Uncategorized

ZMYŚLENIA ( 13 )


Dzisiaj doszla wiadomosc ze W MIĘDZYNARODOWYCH MISTRZOSTWACH POEZJI „CAMPIONATUL MONDIAL de POEZIE” ELIZA SEGIET ZOSTALA WICEMISTRZYNIĄ ŚWIATA (edycja 21/22)

International Festival Results;

WORLD POETRY CHAMPIONSHIP,2021/2022

1. Dessy Tsvetkova, Bulgaria 2., Eliza Segiet, Polonia 3.Locul III, Lorelai Griot, Romania

BLOG GRATULUJE


Eliza Segiet

Eliza Segiet – absolwentka studiów magisterskich Wydziału Filozofii, autorka siedmiu tomów wierszy, monodramu, farsy i mikropowieści. Jej teksty można znaleźć w licznych antologiach, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz World Nations Writers Union. Laureatka Międzynarodowej Publikacji Roku (2017 r., 2018 r.) w Spillwords Press (USA) oraz Nagrody Literackiej Złota Róża im. Jarosława Zielińskiego (za tom Magnetyczni) w 2018 r. Dwukrotnie jej wiersze (2018 r., 2019 r.) zostały wybrane jako jedne ze 100 najlepszych wierszy roku  w International Poetry Press Publications (Kanada). W The 2019 Poet’s Yearbook  została nagrodzona prestiżową nagrodą Elite Writer’s Status Award jako jeden z najlepszych poetów 2019 r. Nominowana do Pushcart Prize 2019 oraz do Naji Naaman Literary Prize 2020.


This image has an empty alt attribute; its file name is zmyslenia.jpg

„Zmyślenia” to zbiór krótkich form prozatorskich, w których Eliza Segiet przygląda się człowiekowi zagubionemu, poszukującemu, dręczonemu, wykluczonemu.

Recenzja Kingi Mlynarskiej


Sprostowanie

Wszyscy zawsze jej mówili, żeby słuchała i uczyła się od starszych. Matylda nie różniła się od rówieśników. Przecież nikt nigdy nie traktuje takich słów poważnie. Wszyscy myślą, że stare zgredy nie mają racji, a co dopiero jakiś sędziwy Wróżbita. Po latach swoją historię opisała w książce. Akcja powieści zaczynała się od dnia, w którym ze swoim kolegą – można właściwie nazwać go jej sympatią – weszła do kawiarni. Siedział tam chyba stuletni starzec. Wyglądał jak ludzik z komputerowej batalii o ogień. Wydawało się, że sam nie używał nożyczek przynajmniej od półwiecza, nie mówiąc już o wizycie u fryzjera. Starzec ubrany w łachmany wzbudzał jej sympatię. Wiedziała – jak wszyscy w mieście – że ów „krzesający ogień” znał się na przepowiadaniu przyszłości. Była ciekawa, czy potrafiłby powiedzieć, co było, a nie co będzie. Miała ochotę spytać go o swoją przeszłość, ale uznała, że nie warto tracić czasu. Przecież wiedziała wszystko, dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Nie da się zmienić tego, co było. Wczoraj zostanie, jakie było. Kierując się tą dewizą, raczej dla zabawy, nieśmiało podeszła do niego i spytała:

– Jak pan myśli, czy będę szczęśliwa z tym chłopakiem? Jak pan widzi naszą przyszłość? Czy na starość będziemy mogli z Marcelem usiąść i rozmawiać przy kominku? Czy mój chłopak zasługuje na taką zołzę jak ja?

– Dziecko drogie – zaczął – ty nazywasz siebie zołzą? Nie rozśmieszaj mnie! Chciałbym zobaczyć wewnętrzną stronę waszych dłoni. Spójrzcie sami, nawet w jednym punkcie wasze linie nie są do siebie podobne. Różnicie się wszystkim i nie powinniście być razem. Rozstańcie się, póki jeszcze czas.

Z kawiarni wyszli bardzo rozbawieni. Słowa starca brzmiały jak dobry żart. Wciąż powtarzali:

– Rozstańcie się, póki jeszcze czas! Rozstańcie się, póki jeszcze czas!

Nie mieli zamiaru stosować się do przepowiedni czy raczej ostrzeżenia, które wydawało się odrealnione. Matylda była pewna, że ma zagwarantowaną starość w objęciach swojego „Romea”.

Kiedy postanowili się pobrać, jej radość była nie do opisania. Dwa lata po ślubie „Romeo” odebrał telefon z informacją, że gdzieś, na drugim końcu świata, musi pomóc przyjacielowi, z którym zawsze chodził na wagary. Matylda była bardzo zdziwiona tą informacją, ale przed ślubem obiecali sobie zaufanie – bo na nim można budować przyszłość.

– Skoro musisz jechać – powiedziała – ja nie mogę ci zabronić. Nie mogę cię zatrzymywać. Wróć, proszę, szybko.

Odpowiedział, że będzie z powrotem najszybciej, jak to będzie możliwe. Musiał załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem i po dwóch tygodniach wyleciał do przyjaciela. Nie wracał bardzo długo. Matylda się martwiła, ale zaufanie to podstawa. Czekała na swojego „Romea” ponad rok. Miała dla niego niespodziankę, którą udało jej się przez te wszystkie miesiące zakamuflować – Maleńka Kruszynka została poczęta w noc przed wyjazdem „Romea”. A ponieważ z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc obiecywał, że już wkrótce wróci, postanowiła czekać i zdradzić mu ten sekret dopiero w rozmowie prosto w oczy. Sama sobie z wszystkim radziła. Nocą zajmowała się tłumaczeniami tekstów i to pozwoliło jej jakoś wiązać koniec z końcem.

Aż nadszedł upragniony dzień powrotu. Stęskniona i spragniona pojechała z córką na lotnisko. Kiedy zobaczyła swojego Marcela, nie mogła uwierzyć w to, co widzi – obcego człowieka, który zaczął ją całować i mówił, że jest jej mężem.

– O co ci chodzi? Zrobiłem tylko „sprostowanie płci”, nic nie zmieniło się między nami. Wszystko jest bez zmian. Chociaż widzę zmianę. Kto to jest? Moje dziecko?

Matylda odpowiedziała:

– Tak, tatusiu, to znaczy tak mmma… mmmu… siu…

Następnego dnia poszła z Marceliną − tak właśnie miała na imię ich córka − na długi spacer. Chciała pomyśleć, zastanowić się nad tym, co się stało. Przecież nic i nigdy nie będzie takie, jak było przed jego wyjazdem. Zmienił się cały jej świat. Kiedy usiadła na ławce, nieoczekiwanie dosiadł się do niej Wróżbita. Mimo iż był w swoich łachmanach, brudny, zaniedbany, nie powstrzymała się przed wtuleniem w jego ramiona. Powiedział tylko:

Popłacz sobie, dziewczyno, która myślałaś, że jesteś zołzą. Płacz, ile chcesz, wypłacz się! Możemy tutaj siedzieć bardzo długo.

Podniósł się na chwilkę, zajrzał do wózeczka, uśmiechnął i powiedział:

– Marcelinka jest piękna. Mam nadzieję, że odgadłem jej imię, bo to, że jest dziewczynką, widać od razu. Jest taka podobna do ciebie. Dbałaś o nią jak najlepsza matka na świecie. Gratuluję, jesteś bardzo silna.

Siedzieli w milczeniu. Matylda bardzo się wstydziła, że nie posłuchała, kiedy ją ostrzegał. Odchodząc, powiedziała:

– Gdyby przed ślubem mnie o tym poinformował… Gdyby powiedział o swoich planach. Milczał! Oszukał, że jedzie do kolegi. Wszystko miał zaplanowane wcześniej, a przecież najważniejsze miało być zaufanie. Chyba się z nim rozstanę. Póki jeszcze czas. Moja córka nie powinna mieć dwóch matek. Nie byłam przygotowana na taką niespodziankę. Gdyby mi powiedział prawdę, w jakim celu tam jedzie. Gdyby nie skłamał… Postawił mnie przed faktem dokonanym. Czekałam na powrót męża…

Poprzednie odcinki TUTAJ 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.