Moja Polska – cala ksiazka Szewacha Wissa

Szewach Weiss

Przyslal Adam Mer


Wiekowa mądrość pokoleń

Nikogo nie trzeba zapewne przekonywać o tym, że stosunki Polaków i Żydów są trudne, złożone oraz skomplikowane. Fascynacja miesza się z urazą, podziw z niechęcią, obcość z atrakcyjnością. W oczywisty sposób największy wpływ ma na nie obecnie też historia: to, co na ziemiach okupowanych przez Hitlera Niemcy zrobili przede wszystkim Żydom, a także Polakom. Można by nawet sądzić, że wraz z upływem czasu o tej przeszło- ści rozmawia się coraz trudniej. Tuż po wojnie sprawa winy i odpowiedzialności wydawała się z grubsza jasna: po stronie sprawców byli Niemcy, hitlerowcy, niemieccy naziści, po stronie ofiar na pierwszym miejscu, ze względu na liczbę ofiar i nieznającą wyjątków eksterminacyjną politykę, Żydzi, a zaraz za nimi Polacy.

Ten obraz jednak coraz częściej bywa wypierany przez inny, w którym to Polacy zaczynają występować nie w roli uciskanych, ciemiężonych, wreszcie również systematycznie zabijanych ofiar, ale, za sprawą wszelkiej maści ideologów i modnych historyków, stają się albo biernymi i sympatyzują- cymi ze zbrodnią świadkami, albo nawet, w wersji skrajnej, współsprawcami. Ten nowy wizerunek, kreowany tak często z całkowitym pogwał- ceniem rzeczywistości historycznej, musi Polaków boleć. Więcej. Musi budzić złość i wściekłość. To nie są najlepsze emocje, ale całkiem, sądzę, zrozumiałe.

Niesprawiedliwość, a tym jest właśnie fałsz historyczny, musi wywoływać reakcję. Tym bardziej jeśli spotyka się ją niemal na każdym kroku, w filmach, gazetach, na portalach internetowych. Dlatego tak ważne są osoby, które potrafią wczuć się w to, co myśli i mówi druga strona. Żydzi, którzy rozumieją Polaków i ich odczucia. Nie rezygnując z własnej tożsamości ani pamięci, umieją uchwycić wrażliwość innych. Pamiętam, jakie wrażenie zrobiły na mnie słowa Szewacha Weissa, kiedy to w apogeum debaty na temat Jedwabnego powiedział, że „były też inne stodoły”. Rzecz niby banalna i oczywista, a jednak wypowiedziana w tym kontekście i w tym momencie świadczyła o odwadze. A także o szacunku do prawdy.

Niezależnie bowiem od tego, w jaki sposób ostatecznie doszło do zbrodni w Jedwabnem, jedno jest pewne: mimo świadomej i ludobójczej polityki niemieckich władz miejscowa ludność potrafiła w okresie okupacji zdobyć się na heroizm i chronić prześladowanych Żydów. To nie Jedwabne, ale setki, tysiące innych miejsc, innych stodół, piwnic, nor, poddaszy, wszystkich tych miejsc, moja Polska.indb 11 17-05-31 15:31 12 Szewach Weiss Moja Polska gdzie ukrywano Żydów, są prawdziwymi symbolami przeszłości. To one pokazują prawdziwe człowieczeństwo i one świadczą o sile miłości bliź- niego. W jednym z takich miejsc, w jednej z takich stodół ocalał przed zakusami zbrodniarzy sam Szewach Weiss.

Jest on jednak nie tylko, i nie przede wszystkim, „ocalałym”. Owszem, znaczna część jego publicznych wypowiedzi, felietonów, wywiadów, artykułów dotyczy czasów wojny, losu Żydów, pamięci o Zagładzie. Nie na tym jednak polega, mniemam, największa siła jego tekstów. Nie tu jest to, co najciekawsze. Owszem, Szewach Weiss pamięta o umarłych i ich cierpieniu, ale przede wszystkim fascynuje się ich życiem. Jeśli coś go boli, to to, że tyle jeszcze mogliby dokonać, gdyby nie ręka zbrodniarzy. Jeśli coś może wywołać zapał i entuzjazm Szewacha, to zawsze rozważanie o roli polskich Żydów: o ich dokonaniach, osiągnięciach, sukcesach, odkryciach. I o tym, jak bardzo przyczynili się do rozwoju Polski. A następnie także Izraela. Śmiałem się często z Szewacha i mówiłem mu, że kiedy się go tak słucha, można sądzić, że innych Żydów poza polskimi w Izraelu w ogóle nie ma. Albo jeśli są, to nie mają znaczenia.

Szewach Weiss to także obserwator współczesnego świata. Jest zresztą jednym z niewielu komentatorów, którzy znają najważniejszych aktorów życia publicznego nie tylko z telewizyjnych przekazów. Przeciwnie. Sam przecież, w latach 70. i 80., uczestniczył w najważniejszych rozmowach i spotkaniach dotyczących przyszłości Bliskiego Wschodu, odwiedzał Bia- ły Dom i inne stolice. Politykę zagraniczną nie tylko zna zatem z zewnątrz, lecz także patrzy na nią przez pryzmat ludzi, ich słabości i cnót, charakterów i upodobań. Dzięki temu dostrzega to, czego inni nie widzą. I z pasją oraz tak potrzebnym poczuciem ironii potrafi to przedstawić.

W polskiej literaturze powszechny jest topos starego, mądrego, znającego rzeczy świata i ludzi rabina, do którego wszyscy przychodzą po poradę. Szewach Weiss jest współczesnym wcieleniem tej figury. Tak jakby przemawiała przez niego wiekowa mądrość minionych pokoleń, co daje mu tak potrzebny dystans, spokój i przenikliwość. Jestem pewien, że wszystkie te zalety jego twórczości znajdą państwo w publikowanych w tym tomie tekstach. Wszystkie one ukazały się wcze- śniej na łamach tygodnika „Do Rzeczy”. Z jednymi można się zgadzać, z innymi wadzić, ale wszystkie na pewno są godne uwagi i poznania. Przynajmniej dla tych, którzy nie chcą zamykać się w wąskim kręgu własnego świata, ale próbują dojrzeć coś więcej.

Paweł Lisicki

 

Cala Ksiazka  TUTAJ

4 komentarze to “Moja Polska – cala ksiazka Szewacha Wissa”

  1. Przypuszczam, że wypowiedzi pana Weissa wynikają z frustracji. Już tłumaczę skąd ta myśl. Wiele lat temu, gdy był on przewodniczącym Knesetu, sprawozdawałem z imprezy, na którą przyjechali prawie wszyscy jego koledzy po funkcji. Wszyscy chodzili ( a chodzenia było przez cały dzień sporo) z wolnymi rękami, bo każdy miał co najmniej jednego podręcznego, który mu nosił teczkę, torbę, walizeczkę. Jedyna kobieta, pani Simone Veil (wtedy przewodnicząca parlamentu europejskiego) poruszała się z maleńką torebką, bo inne panie zajmowały się jej bagażem. Poważniejszym wyjątkiem był Szewach Weiss, który przez cały dzień sam dźwigał ciężko napchaną torbę, raz trzymając ją na ramieniu, co przeginało mu je do dołu, raz w rękach, co palce męczyć musiało do bólu. Zapewne zauważył tę swoją mało dowartościowująca wyjątkowość i mści się za nią do dzisiaj, a ta książka to ostatni – jak dotąd – akt zemsty.

  2. Oniemiałem. To są słowa Weissa???
    „..to Polacy zaczynają występować nie w roli uciskanych, ciemiężonych, wreszcie również systematycznie zabijanych ofiar, ale, za sprawą wszelkiej maści ideologów i modnych historyków, stają się albo biernymi i sympatyzują- cymi ze zbrodnią świadkami, albo nawet, w wersji skrajnej, współsprawcami. Ten nowy wizerunek, kreowany tak często z całkowitym pogwał- ceniem rzeczywistości historycznej,…”

    „Niesprawiedliwość, a tym jest właśnie fałsz historyczny, musi wywoływać reakcję.”

    Jeśli tak, to ten Weiss s uma saszoł. Polskie media mają kogo cytować promując medialnie niejaką Ewę Kurek. Właśnie to, co dziś się robi, jest historyczną prawdą (historyczna, bo przejdzie do historii – nie tej przekłamanej). Panie Weiss, pańskie zakłamanie, swoista prostytucja… Ribono szel olam… Pan jesteś historyk, naukowiec, profesor???
    Wstyd, a nawet hańba.
    A może nie zrozumiałem tekstu?

  3. Po prostu trzeba przeczytać „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Też red. Lisicki.

  4. Profesor Szewach Weiss to czlowiek ktorego bardzo szanuje, byl moim sasiadem w Haifie na Neve’ Shaanan, w wielu jego przemowien bralem udzial. Profesor Szewach Weiss ma wielka sympatie do Polski, nie wiem dlaczego ale ma. Moze dlatego ze spedzil tam tyle lat po wojnie. On bedzie zawsze szukal Polski i Polakow dobrych stron aby ich przedstawic w pozytywnym swietle. W kazdym narodzie mozna znalezc pozytywne i czasem heroiczne strony. Co sadzi narod to stosunek pomiedzy czynami pozytywnymi i negatywnymi. W mojej opinii w Polsce, w stosunku do narodu Zydowskiego, jest wiecej zla i okrucenstwa anizeli dobra, w tym ja i Profesor Szewach Weiss prawdopodobnie sie roznimy i nie zgadzamy.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: