Uncategorized

„Skalpel ’68”. Jak w Szczecinie wycięto medyków niesłusznego pochodzenia

Przyslala Rimma Kaul


Autorzy książki Radosław Ptaszyński i Magdalena Ptaszyńska oraz Róża Król (z lewej)

Autorzy książki Radosław Ptaszyński i Magdalena Ptaszyńska oraz Róża Król (z lewej) (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)”Studenci i część kadry naukowej Pomorskiej Akademii Medycznej oczekuje, kiedy tutejsze władze przystąpią do oczyszczania tej uczelni z syjonistów” – raportował w marcu 1968 r. oficer szczecińskiej SB.

Rozdział pod tytułem „Ocaleni. Aron Wajskol i Adela Wajskol-Brawman” zaczyna się tak: „Był początek 1969 r., w pociągu z Wiednia do Rzymu spotkały się dwie pochodzące ze Szczecina rodziny lekarzy. Rodzina Gelberów i rodzina Wajskolów. Obydwie rozpoczynały nowy etap życia, obydwie jako ofiary antysemickiej nagonki 1968 r. opuszczały Polskę, skazane na żywot uchodźców”.

„Skalpel propagandy i nagonki”

Książka historyka Radosława Ptaszyńskiego i jego żony chirurg Magdaleny Ptaszyńskiej* „Skalpel ’68” wycina fragment nieistniejącego i zapomnianego świata szczecińskich Żydów.

Okładka książki Radosława i Magdaleny Ptaszyńskich 'Skalpel '68'

Okładka książki Radosława i Magdaleny Ptaszyńskich 'Skalpel ’68′ Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

W tużpowojennym Szczecinie stanowili blisko 40 procent mieszkańców miasta, mieli tu kibuce, koszerne knajpy, rytualne łaźnie, a nawet własną drużynę futbolową.

W ramach „Wielkiej Brichy”, czyli ucieczki do Palestyny, większość opuściła Szczecin jeszcze w latach 40. Znaczna część tych, którzy pozostali, wyjechała potem w wyniku antysemickiej nagonki rozpętanej przez komunistyczne władze w 1968 r. Statystyki mówią o ok. 800 osobach z dawnego woj. szczecińskiego. Niektórzy wyjeżdżając z Polski jako Żydzi, byli już katolikami. SB ustaliła miejsce pobytu 616 z nich, stwierdzając, że 230 osób osiedliło się w Izraelu (37,5 proc.), 182 osoby w Szwecji (29,5 proc.), 90 w Danii (14,5 proc.), 73 w USA (12 proc.), 41 w innych państwach (6,5 proc.).REKLAMA

Róża Król, przewodnicząca Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Szczecinie: „Książka Magdaleny i Radosława Ptaszyńskich doskonale pokazuje, jak skalpel propagandy i nagonki Marca 1968 r. przeciął życie szczecińskich Żydów (…). Powstał w ten sposób fragment listy strat polskiej medycyny”.

Róża KrólRóża Król Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

„Syjoniści wynocha z Polski”

Ptaszyńscy docierają do dokumentów i świadków – wypędzonych, przypominają też słynny wiec w stoczni, który był „największą manifestacją szczecińskiego Marca ’68” (zgromadził 12 tys. z 60 tys. członków partii w województwie). Były hasła w stylu: „Syjoniści wynocha z Polski” czy „Precz z syjonistycznymi sługusami Wolnej Europy”. Przemawiał m.in. student VI roku medycyny Edward Czaja: „My studenci członkowie partii, a wraz z nami przygniatająca większość środowiska studenckiego Szczecina, jesteśmy z klasą robotniczą (…). Dlatego też potępiamy inspiratorów zajść w Warszawie [studenckich protestów przeciwko zakłamaniu władzy i cenzurze – az], którzy podjudzili pewne środowiska dla swych brudnych, osobistych i politycznych interesów”.

Wśród wypędzonych wtedy szczecińskich Żydów są ci, o których Ptaszyńscy piszą: „Doświadczeni przez Zagładę. Wszyscy stracili bliższych i dalszych krewnych, czasem całe rodziny. Trauma nie minęła. Czasem rodzinom nie powiedzieli nigdy, wprowadzając specyficzne tabu”.

Antysemityzm miał nie tylko twarz ludzi systemu, esbeków czy usłużnych żurnalistów, ale i sąsiadów. Leon Szyfer wspomina: „Niebuszewo miało znaczną ludność żydowską, ale my nadal byliśmy mniejszością. Nazywanie »żydek«, »parch«, »parszywy Żyd” było czymś bardzo normalnym”. Rachelle: „Miałam sąsiada, miał na imię Wojtek. Był ode mnie o rok lub dwa starszy. Musiałam koło nich codziennie przechodzić, czasem więcej niż raz. Pluli na mnie, nazywali mnie „parszywą żydówą”, łapali mnie za włosy i ubranie, uniemożliwiali mi przejście, cały czas niezwykle radośni z powodu mojej bezradności i strachu”.

Uczelnia „opanowana przez klikę żydowską”

Relacje świadków autorzy książki zestawiają z raportami SB, np. tym powstałym w końcu marca 1968 r.: „Studenci i część kadry naukowej Pomorskiej Akademii Medycznej oczekuje, kiedy tutejsze władze przystąpią do oczyszczania tej uczelni z syjonistów, gdyż jest ona w dużym stopniu opanowana przez zgraną klikę żydowską”.

– W wyniku antysemickiej kampanii Szczecin stracił wielu wybitnych medyków – mówi dr Radosław Ptaszyński. – Niektórzy po doktoratach i habilitacjach, którzy mogli tu kształcić następne pokolenia. Albo ordynator chirurgii w wojskowym szpitalu, który doprowadził ją na wysoki poziom, a którego nie było kim zastąpić.

Niektórzy zrobili kariery za oceanem, córka jednego z wypędzonych szczecińskich lekarzy jest profesorem psychiatrii na Uniwersytecie Medycznym Południowej Karoliny. Inni osiedlili się w Skandynawii.

– Ale nie czują się Duńczykami czy Szwedami, wielu z nich wciąż myśli po polsku, łączą w sobie różne tożsamości – mówi Ptaszyński. – U wielu pozostała zadra, wspomnienia 1968 r. do dziś wyciskają łzy.

„Ciężko mi zrozumieć wiersze po hebrajsku”

Włodzimierz Mietek Szpirt (Dania, nefrolog): – Uważam, że życie się toczy tak, jak się toczy. Najważniejsze być zdrowym i na co dzień dawać sobie radę, i to nam się udało. Dzisiaj nie określiłbym się polskim Żydem, ale Żydem z Polski, ale też nie Duńczykiem.

Aleksandra Sikora (Szwecja, pediatra): – W Szwecji mieszkam dłużej niż gdziekolwiek, jestem żoną Szweda, czuję się związana z tradycjami szwedzkimi. Rodzina męża przyjęła mnie z otwartymi rękami, tak samo sąsiedzi. To nie jest moja ojczyzna, ale to jest moje miejsce na ziemi. Szwedką nigdy nie będę, ale czuję się członkiem tego społeczeństwa. Polką jestem z tradycji, z kultury, z języka, z literatury, z wielu odruchów kulturowych, również kulinarnych. Żydówką czuję się coraz bardziej też historycznie, bo dzielę losy mego narodu.

Helena Kaul (Izrael): – Ciężko mi tu zrozumieć wiersze po hebrajsku. Szymborskiej wszystko rozumiem, tu muszę czytać każde słowo. Do dzisiaj szybciej czytam po polsku. Zawsze kupuję książki w Polsce. Przyjeżdżamy z tonami książek. […] Zrozumiałe, że nie jestem „sabra”, czyli urodzona w Izraelu, ale to specjalnie nikomu nie przeszkadza. Czuję się równa, mam pewność siebie. Tu z tego kompleksu się wyleczyłam. Jestem Żydówką polskiego pochodzenia.

Róża Peste (Szwecja): – Wyjazd to była jakby przygoda z filmu, nie byłam wcześniej za granicą. Jak wyjechałam, to wyparłam to, co było w Szczecinie, z pamięci, otrzepałam się jak pies, który wraca z deszczu, i to ze mnie spadło. Dla zdrowia najlepiej zapomnieć.

Hanna Kwetczer (Szwecja): – Do Szczecina nie czuję żadnego pozytywnego uczucia, tylko żal. Jesteśmy polskimi patriotami. Mamy polską telewizję, czytamy polski internet, masę polskich książek. Nie lubię Szwecji, ale czuję, że w Polsce dla nas nie ma miejsca. Mam ponad 93 lata i kocham Polskę, mimo tej krzywdy, jaką nam sprawili rodacy.

Aron Wajskol przy pracyAron Wajskol przy pracy Archiwum prywatne Eliota Wajskola

W 1998 r. Aaron Wajskol z żoną i synem odwiedził Szczecin „w czasie sentymentalnej podróży po Polsce”. Zapamiętali życzliwość, ale i antysemickie rysunki na murach.

*Dr hab., prof. US Radosław Ptaszyński jest historykiem, politologiem i socjologiem. Jako politolog badał m.in. stosunki polsko-ukraińskie. W Instytucie Socjologii US napisał pracę „Szkic do portretu Stanisława Ignacego Witkiewicza”. W Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych obronił doktorat „Wojskowy Sąd Rejonowy i Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Szczecinie w latach 1946-1955”.
Dr Magdalena Ptaszyńska jest lekarką z Oddziału Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Naczyniowej Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie.


Skalpel 68

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Polska nie potrzebuje Żydów i nie warto też przekonywać Polaków że coś stracili na emigracji marcowej ( a także na innych emigracjach Żydów w ostatnich 500 latach). Nie ma wątpliwości ze obie strony są zadowolone z nieobecności tej drugiej.
    To chyba najlepsza sytuacja z możliwych, chociaż warto załatwić prowizję dla Izraela od każdego biletu do skansenów i rezerwatów żydowskich sprzedanego przez Polskę.
    Wtedy może być jeszcze lepiej – wspólny interes.

  2. ” Przemawiał m.in. student VI roku medycyny Edward Czaja: ..”. Autorzy odwazni ze nazwisko, nie skroty przytaczaja Ja ciagle nie mam odwagi napisac pelnego imienia Pani D…, dawno zmarlej, Zydowki,ktora o wiele brudniejsze przemowienie zglosila sie odczytac w Warszawie kiedy to nawet Sekretarz Partii w jej pracy odmowil.

  3. „ Niektórzy wyjeżdżając z Polski jako Żydzi byli już katolikami”. To zdanie najlepiej obrazuje proces unicestwiania tożsamości Żydów żyjących w nie swoim kraju. Smutne to zjawisko gdy Żyd potrzebuje antysemity aby przypomnial mu kim jest. A na wygnaniu Żydów najwiecej straciła sama Polska, bo Żydzi tylko wygrali, co widać z perspektywy czasu.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.