Uncategorized

Moda meska

Koszula z krótkim rękawem i szorty. Polski mężczyzna wygodę ceni sobie bardziej niż elegancję

PrzyslalaRimma Kaul


Grzegorz Krychowiak zna się na modzie, lubi ekstrawagancję i ma w nosie co myślą o nim inni.
Grzegorz Krychowiak zna się na modzie, lubi ekstrawagancję i ma w nosie co myślą o nim inni.

O ile kobiety znają się na trendach i nazwami marek mogą sypać jak z rękawa, mężczyźni w Polsce nie interesują się modą. W trakcie zakupów są zagubieni, a decyzję o kupnie chętnie oddają kobietom. Priorytetem jest podobać się partnerce i nie wystawać poza swoje środowisko, mówi autor książek, kostiumograf i projektant Krzysztof Łoszewski.

Wydana niedawno książka „Nowy Dress Code. Im mniej w szafie, tym lepiej wokół nas” Krzysztofa Łoszewskiego powstawała w czasie pandemii, gdy w końcu mieliśmy chwilę, żeby zastanowić się nad tym, jaki wpływ na środowisko ma branża odzieżowa. Okazało się, że świat jest bardzo mały i nigdy wcześniej fakt jego funkcjonowania jako systemu naczyń połączonych nie był aż tak widoczny. Stało się jasne, że produkowanie kilkunastu kolekcji w sezonie nie prowadzi do niczego dobrego, a pęd do posiadania nowości jest coraz bardziej zgubny. Autor zaprosił kilkunastu mężczyzn do rozmów na temat ich wyborów zakupowych, stylu i zasad ubierania się. Wśród nich znaleźli się m.in. projektanci Robert Kupisz i Tomasz Ossoliński, dziennikarz Olivier Janiak, wokalista Sławek Uniatowski, aktor Rafał Zawierucha czy piłkarz Grzegorz Krychowiak.

Ciekawe spojrzenie na sprawę dają także główny projektant Vistuli Wojciech Bednarz czy Wojciech Tulwin, jeden z menedżerów zarządzających firmą Recman, i młodzi mężczyźni, zupełnie niezwiązani z branżą odzieżową. Krzysztof Łoszewski maluje interesujący i kompleksowy obraz tego, jak myśli o sobie polski mężczyzna w dużym i małym mieście, jakie ma potrzeby i lęki. Oraz jakie błędy popełnia i czego jeszcze powinien się nauczyć.

Spotykamy się w upalny letni dzień, gdy temperatura sięga 28 stopni. Pan Krzysztof niedawno wrócił z Francji, opowiada, że paryska ulica jest rozebrana tak samo jak polska. Czasy, gdy panowie za podstawowy element letniej garderoby uznawali koszulę z podwiniętymi rękawami, noszoną nawet w upalny dzień, chyba minęły, choć właśnie tak ubrany na spotkanie pojawia się mój rozmówca. „Mnie też jest gorąco – mówi – ale i tak mam na sobie długie spodnie. Szorty i t-shirt są na plażę, basen i na działkę, w mieście powinniśmy zachować pewną formę”.

Co w takim razie z odkrytymi stopami?

Klapki były modne 30 lat temu i żadna to dzisiaj nowość. Ja swoje noszę w domu, bo nie wydają mi się estetyczne na ulicy. Mogę tak powiedzieć, bo w swoim życiu nosiłem już wszystko, od wąskich spodni od Jean Paula Gaultier wymyślonych w latach 80. po szerokie marynarki noszone jedna na drugą w parze z tą bardzo dopasowaną pod spodem, jak proponowali to Japończycy. Moda w wielkich metropoliach dzisiaj jest zunifikowana. W upalny dzień nasze ulice nie różnią się zbytnio, choć w Paryżu mężczyzna nosi jednak chętniej koszulę, podczas gdy Polacy wybiorą w pierwszej kolejności t-shirt lub koszulę z krótkim rękawem wyrzuconą na wierzch. Jest to strój, który nigdy nie miał z modą nic wspólnego – wygrywa praktycznością i dlatego się sprzedaje, więc producenci wciąż mają go w ofercie. Od Paryża różnimy się na niekorzyść jakością ubrań, co widać, gdy robi się chłodniej i do ubioru wkraczają marynarki i płaszcze, po których łatwiej ocenić rodzaj tkaniny czy rękę kreatora.

Ludziom zależy bardziej na cenie niż na jakości?

Na jakości skupia się niewielki procent kupujących. W mojej książce z rozmowy z Wojciechem Tulwinem z firmy Recman wynika, że klienci wręcz poszukują koszul z dodatkiem czegoś sztucznego, bo łatwiej się je prasuje i mniej się gniotą w ciągu dnia. Zawsze mówię, że koszula ze 100 proc. bawełny gniecie się inaczej niż najtańsza bawełna i czasem warto tę różnicę dopłacić, nie obniżając jakości materiału.

Krzysztof Łoszewski, autor książek, kostiumograf i projektant

KRZYSZTOF ŁOSZEWSKI, AUTOR KSIĄŻEK, KOSTIUMOGRAF I PROJEKTANT MAT. PRASOWE WYDAWNICTWO BOSZ

Coś pana w tych rozmowach zaskoczyło?

Wiedza, że polscy mężczyźni w ogóle nie interesują się modą. Na pierwszym miejscu jest wygoda, komfort noszenia ubrań. Nie do końca myślą o swoim wyglądzie, o tym, jak są odbierani. Nie mają świadomości swojej sylwetki czy tego, jak mogą ją ubraniem poprawić. Nie zastanawiają się, jak są przez ludzi odbierani. Ciekawe jest to, że u nas to kobieta podejmuje za mężczyznę decyzje zakupowe. Wie, jak jej parter powinien wyglądać i jakimi prawami rządzi się moda. Ma też większe obycie w sklepach, jest bardziej stanowcza i decyzyjna.

Mężczyźni chętnie oddają swój wizerunek w ich ręce?

Ich stanowisko jest takie, że chcą się podobać kobietom, ten układ jest po prostu dla nich wygodny. Starają się być modni, więc dopasowują się do kobiecych oczekiwań. Dbają też o to, by być w zgodzie z kodami, które funkcjonują w ich środowiskach. Nie lubą wychodzić poza linię, więc nie ryzykują, nie eksperymentują, wolą być akceptowani i czuć się częścią grupy. W ten sposób kupują ubrania. Gdy mają margines luzu, to nie potrafią z niego skorzystać. Jeśli na zaproszeniu na uroczystość jest napisane ‘strój dowolny’, to najgorsza możliwa opcja.

Czują się zagubieni, nie wiedzą, jak zareagować?

Książkę zaczynam od anegdoty z mojego życia, gdy byłem zaproszony w nie całkiem znane mi towarzystwo. Pakując się, zadawałem sobie wielokrotnie pytanie, jak powinienem być ubrany, żeby czuć się dobrze i nie obrazić gospodarzy czy gości. Wydaje mi się, że tej rozmowy ze sobą w Polsce jest zbyt mało. Za słaba jest też świadomość swojej sylwetki i jej mankamentów. Są mężczyźni, którzy o to pytają, i wiem od Michała Kędziory, blogera Mr. Vintage, że jego czytelnicy oczekują od niego precyzyjnych podpowiedzi, jak zestawiać ze sobą konkretne rzeczy. Dlatego, że kupują coś, co im się spodoba, ale nie myślą o tym, z czym to zestawią. Będzie się to powoli zmieniało, bo na szczęście znika już pochodzący jeszcze z czasów PRL-u pogląd, że dbanie o siebie jest wstydliwe.

Krzysztof Warlikowski, nonszalancki, z duszą artystyczną i niewymuszonym stylem ubierania

KRZYSZTOF WARLIKOWSKI, NONSZALANCKI, Z DUSZĄ ARTYSTYCZNĄ I NIEWYMUSZONYM STYLEM UBIERANIA BARTOSZ KRUPA / BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS

A jest niemęskie?

Zaznaczmy, że w Warszawie czy w każdym dużym mieście jest inaczej. Jesteśmy bardziej otwarci na nowe propozycje, bo bez przerwy konfrontujemy się z odbiorem społecznym. Wychodzimy do pubu, restauracji, spotykamy na ulicach różnych ludzi, porównujemy się nawzajem i uczymy się od siebie. W małych miastach jest trochę inaczej, choć i tam zmienia się estetyka. Wszędzie już dotarły sklepy sieciowe, są salony Vistuli czy Recmana właśnie, jest Reserved, mężczyzna widzi propozycje tych marek, uczy się stylizacji choćby z reklam. Polacy jeżdżą też często za granicę i obserwują. Podglądają, jak się nosi wzory, kolorowe skarpetki i coraz odważniej z tej wiedzy korzystają, choć dotyczy to raczej młodszego pokolenia.

Na ile szaleństwa jest w stanie sobie pozwolić polski mężczyzna?

Myślę, że nie chodzi tu o szaleństwo, tylko o pokazanie, że w naszym życiu dzieje się dobrze, że odnosimy sukces zawodowy. Mowa o pokazaniu swojego statusu. Najczęściej są to dopasowane spodnie, latem gołe stopy w mokasynach, t-shirt i marynarka – zwykle lekko za ciasna i za krótka. Zegarek, który widać, opalenizna świadcząca o bywaniu w świecie, wyjazdach. Atrakcyjny samochód na leasingu.

Dojrzejemy kiedyś do dyskretnej elegancji?

Chciałbym, ale jak na razie widzę na ulicach rozebrane w niestosowny sposób obie płcie, nawet w centrum miasta. Wszystkie walory są dostępne dla oczu przechodniów i nie ma w tym żadnej tajemnicy. Brzmię może jak dziaders, ale nie potrafię tego zrozumieć. Upał nie jest żadnym wytłumaczeniem takich wyborów odzieżowych.

Donald Tusk, zawsze ubrany stosownie do okazji, stylem i jakością ubioru nie odbiega od innych polityków o światowym formacie

DONALD TUSK, ZAWSZE UBRANY STOSOWNIE DO OKAZJI, STYLEM I JAKOŚCIĄ UBIORU NIE ODBIEGA OD INNYCH POLITYKÓW O ŚWIATOWYM FORMACIE FOT. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AGENCJA GAZETA

Może jednak, skoro mamy silny trend na ciałopozytywność i akceptowanie wolności osobistej, powinniśmy pozwolić każdemu nosić się, jak lubi?

Akceptujmy, oczywiście, ale wolno nam mieć inne zdanie. Doszliśmy do punktu, w którym moda za bardzo zaczęła schlebiać niezbyt dobrym gustom. Był już punk, grunge, ubrania podarte czy niezbyt czyste. Cały streetwear jest historią coraz większego luzu w ubiorze, z tego moda czerpie do dzisiaj. Jednak równocześnie obowiązujące wcześniej zasady elegancji zaczęły zanikać na rzecz tych panujących w różnych grupach społecznych i subkulturach, które potem wchłonęła popkultura. Warto się tylko zastanowić, czy to, co aktualnie jest modne i proponowane przez popularne marki, jest faktycznie ładne, atrakcyjne jako projekt, czy to sprawia, że wyglądamy lepiej?

Wolność wyboru wyrządziła nam krzywdę?

To jest pytanie o to, czy zasady mają w życiu jakiś sens… Ja myślę, że tak, ale może to kwestia pokoleniowa, wyuczenia się pewnej etykiety jeszcze za młodu. Począwszy od nietrzymania łokci na stole, przez otwieranie kobiecie drzwi, po stosowność ubioru. Gwarantuję, że nawet młode kobiety dzisiaj cenią sobie taki respekt i poświęcaną im uwagę.

Gdzie ludzie mają się tego nauczyć, skoro w życiu większości nie wydarzy się nigdy zaproszenie z napisem ‘black tie’?

Ależ zaproszenie ‘black tie’ nie gwarantuje w życiu szczęścia i spełnienia. Ale nauka pewnej etykiety, obycia już tak i to powinna być rzecz szkoły czy mediów, które mają szerokie społeczne dotarcie. Zapominamy o tym, że ciąży na nas wszystkich pewien obowiązek edukacyjny wobec młodych pokoleń. Tłumaczenia im zasad, nawet jeśli one nie funkcjonują już w tej samej formie co kiedyś.

Luz i bezpretensjonalność, Andrzej Chyra

LUZ I BEZPRETENSJONALNOŚĆ, ANDRZEJ CHYRA VIPHOTO / VIPHOTO/EAST NEWS

Pandemia jeszcze bardziej pozbawiła nas formy?

Tak, ale nie jest to tylko polska specyfika, tak dzieje się na całym świecie. Zalewa nas to amerykańskie parcie przede wszystkim na wygodę. Dresy wymyślono już dawno, ale teraz wyszły na ulice. Myślę, że wciąż jesteśmy w procesie zmian i brak nam jeszcze dystansu. Kiedy wrócimy do biur i pracy stacjonarnej, te zasady powrócą, choć pewnie lekko rozluźnione. Natomiast nie może już być powrotu do tego, co było, do sposobu, w jaki kupowaliśmy. Wszyscy musimy zastanowić się nad naszym sposobem konsumpcji, bo czy nowe dżinsy i t-shirty są warte tego, by kiedyś zabrakło nam wody do życia?

Przy wysokim wzroście mężczyzna w Polsce jest skazany na szycie na miarę, jak Sławek Uniatowski

PRZY WYSOKIM WZROŚCIE MĘŻCZYZNA W POLSCE JEST SKAZANY NA SZYCIE NA MIARĘ, JAK SŁAWEK UNIATOWSKI TRICOLORS / TRICOLORS/EAST NEWS

Gdzie mężczyzna ma się ubierać, kiedy nie stać go na szycie na miarę?

Problem w tym, że nie ma w Polsce porządnych ubrań ze średniej półki. Jeśli pan jest choć trochę spoza normy, o wzroście wyższym niż przeciętnie, szerszy w barkach, to nie znajdzie nic w popularnych sklepach. Wszyscy oferują ubrania dopasowane, w których mało komu jest dobrze. A mężczyźni boją się eksperymentować, bo nie chcą wyłamać się ze swojej grupy, wolą wtapiać się w tło.

Męskie ego jest aż tak kruche?

Jeśli żona powie mężczyźnie, że wygląda świetnie, jest szansa na zakup. Wszyscy potrzebują potwierdzenia, że jest OK, mało jest osób, które potrafią ocenić proporcje swojej sylwetki i krój ubrania. Dlatego polecam panom ubierać się ton w ton, ten sam kolor w różnych odcieniach zawsze tworzy ciekawą kompozycję. W książce rozmawiam o tym ze stylistą Marcinem Brylskim.

W zielonej tonacji, Sławek Uniatowski

W ZIELONEJ TONACJI, SŁAWEK UNIATOWSKI PIOTR FOTEK/REPORTER / PIOTR FOTEK/REPORTER

Czy panowie mają jakieś wzorce do naśladowania?

Ci, którzy chcą mieć wygodnie, autorytetów nie potrzebują. Myślę, że ani aktorzy, ani politycy nie są dziś dobrym przykładem do naśladowania. Być może sportowcy odgrywają tę rolę. Ten ruch, gdy Vistula kilka lat temu ubrała polską reprezentację w piłce nożnej w swoje garnitury, był doskonały. To jest sukces, który Polakowi imponuje, i taki wizerunek może być atrakcyjny dla młodego mężczyzny. Bardziej jednak myślę tu o Robercie Lewandowskim niż o Grzegorzu Krychowiaku, który lubi modą się bawić i ma w nosie, co ktoś o nim pomyśli. Ze znanych osób zawsze świetnie ubierał się Krzysztof Warlikowski, Andrzej Chyra, a z polityków Donald Tusk, zadbany i w dobrych garniturach. Zwrócę tu uwagę na pewną spójność wyglądu u tych panów. Nie ma czegoś takiego jak wizerunek oficjalny i prywatny, wszystko sprowadza się do stylu. To, jak wychodzimy z psem, powinno być spójne z tym, jak ubieramy się na spotkanie służbowe, bo wciąż jesteśmy tą samą osobą. Inaczej nie będziemy wiarygodni.

Grzegorz Krychowiak w swoim salonie mody męskiej dla mężczyzn, Balamonte

GRZEGORZ KRYCHOWIAK W SWOIM SALONIE MODY MĘSKIEJ DLA MĘŻCZYZN, BALAMONTE FOT. ŁUKASZ CYNALEWSKI / AGENCJA GAZETA /


Moda meska

Magdalena Kacalak

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.