Uncategorized

Pojednanie ze złem – Wątek 4 – cz 5/5

Leon Weintraub

Jest coś, czego w Szwecji nie lubisz?

To kraj jednego problemu. Kiedy pojawiła się sprawa klimatu, mówili tylko o tym, jakby to była jedyna rzecz na świecie. Jak równouprawnienia kobiet, wałkowano ten temat miesiącami, latami. Nie mogą się zajmować wieloma rzeczami równie intensywnie jednocześnie. 

W szkołach nie są promowani uczniowie wybitni. Jest dużo współczucia dla ludzi o niższych możliwościach. Zamiast podwyższać ich poziom, zaniża się poziom zdolnych, żeby wszyscy byli równi. A przecież jedną sprawą jest równość, czym innym 'urawniłowka’. Równe prawa mają być dla wszystkich, ale z drugiej strony wszyscy mają mieć tak samo. Ja myślę, że jesteśmy indywidualistami i w ramach prawa niech każdy robi to, co uważa za słuszne, dopóki nie szkodzi innym ludziom.

Moim pierwszym szwedzkim przyjacielem był Thomas Alexanderson, prawnik w szwedzkim radiu. Z nim rozmawiałem na tematy głębsze. Podczas jakiegoś przyjęcia spotkałem u niego ówczesnego ministra finansów Kjell-Olofa Feldta. Dyskutowaliśmy właśnie o równości. „Dlaczego próbujecie wszystko uregulować i przepisywać krok po kroku? – pytałem. W dekretach, w prawach?”. Odpowiedział: „Lepiej, żeby każdy stosował się do przepisów, niż improwizował i robił po swojemu. To grozi, że niektórzy, popełnią błędy. Wolimy, żeby wszyscy byli na niższym poziomie, niż mieli fantazję i robili błędy. Dla kraju byłoby to zbyt drogie”. Dla mnie takie myślenie jest nie do przyjęcia. Państwo jest demokratyczne, ale jednocześnie ogranicza prawa obywateli! Wszyscy mają postępować tak jak wymaga tego władza, przez co nie mogą się wybić ludzie twórczy wyrastający ponad przeciętność.  

To się bierze z historii. W latach 30. XX wieku Szwecja była uboga, zapijaczona. Władzę przejęli, jak po wojnie w PRL-u, ludzie szybko awansowani, nieprzygotowani. Lepiej było wziąć nieuka, ale oddanego, niż inteligenta, który może coś zrobić na własną rękę, nie po ustalonej myśli. Socjaldemokracja, czyli u podstaw partia robotnicza, miała podobne nastawienie: trzeba ludźmi kierować.

Na kogo głosujesz?

Zawsze na liberałów, nigdy na prawicę czy socjaldemokrację. Choć partia liberalna jest mocno osłabiona, blisko mi do niej. Ma w programie wolność, ale jednak też pewne zobowiązania: trzeba być użytecznym, nie tylko chcieć otrzymać, ale też z siebie coś dać. 

Pierwszą siłą w Szwecji od 70 lat jest Socjaldemokracja. Drugą Moderaterna, czyli Umiarkowana Partia Konserwatywna. Na trzecim miejscu w parlamencie są Sverige Demokraterna, Szwedzcy Demokraci, którzy podobnie jak PiS są konserwatywni, marzą o czystości rasy i sprzeciwiają się imigrantom.

Nie niepokoi cię, że partia, która mówi o czystości rasy jest popularna?

Nigdy nie będzie mieć takiego wpływu, że zadecyduje o losach mniejszości narodowych w tym kraju. Mogą krzyczeć, szumieć, ale ciągle mają mniej niż jedną piątą poparcia. Nigdy nie osiągną takiej pozycji, by decydować. To najważniejsze. Silna jest demokracja, opinia publiczna i wolność słowa, która natychmiast przywołuje Szwedzkich Demokratów do porządku. Jest też Front Rewolucyjny, partia nazistowska, która zawsze maszerowała z nazistowskimi hasłami. To bandyci, przestępcy, szumowiny. Radykalni w słowach i czynach, były przypadki pobicia, ale są też traktowani

jak kryminaliści. Władza się od nich odcina. Jestem spokojny o swój los. Żadna partia nie zgodzi się na stworzenie rządu z radykalną prawicą. Choć pojawiają się głosy, że skoro legalnie weszli do parlamentu, powinno się ich dopuścić do władzy.

Jaki jest dziś stosunek wobec imigrantów?

Szwedzi są jak chyba każdy naród: póki im dobrze, są szczodrzy i mają otwarte serca i „ramiona”. A jak im się gorzej wiedzie, zamykają się w sobie, stają się nieufni wobec obcych. Są dwa rodzaje imigracji: regulowana i „dzika”. Rząd określa roczną kwotę ludzi, których przyjmują z całego świata. Dostają wizę, prawo pobytu i pozwolenia pracy. Ale są też ludzie, którzy zjawiają się na granicy, nie wiadomo skąd, bez dokumentów. W roku 2015 to było 160 tysięcy. Jak na taki mały kraj – dużo. Szwedzi dalej są chętni przyjmować ludzi w potrzebie, ale muszą ograniczyć emigrację „dziką”. Nie chcą mieć obozów w namiotach, pod gołym niebem. Jeżeli kogoś wpuszczają to na dobrych warunkach, nie byle jakich. Ale to wyrwało się spod kontroli. Imigranci na południu Szwecji mieszkają w trudnych warunkach, a to stwarza złe reakcje. Są rabunki, kradzieże, gwałty. Teraz w związku z coronawirusem nie ma dużej imigracji, ale problem za jakiś czas powróci.

Ksiazke mozna kupic TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.