W przededniu 3 rocznicy

 

 

 

Renata Zawadzka-Ben Dor

 

 

 

3 grudnia mijają 3 lata od pierwszego masowego protestu opozycji ulicznej albo jak kto woli chodnikowej -Komitetu Obrony Demokracji.


 

Na scenie politycznej pojawiają się nowe partie, stowarzyszenia. Jedni lokują nadzieję w Robercie Biedroniu inni w Joannie Scheuring-Wielgus. Jeszcze inni – i tych jest najwięcej – po prostu nie mają nic do powiedzenia albo “nie mają racji”. Rozdrobniona scena polityczna – jeśli jej aktorzy nie wpadną nagle na genialny pomysł zjednoczenia – nie tylko przeciw PIS, ale za inną lepszą – może po prostu normalną wizją Polski – po raz kolejny ustawią się w kolejce do władzy. Bo w ostatecznym rozliczeniu o to też (jeśli nie przede wszystkim) chodzi. 


W ruchach ulicznych też nie dzieje się lepiej. Rozpętanie afery wokół Mateusza Kijowskiego najpierw osłabiło, potem wręcz skruszyło KOD – jeszcze trzy lata temu jedyny obok masowych wystąpień organizacji kobiecych ruch na tyle silny by móc w ogóle wywierać jakiś wpływ na to co się na scenie politycznej dzieje. KOD praktycznie nie odgrywa już większej roli. Ostali się Obywatele RP, ODnowa i przyczółki paru starych, elitarnych (bo nie masowych) organizacji. W siłę rośnie Kongres Kobiet. Nadzieję rodzi zainicjowany przez Roberta Hojdę Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. A na ulicy coraz mniej chętnych do spacerowania, chodzenia, tupania wywijania flagami i pokrzykiwania.

Cykliczne wydarzenia takie jak Literiada, czy Światełko dla Sądów przyciągają już tylko niezbyt licznych, wiernych “towarzyszy”. KORD ma kłopot ze zrzutką na wynajęcie sali itd. itp. Tymczasem na mapie wydarzeń pojawiają się coraz nowe i nowe…Zwykle z niezbyt liczną “obsadą” i niezbyt zainteresowaną publicznością. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest wiele począwszy od znużenia brakiem oczekiwanych efektów, brakiem czasu, zdrowia itp a skończywszy na zwykłym désintéressement. Ten wtórny brak zainteresowania w pewnej mierze jest zwyczajnym odwzajemnieniem. Bo kto spośród “dworu rozdanych ról” (tych pierwszo i drugoplanowych) w ogóle zajmuje się statystami? Bo przecież taką rolę właśnie pełni “rozentuzjazmowany” tłum. Nikt. Bo nie tylko Kurski ma patent na myślenie, że “głupi lud to kupi”. Tymczasem lud woli rzucać się na przedświąteczne “okazje” i kupować prezenty pod choinkę.


Niestety poza taką sobie refleksją nie mam nic do “dania”. Nie mam pomysłu na to jak zainteresować “statystów” bo poza uwiecznieniem na fotografii nie mam żadnej innej waluty w zanadrzu. Znaczki okazjonalne też już nie działają. Może jednak ktoś z nas ma jakiś pomysł? Poddaję pod rozwagę

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: