Lato

 

Zenon Rogala


Niestety już jest… choć wolę nań czekać, bo wtedy wiem, że będzie piękne, a kiedy już jest, wiem, jak niewiele z tego wyobrażenia piękna mi się dostaje. W nim zanurzony, nie mam do niego dystansu, tego podstawowego i  jedynego warunku, właściwej oceny rzeczywistości. Ale kiedy dzisiaj wstałem z rana, lato już było.

         Mimo tego zaskoczenia swymi urokami, lato przyszło i było takie jak w wyobraźni.

         – Ciesz się ze mnie, patrz jakie jestem całe dla ciebie, patrz i bądź uważny, bo mogę być twoim ostatnim – patrz i zobacz, słuchaj i dosłysz, pamiętaj i zapamiętuj wszystko dokładnie. Nawet jeśli ktoś też będzie się cieszył i będzie utrzymywał, że jestem tylko dla niego, wiedz, że jestem i przyszedłem tylko dla ciebie – lato trochę się rozgadało, a tu tyle do patrzenia i tyle do słuchania.

         – Dobrze, już dobrze, – przerwałem dość niegrzecznie – sam wiem najlepiej jak z tobą postępować, już tyle razy przychodziłoś i tyle razy opuszczałoś mnie bez żalu, że sam  nie wiem skąd u ciebie nagle taka troska o to czy mam świadomość , że jesteś , czy nie – zrobisz to co do ciebie należy i miniesz jak od wieków. Dasz miejsce jesieni, a potem zimie, z którą mam na poważnym pieńku. O, już ja sobie ją wypożyczę jak tylko się pojawi, ale pamiętaj, żebyś w czasie mijania się i przeplatania z wiatrami jesiennymi, w czasie tej przyrodniczej zmiany warty, kiedy twoje letnie świsty, wymieniają się i mieszają z  jesiennymi wichurami, żebyś teraz zagwarantowało mi, że jesień się nie dowie, o tym, że szykuję się z awanturą na zimę, bo wiem, że jesień strasznie papla i jest nieodpowiedzialna za nic. Szaleje wichurami skąd chce, zalewa tereny bez litości – zgroza.

         – Już ja wiem o jesieni wszystko, jak nikt  – lato przysiadło na schodkach mojego domu i wpuściło przez otarte drzwi specjalny podmuch wiatru.

         – Widzę, że znasz się na rzeczy, dobrze, że otwierasz drzwi domu na przestrzał, powiem ci, że każdemu kto tak robi, ja natychmiast wpuszczam przewiew dający ochłodę… – lato było dumne z siebie i zerkało na mnie z ukosa.

         – A wracając do jesieni, następuje  po mnie i wydaje mi się, że cały ten ład, ulgę, ciepło, ma za nic. Ustala swoje żałosne porządki, przewraca wszystko do góry nogami, szarpie się z drzewami, nawet co ładniejsze potrafi połamać. Jest tak złośliwa, i kapryśna, że pośród całej naszej czwórki, zdania na jej temat są bardzo podzielone. Są też tacy, którzy utrzymują, że ona też jest piękna…

         – Lato…  – zacząłem nieśmiało, – lato… zostań…dłużej… –  spróbowałem cichutko zaśpiewać…

         -Chyba cię pokręciło… znam, znam dobrze tę piosenkę…tyle lat żyjesz na  tym świecie i nie wiesz, że raz ustalonego porządku zmieniać nienależy… a poza wszystkim szybko bym ci się znudziło.  A tak… zobaczymy się za rok.

Obiecaj…

Wszystkie opowiadania Zenona Rogala

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: