Uncategorized

Pierwsza Dama sportu polskiego i sportu na świecie


Maciej Petruczenko

Irena Kirszenstein-Szewińska zdobyła aż siedem medali olimpijskich, cztery razy wygrała nasz doroczny plebiscyt na 10 najlepszych sportowców Polski, w 1974 r. wybrano ją najlepszą sportsmenką świata, a teraz triumfowała w Plebiscycie „PS” na Sportowca 100-lecia.

Wielki talent, konsekwencja w realizacji celu i pracowitość Ireny Szewińskiej sprawiły, że lekkoatletka odnosiła tak spektakularne sukcesy.Wielki talent, konsekwencja w realizacji celu i pracowitość Ireny Szewińskiej sprawiły, że lekkoatletka odnosiła tak spektakularne sukcesy.

W kobiecej sztafecie pokoleń Irenie Kirszenstein-Szewińskiej (1946–2018) przyszło przejąć pałeczkę po pierwszych trzech naszych mistrzyniach olimpijskich: Halinie Konopackiej (rzut dyskiem, Amsterdam 1928), Stanisławie Walasiewiczównie (100 metrów, Los Angeles 1932) i Elżbiecie Duńskiej-Krzesińskiej (skok w dal, Melbourne 1956). Różniła się od nich tym, że na najwyższym stopniu igrzysk stanęła w 1964 r. w Tokio już w wieku 18 lat.

Obok złota w biegu rozstawnym 4×100 m sięgnęła tam po srebro na dystansie 200 m i w skoku w dal. Tokijski występ ukoronowała – wraz z Teresą Ciepły, Haliną Górecką i Ewą Kłobukowską – sztafetowym rekordem świata (43.6), a już od 1965 r. zaczęła ustanawiać światowe rekordy na 100 i 200 m, by po zdobyciu wszelkich możliwych honorów na tych dystansach „przedłużyć się” do pełnego okrążenia bieżni i w 1976 r. doprowadzić absolutny rekord na 400 m do 49.29 s. Taki wynik dałby Irenie olimpijskie złoto jeszcze na ostatnich igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro (2016). Nic dziwnego więc, że pisząc książkę o tej arcymistrzyni bieżni i skoczni, zdecydowałem się na tytuł: „Prześcignąć swój czas”.

Lekkoatletyka jest sportem bodaj najbardziej wymiernym, stąd ocena dokonań uczestniczki pięciu igrzysk olimpijskich nie nastręcza jakichkolwiek trudności. Nie trzeba się opierać na czyichś subiektywnych odczuciach. Bez znaczenia pozostają też sympatie i antypatie wobec określonej osoby. Bo Irena miała zarówno przyjaciół, jak i wrogów.

Wszyscy oni musieli jednak przyznać, że jej sportowe dokonania wybiegły z całą pewnością ponad normalnie przyjmowane poziomy. Przez blisko 20 lat godnie reprezentowała zarówno Polskę, jak i swój jedyny klub – Polonię Warszawa, stawiając się na każde wezwanie do startu. A po zakończeniu zawodniczej kariery stała się równie godną naszą reprezentantką w światowej i europejskiej federacji lekkoatletycznej oraz w MKOl, którego członkiem pozostawała od 1998 r. aż do końca życia.

Nie bez wzruszenia wkraczałem zawsze w progi domostwa Ireny i Janusza Szewińskich, nie tylko dlatego, że on był naszym kolegą z „Przeglądu Sportowego”, niezastąpionym fotoreporterem, lecz przede wszystkim z uwagi na charakter tej światowej gwiazdy sportu najwyższego formatu, prywatnie zaś niezwykle ciepłej i życzliwej wszystkim osoby, proponującej mi na wstępie zaparzenie herbaty z hibiskusem. Jeżeli więc ośmielam się powiedzieć, że znałem Irenę od kuchni, to nie ma w tym twierdzeniu najmniejszej przesady.

Po raz pierwszy o Irenie Kirszenstein przeczytałem w popołudniówce „Express Wieczorny”, która włączyła się w propagowanie lekkoatletyki, publikując wyniki wymyślonych przez przedwojennego wicemistrza Europy w dziesięcioboju Witolda Geruttę – Czwartków Lekkoatletycznych, organizowanych jako młodzieżowy pierwszy krok w sporcie na różnych stadionach Warszawy, z piłkarską Legią włącznie.

W tamtym momencie mogłem się dowiedzieć, że ta wysoka, długonoga nastolatka znakomicie skacze wzwyż, stosując odchodzącą powoli w zapomnienie technikę nożycową, której nigdy nie zmieniła na przerzutową (nie mówiąc o późniejszym flopie). „Czwartkowy” występ Ireny na skoczni wzwyż w parku Agrykola doskonale pamięta organizator tych zawodów Roman Wszoła, ojciec naszego mistrza olimpijskiego w tej specjalności Jacka Wszoły. A zdarzyło się raz, że skacząc nożycami, Irena wygrała z wicemistrzynią olimpijską (Rzym 1960) Jarosławą Jóźwiakowską-Biedą. Inna sprawa, że różnica rekordów życiowych nie była duża (1,75 Jarosława, 1,68 Irena).

Chociaż indywidualną rekordzistką świata została Szewińska w biegach na 60, 100, 200 i 400 m (oraz 440 y), tak naprawdę jej koronną konkurencją było 200 m, dystans, na którym w 1965 r. przegrała tylko raz, zaś w 1966, 1968, 1973, 1974 i 1976 – ani razu! A tak samo szła wyłącznie od zwycięstwa do zwycięstwa na 400 m w latach 1973–1977, rywalizując już z o wiele młodszym od siebie pokoleniem szybkobiegaczek.

Może ktoś chciałby porównać osiągnięcia piłkarskiej reprezentacji Polski w skali lat? Nawet w najlepszych czasach jednak nasi gracze nie zdobyli mistrzostwa świata, nie mówiąc już o utrzymaniu statusu niepokonanego. Piłkarską reprezentację Irena przyćmiła na moment nawet wtedy, gdy Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato i ich partnerzy zaczynali efektowny występ w MŚ 1974 w Niemczech. Najpierw pokonała enerdowską gwiazdę Renate Stecher na 100 m w Berlinie, a dzień później wyprzedziła ją na 200 m o lata świetlne w Poczdamie, ustanawiając rekord świata 22.0 (22.21).

Dominację Ireny najbardziej pamięta się z mistrzostw Europy. W 1966 r. w Budapeszcie wywalczyła złoto na 200 m, w skoku w dal i sztafecie 4×100 m, a srebro na setkę. W 1974 r. w Rzymie wygrała 100 i 200 m, pomagając na dodatek w zdobyciu dla Polski brązowego medalu w sztafecie 4×100 m (Ewa Długołęcka, Danuta Panasiuk-Jędrejek, Barbara Kobzda-Bakulin, Szewińska) i czwartego miejsca w sztafecie 4×400 m (Genowefa Nowaczyk, Krystyna Hryniewicka-Kacperczyk, Danuta Piecyk, Szewińska)

Ale i tak podsumowaniem jej wspaniałej kariery będą dwa zwycięskie finisze na 400 m: na igrzyskach olimpijskich w Montrealu i rok później w Pucharze Świata w Düsseldorfie. Przez 15 lat (1964–1979) utrzymywała się w różnych konkurencjach na światowym podium. I nawet w 1980 r., gdy chciała efektownym występem na 400 m zakończyć karierę na igrzyskach olimpijskich w Moskwie, jej szanse na medal nie były bynajmniej iluzoryczne. Na przeszkodzie stanęła jednak kontuzja w biegu półfinałowym, która wyeliminowała Irenę z dalszego współzawodnictwa.

W prowadzonej przez prestiżowy magazyn amerykański „Track&Field News” klasyfikacji najlepszych lekkoatletek w historii Irena wciąż prowadzi z ogromną przewagą (342 punkty) przed Merlene Ottey (Jamajka/Słowenia) 287, Heike Daute-Drechsler (NRD/Niemcy) 237; Maritą Koch (NRD) 210, Allyson Felix 206 i Jackie Joyner-Kersee (obie USA) 192 pkt.

W początkach kariery – wraz ze swą rówieśniczką Ewą Kłobukowską – stworzyła niedościgniony w świecie sprinterski duet K-K, którego karierę przerwała niesłuszna dyskwalifikacja Ewy, ogłoszona na podstawie błędnego kryterium rozróżniania płci przez Komisję Medyczną MKOl.

Potem już sama Irena potrafiła wykazać, że jest niedościgniona. Stąd jednoznaczna decyzja wszystkich wielkich agencji prasowych, które w 1974 roku uznały ją za najlepszą sportsmenkę świata. Takiego zaszczytu nie dostąpiła do dzisiaj żadna inna Polka.

Klasyfikacja końcowa w Plebiscycie na Sportowca 100-lecia:

  1. Irena Kirszenstein-Szewińska (lekkoatletyka) – 7695 głosów
  2. Adam Małysz (narciarstwo klasyczne) – 7232 głosy
  3. Robert Lewandowski (piłka nożna) – 2772 głosy
  4. Kamil Stoch (narciarstwo klasyczne) – 2714 głosów
  5. Tomasz Gollob (żużel) – 1792 głosy
  6. Justyna Kowalczyk (narciarstwo klasyczne) – 1232 głosy
  7. Ryszard Szurkowski (kolarstwo) – 519 głosów
  8. Kazimierz Deyna (piłka nożna) – 501 głosów
  9. Zbigniew Boniek (piłka nożna) – 332 głosy
  10. Anita Włodarczyk (lekkoatletyka) – 309 głosów
  11. Tomasz Wójtowicz (siatkówka) – 288 głosów
  12. Robert Korzeniowski (lekkoatletyka) – 268 głosów
  13. Janusz Kusociński (lekkoatletyka) – 243 głosy
  14. Otylia Jędrzejczak (pływanie) – 212 głosów
  15. Jerzy Pawłowski (szermierka) – 188 głosów
  16. Jerzy Kulej (boks) – 154 głosy
  17. Halina Konopacka (lekkoatletyka) – 149 głosów
  18. Waldemar Baszanowski (podnoszenie ciężarów) – 143 głosy
  19. Grzegorz Lato (piłka nożna) – 122 głosy
  20. Tomasz Majewski (lekkoatletyka) – 68 głosów

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Czesc rodziny Ireny wyemigrowala do Szwecji okolo 1969. Chodzilem przez pewien czas z jej mlodsza siostrom do podstawówki, „górne stadium” Tynneredsskolan w Göteborgu.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.