Uncategorized

Ta runda w Strefie Gazy różniła się od wszystkich poprzednich


Dlaczego?

W ciągu 16 lat od wycofania się Izraela ze Strefy Gazy, cały region bardzo się zmienił, ale Gaza utknęła w miejscu. W ciągu tych 16 lat, które upłynęły od jednostronnego wycofania się Izraela ze Strefy Gazy, mieliśmy sześć izraelskich operacji na dużą skalę, czyli średnio jedną na dwa i pół roku. Każda runda miała swój wyzwalacz, i każda miała swój cel. Ale zasadniczo, żadna z nich prawie nie różniła się od tej, która ją poprzedzała lub następowała po niej. Zmieniały się tylko nazwiska szefów sztabu, ministrów obrony i czołowych dowódców Hamasu, a przebieg walk w zasadzie był taki sam.

W 2006 roku porwanie izraelskiego żołnierza Gilada Szalita doprowadziło do operacji „Letni Deszcz” (28 czerwca-26 listopada 2006 r., czyli prawie pięć miesięcy). W trakcie tej rundy zginęło 11 Izraelczyków i 402 Palestyńczyków, nie wspominając o rannych. Izraelskie siły lądowe zdecydowanie wkroczyły wtedy do strefy. Celem było uwolnienie porwanego żołnierza, czego nie osiągnięto na drodze militarnej. Kontynuacją była operacja „Jesienne Chmury” (31 października-8 listopada 2006 r.), której celem było powstrzymanie ostrzału rakietowego. Zginął wówczas 1 Izraelczyk i 82 Palestyńczyków.

W 2009 roku wystrzelenie setek rakiet doprowadziło do operacji „Płynny Ołów” (27 grudnia 2008-18 stycznia 2009, czyli trzy tygodnie). W wielu arabskich krajach ten konflikt jest nazywany „Masakrą Gazy„, gdyż na mały obszar strefy spadł wówczas prawdziwy grad lotniczych i artyleryjskich bomb. Jeśli chodzi o działania lądowe, to w rejonie miasta Gazy operowały niewielkie jednostki izraelskich sił specjalnych, a wzdłuż ogrodzenia granicznego utworzono strefę buforową, w której poszukiwano podziemnych tuneli terrorystycznych. W tej rundzie zginęło 14 Izraelczyków i 1350 Palestyńczyków.

W 2012 roku likwidacja wysokiego dowódcy Hamasu doprowadziła do ostrzału rakietowego i operacji „Filar Obrony” (14-21 listopada 2012 r.). W ciągu tego tygodnia czasu, izraelskie siły powietrzne dążyły do zniszczenia Hamasu i powstrzymania ostrzału rakietowego. W tej rundzie zginęło 6 Izraelczyków i 166 Palestyńczyków.

W 2014 roku ostrzał rakietowy doprowadził do operacji „Ochronny Brzeg” (8 lipca-26 sierpnia 2014 r., czyli 50 dni). Celem było powstrzymanie ostrzału rakietowego, a działania lądowe rozpoczęto by zniszczyć podziemne tunele szturmowe Hamasu, które wchodziły na terytorium Izraela. W tej rundzie zginęło 65 Izraelczyków i 1432 Palestyńczyków.

W 2019 roku fala przygranicznych protestów w Strefie Gazy i postrzelenie przez snajperów 2 izraelskich żołnierzy doprowadziły do operacji „Czarny Pas” (3-6 maja 2019 r.). W tej krótkiej rundzie zginęło 4 Izraelczyków i 25 Palestyńczyków.

W 2021 roku ostrzał rakietowy doprowadził do operacji „Strażnik Murów” (6-21 maja 2021 r.).

Czym obecna runda różniła się od wszystkich poprzednich? We wcześniejszych rundach rakiety Hamasu dolatywały do Aszdodu, a teraz dotarły do Tel Awiwu. I chociaż zasięg rakiet się zmienił, a także charakter zagrożenia z ich strony, to niezmienne pozostało to, że Izrael i Hamas ponownie do siebie strzelały. Jednak wyraźnie widać, że na przestrzeni tych 16 lat Hamas poprawił swoje zdolności militarne. Posiada więcej rakiet dalekiego zasięgu z większymi głowicami bojowymi, ma więcej tuneli, więcej uzbrojonych ludzi oraz zdolności do prowadzenia wyrafinowanej wojny elektronicznej. To wszystko prawda. Ale Strefa Gazy przez cały ten czas jakby zatrzymała się w rozwoju. Utknęła pomiędzy stronami konfliktu. Strefa i jej cywilni mieszkańcy.

Tylko Hamas nieustannie się rozwijał. Wydając olbrzymie ilości pieniędzy, poprawił swoje zdolności militarne oraz wybudował cenne i dobrze ufortyfikowane „metro”, będące siecią licznych połączonych z sobą podziemnych tuneli. Metro budowano przez siedem lat od ostatniej rundy w Gazie. Ale życie obywateli Strefy Gazy pozostało takie samo. Oni nadal żyją w biedzie i nędzy pod pernamentną kontrolą grupy terrorystycznej, i są wystawieni na zniszczenie w kolejnej, niemożliwej do wygrania wojnie z Izraelem.

Ta ostatnia runda była jednak naprawdę inna niż poprzednie. Hamas z pewnością wszystkich zaskoczył swoją zdolnością do prowadzenia nieprzerwanego ostrzału rakietowego. W ciągu jednej salwy udało im się wystrzelić 170 rakiet. Było to imponujące. Zdolność Hamasu do wystrzeliwania rakiet, kiedy tylko chciał, gdziekolwiek chciał i ile chciał, pokazała również, że posiada on wyrafinowany system dowodzenia i kontroli prowadzenia ognia, które pozostały nieuszkodzone pomimo ciężkich bombardowań strefy. Jeśli takie zdolności posiada Hamas, to z pewnością w każdej przyszłej wojnie z libańskim Hezbollahem, Izraelowi będzie jeszcze ciężej. A Hezbollah uważnie obserwuje każdą rundę w Gazie, wyciągając wnioski i doskonaląc swoje umiejętności.

Izrael podczas tej rundy pokazał swoje niezwykłe możliwości wywiadowcze, polegające między innymi na zdolności wykrycia podziemnych tuneli i stworzenia precyzyjnej mapy „metra”, a następnie jego zniszczenia, co zniweczyło siedem lat pracy Hamasu. Najbardziej imponujące były same ataki lotnicze Izraela. Szef działu analiz w Centrum Mosze Dajana Uniwersytetu w Tel Awiwie, dr. Harel Chorev uważa, że „Hamas przegrał we wszystkich strategicznych obliczeniach. Wiele tuneli w strefie zostało zniszczonych, a ich siły morskie zostały sparaliżowane. Ponieważ szkody są bardzo duże, będzie to lekcją, którą Hamas zapamięta i weźmie pod uwagę. W przeciwieństwie do 2014 roku, oni nie byli na to przygotowani. Kiedy w minionym tygodniu Hamas po raz pierwszy zaczął wystrzeliwać rakiety na Izrael, błędnie zakładał, że walki potrwają tylko dzień lub dwa. Teraz będzie im bardzo trudno odzyskać swoją podziemną infrastrukturę. Myśleli, że zaatakowanie w momencie politycznego zamieszania w Izraelu spowoduje, że Netanjahu nie odważy się na konfrontację. Było wręcz przeciwnie. Dla Netanjahu cała sytuacja okazała się dobra pod względem politycznym.”

Były dyrektor izraelskiego Biura Zwalczania Terroryzmu gen. Nitzan Nuriel powiedział: „Hamas rozwinął się pod względem siły ognia. Oczywiście, gdy prędkość startowa rakiet jest większa, a głowice bojowe są większe, wtedy szkody są bardziej znaczące. A ich możliwości rakietowe – od rozmiaru po zasięg i wymiary głowicy – we wszystkich tych obszarach poprawiły się. Poprawili się dzięki irańskiemu know-how, a także dzięki własnym eksperymentom. Wiele materiałów wykorzystywanych przez Hamas do produkcji broni przechodzi przez przejście graniczne Rafah, położone między Egiptem a Strefą Gazy. Niektóre z nich to standardowe materiały konstrukcyjne, takie jak rury. System egipski nie jest tak hermetycznie zamknięty jak nasza blokada, więc Hamasowi udaje się przemycać te materiały. Dziesięć procent rur wjeżdżających do strefy zamienia się w rakiety albo są przetapiane, aby nadać im odpowiedni kształt.”

I to są aspekty, o których większość światowych mediów milczy.

Podczas gdy świat ma tendencję do patrzenia na ten konflikt za pomocą suchych i prostych liczb, takich jak karta wyników – ilu zginęło w Gazie w porównaniu z tym, ilu zginęło w Izraelu – jest to zniekształcona perspektywa, gdyż powinno się ocenić to, co dokładnie wydarzyło się podczas tej rundy. A była to najdokładniejsza i najbardziej precyzyjna operacja wojskowa we współczesnej historii wojskowości.
Izraelskie siły powietrzne zbombardowały ponad tysiąc celów w Gazie, w tym wiele domów, tuneli i pozycju Hamasu. Liczba zabitych wynosi około 230 osób, z których co najmniej 160 było terrorystami, a Siły Obronne Izraela mogą w większości przypadków podać ich nazwiska oraz przebieg działalności terrorystycznej. Dane te oznaczają także, że około 60 zabitych to cywile. Niektórzy z nich zostali prawdopodobnie zabici przez własne rakiety Hamasu, ponieważ jedna trzecia wystrzelonych rakiet spadła i wybuchła w Strefie Gazy. Jednak każde utracone życie to tragedia. Wiemy to. Ale pomyślmy o tym tak: w Gazie zbombardowano ponad tysiąc celów – a zginęło 60 cywilów. Nigdy w historii nie było tak małych strat przy tak dużych operacjach wojskowych prowadzonych w tak gęsto zamieszkanym obszarze. Zwłaszcza, że była to wojna z cynicznym wrogiem, który okrył się pośrodku cywilnej ludności, robiąc z mieszkańców Gazy ludzkie tarcze.

Nie oznacza to, że Siły Obronne Izraela nie popełniły żadnych błędów. Tak jak wszystkie wojny wiążą się ze szkodami ubocznymi, tak wszystkie wojny zawierają błędy. Ale jeśli popatrzymy na suche liczby, to to, co zrobiły Siły Obronne Izraela jest zdumiewającym osiągnięciem, jakiego żadna inna armia nigdy nie osiągnięła w historii.

Ale co dalej? Czy ta ostatnia runda uniemożliwi wybuchu kolejnej? Izrael ma nadzieję, że po zakończeniu tej operacji będzie cicho przez co najmniej pięć lat. O tym właśnie otwarcie mówią starsi izraelscy generałowie. Pięć lat byłoby fajnie. Ale Izrael być może będzie musiał zmienić sposób myślenia o Gazie. Zamiast patrzeć na ten wąski pas ziemi jako terytorium wroga, być może Izrael potrzebuje zmiany paradygmatu? Chyba, że Izrael po prostu akceptuje fakt, że co kilka lat ma miejsce kolejna runda przemocy? Ale chyba jest jakaś inna alternatywa?

Tego nikt nie wie. Ale po 16 latach może warto spróbować czegoś innego. Najprawdopodobniej odpowiedź rządzących elit będzie brzmiała: Nic innego nie można zrobić, ponieważ dopóki Hamas będzie rządził Gazą, będzie dążył do zniszczenia Izraela. I możliwe, że my, Izraelczycy, musimy po prostu zaakceptować tę rzeczywistość. Ale może jest coś jeszcze. Kluczem może okazać się zrozumienie, dlaczego i w jaki sposób Hezbollah jest powstrzymywany przed wywołaniem wojny na północy. Skuteczna polityka odstraszania spowodowała, że Hezbollah dobrze wie, że jeśli wybuchnie wojna, na Liban spadnie potężne uderzenie Sił Obronnych Izraela.

Były szef sztabu generalnego gen. Gadi Eisenkot powiedział, że Hezbollah jest głęboko zaniepokojony demonstracją siły pokazaną przez Siły Obronne Izraela w obecnej rundzie walk w Strefie Gazy. „Hezbollah obserwuje to i moim zdaniem martwi się tym, co widzi. Widzą nasze zdolności wywiadowcze i ataku, oraz zdolności obronne w obecnym konflikcie, który istnieje zarówno na arenie południowej, jak i północnej. Obecna runda zakończyła się w sposób, który odstrasza naszych wrogów. Hamas przez wiele lat zainwestował miliony dolarów w budowę tuneli w Gazie, które były strategicznym elementem jego strategii walki, a zniszczenie przez Izrael sporej części tej sieci było jednym z najbardziej imponujących osiągnięć tego konfliktu. Tunele były używane jako bezpieczne schronienie dla terrorystów Hamasu, którymi mogli się przemieszczać i w których ukrywali broń. Precyzyjne izraelskie bombardowania sprawiły, że wielokrotnie terroryści obawiali się zejść do podziemnych tuneli. Wiele z nich zostało zniszczonych i nie wierzę, że będą w stanie odbudować dziesiątki kilometrów, które zostały zniszczone.”

Hezbollah dobrze rozumie, że jeśli wybuchnie wojna, zostanie on obwiniony za nieuchronne zniszczenie Libanu, a szczególnie i co najważniejsze, zniszczenie libańskiej infrastruktury państwowej. Hezbollah faktycznie rządzi Libanem, a Izrael oświadczył, że w każdej przyszłej wojnie zaatakuje strategiczną infrastrukturę w całym Libanie. To skutecznie odstrasza przed wojną na północy.

W Strefie Gazy jednak nie ma żadnej infrastruktury poza tą, którą zbudował sobie Hamas. Próbując wywrzeć presję na Hamasie, Izrael w minionym tygodniu przesłał wiadomość do elit rządzących w Gazie. Uczyniono to poprzez zniszczenie ekskluzywnych rezydencji przywódców Hamasu w otoczeniu dzielnicy Rimal, jednak nie ma to nic wspólnego z groźbą utraty stref przemysłowych, elektrowni, portów, miejsc pracy, mostów, itp. Żadne z tych aktywów nie istnieją w Strefie Gazy, i to pomimo wielu wysiłków i licznych projektów na przestrzeni lat. Pamiętamy przecież projekt budowy portu morskiego u wybrzeży Gazy z generatorem dostarczającym energię elektryczną, a także koncepcję utworzenia strefy przemysłowej lub portu dla Gazy na Cyprze. Lata minęły, a nic się nie zmieniło.

Należy pamiętać, że Izrael nie jest odpowiedzialny za sytuację w Strefie Gazy. To, co się tam dzieje, jest spowodowane polityką Hamasu. Jedna z krytycznych opinii wyrażonych w tym tygodniu wobec Izraela dotyczyła tego, że podczas gdy Izraelczycy mają system Iron Dome i schrony przeciwbombowe, to mieszkańcy Gazy nic nie mają. Ale to nieprawda. Mieszkańcy Strefy Gazy mają najprostszą, najtańszą i najskuteczniejszą Żelazną Kopułę na świecie – nazywa się ona: Wstrzymać ostrzał. Gdyby Hamas przestał atakować, Izrael nie musiałby wystrzelić ani jednej rakiety w kierunku Gazy.

Dlatego były wysłannik Stanów Zjednoczonych na Bliski Wschód Dennis Ross powiedział: „Dopóki Hamas może mieć rakiety, dopóty perspektywa zmienienia czegokolwiek w Strefie Gazy będzie bardzo ograniczona, a jakikolwiek spokój jest w zasadzie spokojem krótkoterminowym. Dopóki Hamas będzie mieć rakiety, będzie je ustawiać w wyrzutniach i wystrzeliwać je w Izrael.” Wezwał on wtedy społeczność międzynarodową do powiązania pomocy humanitarnej z demilitaryzacją Hamasu. Powiedział, że będzie potrzebny mechanizm zapewniający, że pomoc humanitarna dla Gazy nie zostanie skierowana do Hamasu w celu odbudowy jego arsenału rakietowego.

Pytanie brzmi: Czy Hamas może zrezygnować ze swoich rakiet? Musiałoby to oznaczać zmianę systemu wartości Hamasu. Ten proces jest długotrwały i może się zdarzyć tylko wtedy, gdy pojawi się oferta znacznej pomocy w odbudowie Gazy. Wielkie nowe możliwości otworzył plan pokojowy byłego prezydenta Trumpa oraz Porozumienia Abrahama, które umożliwiły normalizację więzi między Izraelem a światem arabskim. Mogą być one wykorzystane do rozwiązania całego konfliktu izraelsko-palestyńskiego i wynegocjowania porozumienia. Pytaniem jest tylko: Czy obecne przywództwo Stanów Zjednoczonych stać na promowanie i realizację tak wielkich planów na Bliskim Wschodzie. Być może, po dużym falstarcie, teraz administracja Joe Bidena przejrzy na oczy. Być może…

Ta runda w Strefie Gazy różniła się od wszystkich poprzednich

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.