Uncategorized

Iranski deal

W Lozannie podpisano wstępne porozumienie z Iranem (końcowe ma być osiągnięte do końca czerwca) dotyczące programu nuklearnego rozwijanego od lat przez Iran. Od razu zastrzeżono, że części tego traktatu mają być tajne. Pięć stron biorących udział w rozmowach, w tym zwłaszcza Stany Zjednoczone, wyraziło nadzieję że jest to sukces i przybliża światu pokój i na pewno się uda. Sądząc po determinacji z jaką prowadzono negocjacje (łamiąc przez siebie wcześniej ustaloną granicę czasową) i USA i Unii Europejskiej bardzo zależało na podpisaniu traktatu. Największe wątpliwości i obawy wyjawił Izrael, czemu nie można się dziwić, ale czy (nie tylko dla Izraela) jest to dobry traktat?

Zacznijmy od najważniejszych uczestników rozmów.

Kadencja Baracka Obamy kończy się. Kolejnej nie będzie. W Senacie większość mają republikanie a konflikt między Białym Domem i Senatem narasta. Po przepchnięciu (zdaniem wielu bardzo nieudanego w szczegółach) Obama Care w drugiej kadencji prezydent skupił się na polityce zagranicznej. Tyle, że robi to często – zdaniem jego przeciwników – z wdziękiem słonia w składzie porcelany i nie da się ukryć, że mają oni wiele racji. Chwilami wygląda to tak jakby amerykański prezydent chciał całkowicie odwrócić ustabilizowane już sojusze i radykalnie zmienić sytuację geopolityczną. Czy tak jest trudno powiedzieć (w każdym razie mnie), ale samo wrażenie bywa wystarczające do wzbudzenia fermentu w wielu miejscach.

Rosja. Przy trwającej agresji na Ukrainę, grożeniu państwom bałtyckim i Polsce (od czasu do czasu, przez oficjalnego błazna, który jest przewodniczącym Dumy, ale jednak nieustannie) bronią nuklearną jej obecność w tym gronie może lekko zdumiewać. Ale może nie powinna? Nie tylko jest mocarstwem nuklearnym, ale jednym z gwarantów nienaruszalności granic Ukrainy w zamian za rezygnację przez nią z broni nuklearnej co w obecnej sytuacji brzmi jak ponury żart…. Obok USA…. Na pewno rozmowy pokazują, że nie jest pariasem, a jednym z głównych rozgrywających i że – wbrew niektórym komentarzom – układ z Iranem nie jest wymierzony w Rosję.

Chiny, które jako jedyne potraktowały serio upływ terminu do zawarcia porozumienia i ich główny negocjator odleciał planowo z powrotem pozostawiając swojego pełnomocnika do dalszych rozmów niewątpliwie są samodzielnym graczem niezależnym od zarówno Stanów jak i Rosji (i mało przyjaznym choć nie otwarcie wrogim obu tym krajom). Pewnie to również jedyne państwo, którego tak naprawdę boi się Rosja.

No i sam Iran. Stojący na ropie a jednak forsujący energię atomową jako ledwo zawoalowaną przykrywkę dla swych dążeń do uzyskania broni nuklearnej. Iran, który jest obecnie zaangażowany w rozkręcającą się wojnę w Jemenie (co nie przeszkodziło w negocjacjach!) toczy ją w gruncie rzeczy jako starcie z Arabią Saudyjską (obie skonfliktowane potęgi reprezentujące ponadtysiącletni konflikt szyicko sunnicki starają się o supremację w regionie). Iran, który uzbraja Hezbollach, stara się zdominować Liban, a interwencje w Syrii też nie są mu obce. Iran, który od lat mówi, że trzeba zniszczyć Izrael…

Zaledwie w tym tygodniu (tygodniu negocjacji!) irański generał Mohammed Reza Naqdi powiedział, że „zniszczenie Izraela nie podlega negocjacjom” i… nie spowodowało to zerwania rozmów, reakcji dyplomatycznych czy nawet nacisku na przywódcę Iranu, żeby się zdystansował od takich słów.

Przy okazji jest to bardzo zła wiadomość dla innych krajów NATO (w tym w obecnej sytuacji zwłaszcza krajów bałtyckich i Polski). Jeżeli można grozić zagładą (potencjalnie również nuklearną) krajowi należącemu do NATO i jednocześnie bez przeszkód negocjować z głównymi krajami NATO to oznacza, że sojusz de facto nie istnieje. Widać to po wielu małych ruchach, ale ten przykład jest wyjątkowo jaskrawy. Jeżeli Rosja poważnie zagroziłaby naszej części Europy NATO nie zrobi nic i zapewne z takim przekonaniem (między innymi) wyjechała z Lozanny delegacja rosyjska. Ale to tylko poboczny wątek.

Nic dziwnego, że Izrael uważa porozumienie z Iranem w kształcie, który się wyłania, za zagrażające swojemu istnieniu. Ale poza Izraelem jest jeszcze jeden, równie niezadowolony, kraj, któremu poświęca się bardzo mało uwagi, ale którego potraktowanie też wiele mówi o obecnych radykalnych zmianach w polityce amerykańskiej. To Arabia Saudyjska.

Arabia Saudyjska toczy właśnie z Iranem wojnę w Jemenie (do pewnego stopnia), a od dawna z przyczyn fundamentalnych jest z nim w fatalnych stosunkach.

Arabia Saudyjska, która  jest od lat sojusznikiem USA w regionie, nawet jeśli czasem trudnym.

Arabia Saudyjska, której nigdy nie przeszkadzało podejrzenie, że Izrael posiada broń nuklearną, ale zapowiedziała, że jeżeli broń taką stworzy Iran, to niezwłocznie uruchomią własny program nuklearny, a nadto zakupią odpowiednie głowice w Pakistanie (co z uwagi na bliskie finansowe i dyplomatyczne stosunki tych państw jest bardzo prawdopodobne).

Jednym słowem uchylenie drzwi dla nuklearnego Iranu to uchylenie drzwi dla potencjalnego wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie, szyicko-sunnickiej konfrontacji nuklearnej i potężne zagrożenie dla jedynej demokracji w regionie i jedynego (oprócz Turcji, która prowadzi coraz bardziej dwuznaczną politykę) państwa należącego do NATO.

To nie znaczy, że z Iranem nie trzeba negocjować. Trzeba. I nie znaczy, że trzeba utrzymywać tamtejsze społeczeństwo w zasięgu drakońskich sankcji. Trzeba znaleźć sposób, żeby Iran nie uzyskał broni nuklearnej. Tak będzie bezpieczniej dla wszystkich. Ale czy to z braku chęci, czy z powodu innej koncepcji Baracka Obamy, czy z niechęci do ostrych posunięć negocjacyjnych nie wydaje się, żeby negocjowany traktat miał spełnić swoje zadanie. A szansa może się nie powtórzyć….

Co zaś do posiadania przez państwa broni nuklearnej wszyscy chyba rozróżniają sytuację, w której broń taka nie posłuży celom ofensywnym (a i defensywnym w ostateczności) i sytuację gdy niestety dane państwo może jej użyć ofensywnie. O ile nikt dziś nie bierze pod uwagę, że Francja, Wielka Brytania czy Izrael mogłyby zacząć wojnę nuklearną o tyle w przypadku Rosji, Chin czy Korei Północnej sprawa nie jest tak oczywista… A Iran? Czy chce tę broń mieć czy planuje jej użyć?

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.