Uncategorized

Wojciech Młynarski

Wojciech Młynarski

Przyslal Janusz G

Poeta, satyryk, artysta kabaretowy, autor ponad 2000 tekstów piosenek, dramaturg, scenarzysta, librecista, tłumacz, kompozytor, reżyser teatralny. Współpracował z wieloma kabaretami, między innymi z Dudkiem. Urodził się 26 marca 1941 w Warszawie, gdzie też zmarł 15 marca 2017.


Jeden z największych twórców polskich piosenek, często ich wykonawca:

Pamiętam jak w 1963 roku po wysłuchaniu piosenki „Niedziela na Głównym” profesor Kazimierz Rudzki wydał mi rozporządzenie, bym takie „zaangażowane” teksty zawsze śpiewał sam – wspominał. 

Od 1963 roku wielokrotnie występował na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie też często bywał laureatem. Teksty jego autorstwa są rozchwytywane przez najwybitniejszych polskich wykonawców. Swój styl charakteryzował jako sugestywny. 

Przez całe życie pisałem od piątej rano. Dlatego wielokrotnie po południu miałem nieprzyjemny charakter – przyznał w jednym z wywiadów. 

Niektóre piosenki napisał w ekspresowym tempie: „Wszystko mi mówi, że ktoś mnie pokochał” w pół godziny, inne powstawały nawet po kilka lat. 

W czasach, kiedy w dowodach osobistych istniała rubryka zawód, Młynarski miał w niej wpisane: literat. Należał do Związku Literatów Polskich: 

Stanisław Dygat powiedział mi, że chcą mnie zapisać, żebym przyniósł dwie płyty. Myślałem, że żartuje. Okazało się to jednak prawdą.

Później został członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. O jego piosenkach powstało kilka prac magisterskich.

Życie w piosence

Wojciech Młynarski ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie. Jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego (1963). Na początku lat sześćdziesiątych, jeszcze jako student, zadebiutował w kabarecie i teatrze studenckiego klubu Hybrydy.

Pozostałem w nim aż do zdania dyplomu i w dwóch programach „Radosna gęba stabilizacji” i „Ludzie to kupią” napisałem i wykonałem sporo piosenek. Muzykę komponował znany już kompozytor i mój kuzyn – Roman Orłow. Niektóre z hybrydowych piosnek na przykład „Po prostu wyjedź w Bieszczady” są pamiętane do dziś. Z Orłowem napisałem wtedy także mój pierwszy przebój – „Jesienny pan”. Z Hybryd wyniosłem przeświadczenie o sile oddziaływania piosenki kabaretowej. Byłem przekonany, że piosenka to forma magiczna, w której w błyskawicznym skrócie można nawiązać kontakt z odbiorcą i przy pomocy metafory, aluzji, niedomówienia prowadzić z tym odbiorcą pasjonującą grę.
[w: „Prawie całość”, książeczka dołączona do boksu pięciu CD, Warszawa 2001]

Był pod wrażeniem piosenek STS-u. Podziwiał zwłaszcza twórczość Andrzeja Jareckiego i Agnieszki Osieckiej

Takie ich piosenki jak „Mnie nie jest wszystko jedno”, „Kochankowie z ulicy Kamiennej” czy „Okularnicy” stanowiły dla mnie dowód, że przy pomocy piosenki można powiedzieć coś ogromnie ważnego o kraju, w którym się żyje.

Od 1963 roku piosenki Wojciech Młynarskiego regularnie pojawiały się na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, zdobywając wiele laurów.

Od połowy lat sześćdziesiątych datuje się współpraca twórcy z kabaretami: U Lopka, Dreszczowiec, Owca i ta najściślejsza, z kierowanym przez Edwarda Dziewońskiego Dudkiem. Jak mówił: 

Od początku ciągnęło mnie w stronę satyryczno-humorystyczną, starałem się, by tekst był dowcipny i dobrze „trzymał się” melodii. 

Piosenki, które wtedy powstały to między innymi: „W Polskę idziemy”, „Ludzie to kupią” oraz „W co się bawić”. Stefan Kisielewski dopowiadał, że: „W wolnego człowieka!”  [„Dzienniki”, (zapis z dnia 17 sierpnia 1970), Warszawa 2001]

Współpraca z Dudkiem to była wielka szkoła pisania tekstów kabaretowych pod emploi danego wykonawcy, oraz wielka szkoła omijania cenzury. W Dudku miałem zaszczyt napisać pierwsze piosenki z Jerzym Wasowskim głównie dla Wiesława Gołasa. Ukoronowaniem tej współpracy był utwór „W Polskę idziemy”. Jeśli chodzi o omijanie cenzury to najbardziej charakterystyczne są dla mej „dudkowej” twórczości „Ballada o Dzikim Zachodzie” i „Po co babcię denerwować”.
[w: „Prawie całość”, książeczka dołączona do boksu pięciu CD, Warszawa 2001]

Pracował również w telewizyjnej redakcji rozrywki. Stworzył wtedy cykl „Porady sercowe”, dla którego napisał między innymi „Polską miłość” oraz „Niedzielę na Głównym”, która w 1964 roku stała się przebojem, jako swojska odpowiedź na „Dimanche à Orly” Gilberta Bécaud.

Uznano go za twórcę nowej formy artystycznej – tak zwanych felietonów śpiewanych.

Wieczorem na recitalu Wojciecha Młynarskiego w sali Teatru Żydowskiego. […] Młynarski, zgodnie z tym, co sam mówi, rzeczywiście wymyślił „śpiewane felietony”. Jego powodzenie to talent, praca i jeszcze wyczucie zapotrzebowania, które pozwoliło mu utworzyć nową odmianę starego gatunku. […] Świetna piosenka teatralna lub estradowa powstaje z połączenia w jednym człowieku bardzo różnorodnych uzdolnień, do których należy talent aktorski. Dlatego też zalicza się do najmniej trwałych dzieł sztuki. Kiedy rozkwita, miewa zdumiewającą intensywność i zasięg. Potem długo jeszcze żyją melodie i słowa, ale bez indywidualności autora wykonawcy, bez jego spojrzenia, gestu i głosu piosenka teatralna jest już kwiatem zasuszonym w zielniku. Kto nie widział Młynarskiego, jak na estradzie parodiuje telewizyjnego wirtuoza, ten nie wie, czym jego piosenki naprawdę są. Młynarski odwrócony do nas plecami i powoli odwracający głowę kokieteryjnym gestem ulubieńca publiczności. W uśmiechu tego rozumnego chłopaka jest jeszcze jakiś odcień tajemniczości właściwy rzeczom pięknym.

Jeremi Przybora zaliczył Młynarskiego do „trójcy wieszczów polskiej piosenki”, wraz z  Agnieszką Osiecką i Jonaszem Koftą. Oni to właśnie, w koncercie „Nastroje – nas troje”, pokazali swój dorobek podczas festiwalu w Opolu w 1977 roku. Zdaniem twórcy Kabaretu Starszych Panów dzięki takim autorom powojenna Polska stała się „imperium piosenki na najwyższym poziomie”. Z kolei Agnieszka Osiecka przyznawała:

Wojciech Młynarski to jest moja zwycięska konkurencja. Można powiedzieć, że wyhodowałam węża na własnej piersi: kiedy pracowałam w radiu, zjawił się któregoś dnia chudy ambitny chłopczyna i to ja sama, nie wiedząc, co czynię, nagrałam pierwszą piosenkę tego chłopczyny. Piosenki Młynarskiego różnią się od moich „in plus” tym, że są porządnie porymowane, dowcipne i mają puentę. To ostatnie nie udaje mi się prawie nigdy i zamiast puenty stosuję tak zwaną codę, czyli ram pam pam, albo jeszcze dwa razy to samo. Pewną słabością piosenek Młynarskiego jest to, że wykonuje je sam autor. Ale takie myślenie to jest pułapka, bo z drugiej strony polityczne i satyryczne jego piosenki w niczyich innych ustach nie zabrzmiałyby lepiej. Wojtek, oprócz swego talentu poetyckiego i estradowego, posiada cechę zupełnie niezwykłą: lojalność wobec  starych przyjaciół i przywiązanie do tradycji. To on odbrązowił Hemara i Ordonkę, to on uparcie i wytrwale reanimuje gwiazdy i gwiazdorów średniego pokolenia, to on podpiera Dudka i „Dudka”, to on wreszcie jest chodzącą encyklopedią polskiego kabaretu, począwszy od fin de siècle’u, a skończywszy na latach osiemdziesiątych. Zna na pamięć setki tekstów i kolegów, i koleżanek, chwali nas i reklamuje, wystawia cenzurki, kolekcjonuje tomy i tomiki. Wychowany na komorowskich truskawkach i malinach, pamięć ma fantastyczną, a serce dobre, choć rogate.

Zofia Nasierowska, Agnieszka Osiecka, „Fotonostalgia”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003

Od końca lat sześćdziesiątych Wojciech Młynarski występował z autorskimi recitalami, między innymi: „W co się bawić”, „Szajba”, „Wieczór liryczny” i „Róbmy swoje”. Koncertował w kraju i za granicą, między innymi w RFN, Francji, Wielkiej Brytanii i we Włoszech oraz w ośrodkach polonijnych USA i Kanady. 

Teksty piosenek pisał między innymi dla: Alibabek, Michała Bajora, Hanny Banaszak, Ewy Bem, Dwa Plus Jeden, Haliny Frąckowiak, Edyty Geppert, Anny German, Ireny JarockiejKaliny Jędrusik, Krystyny Konarskiej, Haliny Kunickiej, Krzysztofa Krawczyka, Dany Lerskiej, Grażyny Łobaszewskiej, Alicji Majewskiej, Krystyny Prońko, Łucji Prus, Ptaków, Quorum, Maryli Rodowicz, Ireny Santor, Skaldów, Jaremy Stępowskiego, Grażyny Świtały, Zbigniewa Wodeckiego, Andrzeja Zauchy.  Skomponował piosenki: „Fruwa twoja marynara”, „Podchodzą mnie wolne numery”, „Gdybym ja kiedyś mógł robić to, na co naprawdę zasługuję”, „Rap po diecie”.

Calosc TUTAJ


Janusz R. Kowalczyk

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.