Uncategorized

„Myliliśmy się sądząc, że totalitaryzm zniknie pokojowo”


Swietłana Aleksijewicz,

laureatka literackiej nagrody Nobla, już od roku mieszka w Niemczech, gdzie tęskni za swoją ojczyzną Białorusią i z przerażeniem obserwuje, co dzieje się na Ukrainie. „Rządy Putina przypominają to, co wydarzyło się w latach 30.”,

Ostatnią rzeczą, o której chce dziś mówić Swietłana Aleksijewicz, laureatka literackiej Nagrody Nobla z 2015 roku, jest literatura. Z wygnania w Niemczech studiuje trudne wydarzenia związane z rosyjską inwazją na Ukrainę i powrotem Rosji do totalitaryzmu sowieckiej przeszłości i jest przerażona. Tak przerażona, że ​​literatura – cały jej świat odkąd pamięta – została zepchnięta w kąt.

73 książki Aleksijewiczowej, w których realistycznie, dogłębnie i smutno opisała okropności II wojny światowej, przygnębioną rzeczywistość Związku Radzieckiego i trudności postsowieckiej egzystencji, zostały przetłumaczone na wiele języków i opublikowane w dziesiątkach krajów. Zdobyli jej wiele nagród, w tym Pokojową Nagrodę Niemieckiego Handlu Książkami, francuską nagrodę Prix Medicis Essai oraz nagrodę American National Book Critics Circle Award.

Ale formalne uznanie i aura celebryty nie odwróciły głowy Aleksijewicza. Nie przyćmiły jej wyjątkowej zdolności badania głębi duszy „Homo sovieticus”, osoby sowieckiej i postsowieckiej, która jej zdaniem nie jest podobna do nikogo żyjącego w innym społeczeństwie, wolnym od destrukcyjnego wpływu tyranii . Aleksijewicz jest przekonany, że w tej duszy tkwią korzenie wojny i konfliktu, który szerzy się na naszych oczach.

„Istnieje pokusa, by przypisać problem złym przywódcom, czy to prezydentowi Rosji Putinowi, czy prezydentowi Białorusi Łukaszence”, mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla Israela Hayoma.

„Nie wątpię w rolę przywódcy w historii, ale główny problem sięga głębiej. Główny problem polega na tym, że totalitarna tradycja komunizmu nie umarła. Wyżywiła ludzi, którzy żyli w niej zbyt długo i wchłonęli ją [ tradycję] w ich duszach. Nie stali się tylko niewolnikami, ale romantykami niewolnictwa. Nadal są przekonani, że świat sowiecki został zbudowany na sprawiedliwości i starają się powrócić do tego, jak było wcześniej”.

„Obecnie widzimy na naszych oczach upadek totalitarnego imperium. Chcieliśmy wierzyć, że komunizm umarł już 30 lat temu, ale to było tylko pobożne życzenie. W latach 90. byliśmy naiwni i utknęliśmy w przekonaniu, że to ludzie rewolucja przeciwko reżimowi sowieckiemu Myliliśmy się. Ludzie nie buntowali się wtedy przeciwko złu, zmianą kierowała tylko niewielka grupa inteligencji, która skupiła się wokół sowieckiego przywódcy Michaiła Gorbaczowa i była wspierana przez cienką warstwę wykształconych Dla narodu radzieckiego zmiana była zbyt nagła, nie wchłonęli, nie przyswoili ani nie przyjęli permutacji.

„Później ludzie zostali zubożeni, kiedy majątek publiczny i zasoby naturalne zostały podzielone między kumpli, co doprowadziło ich do przekonania, że ​​całe przejście od rządów sowieckich do wolności i demokracji było złe. Totalitarny sposób myślenia nie umarł w tamtych czasach, to nadal żywy i kopiący na Ukrainie i wśród Ukraińców. To konwulsje oporu wobec upadku i kontratak tego, co nazywam „Czerwonym Człowiekiem”, sowieckim i postsowieckim człowiekiem, który nigdzie nie zniknął”.

Front przeciwko Łukaszence

Aleksijewicz twierdzi, że imperia szybko zniknęły z mapy świata, ale ich wpływ na świadomość trwa od pokoleń. „Jedna z bohaterek moich książek wyraziła to lepiej niż ktokolwiek inny: „Naszych krajów już nie ma, ale my, ich dzieci i produkty, wciąż tu jesteśmy. Emisariusze propagandy Putina nie zmarnowali ostatnich 20 lat. cofnęli na przód sceny „Czerwonego Człowieka”, który teraz sieje grozę i szok na całym świecie. Nie doceniliśmy dostatecznie tego zagrożenia, a teraz przed nami smutny wynik. Mam ochotę wymiotować nasza bezradność”.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko przemawia podczas konferencji prasowej na Kremlu w Moskwie, 9 września 2021 r.

Styl pisarski Aleksijewicza nie jest standardowy i opiera się na wywiadach i świadectwach ludzi, którzy osobiście doświadczyli bolesnych wydarzeń, które dzieli z czytelnikiem. Niektórzy krytycy uznali to za zejście w kierunku dziennikarstwa kosztem wartości literackich, ale Aleksijewicz nadal trzymał się prozy dokumentalnej, z którą jest tak utożsamiana. Jeśli odejdziemy od aspektu estetycznego i przyjrzymy się roli literatury w szerszych kontekstach, to taki rodzaj pisania ma zaletę: w przeciwieństwie do pisarzy siedzących na wyżynach wieży z kości słoniowej, Aleksijewicz jest związany z tym, co dzieje się w społeczeństwie opisuje w swoich pracach i podkreśla jej ukryte, a czasem nie tak ukryte tendencje.

„W latach 90. pracowałem nad swoją książką Secondhand Time podróżowałam po Rosji, żeby przeprowadzać wywiady z ludźmi” – mówi Aleksijewiczowa, w odniesieniu do tego, czego już doświadczyła i zrozumiała trzy dekady temu. „Po powrocie do Moskwy powiedziałem przyjaciołom i znajomym: Nie ma związku między tym, co dzieje się wśród wykształconych elit Moskwa i to, co bulgocze w głębi Rosji. Moi rozmówcy nie chcieli dać się przekonać. Woleli myśleć, że na Białorusi uścisk przeszłości tradycji sowieckiej jest może naprawdę silny, ale w Rosji procesy zmian w kierunku demokratyzacji są nieodwracalne. Co to był za błąd. Stało się jasne, że można obrócić koło do tyłu. Od czasu inwazji Putina na Ukrainę zamknięto ostatnie wolne media, które jeszcze miesiąc temu mogły istnieć w Rosji,

Aleksijewiczowa została zmuszona do opuszczenia Białorusi na początku jesieni 2020 roku, po tym, jak demonstracje prodemokratyczne w kraju zostały ostro stłumione przez dyktatora Aleksandra Łukaszenkę. Wielu zostało zatrzymanych, ale narodowy bunt był pokojowy i nawet nie przerodził się w przemoc, gdy siły bezpieczeństwa użyły środków represji i okrutnych nadużyć wobec protestujących.

Głos Aleksijewiczowej nie został wyciszony. Stała obok demonstrantów i nie bała się oskarżyć Łukaszenki o sfałszowanie wyborów i utrzymywanie jednoosobowej dyktatury. Aby zapobiec jej zatrzymaniu, zachodni dyplomaci w Mińsku pozostali w jej domu przez kilka dni, ale nawet ten gest nie uratowałby jej, gdyby została dłużej w swoim kraju. Od 18 miesięcy mieszka w Niemczech, tęskniąc za ojczyzną i ze smutkiem i przerażeniem przygląda się wydarzeniom w przestrzeni postsowieckiej, gdzie dorastała i gdzie jest centrum życia większości jej czytelników.

Kiedy Rosja Putina wciąż zachowywała pewne wolności jednostki, Łukaszenkę nazwano „ostatnim dyktatorem Europy”. Według wielu komentatorów, jego sukces w utrzymaniu swojego reżimu, nawet gdy poparcie społeczne spadło do pojedynczych cyfr, skłoniło Putina do zduszenia resztek demokracji w Rosji.

„Sam nie mam wytłumaczenia, że ​​Białorusini już od dziesięcioleci żyją pod dyktaturą i nie zdołali wyrwać się z jej uścisku” – mówi Aleksijewiczowa. „Życie w dyktaturze jest jak życie w obozie koncentracyjnym. Ale jeśli bramy obozu nagle się otwierają, więźniowie, którzy byli tam więzieni przez długie dziesięciolecia, nie mogą po prostu rozpocząć wolnego życia. Nie mają do tego kwalifikacji , nie wiedzą, czym jest wolność i jak nią żyć.Nie udało nam się wykorzystać okazji, która wpadła nam w ręce podczas powstania, po tym, jak Łukaszenko sfałszował wybory i wszyscy wiedzieli, że je przegrał.

„Pamiętam atmosferę, która ogarnęła kraj, wzniosłego ducha demonstrantów, którzy radośnie wyszli na ulice, ubrani na biało, z kwiatami w dłoniach. Wpadliśmy w tę samą sidła naiwności i idealizmu jak w latach 90., ponieważ my naprawdę chciałem wierzyć, że wolność jest świętem i że za chwilę spadnie nam na głowy, prawie bez wysiłku. Myliliśmy się w złudzeniu, że totalitaryzm znika w pokoju, naprawdę zakochaliśmy się w drogach Gandhiego. Przyznaję. dla siebie, że żywiłem nadzieję, że w XXI wieku nie ma miejsca na tradycję tyranii, a rzeczywistość przed nami legła w gruzach.”

Pusta ideologia

Zapytana, czy uważa, że ​​niektóre narody, jak Rosjanie i Białorusini, zbyt łatwo rezygnują ze swojej wolności, odpowiada: „Nie sądzę. Ile czasu zajęło Niemcom otrząsanie się ze spuścizny tyranii co zostało im wpojone w stosunkowo krótkim okresie nazistowskich rządów?Chociaż zostali pokonani, a ich kraj został zniszczony w czasie II wojny światowej, Niemcy dopiero po 30-40 latach demokracji zaczęli mierzyć się ze swoimi zbrodniami i żałować ich. konstytucji, która zakotwiczyła zasady wolności i objęcia przez Zachód. A nawet wtedy oddzielenie się od totalitarnego dziedzictwa nie było dla nich łatwe. Nie można zapominać, że człowiek sowiecki od dawna żyje w rzeczywistości tyranii. dłużej niż Niemiec [mężczyzna].

Q: Czy ziarno problemu zostało zasiane, gdy państwo postsowieckie nie przeszło procesu dekomunizacji, w przeciwieństwie do Niemiec, które przeszły denazyfikację?

„Stwierdzenie, że dekomunizacja rozwiązałaby problem, jest zbyt uproszczone. Problem jest głębszy. My, zwolennicy wolności i demokracji, nie rozmawialiśmy o narodzie. Próbowaliśmy działać i zmieniać rzeczywistość, nie zawsze wiedząc, jak zrobić to poprawnie, my zrezygnował z dialogu z naszym narodem. Putin działał inaczej i mądrzej – rozmawiał z narodem. Wielkie sumy, które spływały do ​​Rosji w ciężkich latach wysokich cen ropy i gazu, kierował je na budowanie mechanizmów propagandowych i wzmacnianie wojska. Jego inwestycja w propagandę stworzyła ludzi, którzy go dziś wspierają.

„Kanały telewizyjne pytają przechodniów na Placu Czerwonym, czy popierają posunięcie Putina, i słyszą chór odpowiedzi mówiących „tak”. Skąd pochodzą ci ludzie? Ci ludzie nie rozumieją mrocznej przeszłości swojego kraju, a ich system wartości zmienił się całkowicie w kierunku usprawiedliwiania zła. Putin wysyła swoją armię, by zabijać i okupować, ale za tym posunięciem kryje się nie ma pomysłu ani uzasadnienia. Nawet nie próbował wymyślić godnych celów wojny. Mimo to Ukraińcy są zjednoczeni wokół idei, która jest realna – bronią swojego kraju”.

Q: Czy Putin rozumie prawdziwe pragnienia swoich poddanych lepiej niż wszyscy zwolennicy demokracji?

Tak. Wie również, jak wzbudzić w nich najniższe uczucia i zalać najciemniejsze zakamarki ich dusz. „W pogoni za wolnością. Takim liderem był Vaclav Havel, pierwszy przywódca postkomunistycznej Czechosłowacji. W przeciwieństwie do niego Putin stawia sobie niskie cele – podnoszenie fundamentów Rosji poprzez podporządkowanie się innych – i robi to barbarzyńskimi metodami. Jak każdy dyktator dyktatura Putina jest niezwykle prymitywna w swoich fundamentach i opiera się na dziedzictwie Związku Radzieckiego, dlatego to, co dzieje się teraz, przypomina to, co wydarzyło się w latach 30. Putin wykorzystuje fakt, że naród jego narodu był kształcony przez sowieckich rodziców,który uczył się świata według sowieckich podręczników z ust sowieckich nauczycieli”.

Q: Jak to jest, że Ukraina, obok Rosji i z tym samym sowieckim dziedzictwem, po zaledwie ośmiu latach wolności, stworzyła osobę tak odmienną od „Czerwonego Człowieka”?

„Naród ukraiński ma inną przeszłość i mentalność, a bezczelność Putina też odegrała rolę. W końcu udaje, że eliminuje cały naród, podporządkowuje cały naród. Zasadniczo odmawia im prawa do nazywania się narodem, tak jak on temu zaprzecza dla mojej Białorusi. Czuję, że nienawidzi Ukrainy na poziomie iście fizjologicznym. Dzięki zewnętrznemu zagrożeniu ze strony Putina obywatele Ukrainy różnych narodowości niezwykle szybko uwolnili się z kajdan „Czerwonego Człowieka”.

Studiowanie Czerwonego Człowieka

Q: Czy zgadzasz się z rosnącymi ocenami, że tym razem Putin „odgryzł więcej, niż mógł przeżuć?

„Nie wiem, przecież nie jestem politykiem i nie potrafię naszkicować politycznych scenariuszy. Zakładam, że szybko się to nie skończy i dużo więcej krwi się przeleje. Jednego jestem pewien: Ukraińcy nie poddadzą się. To ważne, żeby świat im pomógł, bo od tego, co się teraz dzieje, zależy także los Białorusi i los samej Rosji. Mam nadzieję, że w wolnym świecie zrozumieli, że Putin też jest groźny Rosja Putina daje do zrozumienia, że ​​bawi się swoją nuklearną walizką iw obliczu tego zagrożenia trudno spokojnie udawać, że nic się nie dzieje.

Prezydent Rosji Władimir Putin bierze udział w ceremonii otwarcia Zakładów Przeróbki Gazu Amur Gazpromu za pośrednictwem wideokonferencji 9 czerwca 2021 r.

„Bardzo się martwię, że Białoruś również zostanie aktywnie wciągnięta w wojnę. Ale kto wie, czy mu się to uda, czy zmusi Łukaszenkę do skierowania armii białoruskiej przeciwko Ukraińcom i naprawdę do strzelania do nich? Białorusini nie mają nienawiść do Ukraińców, oni są naszymi braćmi i siostrami.Wśród oficerów armii białoruskiej są narzekania i mówi się o odmawianiu rozkazów, jeśli każą strzelać do Ukraińców.Urodziłem się z matki Białorusinki i ojca Ukraińca i tam są miliony takie jak ja. Do kogo mają strzelać?

P: Jaka jest rola twoich kolegów pisarzy?

„Istnieje tendencja do przesadnego reagowania na potęgę sztuki. Być może bez niej człowiek byłby jeszcze gorzej, ale jednocześnie należy być cynicznym, gdy mówi się o zdolności innego pisarza lub artysty do posiadania Pisarz może robić tylko to, co wie: zastanawiać się, myśleć, badać i pisać. Poświęciłem temu celowi około 40 lat życia. Moje pięć głównych książek jest próbą zbadania osoby, która była skrzywdzony przez „czerwoną ideę”: jak myśleliśmy, że powoli opuszczamy otchłań totalitaryzmu i jak ponieśliśmy porażkę, gdy wychodziliśmy z otchłani.

„Pracuję nad książką, która skupia się na nieudanej próbie uwolnienia się Białorusi od Łukaszenki i procesach, które doprowadziły do ​​rosyjskiego ataku na Ukrainę, ale życie pisze tę historię szybciej niż jakikolwiek pisarz”.


Myliliśmy się sądząc, że totalitaryzm zniknie pokojowo”

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Najwyraźniej wolność jest dla wolnych ludzi. Niewolnikom widocznie lepiej w klatce, byle micha pełna była.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.