WSZYSCY JESTEŚMY SĘDZIAMI (3)

Po każdym z programów “Wszyscy jesteśmy sędziami” listy pisane do telewizji na sypiącym się dzisiaj, marnym PRL-owskim papierze, większość atramentem, niektóre długopisami nazywanymi wtedy piórami “kulkowymi”, albo płowiejącymi już “kopiowymi” ołówkami, pokazują Polskę sprzed pięćdziesięciu lat. Czy bardzo się od tego czasu zmieniła? Ponieważ nie mieszkam tu od lat czterdziestu, trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Oto jeden z listów:

Kraków, 10 VIII 60r. Do redakcji “Wszyscy jesteśmy sędziami”.

Wydarzenie było następujące: dnia 9.VIII o godzinie 19.45, kiedy przechodziłam koło Poczty Głównej, uwagę moją i przechodniów zwróciła para małżeńska, zorientowałem się, że żona ( widać na “oko” , biedna, spracowana kobieta), domagała się od męża (pijany młody człowiek, elegancko ubrany), pieniędzy, w sposób desperacki szła za nim krok w krok i na jego przekleństwa i krzyki, odpowiadała, że ona go nie puści, dopóki nie odda jej, zarobionych przez nią, pieniędzy. Ludzie zaczęli się wokół nich zbierać, przyszli też dwaj milicjanci ze skrzyżowania i kazali się wszystkim rozejść, a wtedy mąż powiedział: “przytrzymajcie te cholerę, bo nie chce się odczepić”. Milicjanci wzięli silnie za ręce te biedną kobietę, a mąż wsiadł w taksówkę i ze śmiechem i drwinami, odjechał.

Kobieta została sama. Kilku przygodnych entuzjastów męża- pijaka, zaczęło z niej kpić: “ …a męża to chyba takie żony są cztery na noc…” Mąż odjechał tryumfalnie, a ona wybuchła płaczem, zaczęła opowiadać o jego zachowaniu, o swoim życiu, ludzie zaczęli jej radzić jak ma postępować. Wtedy znów wkroczyła milicja i bez żadnych pytań i wyjaśnień, pociągnęła te kobietę za ręce i zawlekła do taksówki, wsiadł z nią jeden z milicjantów i rzucił gromko: “do komendy!”.

Wszyscy byliśmy oburzeni. Gdy ktoś zażądał od drugiego milicjanta, numeru służbowego, ten warknął: “uważajcie bo sami tam pojedziecie”. Ludzie, choć oburzeni, zaczęli się rozchodzić. Kobieta zmaltretowana, zawstydzona jak jakiś awanturnik czy prostytutka, wleczona do auta, została odwieziona na komendę, nie wiadomo, co ja tam spotkało, czy znalazł się ktoś, kto zapytał ją o przejścia z mężem -pijakiem, czy jej tam ktoś pomógł, czy też jeszcze bardziej skrzywdził ją i jej dzieci. Jakże odmienna była ta milicja od tej , którą pokazuje się w telewizji, gdy taktownie zadaje pytania świadkom zdarzeń. Tutaj pastwiono się nad ofiarą pijaka, jego puszczając wolno. Należało przynajmniej zatrzymać obojga, zainteresować się sprawą i pomóc kobiecie.

Sądzę, że zainteresowała by redakcję ta sprawa. Może nauczyło by to milicji taktu i inteligencji, a tej kobiecie dało pewną rekompensatę.

Henryk G.

Wszystkie wpisy Mariana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/archiwa/2360

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: