Polacy w Jerozolimie podczas II wojny światowej.

Jak święte miasto stało się drugim po Londynie centrum polskiej diaspory?


Przyslal Itzhak Shpilman


Podczas wojny w Jerozolimie powstawały polskie organizacje i szkoły. Wydawano też polską prasę, a restauracje serwowały bigos i wódkę. Ale dlaczego właściwie w świętym mieście znalazło się tylu Polaków?

Polacy przybywali do niej falami. W 1939 r., jako pierwsi, pojawili się dość licznie cywile. Uchodźcze środowisko zaczęło się organizować w nowych warunkach. Placówkę prasową uruchomiło Ministerstwo Informacji i Dokumentacji, rozpoczęły działalność Polski Czerwony Krzyż, Polska YMCA, biuro poszukiwania rodzin oraz Polska Agencja Telegraficzna w Jerozolimie, wreszcie Sekcja Polska Radia Jerozolima oraz Centrum Informacji na Wschodzie.

Działalność prowadziło kilkanaście organizacji (religijnych, harcerskich, zawodowych), kluby dyskusyjne i liczne odmiany stronnictw politycznych. Ukazywała się polska prasa – zarówno cywilna (od kwietnia 1941 cotygodniowe „Dzienniki Mówione”, od lipca dziennik „Gazeta Polska”), jak i wojskowa („Ku Wolnej Polsce”, „Nasze Drogi” i in.), związana z pojawieniem się w Palestynie polskiej armii.

W kwietniu 1940 r. dotarli tam bowiem żołnierze Brygady Strzelców Karpackich (BSK). Jerozolima stała się powszechnym celem żołnierskich wypraw podczas przepustek: czy to pielgrzymek, czy to w celach rozrywkowych. Poznali ją na wylot i zamienili niemal w „polskie miasto”. We wrześniu 1940 r. opuścili Palestynę, by w kwietniu 1942 r., po zwycięskiej kampanii egipskiej i libijskiej, powrócić tam na krótko. Tym razem jednak, obok zaprawionych w bojach „szczurów Tobruku”, na ulicach Jerozolimy pojawiły się rzesze wynędzniałych „buzułuków” – żołnierzy z pierwszych transportów z ZSRR.

fot.Frank Hurley/domena publicznaPolacy do Jerozolimy przybywali falami. W pewnym momencie stała się niemal „polskim miastem”! Na zdjęciu widok z hotelu Feast w 1940 roku.

Wraz z nimi napłynęła do Ziemi Świętej ludność cywilna uwolniona z Sowietów. Otwarły dla niej szeroko swe podwoje tzw. Stary (z 1908 r.) i Nowy Dom Polski Sióstr Elżbietanek wybudowany dla pielgrzymów i chorych w latach 1941-1942. W Nazarecie i należącym dziś do Jerozolimy Ain Karem osiedliły się dzieci i młodzież skupione m.in. w zorganizowanych na wzór oddziałów wojskowych szkołach junaków i młodszych ochotniczek (działy aż do 1947 r.). Palącą potrzebą było wyposażenie szkół w podręczniki.

W październiku 1942 na czele utworzonej w Jerozolimie Podkomisji dla Oceny Podręczników Szkolnych stanął Łukasz Kurdybacha, historyk wychowania ze Lwowa. Do końca roku przygotowano i wydrukowano 11 tytułów podręczników szkolnych w nakładzie łącznym 28 tys. Odtąd Jerozolima zaopatrywała w podręczniki i lektury polskie szkoły rozsiane na całym Bliskim Wschodzie i dalej  poprzez Afrykę aż po Nową Zelandię i Meksyk.

Jerozolima stawała się jednak nie tylko centrum oświaty, ale też imperium kulturalnym i wydawniczym. Spotkało się tam kilkudziesięciu poetów: pierwsi uchodźcy cywilni, jak Roman Brandstaetter, Maria Petry, Vlastimil Hofmann, obok karpatczycy, jak Marian Hemar czy Stanisław Młodożeniec, wreszcie przybysze z ZSRR, jak Władysław Broniewski, Beata Obertyńska, Artur Międzyrzecki czy Tadeusz Wittlin. Z prozaików i publicystów, współtworzących wraz z poetami polskie środowisko literackie, doświadczenia sowieckie mieli za sobą m.in.: Józef Czapski, Wacław Grubiński, Gustaw Herling-Grudziński, Teodor Parnicki. Karpackim rodowodem legitymowali się Janusz Jasieńczyk, Juliusz Mieroszewski, Mieczysław Pruszyński i Jerzy Giedroyc.

Wraz z wojskiem nadciągnęły do Jerozolimy liczne czasopisma – na czele z „Orłem Białym”, „Dziennikiem Żołnierza APW” i adresowaną do Pomocniczej Służby Kobiet „Ochotniczką”. Wkrótce powstały nowe pisma „cywilne” i wydawnictwa literatury pięknej. W kwietniu 1943 przyszedł na świat znakomity dwutygodnik polityczno-kulturalny „W Drodze” współredagowany przez Broniewskiego, Wiktora Weintrauba i Zdzisława Broncla. Ukazywał się do 1946 r. Nie zabrakło też periodyków poświęconych całkowicie sztuce i kulturze (np. „Rzeczy Ciekawe i Przedruki”, „Teatr i Sztuka na Uchodźstwie”). Z czasem pojawiły się pisma młodzieżowe, jak „Kadet” czy „Junak”.

Po raz kolejny polscy żołnierze zawitali do Jerozolimy w 1943, już jako zjednoczony 2. Korpus, przed ewakuacją do Egiptu, skąd odpływali do Włoch. Karpatczycy wracali do Jerozolimy jak „stali bywalcy” do znajomych zaułków: do zaprzyjaźnionych „polskich” – prowadzonych przez Żydów z Polski – sklepów, kawiarń czy restauracji ze sznyclem po wiedeńsku, polskim bigosem i wódką, i orkiestrą grającą „polskie kawałki” (szczególną popularnością cieszył się Marsz Karpackiej Brygady Hemara). W atmosferze tej doskonale czuli się spragnieni polskości ocaleni z Rosji.

Pobyt w Jerozolimie, w Ziemi Świętej był nie tylko dla nich, lecz dla całej społeczności polskich „tułaczy” wielkim przeżyciem religijnym. Zapisano je we wspomnieniach, ale i w powstających wówczas bardzo licznie wierszach: Broniewskiego (np. Ściana Płaczu, Via Dolorosa, z t. Bagnet na broń), Hemara, Hofmanna, Jadwigi Czechowiczówny, Czesława Bednarczyka i wielu jeszcze.

fot.nieznany/domena publicznaJednym z Polaków przebywających w Jerozolimie podczas wojny był Władysław Broniewski, który miastu poświęcił nawet kilka swoich wierszy.

O intensywności życia religijnego Polaków świadczyło np. odbywanie osobnej polskiej procesji podczas Drogi Krzyżowej odprawianej co piątek w Jerozolimie – obok tradycyjnej, wyruszającej o godzinie trzeciej procesji powszechnej. Polskie pamiątki na jerozolimskiej Drodze Krzyżowej to m.in. odremontowana przez żołnierzy i uchodźców kaplica III stacji, z rzeźbą upadku Pana Jezusa dłuta Tadeusza Zielińskiego oraz IV stacja z płaskorzeźbą Matki Bożej Częstochowskiej. Śladem wojennej obecności Polaków jest także polska kwatera katolickiego cmentarza na górze Syjon.

Po odejściu 2. Korpusu na front w Jerozolimie pozostało środowisko cywilne, poszerzone znacznie o niezdolnych do służby wojskowej, chorych, starych, urlopowanych lub odkomenderowanych do „służby piórem” przybyłych z Sowietów oraz zaplecze wojskowe Korpusu. Polska „kolonia” istniała tam do r. 1947.

Źródło:

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w ramach monumentalnej pracy, porządkującej najważniejsze ze zjawisk i idei funkcjonujących w polskiej pamięci historycznej: Węzły pamięci niepodległej Polski. Publikacja ta ukazała się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Znak, Muzeum Historii Polski oraz Fundacji Węzły Pamięci.


Polacy w Jerozolimie

14 komentarzy to “Polacy w Jerozolimie podczas II wojny światowej.”

  1. Dziekuje Sasza – potwierdzasz tylko moje przypuszczenia, o ktorych pisalem tu na poczatku, ze z antysemity nie zrobi sie nigdy filosemity! Co najwyzej gotow jest zaakceptowac Zydow jak ma z tego jakas korzysc – jak n.p. pozbycie sie Zydow z wojska polskiego i przy okazji wypucowania swojego wizerunku. Po to zreszta pisza ludzie wspomnienia – najczesciej.
    Zabawne, ze przy okazji wspominasz o zaangazowaniu antysemity w operetkowym projekcie budowania Polski kolonialnej. Wspomne wiec tutaj, ze Polska przed wojna zadala, zeby zagarnac… Madagaskar od Francji jako kolonie. Kraj ten nie jest specjalnie bogaty (czesto glowny powod – oprocz strategicznego – do kolonizacji) i jedynym celem zagarniecia go bylo… wyslanie tam mln polskich Zydow!!! Natychmiast powstala w Warszawie OPERETKA Zydzi na Madagaskarze, z ktorej piosenke Miksnera „Madagaskar” spiewaliscie napewno z zachwytem na koloniach (tych dla dzieci – nie tych zagarnietych :))

  2. Sasza Sharon 18/10/2020 at 19:55

    Chciałbym zaznaczyć na koncu, ze memuary Wikktora Drymmera byly jego wlasna proba poprawy wlasnego wizerunku i nie wwszystko w jego memuarach ma pokrycie w faktach historycznych.

    Osobiscie zainteresowalem sie Drymmerem od czasu, gdy przeczytalem o jego zaangozawaniu w sprawy naprawdy operetkowej Polskiej Ligi Morskiej i Kolonialnej, ktora domagala sie w imieniu mocarstwowej Polski kolonii zamorskich.

    1.
    Najwiekszym zgrzytem w memurach Drymmera jest cytat.. „przyjecie przez Polske 700.000 Zydów, którzy zbiegli przed pogromami i prześladowaniami Czerwonej Armii”.

    Jest to podobne klamstwo, ktore wyglosil S.F. Skladowski na posiedzeniu komisji budzetowej Sejmu 27/XI1928, ze w 1926 roku …”rzad Pilsudskiego zalatwil (…) 1 600,000 podan o prawo obywatelstwa polskiego, w tym 600 000 zydowskich, ktorych papiery nie zawsze byly w porzadku” (Ref.1).

    W rzeczywistosci zas liczba zydowskich repatriantow w latach 1918-1924 wynosila 33 tysiace osob, (Ref.2)

    2.

    Drugim zgrzytem Drymmera, bylo stwierdzenie, ze …”gdy w roku 1938 Niemcy siłą usunęli z Niemiec 15.000 Zydów, zamieszkałych tam od dziesiątków lat, Polska ich przyjęła,
    rozmieściła i dała pracę, stosując do Niemiec retorsję, wydalając tysiące Niemców z Polski”
    Drymmer zapomnial podac, ze wydalenie Zydow z Niemiec nastapilo dzieki jego wlasnej ustawie pozbawienia polskich Zydow przebywajacych za granica polskiego obywatelstwa (Ref.3).

    3.

    Czy zas Drymmer naprawde znal prywatnie Abrahama Sterna przed wojna rowniez pozostaje zagadka. Nie spotkalem sie w biografii Sterna ze wzmianka, ze od przybycia do Jiszuwu w 1925 r. powracal do Polski.

    Ref1: AAN, PRM. p.506 3A15, k.23
    Ref.2 Maly Rocznik Statystyczny 1938, s.55)
    Ref.3 DURP 1938, nr.33, poz.289, nr.40, poz. 334.

  3. Zosiu, wyglada mi na taka prozaiczna sprawe, jak… milosc. Do polskiej szlachcianki, ktora by w zyciu za Zyda nie wyszla:
    W 1946 Brandstaetter wyjechał do Egiptu. Stamtąd przybył do Rzymu, gdzie 15 grudnia 1946 przyjął chrzest z rąk oo. paulinów, a 21 grudnia 1946 w tamtejszym kościele paulinów poślubił Reginę (Irenę) Wiktor herbu Brochwicz z Woli Sękowej[1], sekretarkę ambasadora polskiego w Rzymie, profesora Stanisława Kota.
    Przezyl z nia az do smierci ok. 40 lat pozniej.

  4. CHYBA JEDEN Z NAJCIEKAWSZYCH ZYDOW POLSKICH, KTORZY PRZESZLI NA KATOLICYZM W JEROZOLIMIE W 1945, UCIEKAJAC Z PALACEJ SIE EUROPY BYL ROMAN BRANSTAETTER, WNUK RABINA Z TARNOWA.
    CZY KTOS MOZE WYTLUMACZYC TA „TRANSFORMACJE”?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Brandstaetter

  5. MEF:
    Zle mnie zrozumiales: mnie nie chodzilo o Begina i nie watpie w jego prawy charakter (w koncu w Polsce skonczyl Prawo – sic!), ale o pamietniki antysemity, w ktorych ten stara sie wybielac m.in.powolujac sie na wspolprace z Zydami – ale w Palestynie – no i na fakt, ze to przeciez on zalatwil Beginowi zwolnienie z wojska. A przeciez Begin wcale nie potrzebowal takich konszaCHtow. A jezeli nawet cos tam Drymmer zalatwial to mial raczej podwojny cel, o ktorym pisze. Ubytek 3.000 zolnierzy z armii liczacej 20.000 bylby latwo zauwazalny dla tych, ktorzy chcieli widziec. Ale nikt nie chcial zaczynac, bo zwrociloby to tez uwage Anglikow, ktorym to oczywiscie nie bylo na reke.
    A propos gen. Andersa (uwaga: zmienil wiare na katolicka w 1942 roku!!!): poniewaz wielokrotnie sprzeciwil sie gen. Sikorskiemu to oskarzano go tez o… zamach na jego zycie w 1943 roku. Ale po wojnie wyladowal w Londynie a tam… nikt juz nie podjal tematu. Fake news nie powstaly za czasow Trumpa tylko raczej od… zarania ludzkosci 🙂

  6. Dziękuję Andersowi i jego oficerom za żydowskim dezerterów w Palestynie.
    Podziękowałem jego duchowi już niejednokrotnie na różnych forach w przeszłości to i tu, przy okazji.

  7. Anders byl oskarzany o antysemityzm, na podstawie rozkazu wydanego do jego Armii kiedy byla jeszcze w Rosji, brzmiacego mniej wiecej :

    ” Rozumiem dobrze niektorych w Armii nastawienie do Zydow i ich traktowanie ,ale z powodow opini na Zachodzie musimy traktowac Zydow w Armii tak jak reszte . Po zwyciestwie rozliczymy sie z nimi ”

    Sam Anders twierdzil po wojnie ze ten rozkaz byl falszerstwem, ale zachowaly sie inne rozkazy z tego okresu ktore na ten rzekomo sfalszowany rozkaz sie powoluja.
    Faktem jest zolnierze i niektorzy oficerowie Armii Andersa przesladowali Zydow w Armii, Niektorzy oficerowie wprost przeciwnie, stanowczo sie sprzeciwiali temu rozpowszechninemu antysemityzmowi..

    Jego zgoda na Begina i innych wystapienie z Armii mogla byc spowodowana pragmatyzmem, co zrobic z 3000 zolnierzy ktorzy chca zostac.-uwage Anglikow zwrocic ze cos nie tak z ta Armia i zwrocic uwage na traktowanie Zydow tam?

  8. Zaryzykuje domniemanie,ze gen.Anders nie byl obciazony polskim katolicyzmem.Byl luteraninem i byc moze z tego powodu ,jako innowierca mogl sie sam spotykac z dyskryminacja.

  9. Adam J:
    Nie mówię o możliwościach ale o charakterze. Trzeba było poznać poczucie honoru tego człowieka. Begin nie chciał zdezerterować, bo to było sprzeczne z jego prostolinijnością i charakterem.

    Jasne że Polacy zachęcali go do dezercji, ale Begin czekał na oficjalne zwolnienie.

    Apropos, możliwe że około 3 tys wyszkolonych „absolwentów” Armii Andersa ewentualnie przeważyło szalę na korzyść izraela w heroicznej wojnie niepodległości 1947-1949. (Opieram się tu na artykułach prof .Dowa Lewina http://www.daat.ac.il/daat/history/tkufot/hayalav-2.htm) po hebrajsku).

  10. Pierwszy raz przyjechalem do Izraela z Warszawy w 1962 roku. M.in. spotkalem tam 2 braci pierwszego meza mojej mamy (zginal w Wilnie), ktorzy przybyli do Palestyny z Gen. Andersem – i zostali (jak prawie wszyscy Zydzi). Nie bylo to trudne: za cicha zgoda Gen. Andersa Zydzi mogli „znikac” z armii pod warunkiem, ze zostawia bron. W normalnej armii by ich szukali i sadzili za dezercje – a tu nikt ich nie szukal! Tak, ze Begin nie musial miec zadnych konszaftow z antysemitami a ci napewno nie mieli nic przeciwko temu, zeby Zydzi opuszczali Wojsko Polskie. Uwaga: Gen. Anders nie byl antysemita, tylko robil to rozumiejac sytuacje Zydow – w/g braci.

  11. Dziękuję Saszy za tą wartościową informację. Dotąd nie mogłem zrozumieć jakim sposobem Begin opuścił wojsko polskie w środku wojny, bo wszystkie źródła które czytałem dotąd twierdziły że Begin nie chciał naruszyć przysięgi wierności Polsce którą złożył tam w Rosji przed wymarszem do Palestyny.

    Taka honorowa bestia, ale zgadza się z jego profilem człowieka zasad.
    A tutaj dowiaduję się że Begin został zwolniony za wstawiennictwem jadowitego antysemity.

    Mały dowcip Pana Boga.

  12. Sasza Sharon 14/10/2020 at 21:29

    Jakoś zapomniano pośród licznych peanów na cześc kulturowych, pedagogicznych i kulinarnych wspomnieniach o polskiej kolonii w Jerozolimie o przebywaniu w niej szarej antysemickiej eminencji Wiktora T. Drymmera.

    Wilktor Tomer Drymmer, przedwojenny dyrektor Departamentu Konsularnego MSZ był autorem ustawy o pozbawieniu polskich Zydow, przebywających za granicą, polskiego obywatelstwa.

    W maju 1938 na konferencji konsulów polskich rezydujących w Niemczech wyjasniał:
    “Cel ustawy […] przede wszystkim pozbycie sie elementu niebezpiecznego (mniejszości, a zwłaszcza Zydów jako elementu destrukcyjnego)”.

    Dzieki ustawie o pozbawieniu polskiego obywatelstwa, niemieckie władze w dniach 28 i 29 października 1938 r., usuneły z Rzeszy ~17 tysiecy Zydów obywateli poskich, przewaźnie glów rodzin. Okolo 6 tysiecy osźb zatrzymano w pogranicznym Zbąszyniu – Noc Kryształowa nastapila kilka dni później w dniach 8-9 listopada 1938r.

    Po rozpoczęciu wojny Drymmer przez Rumunie przedostal sie do Palestyny.
    Tam zas wg jego opublikowanych memuarow (Ref. 1) „…nawiązał kontakt z Abrahamem Sternem, z którym przed wojną współpracował w Warszawie i z jego pomocą założył nielegalne (według władz brytyjskich, a później polskich władz wojskowych) propiłsudczykowskie pismo „Biuletyn Niezależnych”.

    „ Dzięki interwencji Drymmera u generała M. Karaszewicza-Tokarzewskiego kapral Mieczysław Biegun otrzymał bezterminowy urlop z polskiego wojska, a także zwolnienie z przysięgi wojskowej, co pozwoliło mu wstąpić, już pod nazwiskiem Menachem Begin, do Irgunu, a potem stanąć na czele tej organizacji.”
    W latach 1947–1949 w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia w Wielkiej Brytanii, następnie po 1951 na emigracji w Kanadzie. Pracował tam zawodowo jako tapicer

    (Ref.1) Wiktor Tomir Drymmer, „Zagadnienie żydowskie w Polsce w latach 1935-1939 (Wspomnienie z pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych), „Zeszyty Historyczne”, Zeszyt 13, 1968, s. 76.

  13. Tak, czytalem jeszcze w Polsce wspomnienia ambasadora PRL w Syrii czy Iraku ktory wspomninal ze duzo czulo wspominalo Polakow z czasu WW2 i potrafili bezblednie powtorzyc co sie nauczyli od nich po polsku :
    „Chdz tutaj ,ty p…y Beduinie !”

  14. W Jerozolimie sie mowi, ze kazdy Arab blondyn z niebieskimi oczyma to syn polskiego zolnierza. Wielu Arabow na rynku Starego Miasta potrafilo kiedys powiedziec kilka slow po polsku.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: