Recenzja nowej książki Elizy Segiet „Bardziej być”

 

 

 


Eliza Segiet – absolwentka studiów magisterskich Wydziału Filozofii, autorka siedmiu tomów wierszy, monodramu, farsy i mikropowieści. Jej teksty można znaleźć w licznych antologiach, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz World Nations Writers Union. Laureatka Międzynarodowej Publikacji Roku (2017 r., 2018 r.) w Spillwords Press (USA) oraz Nagrody Literackiej Złota Róża im. Jarosława Zielińskiego (za tom Magnetyczni) w 2018 r. Dwukrotnie jej wiersze (2018 r., 2019 r.) zostały wybrane jako jedne ze 100 najlepszych wierszy roku  w International Poetry Press Publications (Kanada). W The 2019 Poet’s Yearbook  została nagrodzona prestiżową nagrodą Elite Writer’s Status Award jako jeden z najlepszych poetów 2019 r. Nominowana do Pushcart Prize 2019 oraz do Naji Naaman Literary Prize 2020.

 


Po lirycznym dyptyku o tematyce okołowojennej („Magnetyczni” oraz „Nieparzyści”) Eliza Segiet powraca z „Bardziej być” – kolejnym tomem wierszy tworzącym spójną opowieść. Tym razem obok podmiotu-przewodnika (filozof, mędrzec, miłośnik sztuki, natury i człowieka), prowadzącego nas po świecie poetyckim Segiet,  mamy też żeński podmiot. Na naszych oczach kobieta będzie się przeobrażać ze zniewolonej istoty, szukającej potwierdzenia własnej wartości w czyjejś akceptacji w pewną siebie „podróżniczkę” (po świecie, ale i w głąb własnego ja), świadomą swojej wewnętrznej siły. 

„Bardziej być” można odczytywać jako swoistą biografię kobiety doświadczonej przez los. Wyzwolona z toksycznego związku powoli staje na nogi. Zyskuje świadomość swojego ciała, wartości, jaką stanowi oraz własnych możliwości. Doskwiera jej osamotnienie, bo przecież wcześniej otaczała się bliskimi, oddawała całą siebie partnerowi, dzieciom, przyjaciołom. A teraz przyszedł czas, kiedy została sama. Miłość okazała się kłamstwem, liczne przyjaźnie – iluzją. Paradoksalnie, to ta dojmująca samotność pozwala podmiotowi na świeże spojrzenie, na ocenę własnego życia z dystansu. Kobieta wie, że czas nie działa na niczyją korzyść, że wraz z wiekiem coraz więcej nas ogranicza, dlatego nie zwleka i bierze sprawy w swoje ręce, pragnie… bardziej być.

Choć nie ma tu wyraźnego (choćby graficznego) podziału, to jednak możemy wyodrębnić dwie części tej lirycznej opowieści. W moim odbiorze ta druga rozpoczyna się od wiersza „Nowe otwarcie”, gdzie kobieta (podmiot-bohaterka) wyrusza w swoistą podróż życia. Od tego momentu Segiet pokazuje nam szereg lirycznych widokówek. Jednak, poza atrakcyjnymi miejscami i hipnotycznymi pejzażami, poetka wskazuje też na to, co dzieje się w tle tych krajobrazów. Obok naturalnych eksponatów, historycznych śladów czy artefaktów turysta może obejrzeć też te współczesne, budzące wstyd pomniki własnej głupoty

Istotnym tematem w „Bardziej być” jest opozycja prawda – fałsz. Poetka piętnuje wszelkie przejawy kłamstwa – m.in. wszystkich pseudotwórców, którzy bazują na czyimś dorobku (cieniom nie stawia się pomników) czy oszustów wykorzystujących innych w celu zdobycia jakichś korzyści (fałszywe przyjaźnie). Zauważa też, że ukrywanie prawdy może być zjawiskiem bardzo skomplikowanym (np. dyktowanym wstydem lub strachem). Segiet jest także świadoma, że współczesny świat, coraz bardziej wirtualny, sprzyja takiemu modelowi życia (m.in. przybieranie tożsamości w zależności od okoliczności). Autorka ubolewa nad zatracaniem wszelkich wartości, mających swoje źródło w greckim kanonie etycznym (dobro, piękno, prawda).

Niezwykle wiele ważnych kwestii porusza w tym tomie autorka „Bezgłośnych”. Bo i wypowiada się w sprawie równouprawnienia (nie tylko w ujęciu feministycznym) czy wszechobecnej ignorancji, np. w kwestiach ekologii, prowadzącej nas do autodestrukcji, i zwraca uwagę np. na nasze pasje, dla których ryzykuje się życie, na twórcze działanie, ale i kopiowanie (być jasnością czy odblaskiem?), na relacje interpersonalne (np. brak zainteresowania osobami starszymi), na stosunek ludzi do zwierząt i przyrody w ogóle (dla zwierząt człowiek to śmierć, / dla człowieka / – zwierzę to życie). Poetka zauważa też zanik ambicji i wartości u współczesnych, obojętność na problemy innych (np. w krajach Trzeciego Świata).

Nie brakuje tu także charakterystycznych dla liryki Segiet tematów, jak miłość (w różnych ujęciach), upływ czasu, filozofia oraz Człowiek ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, bolączkami, lękami, ale i pragnieniami, sukcesami. Człowiek, który wiecznie się uczy, testuje własne możliwości, przekracza granice i nieustannie jest w drodze ku (samo)poznaniu. 

W poezji Elizy Segiet nieustannie pobrzmiewają głosy osób, które na co dzień milczą, z różnych powodów. Są to m.in. ofiary prześladowań, przemocy domowej, niepełnosprawni, osoby o niskiej samoocenie, zmarli itp. Poetka oddaje głos ich lirycznym symbolom wierząc, że literatura ma moc oddziaływania na czytelników, że potrafi zatrzymać i zmusić do refleksji. Jednak Segiet mówi nie tylko w imieniu  ludzi, pochyla się też nad tym, co tego głosu nie ma w ogóle – a więc, ogólnie mówiąc, nad przyrodą (ważny, choć tylko zasygnalizowany, motyw dbania o środowisko).

Świat wartości Segiet jest klarowny. Poetka, jak jej żeński podmiot, staje się orędowniczką pokoju, równości i miłości. Tu nie ma miejsca na kłamliwe obietnice, przypadkowe ciosy czy polowania na Człowieka. Poetka opowiada się za miłością, bo to w niej upatruje źródła szczęśliwego współżycia ludzi i tego, co ich otacza. Kochać drugiego człowieka – tak mało, a dla niektórych jednak zbyt wiele. Kochać siebie i kochać przestrzeń, po jakiej się poruszamy – to najważniejsze bodaj przesłanie płynące z „Bardziej być”. 

Kinga Młynarska


Wszystkie wpisy Elizy TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: