Szczęście

Zenon Rogala


         Kiedy otwierałem dziś z rana drzwi, przesuwane wzdłuż ich płaszczyzny, te wiodące na taras domu, i kiedy owiał mnie ożywczy wiatr z zewnątrz, to uczucie jakiego doznałem w tamtym momencie, śmiało i z małym prawdopodobieństwem błędu, mogę  nazwać szczęściem. Otwierałem te drzwi dziesiątki razy, ale dziś, jakoś właśnie dziś, w tej właśnie chwili doznałem tego uczucia. Jakie kryteria zewnętrzne, a jakie wewnętrzne musiały zostać spełnione, że to najbardziej osobiste uczucie – odczucie – stan wewnętrznego ładu, – to „coś”- spadło na mnie tak nagle, a najważniejsze , że niespodziewanie.  Mógłbym nazwać to stanem harmonii, jakimś ładem i porządkiem, odczuciem wewnętrznego pogodzenia się w dotychczasowych sprzecznościach, między bodźcami zewnętrznymi i wewnętrznymi, które jak na niektórych wykresach, osiągnęły w tym samym momencie punkt kulminacyjny.

         Więc mam poczucie pełnego komfortu i fizycznego i psychicznego, czuję się więc dziwnie bezpieczny i właściwie mógłbym zakończyć całość tych myśli związanych z definicją szczęścia i wolności i wreszcie w pełni i na oścież przesunąć te drzwi ale…

          Ale jest to tak indywidualna relacja, tak osobista ocena, tak odrębna kategoria osobistych doznań, że nikt, ale to nikt, nie jest w stanie ustalić wspólnej ludziom definicji wolności i szczęścia. I każdy ma przydane przez naturę i nasze powinowactwo kosmiczne prawo, do indywidualnego rozróżniania tego najbardziej poszukiwanego i oczekiwanego stanu naszej psychiki.

           Szczęście, często mylnie utożsamiane z satysfakcją seksualną, wynika z tego, że podobnie jak w seksie, świadomość szczęścia przychodzi niespodziewanie, spada na nas nagle i pozostawia nas w zachwycie na przeciąg niezależnego od nas czasu. Nikt nie jest w stanie przedłużyć w sposób sztuczny tego odczucia – uczucia – wrażenia – doznania – szczęścia – wolności. I tego w seksie, i tego w czasie otwierania przesuwanych drzwi do mego tarasu.

           Ile ludzi i ile psychik, tyle indywidualnych odcisków palca szczęścia. Częstokroć te odciski są do siebie uderzająco podobne, ale zawsze znajdzie się jakiś drobny szczegół, który je od siebie różni.

           I nawet teraz, kiedy stoję w już otwartych drzwiach, kiedy minęła już ta błyskawiczna powyższa myśl, wiem, i to jest pewne, że już nigdy, kiedy będę otwierał te wiodące na taras drzwi, przesuwane wzdłuż ich płaszczyzny, nie doznam tego, co śmiało i z małym prawdopodobieństwem błędu mogłem nazwać szczęściem.


Wszystkie opowiadania Zenona Rogala

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: