Golebiarki – Recenzja ksiazki

nadeslal FZP

fzp

Aby zrozumieć, czym jest Masada dla Żydów, musimy cofnąć się do I w.p.n.e. Judea jest prowincją Imperium Rzymskiego, a namiestnikiem Rzymu w Judei król Herod. To właśnie z jego rozkazu zostaje wybudowana ta niedostępna twierdza, będąca zarazem trzypoziomowym pałacem królewskim. Idealna lokalizacja – kilkaset metrów nad poziomem Morza Martwego, na płaskowyżu stanowiącym przedłużenie Pustyni Judzkiej – zapewnia majestat i bezpieczeństwo. Tymczasem Żydom coraz bardziej ciąży kolejna w dziejach tego narodu niewola. W 66 r.n.e. wybucha wojna wyzwoleńcza. Grupa Żydów zwanych Zelotami podbija Masadę i czyni z niej miejsce zaciekłego oporu przeciwko Rzymianom. W 70 r.n.e. wojska Tytusa burzą II Świątynię Jerozolimską, przypieczętowując tym samym upadek świętego miasta. Masada będzie się bronić jeszcze kilka lat. W końcu i na nią przychodzi kres. Rzymianie otaczają twierdzę wałem, zakładają kilka ufortyfikowanych obozów i budują gigantyczną rampę, po której dostają się pod same mury obronne. W środku znajdują leżące w równych rzędach ciała bojowników, którym milsza była śmierć z rąk współbraci niż gorzki chleb niewoli. Mniej niż tysiąc obrońców Masady, w tym kobiety i dzieci, pozostawiło nieproszonym gościom magazyny pełne żywności i cysterny pełne wody, by pokazać, że nie głód i pragnienie pchnęły ich do odebrania sobie życia. Ich akt był wyborem, nie przymusem.

Relację Józefa Flawiusza zawartą w „Wojnie żydowskiej” potwierdziły współczesne badania archeologiczne. Odkryto m.in. gliniane tabliczki z wyrytymi imionami. Najprawdopodobniej były to losy, przy pomocy których mężczyźni wybrali spośród siebie dziesięciu, którzy zabili współtowarzyszy. Ostatni popełnił samobójstwo.

golebiarki

 Masada Alice Hoffman to twierdza silnych kobiet. Splatają się w niej losy czterech głównych bohaterek – tytułowych gołębiarek: poskramiającej wzrokiem lwy i lamparty Jael; znającej się na czarach Sziry; władającej łukiem niczym wytrawny wojownik, nigdy nie chybiającej Azizy; całym sercem oddanej wnukom Riwki. Zanim znalazły schronienie w ostatnim przyczółku żydostwa, los srodze je doświadczył. Ukochany Jael zmarł złożony chorobą zakaźną, krótko przed jej powrotem z lekarstwem; Riwka straciła męża i uwielbianą jedynaczkę; Szirę i jej córkę Azizę zgwałcili bandyccy nomadowie. Te tragiczne doświadczenia nie załamały kobiet pustyni – wręcz przeciwnie – uczyniły je silniejszymi i bardziej zdeterminowanymi.

 Czy tak dzielnym osobom przystoi praca gołębiarek? Wszystko, co życiodajne w Masadzie: uprawne pola, ogrody, migdałowe gaje trwa za sprawą gołębich odchodów i… deszczu, który – jeśli zachodzi taka potrzeba – sprowadza swymi zaklęciami Szira.

 Poza pracą w gołębniku coś jeszcze łączy je ze sobą. Szira wychowywała Jael, służąc w domu jej ojca; Aziza kocha brata Jael, a potem owdowiałego zięcia Riwki; Szira i Aziza to matka i córka. Są niezwykle solidarne i pomocne, zawsze mogą na siebie liczyć. Riwka przyjmuje pod swój dach wypędzoną przez ojca, ciężarną Jael; Szira odbiera poród Jael i przywraca głos wnukom Riwki; Riwka odwiedza żonę przywódcy twierdzy, by ratować niewolnika, którego darzy uczuciem Jael.

 Gołębiarki to kobiety z krwi i kości. “Same grzeszyłyśmy, więc nie potępiałyśmy innych” – powie Riwka, która poderżnęła gardło swej zgwałconej i umęczonej torturami córce. Z kolei Jael i Szira miały romans z żonatymi mężczyznami. Łzy zdradzanych psuły chwile kradzionego szczęścia.

 Ojciec Jael oskarża córkę o śmierć matki; Szira faworyzuje swoją dawną wychowankę; młodsza córka czarownicy z Moabu – wbrew woli matki – odchodzi do esseńczyków, spośród których bierze sobie męża; starsza nie chce uczyć się czarów, kocha i jest kochana, za nic mając przepowiednie Sziry.

 Miłość, zazdrość, cierpienie i śmierć. Zdradzany mąż, odtrącony kochanek, trudne relacje na linii rodzice – dzieci. Zupełnie jak dzisiaj – wyrwie się z niejednej czytelniczej piersi. Uniwersalizm, ponadczasowość poruszanych problemów to wielkie atuty powieści Hoffman. Podobnie język. Chwalebna historia z dziejów starożytnego Izraela zasługuje na piękną, nastrojową oprawę i ją dostaje, zaś rzetelne merytoryczne przygotowanie, oraz sprawne pióro autorki zapewnia spójność i płynność opowieści.

 Józef Flawiusz sławi męskich obrońców Masady, Alice Hoffman oddaje ją kobietom. Kto wie, może pierwszym żydowskim feministkom?

Wielkiej urody Księga…

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: