Uncategorized

Nie tylko hummus i szakszuka – czego warto spróbować będąc w Izraelu ( 3 )

Przeciętny turysta przybywający do Izraela zjada codziennie przynajmniej jedną porcję humusu, falafela lub shoarmy, którego po kilku dniach ma serdecznie dość. I tak upływa wielu osobom spotkanie kulinarne z Izraelem. A przecież kuchnia izraelska ma tak wiele do zaoferowania! Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać, gdyż zgadzam się z Wami, że podaż hummusu i shoarmy jest tak duża i są one tak smaczne, że często trudno trafić na inne, ciekawe i wyjątkowe potrawy.


Kuchnia arabska – Makluba, Madjadra, Shish Kebab, sałatka Tabouli

Dania z kuchni arabskiej są obecne w kuchni izraelskiej w dwóch wersjach i z dwóch powodów. Z jednej strony Izrael z racji swojej lokalizacji znajdując się na Bliskim Wschodzie w sposób naturalny przejął lokalne specjalności, z drugiej zaś Żydzi przybywający do Izraela z krajów arabskich – Jemen, Maroko, Tunezja, Irak, Iran ect. przywozili ze sobą smaki rodzime zakorzenione w menu krajów, z których przybywali. Nie ma kuchni izraelskiej bez kuchni arabskiej. To chyba oczywiste.

Jeśli wybierzemy się do typowo bliskowschodniej restauracji zapewne zostaniemy poczęstowani przystawkami w postaci świeżo przygotowanego hummusu, różnorodnych sałatek oraz lemoniady. A to dopiero początek. Danie główne zwykle są przygotowywane na grillu lub tzw. planczy. I tutaj pare słów na temat tego co należy u nas rozumieć pod hasłem kebab. Oryginalny izraelski shish Kebab to małe hamburgery z baraniny lub mieszanka wołowiny z baraniną, najczęściej przygotowywane na szaszłyku. Czasem zamiast mięsa z baraniny dodaje się jedynie smalec, który dodaje niesamowitego aromatu i smaku. Próbowaliśmy z mężem kiedyś odtworzyć taki trik w domu, ale smalec się szybko przypalił i przez dwa dni wietrzyłam mieszkanie taki był ….aromat. Mięso z jagnięciny, tak popularnej w arabskiej kuchni, ma bardzo intensywny smak. Nie każdy go polubi. Mnie nie zawsze pasuje.

Jagnięcina jednak jest także podstawą świątecznych dań w kulturze arabskiej. Wspomniana w tytule Makluba to coś jakby arabska wersja czulentu – czyli kawałki mięsa z ryżem z kurkumą i przyprawami, warzywa, orzeszki Pinia. Ostateczna postać dania to bałagan. Nie liczy się forma podania a wymieszkanie wszystkich składników i aromatów. Dziś powiedzielibyśmy, że to takie dania jednogarnkowe, co oznacza wygodę dla zapracowanych. Jest to danie, które także przyrządza się w dużym garnku: na dole mięso, warzywa, przykryte ryżem i orzechami, czasem jak na przykład w Jordanii serwuje się je z jogurtem. Kiedyś śpiąc na pustyni Wadi Rum w Jordanii mieliśmy okazję zjeść wspaniałą Maklubę, która dosłownie była gotowana kilka długich godzin w piecu pod ziemią, by w czasie kolacji uroczyście wydobyć ją z podziemnego pieca. W momencie podania na stół odwraca się danie do góry nogami. Słowo „Makluba” w języku arabskim oznacza właśnie odwrócony.

Makluba (maqlube)

W tym samym klimacie jest gotowany mój ulubiony ryż po persku. Na spodzie garnka układamy ziemniaki w talarkach, następnie dodajemy pomidory i ryż z przyprawami i doprawiamy solą. W trakcie gotowania ziemniaki na spodzie się lekko przypalają i stają się brązowo chrupiące a ryż staje się idealnie miękki. Nie muszę Wam chyba mówić, że w daniu „ryż po persku” najważniejsze są te ziemniaki?:)

Madjadra teściowej

Madjadra to z kolei prosta do przyrządzenia przystawka. Kocham kuchnię izraelską właśnie za to, że ze zwykłego ryżu czy soczewicy potrafi wydobyć efektowny i cieszący podniebienie smak. Bardzo popularne są mieszanki do ryżu, dzięki którym możemy jeść ryż codziennie na różne sposoby i nigdy się nie znudzi. Dodatki jakie spotkałam to: prażone migdały, smażona cebula, pietruszka i kolendra czy rodzynki wraz z pistacjami.

Ale wracając do Madjadry. To marokańskie połączenie ryżu, soczewicy i kurkumy. Tyle i aż tyle. Zwróćcie uwagę na to, że w kuchni arabskiej stosuje się bardzo dużo przypraw. Kurkuma, Zatar czy kardamon to przyprawy stosowane na Bliskim Wschodzie od setek jeśli nie tysięcy lat, a które dopiero dziś znane są jako superfoods.

Nigdy w życiu nie jadłam tyle pietruszki z kolendrą co w Izraelu. Kusbara – czyli z hebrajskiego kolendra awansowała u mnie na szczyt jeśli chodzi o dodatek do mięs, sałatek, sosów. I właśnie na bazie wszystkiego co zielone skonstruowana jest słynna sałatka Tabouli. Jest to bardzo odświeżająca i lekka postać sałatki w połączeniu z kaszą burgul, która mi osobiście najbardziej odpowiada. Chrupanie wszystkich składników klasycznej sałatki godzinami dla tak niecierpliwej osoby jak ja nie wchodzi w grę. Sałatka Tabouli wywodząca się z kuchni Libańskiej jest drobno posiekana i można ją spożywać łyżeczką. Łapcie przepis: Kasza bulgur, posiekana pietruszka, kolendra, pomidor, sok z cytryny, owoc granatu, sól, pieprz, cynamon do smaku.

Gdzie można zjeść?

  • Old man and the sea w Jaffie ale to już wiecie
  • The Eucalyptus, 14 Khativat Jerozolima
  • Suzanna, Shabazi St 9, Tel Aviv-Yafo
  • Restauracja Libańska – Abu Gosh
  • Shuk Hacarmel, Tel Aviv
  • Salimi – Nahalat Binyamin 80, Tel Aviv
  • Itzik Hagadol – David Razi’el St 3, Tel Aviv-Yafo

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.