Terapeutyczny wymiar pamięci — przezwyciężyć przemoc wyobrażoną

 

Stanisław Obirek:

Wykład wygłoszony 3 07 2019 na zaproszenie Stowarzyszenia im. Jana Karskiego w Instytucie Kultury Spotkania i Dialogu przy ul. Planty 7 w Kielcach jako wprowadzenie do dyskusji na temat pamięci.

 


Nasza pamięć, odwołując się do przeszłości, jest strukturą delikatną i podatną na różnorodne wpływy, z których nie wszystkie są w pełni uświadamiane. Dotyczy to zarówno pamięci indywidualnej, jak i zbiorowej. Poszczególne nauki humanistyczne uwikłane są w strategie budowania własnego warsztatu badawczego, który wyznacza ostateczny kształt pamięci. Można wręcz powiedzieć, że ich istotą jest selektywne czerpanie z przeszłości. Nie ma w tym nic dziwnego, jednak staje się ten proces budowania własnej tożsamości problematyczny z chwilą, gdy jego uczestnicy absolutyzują własne metody i wyniki, do jakich dochodzą i jednocześnie odmawiają legitymizacji podobnym procedurom, które odwołują się do innych danych i odmiennych metod badawczych.

W pewnym sensie to właśnie wskutek takich praktyk porozumienie przedstawicieli poszczególnych dyscyplin naukowych staje się coraz trudniejsze lub wręcz niemożliwe. Autorem o wyostrzonej świadomości krętych dróg naszej pamięci jest Paul Connerton, który od lat w swoich książkach zwraca uwagę na meandry funkcjonowania ludzkiej pamięci i mechanizmów zapominania. Zakładając, że problemy badawcze związane z pamięcią są dobrze znane, warto przypomnieć jego esej z 2008 roku „Siedem typów zapominania”, w którym zwraca uwagę przynajmniej na niektóre przyczyny zapominania[i]. Ich typologia jest arbitralna i z oczywistych powodów nie wyczerpuje bogatego spektrum naszej niepamięci, jest jednak inspirująca i warto ją potraktować jako punkt wyjścia do własnych poszukiwań.

Oto wymienione przez Connertona siedem typów zapominania: represyjne usunięciezalecone zapomnieniezapomnienie, które jest konstytutywne dla kształtowania nowej tożsamościstrukturalna amnezja, zapomnienie jako anihilacja, zapomnienie jako zaplanowane wyjście z użycia (obsolescence) i ostatnie: zapomnienie jako upokarzające milczenie.

Oczywiście te rodzaje „zapomnień” nigdy nie występują w czystej postaci. Zwykle są kombinacjami różnych rodzajów, pojawiają się też nowe odcienie, o których Connerton nie wspomina, jak na przykład trauma powodująca wyparcie przykrego doświadczenia. Jednak ważna jest sama świadomość istnienia tych mechanizmów i uwzględnienie ich w naszej pracy badawczej. Ważnym dopełnieniem ustaleń Connertona jest książeczka Marca Augé Formy zapomnienia, który przypomina, że to właśnie „zapomnienie stanowi żywą siłę pamięci, a dowodem jego działania jest wspomnienie” [ii]. Te wspomnienia pojawiają się jednak tylko w sprzyjających okolicznościach, którymi może być niekiedy zaskakujące czy niespodziewane wydarzenie. Augé swoje rozważania rozpoczyna ciekawym stwierdzeniem; „Zapominanie jest konieczne zarówno dla społeczeństwa, jak i dla jednostki. Trzeba umieć zapomnieć, aby poczuć smak chwili, obecności i pragnienia; sama pamięć też potrzebuje zapomnienia i trzeba stracić najbliższą przeszłość, by odnaleźć przeszłość najdawniejszą” [iii]. Dalej w toku swych rozważań pisze: Wspomnienia są jak rośliny: są takie, których trzeba się pozbyć natychmiast, aby innym ułatwić rozwój, dojrzewanie, kwitnięcie” [iv], ale zaraz dodaje: „zapominanie stanowi żywą siłę pamięci, a dowodem jego działania jest wspomnienie” [v]. Zakończenie rozważań Augé nad zapominaniem jest równie zaskakujące, jak ich początek: „Zapominanie prowadzi nas wprost do teraźniejszości, nawet jeśli odmienia się przez wszystkie czasy: w przyszłym dzięki niemu doświadczamy nowego początku, w teraźniejszym możemy żyć chwilą, a w każdym przypadku, ratujemy się od powtórzenia. Trzeba zapominać, aby być obecnym, zapominać, by nie umrzeć, zapominać, by pozostać wiernym” [vi]. Myślę, że niezależnie od tego, jak paradoksalnie to zabrzmi, to trzeba powiedzieć, że zapomnienie umożliwia pracę pamięci, wspominanie tego, co w naszym życiu jest najważniejsze i co nas nieustannie kształtuje.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o ciekawej książce Jeana-Claude’a Schmitta poświęconej związkom żywych i umarłych w kulturze średniowiecznej Europy. Otóż zdaniem tego francuskiego historyka pamięć o zmarłych również dzisiaj nie przestaje wpływać zarówno na jednostki, jak i na całe zbiorowości. Pisze Schmitt: „Lecz śmierć i zmarli są dziś także problemami zbiorowymi, ważnymi dla całej naszej kultury” [vii]. I z tym należy się zgodzić.

Wiąże się z tym ściśle świadomość historyczna wspólnot lokalnych, które zupełnie nieświadome przyczyn, dla których to robią pewne fragmenty historii znakomicie „pamiętają” o innych zaś całkowicie zapominają.

Artykuł podzielony na strony.
Numery stron (na dole) są aktywnymi odnośnikami.

 

1 2 3 4 5 6 7  Następny

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: