Postmodernistyczny Holocaust

Portal

„Z pamietnika chrzescijanskiej syjonistki”

Przerażona rosnącymi incydentami antysemickimi w Europie, wybielaniem Hamasu, atakami na synagogi umieszczam ten wpis częściowo oparty na wpisie Diane Weber Baderman, a przynajmniej nim inspirowany. Europa w jakiej żyjemy, Europa w jakiej wychowujemy dzieci, ale czy nasza Europa?

Po tym jak świat zignorował Holocaust, gdy ten miał miejsce wydawało się, że nowo utworzony ONZ szczerze zaangażował się w uznanie bezpiecznego miejsca dla pozostałych po hekatombie Żydów. Przed wybuchem II WŚ nikt ich nie chciał. Odmówiła im prawa wjazdu Kanada stosując politykę: „żaden to za wielu”. Nie przyjmowały ich Stany Zjednoczone w 1939 r. kiedy już byli wysyłani do obozów koncentracyjnych.Kiedy w 1947 r. ONZ wydało rezolucję dzielącą resztki dawnego protektoratu brytyjskiego (którego już wydzieloną i „wolną od Żydów” częścią stanowiącą do 1921 r. 80% protektoratu była Jordania) pomiędzy ludność żydowską i arabską to Arabowie odrzucili rezolucję. A następnie 5 krajów arabskich wysłało swoje armie, żeby „zepchnąć Izrael do morza”. Przegrały. Wynikiem tej wojny było ok. 700.000 uchodźców arabskich. Jednak zamiast ich przesiedlić, jak miliony innych uchodźców (900.000 żydowskich uchodźców z tej samej wojny nie mówiąc o milionach przesiedlonych na terenie Europy raptem 3 lata wcześniej, gdy w Jałcie wi(e)lcy tego świata szyli nową mapę Europy) ONZ przyznał im unikalny, permanentny status uchodźców.Ten permanentny status uchodźców pozostający przedmiotem szerokich dyskusji (w przeciwieństwie do jakiejkolwiek innej grupy uchodźców na świecie) jest zarzewiem zniszczenia. Ciągle drażniona i zaogniana sprawa dająca asumpt do wezwań do zniszczenia Izraela i oskarżania Żydów o rzekome zbrodnie. Nadanie uchodźcom wieczny i opiewany status „ofiar”, oskarżanie Izraela o bycie agresorem i otwarcie możliwości wiecznych ataków godzących w samo jego istnienie – od ruchu BDS (utworzonego przez Bractwo Muzułmańskie) po kraje europejskie nawołujące do powrotu Izraela do granic z 1967 r. – nie do obronienia przed tymi, którzy w swych manifestach i konstytucjach mają jako główny cel istnienia zapisane zniszczenie Izraela.
To ciągłe celebrowanie statusu ofiary, bezustannie podsycane przez ONZ poprzez akcje UNRWA daje antysemitom naszego świata legitymizację, której brakowało im od końca II WŚ. 70 lat po tym, gdy cały świat chrześcijański, nie tylko naziści, wymordował 6 milionów Żydów lub w tym współuczestniczył (przypomnijmy odmowę Churchilla wymiany 10.000 ciężarówek na milion Żydów w 1944 r.; niezbombardowanie torów do Auschwitz mimo, że wracające z rajdów samoloty pozbywały się bomb nad pustymi trenami; transporty kolei francuskich i wiele innych smutnych, a podobnych faktów) „źle traktowani Palestyńczycy” są listkiem figowym dla niechęci, a czasem nienawiści wielu chrześcijańskich kościołów i wielu europejskich przywódców dla Izraela. Listkiem figowym, gdyż ludzie głoszący tak gorąco poparcie dla żądań organizacji, chcących zniszczenia Izraela często nie słyszeli o wojnie w Republice Środkowoafrykańskiej czy Sudanie, o uchodźcach Karen czy Royinga, a na dramaty uchodźców z wojen bałkańskich, Ukrainy czy Syrii bądź na los jazydów patrzą jak na jeszcze jedną tragedię ludzką za wszelką cenę starając się nie potępić sprawców tych zbrodni i nie nazwać ich po imieniu. Dla jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie i państwa walczącego po prostu o przetrwanie mają tylko potępienie. Czyżby dlatego, że jest żydowskie?

Nowe Shoah nie wydaje się już czymś „nie do pomyślenia”!

Jesteśmy w nim. Jeszcze jest nierozpoznane, bo jest inne. Nie jest to już wiek XX wszak, ale już XXI. To nie czas komór gazowych i transportów do obozów śmierci z głodujących gett Europy. W Holocauście XXI wieku tak wielu antysemitów – muzułmanów, chrześcijan i ateistów – chce zniszczenia Izraela. Dlatego ciągle wysuwają oskarżenia, że jest to kraj apartheidu, oskarżają go o wyimaginowane zbrodnie przeciw ludzkości, o brak pokoju, o wojny na Bliskim Wschodzie. To jest postmodernistyczny Holocaust. Bez komór gazowych i krematoriów. Dokonywany (na razie) słowami i polityką.

W Europie już nie zagania się Żydów do gett, nie strzela do nich, nie pali. Tym razem zmusza się ich do wyjazdu z Europy rosnącym, tolerowanym antysemityzmem nie spotykającym się z żadną reakcją. Europa znowu zaczyna być jak z marzenia twórców III Rzeszy – Judenrein. Pozbycie się Żydów było przyczyną dla jakiej świat, a zwłaszcza Europa, patrzyły przez palce na horror Holocaustu.

Minęło 70 lat od tamtego czasu i antysemityzm znowu jest dozwolony, jeżeli odbywa się pod przykrywką krytyki Izraela. Nie, to nie jest „dozwolona krytyka państwa”, gdy zwraca się ona nie przeciw temu czy owemu jego posunięciu, a przeciwko jego istnieniu, gdy nie jest wymierzona tylko w jego obywateli (co byłoby wystarczająco okropne), a we wszystkich Żydów. Te ataki na Izrael (gdzie żyje połowa Żydów na świecie) przyjmują m.in. formę żądań „powrotu” 6 milionów „uchodźców”, potomków ludzi, którzy wojny zaczęli, przegrali i wciąż głoszą chęć zniszczenia Izraela. Czy Japonia domagała się spełnienia warunków od USA, III Rzesza od aliantów? Konfederaci od unionistów? NIE. Dlaczego więc tutaj nagle świat żąda zmiany reguł?

Dzisiejszy nie-muzułmański antysemityzm płynie z mediów, z kręgów politycznych i rozprzestrzenia się jak zaraza przez internet. To Żydzi (już nawet nie Izrael) obwiniani są o niepokój na Bliskim Wschodzie i terroryzm. Klasyczne obwinianie najbardziej poszkodowanego, ofiary. A przecież np. w zamachach w Bombaju parę lat temu (o czym kiedyś napiszę) jak okazało się podczas śledztwa głównym celem ataku była mała synagoga prowadząca działalność dobroczynną na przedmieściach. Zupełnie niepolityczny (w przeciwieństwie do reszty) cel. Jedyny wyróżnik, jedyny powód ataku to antysemityzm.

I politycy zachodni z powrotem wracają do antysemickich stwierdzeń jakby wyjętych z lat 30-ych: szwedzka parlamentarzystka Hillevi Larsson pozuje z uśmiechem pokazując mapę „Palestyny” w świecie bez Izraela, irlandzcy politycy domagają się, żeby w uroczystości upamiętniającej Holocaust nie padła nazwa Izraela, brytyjski parlamentarzysta oświadczający publicznie: „Nie możecie apelować do lepszej części Izraelczyków bo oni nie mają lepszej części”.

Antysemityzm w Malmo przypomina dziś Monachium w 1936 r. We Francji oficjalnie liczba ataków i incydentów antysemickich w pierwszej dekadzie XXI wieku jest 7-krotnie (!) większa niż w latach 90-ych ubiegłego wieku. W meczecie Al. Nusra w Berlinie w tym roku imam nawoływał do modłów o śmierć wszystkich Żydów. W Hadze śpiewy na demonstracjach „śmierć Żydom” nie są niczym wyjątkowym. W takiej Europie żyjemy. Z raportu sporządzonego dla burmistrza Londynu wynika, że przestępstwa na tle religijnym wzrosły w stosunku do poprzedniego roku o 23%, 95% z tych odnotowanych to przestępstwa przeciw Żydom! W Kopenhadze przerwano legalna demonstrację pro-izraelską, gdyż policja „nie mogła już zapewnić jej bezpieczeństwa”, wokół gromadzili się młodzi muzułmanie z flagami Hamasu, grozili wjeżdżaniem autami w tłum. Groźby karalne zostały nagrodzone – to legalna, pokojowa demonstracja została przerwana! Europejska demokracja? W Rzymie okna żydowskich sklepów wymazano swastykami i wezwaniami do podpalania synagog. W Kanadzie na ulicach słychać było już okrzyki „Heil Hitler!”.

Tak, są głosy chrześcijan, muzułmanów i ateistów, wielu ludzi, broniące Izraela, ale są głosami wołających na puszczy wobec rosnącej w siłę i zuchwałość masy wyjącej „śmierć Żydom”, jak 70 lat temu…

http://christianzionist.blox.pl/2014/12/Postmodernistyczny-Holocaust.html

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: