NGP rozmawia z prof. Ryszardem Szulkinem

 

Imperatyw kategoryczny brzmi: pomagać ludziom

 

Czy te niedawne wydarzenia z zatrzymaniem Polaków w Nynäshamn, mogą w jakiś sposób wpłynąć na opinię o Polakach we Szwecji?

To trudno ocenić. Pisały o tym szwedzkie massmedia, ale było to dość tonowane, nie robiono z tego wielkiej afery, że chodzi o Polaków. Raczej uważam, że nie powinno to wpływać na tutejszą opinie o Polakach. Z paru względów: po pierwsze w Szwecji mieszka od 80 do 100 tysięcy Polaków. To znaczna liczba. Oni pracują na budowach, w szpitalach, na uczelniach, oni się kształcą, rodzą tutaj dzieci, stają się częścią tego społeczeństwa. Więc to, co wyczynia kilkunastoosobowa grupa ludzi, powinno mieć marginalne znaczenie. Rozmawiamy w momencie, gdy te osoby są tylko oskarżone, a nie skazane. A oskarżone są o próbę zorganizowania ataku na ośrodek dla uchodźców. Wcześniej mieliśmy do czynienia z demonstracją na Norrmalmstorg zorganizowanej przez szwedzkie skrajnie prawicowe orgnizacje, gdzie pojawiły się polskie flagi. Można powiedzieć, że cała demonstracja była haniebna, ale była zorganizowana przez szwedzkich neofaszystów. Uczestnictwo w niej Polaków było marginalne.

A czy wydarzenia w Polsce, które mają swoje odbicie w krytycznych artykułach ukazujących się w szwedzkich mediach, mogą zmienić opinię o Polakach?

W tym przypadku tę negatywną opinię o aktualnej Polsce wyrabia rząd polski. W momencie kiedy następuje atak na konstytucyjne instytucje, kiedy uchwala się różne ustawy, które burzą dotychczasowy porządek, to wówczas mamy do czynienia z krytyką. Ale nie jest to krytyka Polaków, ale krytyka działań tego rządu.

Ten olbrzymi napływ uchodźców, problemy z tym związane, zmieniły nastawienie Szwedów do imigrantów. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę również informacje o wydarzeniach w Kolonii, czy też o tym, co zostało wyciszone przez policję szwedzką, gdy chodziło o ataki na kobiety w Kungsträdgarden w Sztokholmie? Czy to może wpłynąć na politykę imigracyjną?

Wpływ na politykę imigracyjną ma przede wszystkim ilość uchodźców. Muszę to powiedzieć z przykrością, że premier Szwecji w jednym tygodniu mówił, że w jego Europie nie chce budowania murów, kilka tygodni później te mury sam budował. Wychodzi na to, że kiedy wszyscy obużali się na premiera Węgier, Orbana, za budowanie muru, to stopniowo ześlizgnęli się na pozycje zbliżone do Orbana, co jest w zasadzie europejskim skandalem. Katastrofa uchodźcza, jaką przeżywamy, jest problemem, którym powinna zajmować się Europa solidarnie. Demokratyczna Europa to 500 milionów ludzi, uchodźców jest parę milionów. To nie jest problem nie do rozwiązania dla bogatej Europy. Ale rozwiązywać go można tylko solidarnie. Sytaucja jest absurdalna, gdy Europa z jednej strony prosi Turcję, by otworzyła granice dla uchodźców z Syrii – stamtąd przed bombardowaniami rosyjskimi ucieka masa ludzi, a z drugiej strony wzywa Turcję by nie wypuszczała dalej ludzi do Grecji. Niespójność i niehumanitarność tej polityki jest skandaliczna. Uczestnictwo w takiej polityce rządu polskiego też jest skandaliczne.

Czy jednak nie jest to zbyt idealistyczne podejście do problemu? Przecież działania polityków wszędzie konfrontowane są z populistycznymi opiniami i ocenami. A z pewnością informacje o tym, że zachowanie uchodźców, czy też imigrantów, wobec europejskich kobiet burzy porządek społeczny, musi mieć jakiś oddźwięk w polityce…

Sytuacja jest taka, że kraje Europy zachodniej są bardzo wyemacypowane, równość płci jest jedną z zasadniczych zalet tych krajów. Kiedy przyjeżdżają masowo ludzie z Bliskiego Wschodu, to oczywiście jest ryzyko, że ci ludzie nie są przystosowani do wartości i obyczająw jakie tutaj obowiązują. Ale należy dodać, że nie można traktować kultury społeczeństw jako coś stabilnego, te kultury mogą się zmieniać. Oczywiste jest, że na przykład szwedzkie kobiety są bardziej wyemancypowane niż kobiety w Jordanii. Ważne jest jednak zawsze zdawać sobie sprawę z tego, dlaczego przyjmujemy uchodźców. Nie przyjmujemy ich za to jakie mają poglądy, tylko za to od czego uciekają. A uciekają od rzeczy strasznych. Od prześladowań, czasami od tortur, od wojny, od głodu. I właśnie dlatego ich przyjmujemy, a nie dlatego, że oczekujemy że od jutra będę reprezentowali ten sam światopogląd co my.

Populiście powiedzą na to: zagraża nam nam islamizacja Europy.

Na razie nic takiego nam nie grozi. Oczywiście, że masowa imigracja powoduje problemy: na rynku pracy, segregacja i inne. Ale ten imperatyw kategoryczny brzmi: pomagać ludziom, którzy uciekają od barbarzyństwa. Podejrzenie, że oni chcą islamizacji Europy, jest dla mnie dziwne, bo oni bardzo często uciekają przed islamizacją. W Szwecji jest olbrzymia liczba imigrantów z Iranu, a to kraj muzułmański. Ludzie, którzy stamtąd przyjechali, uciekali przed islamem.

Przyznasz jednak, że tego rodzaju poglądom coraz ciężej się przebić do społeczeństwa. Tym bardziej, że te idee solidarności międzyludzkiej stały się jakby niemodne.

To rzeczywiście przykre zjawisko, ale Europa nam brunatnieje. Taka jest prawda. Co jest przyczyną? Pewnie w jakimś stopniu nieumiejętność radzenia sobie z istotnymi problemami społecznymi. Oczywiste jest, że ludzie, którzy głosują na Szwedzkich Demokratów, czy we Francji na panią Le Pen, są to ludzie, którzy często znajdują się w trudnych sytuacjach społecznych, którzy może nie załapali się na „przyrzeczenia” nowoczesności. Ale tak naprawdę to trudno powiedzieć. Jest jakiś mało sympatyczny trend polegający na tym, że skrajna prawica rośnie w siłę w wielu krajach europejskich – i to w krajach w których emigrantów jest dużo, jak i takich krajach jak Finlandia, gdzie jest ich mało. Albo takich krajach jak Polska, gdzie imigrantów z Bliskiego Wschodu w ogóle nie ma.

Kto za tę sytuację ponosi winę? Politycy? W Polsce Kościół?

Zapewne Kościół mógłby bardziej propagować te wartości chrześcijańskie. A czy politycy? W Szwecji politycy, poza jedną partią, zachowują się dosyć pozytywnie. Oczywiście do któregoś momentu. Podejrzewam, że scena polityczna w Szwecji za dwa-trzy lata będzie wyglądała zupełnie inaczej. Ale to już tylko spekulacja.

Czy decydująca dla tych zmian będzie polityka imigracyjna?

Na to wygląda. To dzisiaj absolutnie najważniejsza sprawa. Patrzę na to pesymistycznie. Obecny rząd zaczyna się bronić przed masową imigracją, ale jeśli nie będzie funkcjonować integracja imigrantów na rynku pracy, a jednocześnie (na przykład) w dalszym ciągu będzie ich przybywać 100 tysięcy rocznie – to będzie to rodziło ksenofobię społeczeństwa. I albo będzie rosła w siłę skrajna prawica, albo część partii mieszczańskich odbierze im poparcie… przechodząc na podobne pozycje.

W dyskusjach między Polakami w Szwecji przebija się bardzo często niechęć do imigrantów. Argumenty o solidarności, czy humaniźmie stały się mało przekonujące…

Zawsze można się zapytać tych ludzi: skąd oni się tutaj wzięli? Dlaczego uważacie, że wy jesteście w tym kraju potrzebni, a Syryjczycy nie? Najlepsze argumenty w takich dyskusjach są te, w które sami wierzymy. A wierzymy w to, że podstawowym powodem, dla którego przyjmuje się uchodźców politycznych, uchodźców od wojen – jest jakiś imperatyw moralny. Że skoro jest wojna, skoro ludzie uciekają od tej wojny, to należy im pomóc. Argument do Polaka, do jego rozumu i jego emocji powinien trafiać zważywszy, że Polacy uciekali od różnych okupacji, uciekali w czasie drugiej wojny światowej. I naturalne by było, żeby uważali, że skoro ich przyjmowano wtedy, to teraz należy przyjmować innych, którzy tej pomocy potrzebują. Argument o humanitarnym podejściu do drugiego człowieka, który ucieka od nieszczęścia, jest argumentem najważniejszym.

NGP – Nowa Gazeta Polska ( Sztockholm )

Patrz tez PROFILE REUNION 69

KLIKNIJ TUTAJ

One Response to “NGP rozmawia z prof. Ryszardem Szulkinem”

  1. Zygmunt Gutowski 10/04/2016 at 23:23

    Right on the mark, Rysiek.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: