt oprocentowany, a nie tylko ten oprocentowany zbyt wysoko, jak to rozumiemy dzisiaj. Żydom między sobą też nie było wolno brać procentów, zgodnie z biblijnym, Mojżeszowym zakazem „brania lichwy od brata”; radzili sobie z tym zakazem dość prosto – przy wielości rodzajów ówczesnych monet starczało należność dłużnika, niby przy wymianie, oznaczyć w innej monecie; handel zawsze pobudzał inteligencję, jak wojna wynalazczość techników. Byli też lepszymi, sprawniejszymi kupcami, przygotowywanymi do swego zawodu od dziecka, a jak wszyscy kupcy w świecie tamtego czasu, nieznającym policji ani innych służb porządku publicznego, mieli prawo (i zresztą musieli) nosić broń. 

Niechęć do Żydów w krajach zachodniej Europy, zwłaszcza w Niemczech, swój zarodek miała w rodzących się później, niżeli we Włoszech, miastach. Chrześcijańscy ich mieszczanie  widzieli w Żydach – z odpowiednią dozą zawiści – silniejszą konkurencję w handlu, rzemiośle i obrocie pieniężnym. Władcy zachodni odkryją szansę bogacenia się kosztem Żydów dopiero  później. Na razie opiekowali się nimi i korzystali z ich finansowej pomocy. To wielki kupiec żydowski z Gloucester sfinansował Anglii podbój Irlandii w 1170 roku, a królowie i  możnowładcy angielscy zadłużali się u żydowskich bogaczy na olbrzymie sumy. Religijne motywy prześladowań, jak podczas  napadów pierwszej krucjaty, posłużą i potem kamuflażowi motywów rzeczywistych, czasem nawet w ogóle nieskrywanych. 

W Polsce i na Rusi osiadali najwcześniej zapewne Żydzi z Lotaryngii, wtedy jeszcze świata mówiących po francusku Walonów: Polacy, jak i Ruś kijowska, co wiemy z wczesno-XII-wiecznej kroniki Nestora, dla określenia Żydów przyswoili sobie francuską wymowę łacińskiego terminu „Judaeus” – „Żid”. Nie zaadaptowali ani owego łacińskiego brzmienia, ani nawet germańskiego  „Jude”, choć przygniatająca większość Żydów na ziemie polskie ciągnęła w następnych wiekach z ziem języka niemieckiego. Językiem Żydów polskich zostanie „jidysz”, niemiecki „platt” o średniowiecznym rodowodzie, powstały z krzyżówki dialektów górno-niemieckich i nadreńskich, z domieszką hebraizmów. Jest rzeczą prawdopodobną, że polskiego słownictwa handlowego, poczynając od samego słowa „handel”, nie przynieśli wcale osiadający później w Polsce niemieccy mieszczanie, lecz właśnie już ci mówiący swoim plattem Żydzi z Niemiec, przybysze wcześniejsi. 

To żydowscy fachowcy w drugiej połowie XII wieku Mieszkowi Staremu, księciu Wielkopolski, notorycznemu nb. fałszerzowi monety, tłoczyli jego denary – z hebrajskimi napisami ku czci swego protektora! Już wtedy jako „servi camerae”, słudzy skarbu, pozostawali pod specjalną ochroną ze strony księcia (można ich oglądać, rozróżniając po charakterystycznych spiczastych czapkach, na słynnych Drzwiach Gnieźnieńskich z końca XII wieku w katedrze gnieźnieńskiej). Kto wyrządził im szkodę, obrażał majestat, bo uderzał w interesy książęce. Zabójca Żyda musiał zapłacić 70 grzywien,  karę najwyższą z możliwych, jak właśnie za obrazę majestatu. Kolejny kronikarz polski wyrzekał, że rodzice uczniów szkół  katedralnych, którzy pobili Żydów, musieli za to płacić kary jak za świętokradztwo – i to najwyraźniej ich, książęcych  Żydów, przeklinał jako poborców podatków, nakładanych przez księcia, zwłaszcza w trybie tzw. „odnowienia” monety (brano lepszą, dawano gorszą; stary pomysł, wypróbowany po wielekroć na Zachodzie). 

Mincerze Mieszka Starego, jak i ci pierwsi Żydzi, osiadający na stałe w Polsce i na Rusi, też zapewne wywodzili się z Lotaryngii, z którą utrzymywał Mieszko Stary bliskie stosunki. Za takim domysłem przemawia fakt, że w odróżnieniu od późniejszych przybyszów z Niemiec dobrze znali hebrajski w mowie i w piśmie.


Stefan Bratkowski: Pod tym samym niebem. Historia Żydów polskich ( 2 )

cz. 3

Antysemityzm jako sposób na długi


Pozycja Żydów w finansach europejskich poza miastami-republikami kupieckimi Włoch szybko rosła – aż do wyraźnej  przewagi bogactwa liczonego w gotówce. I to był powód, który z końcem XII wieku obrócił przeciw nim także –  papiestwo. 

Innocenty III, najpotężniejszy ze średniowiecznych papieży, był znawcą problemów pieniądza – sam wiecznie go potrzebujący i wiecznie zadłużony. Nie dziwne, że zaraz z początkiem swego pontyfikatu, w roku 1198, wezwał wszystkich władców chrześcijańskich, by anulowali oprocentowanie długów chrześcijan wobec Żydów. Szukał pieniędzy we wszystkim: to on inspirował rabunkową wyprawę krzyżową na Bizancjum i patronował tyleż morderczej, co grabieżczej krucjacie przeciw albigensom w południowej Francji. W 1205 roku ogłosił, że wszyscy Żydzi za ukrzyżowanie Chrystusa skazani są na wiekuistą niewolę wobec Kościoła (św. Tomasz z Akwinu wyciągnie z tego logiczny wniosek – „skoro Żydzi są niewolnikami Kościoła, Kościół może dysponować całym ich majątkiem”). W 1215 roku Innocenty III podczas czwartego soboru laterańskiego przeforsował  nakaz, by Żydzi umieszczali na swej odzieży specjalny znak – naszyte żółte kółko mieli nosić mężczyźni, a kobiety dwa białe paski. 

Tak Innocenty III zapoczątkował „odwieczny” rzekomo antysemityzm chrześcijański; jak widać, czysto finansowy. Czy nazywać go „antyjudaizmem”, dla odróżnienia od antysemityzmu nowożytnego? Istota pozostaje ta sama –  wrogość wobec Żydów, motywowana dokładnie tymi samymi bodźcami, co w czasach nowożytnych. Choć nawet Innocenty III  nie był w tym jednoznaczny: pod jego patronatem chował się od dziecka przyszły król sycylijski, Fryderyk z rodu Hohenstaufów (Fryderyk będzie później przez  trzydzieści lat cesarzem Niemiec – choć wyprawi się do nich tylko raz w życiu, w roku 1235, by stłumić bunt swego syna i ukoronować królem drugiego syna). Fryderyk zrobił ze  swej Sycylii państwo prawie nowożytnej administracji z uporządkowanymi finansami. Jak przystało porządnemu, chrześcijańskiemu władcy Zachodu palił nieszczęsnych „kacerzy” na stosach, ale w owym 1235 r. obalił – specjalnym  dochodzeniem! – powtarzany od roku 1146 zarzut, obwiniający Żydów o rzekome mordy rytualne i profanacje Hostii; rok później uznał Żydów „sługami skarbu” i tym samym wziął pod królewską ochronę. Co więcej, papieże sami będą potępiali oskarżenia Żydów o mordy rytualne i o zatruwanie studzien. Mimo to wracać będą posądzenia takie przez całe stulecia – zawsze dla tych samych potrzeb i motywów, co deklaracje Innocentego III. 

Mimo wszystko jednak, wbrew interpretacjom dzisiejszym, obejmowała Żydów struktura chrześcijańskiego, feudalnego społeczeństwa Europy. Byli jej składnikiem, i to wyżej  stojącym od warstw niższych. Byli ówczesną „warstwą średnią”, odrębnym stanem feudalnym. I nie ich dotykały najstraszliwsze prześladowania w Europie średniowiecza –  mimo najcięższego religijnie oskarżenia, jakim zdawałaby się odpowiedzialność za śmierć Chrystusa. Rycerstwo zachodniej Europy w kolejnych wyprawach szło walczyć z muzułmanami i chlubiło się liczbą zabitych „niewiernych”, bez względu na ich wiek i płeć.

Poczynając od  panowania we Francji Roberta Pobożnego chrześcijańska Europa zachodnia paliła na stosach, żywcem lub udusiwszy przedtem, heretyków,  prawdziwych i domniemanych – pod byle pretekstem, od zarania pod ewidentnie sfałszowanymi zarzutami. Albigensów poddano ludobójstwu w skali kilkudziesięciu tysięcy osób. Parę tysięcy templariuszy zamęczył torturami i spalił na stosach – wyłącznie dla zdobycia ich pieniędzy – francuski Filip Piękny (następne setki i tysiące krwawych ofiar pochłonie okres reformacji i  psychoza walki z czarami). Pozycja finansowa Żydów zachodniej Europy co najmniej przez kilkanaście pokoleń ratowała ich przed objawami zawiści – przynajmniej do czasu, gdy władcy Europy zachodniej odkryli szansę wzbogacenia się w grabieniu „swoich” Żydów. 

Pod ochroną przywilejów

Moim zdaniem, Żydzi ze świata muzułmańskiego wcale nie zeszli tak prędko ze sceny europejskich obrotów pieniądzem i produkcji pieniądza. Dowód? Na wizerunkach słynnych Drzwi Gnieźnieńskich, owego niezwykłego dzieła sztuki z końca XII wieku, Żydzi wprawdzie nie odróżniają się strojami od otoczenia, ale odróżniają się – owymi nakryciami głowy, a nie były one kwestią żadnego przymusu. Pochodziły, najzwyczajniej w świecie, z krain islamu. Spiczasty, stożkowy kapelusz przywędrował podobno do Europy w czasie wojen krzyżowych, ale jako człowiek, który kilkadziesiąt lat spędził, grzebiąc się w historii obrotu pieniężnego, sądzę, że przybyła ta moda nie z krzyżowcami – bo niby dlaczego oglądalibyśmy te kapelusze akurat na głowach Żydów? Moim zdaniem, przynieśli je na swoich głowach Żydzi, owi muzułmańscy fachowcy od pieniądza; ich konserwatyzm obyczajowy zachowa je znacznie dłużej – polski brakteat, jednostronnie bita moneta, z początku XIII wieku, ukaże mincerza w takim właśnie spiczastym kapeluszu!

Taki brakteat musiał mocno zirytować papieża Innocentego III, odbiorcę świętopietrza z Polski, które zawierało zbyt wiele podfałszowanych monet. Innocenty III, znawca pieniądza, szczepił chrześcijańskiemu średniowieczu antysemityzm, ale w Polsce go nie posłuchano. Ani za jego czasów, po czwartym soborze laterańskim, w którym uczestniczyło pięciu polskich  biskupów, ani później. W roku 1267 kardynał Gwidon, legat  papieża Klemensa IV, Francuza, przybył na synod polskiej prowincji kościelnej we Wrocławiu; domagał się od książąt i  biskupów polskich, by zmusili wreszcie Żydów do noszenia specjalnego stroju i żeby usunęli ich do odrębnych dzielnic w miastach. Bez skutku. Papiestwo potem skarżyło się, że w  Polsce sprzyja Żydom nawet i duchowieństwo…

Tak też i było. Nieco wcześniej, w roku 1264, książę wielkopolski, Bolesław Pobożny, przy współpracy swej duchownej kancelarii, wydał wzorem króla Węgier, swego teścia, pierwszy przywilej na korzyść gminy żydowskiej w  swoim dawniej, książęcym Kaliszu. Przywilej chronił nie tylko osoby tudzież interesy Żydów, ale także ich świątynie i cmentarze.  Należało udzielić pomocy Żydowi napadniętemu w nocy; groziła wysoka kara za niedostatecznie udowodnione oskarżenie pod adresem Żyda, a w sprawie przeciwko Żydowi nie wystarczał świadek chrześcijanin.

Groziła też kara za porwanie dziecka żydowskiego, by je ochrzcić! Z drugiej strony – nie wolno było Żydom przyjmować chrześcijan w gościnę (czyli że nie mogli prowadzić zajazdów). Ale mogli wymagać procentu od udzielonego kredytu i przyjmować w zastaw dobra ruchome; mieli prawo podróżować bez ograniczeń po całym księstwie,  uprawiać handel i rzemiosło. Nie byli „własnością skarbu”, wbrew temu, co dedukują niektórzy współcześni nam historycy; „własnością” wtedy mogli być tylko niewolnicy, a takich nie  brakowało jeszcze i w wieku XIV. Żydów uformowano w Wielkopolsce, a potem w całej Polsce jako odrębny „stan”. Byli takim „stanem” i w innych społeczeństwach feudalnej Europy, ale tylko tu udzielono im takiej, i to realnej ochrony.

Heiko Haumann napisał, że „polscy książęta zaproponowali Żydom obronę przed prześladowaniami”. To nadinterpretacja. Książę Wielkopolski z duchownymi-prawnikami swej kancelarii, wśród których byli wcześniejsi prawdopodobni autorzy zwodu prawa polskiego z roku 1249, sam raczej ściągał Żydów z Niemiec – ściągając i mieszczan. Książęta i biskupi Wielkopolski zakładali wtedy nowe miasta; zakładali je na prawie „magdeburskim”, ale nie chcieli przeniesienia wrogości niemieckich mieszczan wobec Żydów, ponieważ liczyli na dochody od swoich „sług skarbu” i na kredyty od bankierów.

Żydzi przybywali tu zatem jak inni osadnicy, ale tym chętniej, że znajdowali tu refugium wobec prześladowań ze  strony chciwych władców Zachodu – ci teraz bowiem swoich Żydów, fachowców od pieniądza i handlu, więc bogatych, pod różnymi, najczęściej religijnymi pozorami, bez pardonu wywłaszczali, rabowali i mordowali. 

Kiedy Polska stała się europejską ojczyzną Żydów, najdalej szła w swej chciwości „stara wesoła Anglia”: w roku 1278 za obrzynanie monet stracono w Londynie 293 Żydów (jak napisał prostoduszny, angielski historyk nam współczesny – „niewykluczone, że wszyscy byli winni”), a w roku 1290 Edward I wygnał wszystkich Żydów. Mogli zabrać tylko ruchomy  dobytek (wpuści z powrotem Żydów do Anglii dopiero Cromwell w roku 1655). 

Nie inaczej poczynał sobie i francuski Filip Piękny: wygnał Żydów w roku 1306, o czym Paul Johnson w zasadnej miłości intelektualisty do Francji po prostu milczy. Sprowadził Żydów z powrotem w ciągu swego półtorarocznego panowania jego syn, pierwszy z Królów  Przeklętych, Ludwik X Kłótnik, ale nie darmo: z długów, które odzyskają, mieli przekazać mu dwie trzecie. Skończyło się to w parę lat później, po latach nieurodzajów i głodu,  tragicznym, a żywiołowym ruchem „Pastuszków”, ruchem biedoty, wszczętym przez pasterzy (stąd nazwa). Waleczni i nieposkromieni, zdobywali i niszczyli zamki, klasztory i ratusze miejskie, palili księgi podatkowe, a na południu – mordowali swoich wierzycieli. Wśród nich głównie – Żydów. Mordowali i trędowatych, przekonani, że trędowaci w porozumieniu z Żydami zatruwają studnie. Jeśli nie zdążyli wymordować wszystkich Żydów i trędowatych, to jedynie dlatego, że zmobilizowane zbrojne oddziały króla i możnowładców same wymordowały „Pastuszków” do nogi. 

Apogeum koszmaru przyszło jednak w połowie XIV wieku, kiedy plagi wojen w świecie Zachodu Europy dopełniła dżuma, „czarna śmierć”, zawleczona przez genueński statek z Krymu. Umierało na nią od połowy do trzech czwartych mieszkańców miast, w tym oczywiście i Żydzi. Na ziemiach języka niemieckiego obróciło się to w masakry Żydów, którym przypisano – znowu! – zatruwanie studzien. Były to masakry na miarę ludobójstwa, jeśli by użyć XX-wiecznego języka. W Bazylei kilkaset osób gminy żydowskiej spalono w specjalnie zbudowanym po to drewnianym budynku na wyspie Renu; w Strasburgu, zanim jeszcze dotarła do miasta zaraza, dwa tysiące Żydów, którzy odmówili nawrócenia, spędzono na miejscowy cmentarz i spalono na stosach. Tak się działo i w innych miastach, od  Ratyzbony po Antwerpię.

Jeśli nawet liczby ofiar były zapewne parokroć mniejsze, to mordy same nie ulegają wątpliwości. W tej moralnej zarazie odegrał złowrogą rolę ruch „biczowników”, którzy w pieszej pielgrzymce katowali kańczugami i batogami swe obnażone plecy – by cierpieć za swoje grzechy i grzechy całego chrześcijańskiego świata. Szli od miasta  do miasta i wszędzie wszczynali ataki na Żydów. Nie pomogła bulla papieża Klemensa VI; Klemens VI zakazywał mordowania, rabowania i przymusowego nawracania Żydów, tłumaczył, że mór nie oszczędza i Żydów, a pochłania ofiary i tam, gdzie w ogóle Żydów nie ma. W Wormacji i Frankfurcie nad Menem tamtejsi Żydzi w obliczu nieuchronnej śmierci woleli podobno sami  popełnić samobójstwa i spalić się we własnych domach, co musiało pociągnąć za sobą wielkie pożary obu miast. Największa w Europie gmina żydowska Moguncji stanęła do walki z bronią w ręku i zginęła dopiero po zaciekłej obronie. 

Czy w Niemczech i Niderlandach naprawdę zostało po epidemii jedynie kilku Żydów, jak się powtarza dzisiaj za dawnymi kronikarzami? Biczownicy wyprzedzali pochód zarazy,  informacje o zagrożeniu biegły wiadomościami od konnych kurierów kupieckich, wyprzedzały i biczowników, i  zarazę. Gdyby wymordowano wszystkich Żydów, nigdy by się  Polska nie stała nową, europejską ojczyzną Żydów, mówiących swoim niemieckim plattem, a nie po hebrajsku. Od  biblijnego terminu „aszkenaz”, którym Żydzi średniowiecza  nazwali ziemie niemieckie, ci, którzy mówili jidysz, na wieki pozostaną „aszkenazyjczykami”. Do prześladowań doszło na pewno, do prześladowań straszliwych, bo nie było w średniowieczu gorętszych religijnie furii niż furie niewypłacalnych dłużników, ale skalę tych rozpraw koryguje ciąg dalszy historii. Nie byłoby dalszego ciągu, czyli wielkiej migracji na ziemie polskie, gdyby naprawdę zginęli wszyscy czy tylko niemal wszyscy Żydzi ziem języków „ducz”, niemieckich „plattów” lub dialektów holenderskiego.

To „aszkenaz” dowodzi za to, że dawna Lotaryngia nadreńska, przynajmniej ta na północ od Strasburga, mówiła już wtedy po niemiecku, a nie jak w XII wieku po francusku. Pozostała wszelako najbogatszą krainą Europy na północ od Alp. Nigdzie nie robiło się większych interesów i nigdzie nie zazdroszczono Żydom aż tak bardzo ich powodzenia w interesach.

Stefan Bratkowski: Pod tym samym niebem. Historia Żydów polskich ( 3)

Kategorie: Uncategorized

4 odpowiedzi »

  1. Cymes. Doskonały artykuł. A co do źródeł antysemityzmu ,według David Nirenberga w jego książce „Anti-Judaism, the Western Tradition”, antysemityzm zaczął sie w Egipcie, z imigracją szczepów semickich z Kanaanu, z grubsza w wieku 17-16 pne.
    ale autor widocznie nie fachowiec od antysemityzmu, ale cały inny materiał zgrabny i przekonujący. Można mu wybaczyć.

  2. Nonsense, od VIII wieku , a moze juz od II w. n.e. w chrzescijanskich modlitwach w kosciolach jest wspomniane o ” perfidnych Zydach” „perfido Judeo”
    Taki Sw. Augustyn w IV w.n.e. stwierdzil ze „Zydzi powinni cierpiec na wieki wiekow za zamordowanie Jezusa”
    Jest o wiele wicej przykladow, , nie ma co tracic czas na udowodnianie

  3. Kościelny, oficjalny antysemityzm, a raczej należy określić to jako anty judaizm zapoczatkowal Innocenty III. Antyzydowskpsc istniała od czasów pogańskich Greków ( w końcu jest to najstarsza nienawiść świata ), ale Innocenty III wprowadził anty Judaizm do kościelnej doktryny i praktyki. I tu autor artykułu ma racje!

  4. B. ciekawe, ale nie jest prawda jakoby to Innocenty III w XIII w ” zapoczatkowal antysemityzm chrzescijanski” . Istnial od samego poczatku kiedy pierwsi chrzescjijanie, czyli przechczeni Zydzi szaleli z radosci kiedy Tytus w 70 A.D. spalil Jerozolime.
    Jescze przed uznaniem chrzescijanstwa jak religie panstwowa Rzymu w IV w. ne. e., chrzescijanie w Aleksandrii wymordowali miejscowych Zydow, To jest prawie1000 lat przed Innocentym III

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.