Rodzina

Zenon Rogala

          – Dość już mam tych komarów i much domowych. Raczej przynoś mi jakieś larwy, te, no … jak im tam, w zeszłym roku nosiłeś mi te, o, już wiem, gąsienice brudnicy nieparki. Te gąsienice to mój ulubiony przysmak.
          – Jeśli mówiłeś prawdę, wtedy kiedy zalecałeś się do mnie na modrzewiu, no nie udawaj, że nie pamiętasz, więc jeśli jesteś facetem o szerokich skrzydłach, to mam pewność, że nie opuścisz mnie w tej sytuacji. Byłbyś najpodlejszym, gdybyś zostawił mnie w takiej ważnej dla mnie sytuacji życiowej.
          – pamiętaj, że nie mam nikogo prócz ciebie, i bez ciebie zginę, bo kto zadba o mnie i naszą całą rodzinę. Teraz muszę tu siedzieć, a cały dom jest na twojej …
          – Mogłam wybrać z wielu, pamiętasz ilu was wtedy o mnie walczyło. Wybrałam ciebie, bo czułam, że spełnisz wszelkie moje oczekiwania.
          – Zresztą moje to już się nie liczą. Najbardziej mi zależy żeby im nic nie brakowało. Wiesz, kiedy ogrzewam je swoim ciałem, doznaje jakiegoś nieokreślonego uczucia spełnienia. Wyobraź sobie, że wtedy i tylko wtedy odczuwam coś na miarę szczęścia. Nawet nie wyobrażasz sobie jak chciałabym ten stan przedłużyć, jak cudownie czuje się jako spełniona matka. Choć w pełni matką będę, jak one przyjdą na świat.
          – No, idź już , idź i zaraz wracaj. Możesz też przynieść jakieś ździebełka mchu, muszę tu coś poprawić najlepiej jak umiem, bo wieje z tej zachodniej strony, ale pamiętaj, żeby były suche. Ostatnio widziałam takie idealne kępki mchu pod tą uschniętą topolą.
          – Świetnie się spisujesz jako ojciec i opiekun twoich przyszłych dzieci. Będziesz pierwszy, który je zobaczy. Z początku mogą ci się nie podobać. Będą trochę gołe i największy u nich będzie otwór gębowy. Wtedy ja, no… a po jakimś czasie i ty będziemy pakować w te żółte otworki najlepsze przysmaki. Zobaczysz jak szybko będą rosły i jak szybko będą zajmować coraz więcej miejsca w naszym domku.
          – Powiem ci, ale nie odwracaj się, żeby się nie zorientował, że ten facet co stoi teraz na krawędzi tego wielkiego tarasu, to on zbudował i umieścił na tym drzewie nasz domek. Nam nadzieje, że to nie jest jakaś cholerna pułapka i facet ma wobec nas przyjazne zamiary. Choć z drugiej strony nie ufałabym mu zbytnio. W ogóle ci grubonodzy, to istoty, których lepiej unikać. Jak tylko będziemy mięli te nasze dzieciaki, zaraz im pokażę, czego należy obawiać się szczególnie. A ci wielcy faceci będą na pierwszym miejscu.
          – Oj, dobrze mi z tobą, … ja ciebie też, … jak przyniesiesz mi jeszcze trochę tych gąsienic i jak sam posilisz się na kolację, wpuszczę cię do środka, żebyś zobaczył jak fantastycznie urządziłam nasz domek.
          – Co za radość, wyobraź sobie, Iwonko, że wreszcie do tego domku, który umieściłem na drzewie obok naszego tarasu, wprowadziła się szczebiocąca parka ptaszków…
          – Nie gap się tak natarczywie, bo jeszcze je wypłoszysz – powiedziała
szeptem.

Wszystkie opowiadania Zenona Rogali

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: