Dla ocalałych Żydów to miejsce było jak cud

Tajemnica Hotelu Polskiego

To był paradoks. W okupowanej Warszawie deklaracja „jestem Żydem” oznaczała wyrok śmierci. Ale w bramie Hotelu Polskiego stawała się przepustką do wolności. Tak się przynajmniej wydawało.

Wszystko zaczęło się od historii miłosnej. Eli Sternbuch, przedstawiciel znanej ortodoksyjnej rodziny szwajcarskich Żydów, bez pamięci zakochał się w pięknej i wykształconej warszawskiej Żydówce Gucie Eizenzweig. Wkrótce po tym, jak się poznali, wybuchła druga wojna. Eli nie zapomniał o Gucie. Przysyłał jej do getta paczki i cały czas myślał, jak ją stamtąd wydostać. W końcu wpadł na pomysł, by załatwić ukochanej paszport. To dawało pewne przywileje. Żydzi, obywatele obcych państw, nie musieli nosić opasek z gwiazdą Dawida, nie podlegali przymusowej pracy i mogli opuszczać teren getta bez specjalnych przepustek. Ale – co najważniejsze – pojawiła się też szansa, że będą wymieniani na niemieckich jeńców. Eli Sternbuch załatwił Gucie i jej rodzinie paszport paragwajski. Wraz z grupą innych Żydów cudzoziemców zostali wkrótce internowani na Pawiaku, a potem przewiezieni do obozu w Vittel we Francji. Tam mieli czekać na statek do Ameryki. Skoro udało się z Gutą, dlaczego nie miało udać się z innymi?

Już wcześniej mieszkające za granicą rodziny polskich Żydów wysyłały bliskim do getta paszporty lub promesy obcych państw, bo była to szansa na ratunek. Rodzina Sternbuchów wraz z dwiema szwajcarskimi organizacjami pomocy Żydom zaczęli to robić na dużą skalę. W warszawskim getcie specjalna komisja, w skład której wchodził m.in. Emanuel Ringelblum, przygotowała listę osób, które należy ratować w pierwszej kolejności: twórców, naukowców, działaczy. W akcję paszportową zaangażowane były także polskie placówki dyplomatyczne: poselstwo RP w Bernie i konsulat w Nowym Jorku. Kanałami dyplomatycznymi płynęły pieniądze i informacje. Załatwiano paszporty i promesy Paragwaju, Hondurasu, Kostaryki, Gwatemali, Haiti, Ekwadoru, Peru, Boliwii, Panamy i Wenezueli. O takie było najprościej, bo konsulowie tych państw za niewielkie honorarium przyznawali obywatelstwo bez piętrzenia formalności. W istocie były to obywatelstwa fikcyjne, bo paszporty wystawiali konsulowie honorowi, którzy nie mieli do tego prawa. Ale to była szansa na ratunek.

Caly ten ciekawy artykul przeczytasz jak

KLIKNIESZ TUTAJ

Przyslala Julia Zych

reunion-691.jpg

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: