Uncategorized

Stara-nowa dyplomacja Lapida i Bennetta

 


Carolnie B .Glick

Minister spraw zagranicznych Yair Lapid i premier Naftali Bennett i ich koledzy umniejszali znaczenie porozumień Abrahama, jednocześnie skutecznie przywracając politykę zagraniczną opartą na ustępstwach. 

premier Naftali Bennett z lewej i minister spraw zagranicznych Yair Lapid powrócili do polityki zagranicznej opartej na ustępstwach |

Kalendarz dyplomatyczny na ten tydzień uwypuklił różnicę między tegoroczną polityką zagraniczną a zeszłoroczną.

W niedzielę premier Naftali Bennett i minister spraw zagranicznych Yair Lapid gościli w Jerozolimie kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Chociaż izraelskie media i elity polityki zagranicznej od dawna przedstawiają Merkel jako przyjaciółkę Izraela, przez większość jej 16-letniej kadencji, prowadziła ona politykę antyizraelską, a nawet antyżydowską. Pod jej kierownictwem Niemcy przekazały więcej pieniędzy antyizraelskim grupom politycznym, w tym grupom zaangażowanym w bojkot Izraela, niż jakikolwiek inny rząd będący członkiem UE. 

Dzięki wsparciu i ochronie dyplomatycznej Merkel w Judei powstała nielegalna osada. Khan al-Ahmar, nielegalny obóz Beduinów, został zbudowany na państwowej ziemi w strategicznym węźle, który bezpośrednio zagraża zarówno izraelskiej autostradzie 1, jak i społeczności Kfar Adumim. Ale nawet wszechmocni sędziowie izraelskiego Sądu Najwyższego, którzy ponad dwa lata temu nakazali rozbiórkę Khan el-Ahmara, nie mogli się równać z Merkel. 

Poza tym, z Merkel na czele, Niemcy zagłosowały z Palestyńczykami w prawie każdym antyizraelskim posunięciu w ONZ.

Potem jest Iran. Od momentu objęcia urzędu w 2005 roku Merkel wytrwale utrzymuje pozycję Niemiec jako największego partnera handlowego Iranu w Europie. Sprzeciwiła się sankcjom i poparła swoich kolegów, którzy lekceważyli łamanie praw człowieka w Iranie, rozprzestrzenianie broni jądrowej i sponsorowanie terroryzmu. Była niezłomną zwolenniczką porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku, mimo że otwiera on dla Iranu otwartą drogę do arsenału nuklearnego. Nie poruszyły jej liczne dowody negocjacji prowadzonych w złej wierze przez Iran i systematyczne, materialne naruszanie ograniczeń, jakie umowa z 2015 r. nałożyła na jego działalność nuklearną. 

Merkel kierowała sprzeciwem UE wobec decyzji ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu się USA z umowy nuklearnej w 2018 roku. Przez lata podważała amerykańską strategię „maksymalnej presji” na Iran. Prawdopodobnie łamiąc prawo narodów, Merkel zablokowała wysiłki USA mające na celu wymuszenie wdrożenia tak zwanych „sankcji snapback”. Zgodnie z rezolucją 2231 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która stanowi podstawę porozumienia z 2015 r., sankcje, które Rada Bezpieczeństwa nałożyła na Iran w odpowiedzi na jego naruszenia traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, zostały zawieszone. Rezolucja 2231 stanowi, że strona rezolucji może nakazać automatyczne przywrócenie sankcji („snapback”), jeśli stwierdzi, że Iran narusza umowę. Merkel poprowadziła UE-3 do absurdalnego argumentowania, że ​​wycofanie się USA z umowy oznacza brak uprawnień do przywrócenia sankcji. Nawet jeśli to twierdzenie było prawdziwe – a nie było – nasuwało pytanie, dlaczego Niemcy nie nałożyły ponownie sankcji? Odpowiedź była oczywista: Merkel nie miała nic przeciwko naruszeniom Iranu. 

Pomimo zaangażowania Merkel w politykę, która wyrządziła mu strategiczne szkody, Izrael starał się udawać, że jest „przyjacielem”. Uzasadnienie było jasne. Kryzys w stosunkach niemiecko-izraelskich zaszkodziłby Izraelowi o wiele bardziej niż Niemcom. Niemcy są największym partnerem handlowym Izraela w Europie i najpotężniejszym członkiem UE. Rozgniewany Berlin może zdewastować gospodarkę Izraela i wywołać brutalną polityczną i gospodarczą ofensywę z Brukseli. Tak więc izraelscy przywódcy mowili milosnie nad naszą „przyjacielką Angelą” za każdym razem, gdy mówiła coś żałobnego o Holokauście. 

Ale podczas gdy stawianie szczęśliwej twarzy na wrogość Merkel miało sens, gdy była u władzy, o tyle teraz, kiedy jest kiepską potrawa ktora trudno jest usprawiedliwić. Bennett nie wykazał żadnego dostrzegalnego zainteresowania Izraela, kiedy nazwał Niemcy Merkel „moralnym kompasem Europy”. Rzeczywiście skrzywdził kraj. Chwaląc kobietę, która na każdym kroku podkopywała i podkopywała Izrael, Bennett zasygnalizowała swoim następcom, że m0ga tylko zyskać na maltretowaniu Izraela. 

Merkel wyjechała szybko w niedzielę wieczorem. I to miało sens. Nie chciałaby być w poniedziałek w Jerozolimie, ponieważ w poniedziałek Izrael obchodził pierwszą rocznicę Porozumień Abrahamowych. Merkel była jednym z największych przeciwników historycznych porozumień pokojowych między Izraelem a państwami arabskimi: Bahrajnem, ZEA, Marokiem i Sudanem. Ona i jej unijni koledzy ledwo mogli powstrzymać swoją wściekłość, kiedy Trump je ogłosił. Berlin i Bruksela zbojkotowały ceremonię podpisania Porozumień Abrahamowych w Białym Domu. 

W swoich uwagach na spotkaniu w Knesecie z okazji rocznicy Porozumień Abrahamowych, przywódca opozycji i były premier Benjamin Netanjahu powiedział: „Dopóki mówili, że nie można zawrzeć pokoju ze światem arabskim bez pokoju z Palestyńczykami, nie moglibyśmy” zawrzeć pokój. Złamaliśmy palestyńskie weto i wprowadziliśmy cztery historyczne porozumienia pokojowe, Porozumienia Abrahamowe”.

Kim byli „oni”, którzy nalegali na udzielenie Palestyńczykom prawa weta w sprawie pokoju arabsko-izraelskiego? Między innymi „oni” to Merkel i jej koledzy z UE oraz Demokraci, którzy również zbojkotowali ceremonię podpisania w Białym Domu. Ich pragnienie utrzymania „palestyńskiego weta” w sprawie pokoju arabsko-izraelskiego nigdy nie było kwestią priorytetów. Było to fundamentalne przekonanie zakorzenione w antysemityzmie. 

Przyznając Palestyńczykom weto w sprawie pokoju izraelsko-arabskiego, Merkel i jej koledzy skutecznie odrzucili prawo Izraela do istnienia. Wszystkie palestyńskie frakcje przywódcze od OWP po ​​Hamas odrzucają prawo Izraela do istnienia. Wszyscy są oddani fizycznemu zniszczeniu Izraela. Palestyńczycy uzasadniają swoje ludobójcze stanowisko zaprzeczając jakoby Żydzi byli narodem i ich historycznymi powiązaniami z Ziemią Izraela. 

Oddając klucze do pokoju w ręce antysemitów zaprzysiężonych na zniszczenie państwa żydowskiego, Merkel i współpracownicy skutecznie powiedzieli, że wojna arabska z Izraelem jest uzasadniona i powinna być utrzymywana w nieskończoność. Innymi słowy, powiedzieli, że Izrael nie ma prawa istnieć.  

To prowadzi nas do Lapida i Bennetta, którzy w niedzielę ślinili się na Merkel. Rząd Lapida-Bennetta ma niełatwe stosunki z Porozumieniem Abrahama z dwóch powodów. Po pierwsze, nie podobają im się układy, ponieważ dokonał ich ich wróg Netanjahu. Po drugie, większość członków rządu, który jest kontrolowany przez lewicowców i partię islamską sprzymierzoną z Bractwem Muzułmańskim, chce oddać Palestyńczykom ich weto.

Ale pomimo całego ich sprzeciwu wobec Porozumień Abrahamowych, Lapid, Bennett i ich koledzy utknęli. Jako Izraelczycy nie mogą sprzeciwiać się prawdziwemu pokojowi z czterema państwami arabskimi. 

Odkąd doszli do władzy w czerwcu, Lapid, Bennett i ich koledzy radzili sobie z dylematem Porozumienia Abrahamowego, zaprzeczając strategicznemu znaczeniu pokoju z arabskimi państwami Afryki i Zatoki Perskiej, jednocześnie skutecznie przywracając izraelskie sprzed Abrahama Porozumienia oparte na ustępstwach. Polityka zagraniczna. 

W przypadku Bennetta oznaczało to kontakt z Jordanem. Stosunki Izraela z Jordanią są od lat nędzne. Kryzys w stosunkach jest funkcją wrogości króla Abdullaha i odmowy Netanjahu, by mu się pokłonić. W przeciwieństwie do swojego ojca, nieżyjącego króla Husajna, Abdullah przyjął OWP. 

Abdullah wspiera terroryzm palestyński i udziela schronienia terrorystom palestyńskim. Jest pełnoprawnym partnerem szefa OWP Mahmuda Abbasa w prowadzeniu wojny politycznej przeciwko Izraelowi na arenie międzynarodowej. I podobnie jak Abbas, Abdullah wypełnił media Jordani, antysemickim podżeganiem. Abdullah robił wszystko, co mógł, by zniweczyć i obalić Porozumienia Abrahama. Odmówił nawet prośbie Netanjahu o lot przez Amman z oficjalną wizytą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na początku tego roku. 

Potem jest Iran. W ostatnich latach Abdullah nieśmiało przymilał się do Iranu, jednocześnie ciesząc się ochroną wojskową USA. W tym tygodniu reżimowe media Abdullaha odtworzyły rozmowę telefoniczną jego ministra spraw zagranicznych z jego irańskim odpowiednikiem. 

Działania Bennetta skierowane do Abdullaha są całkowicie pozbawione nacisku na Haszymidzkiego monarchę, by zmienił swój antyizraelski kurs. Bennett nie wezwał izraelskiego partnera pokojowego do pójścia w ślady krajów członkowskich Porozumienia Abrahamowego i normalizacji stosunków Jordanii z Izraelem. Nie zażądał, aby Abdullah spełnił amerykańską prośbę o ekstradycję zamachowca z pizzerii Sbarro, Alhama Tamimi. Tamimi, która zrobiła karierę, ciesząc się z zamordowania 15 osób, w tym ośmiorga dzieci, podczas zamachu samobójczego, który zaaranżowała 20 lat temu. Wiedzie dobre życie w Ammanie pod opieką króla Abdullaha. Bennett nie żądał, aby Abdullah przestał zabiegać o Iran. 

Ignorując wszystkie wrogie działania Abdullaha, Bennett obwinia Netanjahu za kryzys w stosunkach jordańsko-izraelskich. Obwiniając Netanjahu, Bennett uczynił „naprawienie” więzi Izraela z Jordanią prostą sprawą kłaniania się każdemu jordańskiemu żądaniu. We wtorek rząd Bennetta pochwalił „historyczny” przełom w stosunkach: Izrael zgodził się podwoić ilość wody, jaką dostarcza Jordanii po kosztach z Jeziora Galilejskiego. 

To prowadzi nas do Lapida i jego dziwnej wizyty w Waszyngtonie.  

Podczas gdy Iran był pozornie w centrum uwagi wizyty Lapida, administracja Bidena dała jasno do zrozumienia, że ​​nie ma zamiaru ponownie rozważać swojego zobowiązania do utrzymania swojej polityki ustępstw nuklearnych wobec Teheranu. Są też Palestyńczycy. Przed przybyciem Lapida administracja wykorzystała rocznicę Porozumień Abrahamowych (których nie chce nazywać po imieniu), aby podkreślić, że są z Merkel w swojej nienawiści do układów pokojowych i determinacji przywrócenia palestyńskiego weta wobec Arabów. -Izraelski pokój. 

„Administracja Bidena rozpoczęła od wyraźnego zaangażowania w rozwiązanie dwupaństwowe… Nadal z zadowoleniem przyjmujemy współpracę gospodarczą między Izraelem i wszystkimi krajami w regionie. Mamy nadzieję, że normalizacja może być dźwignią dla postępu w sprawie izraelsko-palestyńskiej utworów” – powiedział anonimowy rzecznik Departamentu Stanu. 

Lapid przemilczał zaniepokojenie Izraela proirańskim stanowiskiem administracji i osłabieniem historycznego pokoju. I to ma sens. Tak jak Bennett ignoruje wrogość Abdullaha i obwinia Netanjahu za złe stosunki z Jordanią, tak Lapid czyni kozły ofiarne Netanjahu jako przyczynę antagonizmu Demokratów wobec Izraela.

W interesie skarcenia Netanjahu, Lapid od dawna ignorował zarówno radykalizację Partii Demokratycznej, jak i szybkie rozprzestrzenianie się antysemityzmu w amerykańskiej lewicy w ciągu ostatniej dekady.  

Lapid spotkał się we wtorek z wiceprezydentem Kamalą Harris. Lapid pochwalił Harris zaledwie dwa tygodnie po tym, jak pochwaliła studentkę, która oskarżyła Izrael o popełnienie ludobójstwa. Harris, powiedziała, jest „jednym z najlepszych przyjaciół Izraela w Waszyngtonie. Przywódcą, który zawsze stoi z nami we wszystkich ważnych walkach i na którego zawsze możemy liczyć w trudnych chwilach”.

W kontynuacji Lapida nie zignorował po prostu tego, co właśnie zrobił Harris. Pośrednio usprawiedliwiał jej zachowanie. W opisie spotkania na swoim Twitterze Lapid powiedział, że oprócz omawiania programu nuklearnego Iranu, on i Harris rozmawiali o tym, jak „wzmocnić ponadpartyjne kontakty z następnym pokoleniem Amerykanów”.

Lapid nie wyrażał zaniepokojenia galopującym antysemityzmem na kampusach. Obsypywał pochwałami młodszych Amerykanów. „Są nie tylko zajęci wojnami i konfrontacjami, ale także kryzysem klimatycznym, globalnym kryzysem imigracyjnym i kwestiami tożsamości” twierdzil

W zeszłym roku Izrael miał opartą na rzeczywistości politykę zagraniczną. Opierano się na podstawowej prawdzie, że sprawiedliwość istnienia i potęgi Izraela jest niezmienna. Ta polityka zagraniczna zakończyła palestyńskie weto i przyniosła cztery solidne porozumienia pokojowe z państwami arabskimi. Teraz Izrael ma negującą rzeczywistość politykę zagraniczną, która przywraca palestyńskie weto i gloryfikuje wrogów Izraela. 

Stara-nowa dyplomacja Lapida i Bennetta

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

5 odpowiedzi »

  1. ml. To rzeczywiście zabawne. Jeszcze jeden dowcip o Polakach.
    Ale nie to miałem na myśli.

    Francja odepchnęła UK od członkostwa w organizacjach europejskich nie raz i nie dwa ale trzy razy. a Niemcy dwa razy.

    W 1950-51 kiedy powstała Europejska Unia Węgla i Stali. Bez UK.
    W 1963 w śladach veta De Gaulle’a
    W 1967 także w śladach veta De Gaulle’a.
    W obu ostatnich wypadkach Niemcy ( niemiecka republika federalna bez NRD, w Unii od 1958), popierały pasywnie stanowisko Francji.

    Brexit nie był dla Francuzów i Niemców niespodzianką, ale do dzisiaj ronią krokodyle łzy. W tym są dobrzy.

  2. MEF, Cameronowi nie chodzilo o zahamowanie imigracji z innych krajow niz Polska, w tym wypadku posluchali sie Tuska w EU, sami nic na tym by nie stracili, to nie milion Holendrow bylo w Anglii tylko Polakow.
    Przed wyborami wiekszosc Anglikow wyowiadajacych sie przeciw mowila o ” Polakach wszedzie ”
    Wsrod nich rowniez Pakistanczycy czy Hindusi( po paru pokoleniach w Anglii) ktorzy na zebraniach wyborczych z Camronem mowili ” Polacy zabieraja naszym dzieciom przyszlosc tutaj” (?! )

  3. OK. ml, dodajmy do listy winnych także Polskę, chociaż normalnie niewielu słucha opinię Polski.

  4. „że Merkel i Francuzi wypchnęli UK z Europy.”

    I Donald Tusk, ktory negocjujac z Cameronem, (ktory przyjechal do Bruxeli zeby zmienic cos w EU przed glosowaniem w Anglii), oswiadczyl ” Nie zgadzam sie zeby Polska byla dyskriminowana”.
    Chodzilo o zachamowanie milionowej imigracji Polakow do Anglii, zauwazane w nawet namniejszych miejscach tam.

  5. Prawdopodobnie Merkel wyrządziła wiele szkody samym Niemcom i UE. Śpiew muezina każdego rana w Kolonii i w Berlinie jest jej mistrzowską robotą. Dla przeciętnego Niemca ten śpiew symbolizuje jego wielką cnotę tolerancji, ale dla przeciętnego muzułmanina to codzienny dowód że Islam jest górą. Wiara muzułmanina że zwycięża w wojnie kulturowej ma ważkie konsekwencji, nieprzyjemne dla nie-muzułmanów.

    NIemcy mogą twierdzić że nie ma różnicy między fanatykiem chrześcijaninem i fanatykiem muzułmaninem. Czy to dzwon czy muezin, alles das selbe. Ich potomkowie mogą być jednak innego zdania.
    Ale rodzice nie zostawiają im opcji poza wojną domową.

    Wielu Brytyjczyków i Australijczyków jest też zdania że Merkel i Francuzi wypchnęli UK z Europy.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.