Pożądanie

Zenon Rogala

 


Byłem sam. Ogród pachniał wschodzącą wiosną, ale jej istota była jeszcze nie nagrzana. Zamknąłem oczy i popłynąłem wraz z wzbierającą kropliście rosą.
          – Śmiało, stanowczo, ale powoli, dotykaj mnie delikatnie, weź mnie w palce i delikatnie przesuwaj każdą odrobinkę, żeby sprawdzić jak jestem przygotowana do swojej roli, wiesz jak to robić, żebym była zadowolona. Przesuwaj delikatnie palce po moich nierównościach, wtedy odwdzięczę się ciepłem i wilgotną delikatnością. Przesuwaj po mojej powierzchni swoimi palcami, ale ciągle delikatnie, rób także stosowne przerwy, żeby przekonać się, czy robisz to właściwie, ja dam ci stosowny sygnał, czy robisz to według moich potrzeb, a zwłaszcza oczekiwań. Wiedz także, że są sytuacje, kiedy jest konieczne, żebyś mnie potraktował bardziej zdecydowanie. Kiedy jestem uśpiona po dłuższym czasie i kiedy chcesz, abym pokazała na co mnie stać mimo, że wydaję ci się, leniwa i zaniedbana, wtedy nie masz wyjścia, musisz mnie skaleczyć, wydobyć na powierzchnię moją naturę istnienia i moje przeznaczenie. Wtedy nawet trzeba, wtedy musisz mnie skaleczyć, pokroić, a następnie ostrymi zębami wyrównać, wydrapać, stworzyć mnie podatną do przyjęcia twego nasienia. Ja starannie i z właściwą sobie umiejętnością, przechowam je we własnym wnętrzu, odczekam i przemienię te złożone we mnie nasionka w owoce przewspaniałe, owoce do nasycenia… – to był natarczywy szept.
Słuchałem go, bo był łagodnie stanowczy i obiecująco, beznadziejnie nachalny. Nie oponowałem. Sens tego szeptu miał wyraźnie erotyczny kontekst, i sam nie wiem, czy to pora budzenia się wiosennych emocji, czy słodycz kuszących szeptów, a może i jedno i drugie, założyły mi ponętną opaskę, na moje zmęczone oczy i brzmiały jak upojna muzyka.
          – Nie myśl sobie, że nie pamiętam o tobie. Powiem nawet bezczelnie, że liczyłam na ciebie i sądzę, że nie zawiodę się na tobie tak, jak to zdarza się z innymi. Musisz stanąć na wysokości zadania, teraz leżysz na mnie i nawet akceptuję twoje lenistwo, ale liczę, że niebawem poderwiesz się uczynisz mnie przydatną do spełnienia mojej funkcji. Będziemy współistnieć i będzie tak, jak być powinno, jesteśmy bowiem skazani na siebie. Nie chcę nikogo tylko ciebie, ale mimo, że nie dojrzałeś jeszcze, zapatrzony w horyzont życia, nie widzisz tego, co zobaczysz niebawem. Jesteś tak blisko mnie, że mój szept do twoich uszu trafia bez żadnych przeszkód. I powiem ci, bo muszę ci to powiedzieć, że przyjdzie taki dzień i wcale nie jest istotne kiedy to będzie, że zakochasz się we mnie po wsze czasy, po kres, że poza mną nikt już nie będzie cię interesował i tęsknił będziesz
za mną, aż przyjmę cię do swego łona.
          – Mów mi jeszcze, uwielbiam słuchać takiej mowy, podniecasz mnie, wzniecasz moje pożądanie, pragnę cię tulić i być z tobą, powiedz mi tylko… kto…
– Kto widział leżeć na gołej na ziemi i w dodatku spać – Iwona po raz pierwszy mówiła podniesionym głosem.
     – I przestań grzebać ręką w tej zasianej grządce.

Wszystkie opowiadania Zenona Rogali

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: