Decyzja

Zenon Rogala


          Ich dom stoi nieco poniżej naszego. W tym miejscu stok, dość stromy w górnej części od strony lasu, akurat pod naszymi domami wyraźnie łagodnieje, ale co z tego, skoro okno naszej kuchni usytuowanej na parterze, pokrywa się w linii poziomej z oknami ich poddasza. Więc nawet całkiem przypadkowo i całkiem niechcący, w każdym momencie patrząc w ich stronę, patrzę na ich dom i wszystko co wokół nieco z góry. No, a przy tej okazji również czasami widzę to czego widzieć nie powinienem. 

          Z początku w ogóle nie zwracałem na to uwagi, ale nie mogłem pominąć tego faktu, że ilekroć oglądałem świat znad zlewozmywaka naszej kuchni, Iwona koniecznie chciała, żeby nasz zlewozmywak, jak na wszystkich amerykańskich filmach, był zamontowany tuż pod oknem, dzięki temu widzę przed sobą w czasie zmywania naczyń, dom naszych dolnych sąsiadów. Nie byłem więc zdziwiony i dzisiaj w czasie rannego mycia naczyń, że zobaczyłem ją siedząca w kucki, w zagłębieniu jej  tarasu. Ale dzisiaj to siedzenie nie było takim zwykłym, luźnym siedzeniem. Siedziała tam ukryta przed światem i przed swoim mężem, który nie wiedzieć czemu nie wychodził na zewnątrz ich pięknego domu. Jedna dłoń przytknięta do jej ucha, jakby podpierała głowę, która akurat w stronę tego ucha się przechylała. Druga ręka, a właściwie też dłoń tej drugiej, wykonywała jakieś zdawałoby się nieokreślone gesty, ot po prostu takie tam kółka, jakieś elipsy i częstokroć krótkie pionowe kreski, jakby dyrygowała potężne crescendo niewidocznej orkiestrze,

          Już dawno leżą cicho umyte moje naczynia, a ja w dalszym, ciągu jako tajemniczy i niepożądany  widz, podglądam swoją sąsiadkę rozmawiająca z kimś ze swojego telefonu komórkowego. Nie czułem się dobrze, nie chciałem tego robić, nie było mi w smak patrzeć jak skulona w kątku swego tarasu przekonana, że nie jest widoczna przez nikogo, akurat dla mnie jest podana  przez samą siebie, jak na czystym świeżo umytym talerzu.  W dodatku prowadzi dziwnie rozgestykulowaną rozmowę. To szybkie przerzucanie telefonu z jednego ucha do drugiego, daje mi bardzo bogaty materiał do poznania atmosfery tego niesłyszalnego przeze mnie dialogu. Jedynie śledzę mimikę i gesty rozmówczyni. Moje umyte  talerzyki, kubek na kawę i kilka sztućców, dawno pozbyły się kropelek wody i meldują gotowość dalszego służenia,  czyli są gotowe do ponownego zabrudzenia jedzeniem, podczas gdy widok sąsiadki zmagającej się z argumentacją niewidzialnego dla mnie rozmówcy pozwalają mi na lepsze zrozumienie treści rozmowy. Teraz wyraźnie widzę, że ma czegoś dość. Ręka, ta wspomagająca słowa, raz po raz wykonuje gesty krótkie, wręcz histeryczne, a ta druga też już wyraźnie ma dość,  bo raz po raz odrywa od ucha maleńki prostokącik i znów go do niego przykłada. Kilka razy podejmuje próbę zakończenia rozmowy, ale pod warunkiem, że to ona właśnie wypowie ostanie słowo. 

          Wreszcie jest przesilenie. Wstała. Głowa podnosi się w górę i jakby szukając dodatkowych argumentów gdzieś w chmurach, wypowiada do nieba  jakieś błagalne słowa, teraz opuszcza się w stronę ziemi, ale tam widzi tylko swoje bose stopy, raz wznosi głowę do nieba wyraźnie zirytowana, to znów kreci nią przecząco jakby miała już dość tej rozmowy. Błagalnie patrzy wokół jakby tam należało szukać pointy tej rozmowy.  Wreszcie odtrąca rękę z telefonem, jakby usłyszała coś kłującego, odtrąca rękę i  pewnym krokiem wraca do wnętrza domu. 

          Stoję jeszcze chwilę nad zlewozmywakiem i kiedy ona znika w głębi dużych drzwi wejściowych wiodących z tarasu prosto do ich salonu, posyłam jej bezgłośne polecenie :

          -Nie rób tego !  


Wszystkie wpisy Zenona

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: