Uncategorized

Nie tylko hummus i szakszuka – czego warto spróbować będąc w Izraelu ( 4)

Przeciętny turysta przybywający do Izraela zjada codziennie przynajmniej jedną porcję humusu, falafela lub shoarmy, którego po kilku dniach ma serdecznie dość. I tak upływa wielu osobom spotkanie kulinarne z Izraelem. A przecież kuchnia izraelska ma tak wiele do zaoferowania! Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać, gdyż zgadzam się z Wami, że podaż hummusu i shoarmy jest tak duża i są one tak smaczne, że często trudno trafić na inne, ciekawe i wyjątkowe potrawy.


Kuchnia druzyjska – Alei Gefen, ser Labane, Lafa, oliwki

Nie ma kuchni izraelskiej bez kuchni druzyjskiej. Druzowie to mniejszość narodowa, wyznająca elementy islamu ale i religii chrześcijańskiej. Zamieszkują głównie obszary Galilei i północnej granicy z Syrią i Libanem. Są to bardzo lojalni nieżydowscy mieszkańcy Izraela, którzy służą w izraelskiej armii, w przeciwieństwie do Arabów, Palestyńczyków- obywateli Izraela wyznających Islam. Kuchnia druzyjka poza mięsiwem czy tradycyjnym hummusem proponuje bardzo pyszne przekąski. Jednym z nich są na przykład liście winogron nadziewane ryżem, mielonym mięsem i przyprawami tzw. Alei Gefen.

Takie nasze gołąbki, tylko w postaci małych „paluszków”. Ponadto przy drogach w północnej części kraju można spotkać druzyjskie kobiety sprzedające przy drodze pieczoną lafę (płaski większy placek) na specjalnej odwróconej patelni serwując ją z kwaśnym, charakterystycznym serkiem Labane i przyprawą Zatar wraz z oliwą z oliwek. To jeden z moich ulubionych lokalnych fast foodów. Jak widzę ich przy drodze lub w piątek przed szabatem w centrum handlowym trudno mi się powstrzymać.


Gdzie można zjeść?

To nieco trudniejsze do zlokalizowania. To są najczęściej przenośne kramy serwujące swoje dania na tragach, przy drodze (droga Shvil HaBanim 18 prowadzi przez druzyjskie wioski) czy w centrach handlowych w całym kraju przed szabatem. Chociażby w galerii Dizengoff.

Jeśli kiedyś udacie się w okolice Wzgórz Golan z pewnością zauważycie wiele szyldów zapraszających na ser Labane czy druzyjską pitę. Nie wachać się. Jechać, skosztować i nie musicie dziękować.

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Od jakiegoś czasu obserwuję linie lotnicze – kierunek Izrael. Chciałbym zwiedzić ten kraj. W dzisiejszej sytuacji nie wiadomo kiedy zaplanować wylot. Gdy tylko będzie okazja na bank polecę i zjem opisane wyżej potrawy

  2. Dodalbym jeszcze jaja wielblada. Jadlem z 48 lat temu,, w Starym Miescie w Jerozolimie, u Abu….(nie pamietam), w malej restauracji.
    Ile razy bylem pozniej w Izraelu nigdzie tego nie widzialem . Zreszta po malzenstwie zona by tego na pewno zabronlla, chyba wielblad nie koszerny ….

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.