Uncategorized

Taktyka


Zenon Rogala

          Wolałem usiąść w cieniu, bo przynajmniej z tego miejsca nie będę musiał przenosić się na inne, kiedy południowe słońce zacznie dociekliwie zaglądać w każdy zakamarek parku. Wtedy musiałbym przenosić się w tamte odleglejsze kępy krzewów, gdzie jest równie cieniście jak tutaj. Moja ławka nie ma nigdy swojego stałego miejsca, bo nie wiedzieć czemu, co dzień znajduję ją  w innym miejscu. Widocznie w porze wieczornej przenoszona jest w inne, jeszcze bardziej ocienione miejsca. 

          Ma to swoje zalety, bo w to miejsce mało kto zagląda, a w porze największego upału można śmiało wyciągnąć się i podziwiać pojazdy przemieszczające się po alejkach parkowych. Dla oddania całej prawdy, raczej prowadzące te pojazdy panie są najbardziej interesujące.

          Dzisiejszy scenariusz parkowy, niewiele się nie różni od wczorajszego. Kiedy przejrzałem już cały kanał nieczystości społecznych, kronikę wypadków, i zapoznałem się z dowodami na coraz niższy poziom moralny naszego społeczeństwa, kiedy sprawdziłem listę już trwale nieobecnych, poczułem, że świat gwałtownie się kurczy i jeszcze trochę, a dla kolejnego mieszkańca, może niebawem nie starczyć na nim  miejsca.  

          Nigdy nie wiem jak to jest, że przejście ze stanu stałego, w stan mglisty, a potem w stan senny odbywa się jakoś tak niepostrzeżenie.

          -Pamiętaj, moja droga, że to na samym początku znajomości jest kluczowe. Otóż pamiętaj, żeby trzymać go na dystans. Na dystans kontrolowany. To znaczy pozwalać mu na tyle, moja droga, żeby panować nad sytuacją i żeby w każdej chwili, moja droga, zmniejszyć lub zwiększyć dystans. Wiedz, że oni w tej fazie są podatni na twoje sugestie, a stawianie warunków też musi być poprzedzone świetnym rozeznaniem, na ile, moja droga, możesz sobie pozwolić na trwanie w uporze, w kurczowym trzymaniu się swego zdania, a na ile dopuszczać tolerowanie ich stanowiska i ułatwianie im dostępności.  To tak, jakbyś stosowała, moja droga,  system łańcuszka u drzwi. Niby są otwarte, ale to ty  masz kontrolę nad sytuacją, gdyby zaczęła się jakakolwiek komplikacja, wtedy, moja droga, możesz drzwi zatrzasnąć, lub łańcuszek zwolnić z uwięzi i drzwi otworzyć szerzej, jeśli uznasz, że zagrożenie minęło. W każdym razie, póki co, niech  otworzą, się te drzwi, moja droga, ale tylko na tę kontrolowaną przez ciebie szczelinę – odpowiedzi na ten wywód mądrości damskiej strategii, nie usłyszałem, w każdym razie jakieś odgłosy, czy szepty,  które uznałem za odpowiedz, padały jakby z oddali.

          -Oj, przestań już marudzić, moja droga, teraz chcę ci powiedzieć to najważniejsze. A od tego zależy cała twoja przyszłość, moja droga. Nie daj się, moja droga, całkowicie im owładnąć, i pamiętaj, że w każdej strategii ważne jest przewidywanie niekorzystnych wariantów zdarzeń. Nikt, moja droga, nikt nie da ci gwarancji, że będzie cię kochał całe życie. Nikt, moja droga, nie powie ci, że to właśnie on jest tym jedynym , bo może się, moja droga, zdarzyć w życiu każdego z was, że ty kogoś i on kogoś, moja droga, możecie spotkać na swojej drodze i wtedy nic, tylko kolana ci się, moja droga, ugną pod tobą i jak w dym, pójdziesz za innym, moja droga. I powiem ci jeszcze, moja droga, że życzę ci tego uczucia, bo tylko takie jest autentyczne i choć nie gwarantuje trwałości, to jednak gwarantuje autentyczność. A w uczuciach, moja droga, autentyzm jest najwyższą wartością.

            O, takie prawdy bardzo mnie zainteresowały. Już całkiem na trzeźwo zamieniłem się w słuch i żadnym życiodajnym sygnałem postanowiłem nie zwracać na siebie uwagi. Ten głośny szept, głośny dla podkreślenia ważności prawd wypowiadanych, świadczył, o dużym doświadczeniu życiowym prelegentki, oraz o autentycznym zaangażowaniu w przyszłe losy tej niedoświadczonej życiowo  kursantki. Zamiarem prowadzącej wywód było ściszenie głosu, aby nikt niepowołany nie słyszał tych cennych rad. Ale stało się całkiem odwrotnie. Ten świdrujący,  ściszony głos, był nie wiadomo dlaczego, świetnie słyszany i aż się bałem, żeby za chwilę, kiedy mnie przyłapią, że jestem przypadkowym słuchaczem ich rozmowy, pomyślą,  że podsłuchuje takich cennych rad, podczas gdy faktycznie, tylko biernie  brałem udział w tym wykładzie, w dodatku całkiem niechcący.     

Teraz jednak było już za późno na rozważanie wszelkich okoliczności. Po prostu leżałem jak trusia, zamknąłem zamknięte oczy i udawałem parkowego denata.

          -Moja droga, musisz też zacząć sama dbać o siebie. Higiena osobista, strój, oraz wszelkie dodatki są tak samo ważne jak twoja fryzura, detale, biżuteria, paznokcie i wszystko co będziesz mogła zobaczyć w tych czasopismach jako wzorcowe, a kiedy już staniesz na dywanie, to ja już o to zadbam, żeby to był od razy dywan czerwony. Nie jakieś tam tureckie, czy perskie tandety, nie możesz, moja droga, zniżać się do pospólstwa, pamiętaj, moja droga, że przed tobą jest świat, cały szeroki świat – powoli ten konspiracyjny szept zamieniał się w coraz głośniejsze tony i przyznam, że pomyślałem, że ta słuchaczka albo odeszła, albo może zobaczyła mnie leżącego na ławce i dała znać swej wykładowczyni, że wróg podsłuchuje i zaraz zaczną się moje kłopoty. Powoli i całkiem dyskretnie przetoczyłem swój tułów ten sposób, żeby choć przez szczelinę w oparciu ławki zobaczyć przyszłe pole bitwy, i ustalić jakąś taktykę obrony. I rzeczywiście, pomysł okazał się fantastyczny. Całkiem niepostrzeżenie, z lewego boku przetoczyłem  się na prawy i w poziomej szczelinie oparcia ławki, zobaczyłem całą okolice jak na dłoni. Wpierw zobaczyłem pochyloną  kobietę. No, może tę jej część, która zawsze jest widoczna przy każdym pochyleniu.  To znaczyło, że na pewno mnie nie widziała. Mogło to też dawać nadzieję, że kierunek jaki obierze, nie będzie na kursie kolizyjnym z moim położeniem. Kobieta podniosła się, a ja odruchowo zamknąłem oczy, ona teraz już nie konspiracyjnym szeptem, ale pełnym głosem powiedziała,

          -Moja droga, gdybym przewidziała, że ten upał uśpi cię tak szybko, na pewno nie trudziłabym i siebie i ciebie. Pojedziemy więc, moja droga, szybko do domu, bo akurat nadeszła pora karmienia. Co prawda całą mleczarnię mam zawsze przy sobie i mogłabym cię nakarmić tutaj, ale może lepiej gawiedzi nie drażnić takim smakowitymi widokami.

          Obudziłem się na dobre. Powoli, koło za kołem, pojazd znikał w głębi parku.


Wszystkie wpisy Zenona TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.