polityka historyczna wg. doroty

Natan Gurfinkiel

 

nie mogę już dłużej ukrywać faktu, że jeszcze w czasach perliczki (PRL dla mniej domyślnych) stałem się naocznym świadkiem narodzin teraźniejszej polityki historycznej. była ona co prawda intensywnie praktykowana w tamtych czasach, ale dla ówcześnie rządzących jej istnienie było niepodważalnym kanonem ładu społecznego, nie istniała więc potrzeba posługiwania się tym terminem. mówiąc zatem o niejmam na myśli inżynierię społeczną w demokratycznym państwie.

takie rzeczy zdarzają się nie tylko w polsce. w moim awaryjnym kraju, w danii, utworzono po wojnie muzeum ruchu oporu. pewnego dnia oglądałem na głównym kanale telewizji publicznej – DR1, wywiad ze znanym autorem politycznych dreszczowców, leifem davidsenem – w przeszłości korespondentem tejże samej publicznej telewizji w moskwie.

stojąc przed budynkiem muzeum (strawionym później przez pożar) były komentator telewizyjny powiedział, że jest ono instytucją narodowego zakłamania, ukazuje ono bowiem dzieje okupacji niemieckiej nie tak, jak wyglądała ona w rzeczywistości, lecz zgodnie z życzeniami establishmentu politycznego. zdaniem pisarza jednostronna gloryfikacja ruchu oporu zakłamuje historię, bo w latach okupacji więcej ludzi służyło w ochotniczych formacjach SS, niż brało udział w walce z okupantem.

patrząc na sprawę z obecnej krajowej perspektywy, najbardziej zdumiewające jest to, że wywiad nie wywołał ogólnonarodowej histerii, jaka niechybnie rozpętałaby się w polsce. nie rozległ się ani jeden głos, że pisarz spotwarza pamięć bohaterskich uczestników ruchu oporu. pogląd budził co prawda sprzeciw, ale ani razu nie zakwestionowano prawa do takiego widzenia okupacyjnej rzeczywistości – zwłaszcza, że kilku znanych historyków potwierdzało fakty, przytoczone przez bohatera wywiadu

wracając wszelako do naszych baranów, czyli zaobserwowanego przeze mnie faktu narodzin polityki historycznej. pewnego dnia, w latach 60 siedziałem w kawiarni w holu budynku radia u zbiegu alei niepodlegości i malczewskiego.

moim rozmówcą przy stoliku był dziennikarz radiowy z nowego jorku. mój amerykański kolega był ciekaw różnych rzeczy. w którymś momencie rozmowa zeszła na powstanie w warszawskim getcie,

— wiesz, powiedziałem — o tym niechętnie się wspomina, ale środowisko przestępcze odegrało w powstaniu bardzo pozytywną rolę, bo wiem z wiarygodnego źródła, że gangsterzy szkolili bojowców ŻOB-u w posługiwaniu się bronią.

obok stolika stała, czekając na jakieś wolne miejsce, bo kawiarnia była zawsze przeludniona, redaktorka audycji w jidisz, nadawanych głównie z myślą o amerykańskich żydach – dorota ż.

— nie słuchaj tych bzdur! on szkaluje bohaterskich powstańców, którzy podjęli nierówną walkę, by ocalić swoją godność i to należy podkreślać zamiast jakichś tam tanich sensacyjek o rzekomych gangsterach.

— a co, gangsterzy musieli lubić niemców? przecież oni też byli żydami,

—  don’t listen to him — powiedziała do mego rozmówcy, wskazując mnie palcem. on kłamie. po pierwsze, żydzi nie mogli być gangsterami, bo byli żydami…

– spójrz tylko na dorotę, odezwałem się do swego rozmówcy. przecież ona musi być marzeniem każdego antysemity…

— sam widzisz — wrzasnęła, do czego natan się posuwa. on twierdzi, że polacy są antysemitami. to u ciebie w ameryce są antysemici. przyznaj się, ile razy mówili o tobie that kike?

— wiesz jak się u nas mówi na takie compañeras jak dorota? mówi się   las tias de revolución

dorota nie wytrzymała mojej uwagi o ciotkach rewolucji i niemal biegiem opuściła kawiarnię…

nie wyobrażałem sobie wówczas, że doczekam upadku komunizmu, historia miewa jednak  niewytłumaczalne zawiłości. nie myślimy o tym, gdy odrywamy w niej nasze epizodyczne rólki. żeby jednak groteskowo poprawna członkini PZPR stała się teoretykiem polityki historycznej w niepodległej polsce, nie mieściło się chyba nikomu w wyobraźni. dopiero teraz rozumiem skąd wzięła się cała PiSpolityczna poprawność. nareszcie wiem że żydzi sami się podpalali w stodołach, tak jak w jedwabnem, by móc obarczyć odpowiedzialnością polaków. którzy bohaterskim narodem są, bo są i już – o czym tak mądrze traktuje polityka historyczna….

P.S. … a nawet prehistoryczna, która nakazała w pełnej gali obchodzić tysiąc pięćdziesiątą rocznicę chrztu polski. dziejowe to wydarzenie miało miejsce za panowania mieszka pierwszego, co to nawet nie wiedział jeszcze wówczas, że był polakiem. teraz już wie.

doroto, dziękuję!

 

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

 

Jedna odpowiedź to “polityka historyczna wg. doroty”

  1. Wlodek S. 30/11/2017 @ 09:14

    Nie tylko Rosja jest krajem o nieprzewidywalnej przeszlosc…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: