Uncategorized

Artyści wobec Marca ’68


Wydarzenia Marca ’68 swój początek miały na deskach teatru. Warto jednak przyjrzeć się również temu, jak na antysemicką kampanię, która rozwinęła się po zdjęciu z afiszy „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka, reagowali artyści wizualni – wówczas i dziś.

Wystawa „Obcy w domu. Wokół Marca ’68” w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin koncentruje się na narracji historycznej, opartej na dokumentach i relacjach świadków, uzupełnionych o otwarte archiwum obiektów związanych z prywatnymi historiami marcowych emigrantów. Jej częścią są jednak również prace artystów wizualnych mniej lub bardziej bezpośrednio odnoszące się do wydarzeń sprzed pół wieku.

Gniew i rozczarowanie

Istotne miejsce zajmują wśród nich obrazy członków zawiązanej dwa lata przed wydarzeniami Marca ’68 Grupy Wprost. Postawa absolwentów wydziału malarstwa krakowskiej ASP, Leszka Sobockiego, Jacka Waltosia, Macieja Bieniasza, Zbyluta Grzywacza i, przez moment, Barbary Skąpskiej, była reakcją na popularność poodwilżowej abstrakcji. Uwolnienie z kieratu socrealistycznej doktryny pozwoliło artystom na uprawianie sztuki nieprzedstawiającej, eksperymentowanie z formą, ale miało swoją cenę – zdystansowanie się od polityki. W myśl niepisanej umowy swoboda twórcza wiązała się z rezygnacją z politycznego zaangażowania. Wprostowcy na taki układ nie chcieli się zgodzić. Postanowili uprawiać sztukę figuratywną, odnoszącą się do rzeczywistości i bieżących realiów politycznych, zgodnie z nazwą ugrupowania – wprost, bez ogródek.

Na późniejszym postrzeganiu grupy mocno zaważył schyłkowy okres ich działalności pod koniec lat 70. i w latach 80. Powstaje wówczas m.in. namalowany przez Sobockiego portret Jana Pawła II, wprostowcy angażują się w nurt wystaw przykościelnych, z ich obrazów zaczyna bić nieznośny patos, często przekraczający granicę kiczu. Prace z lat wcześniejszych bywają jednak znacznie ciekawsze, bardziej metaforyczne i egzystencjalne, a także zwyczajnie ciekawsze malarsko. Dobrym tego przykładem są dwa cykle zaprezentowane w Polin. „Zarastanie” Jacka Waltosia ma charakter niemal abstrakcyjny. W serii gwaszy na papierze widzimy słynny napis umieszczony nad bramą obozu Auschwitz-Birkenau. Na pierwszy rzut oka jest on często niewidoczny, wkomponowany w rozlewające się na powierzchni obrazów plamy zieleni i brązu. Quasi-biologiczne formy zarastają go, prowokując pytania o naturę pamięci i manipulowanie nią w oficjalnej polityce.

Prace pozostałych członków grupy prezentowane na wystawie odnoszą się już wprost do wydarzeń marcowych, pochodzą z tworzonych przez Sobockiego, Bieniasza i Grzywacza serii poświęconych Marcowi ’68. Grzywacz i Bieniasz koncentrują się na figurach polityków aparatu partyjnego. Grzywacz przedstawia figurę przed mównicą, której twarz zakrywa maska gazowa, Bieniasz – anonimowe dłonie rozgrywające partię szachów pomiędzy obywatelami a milicją. Sobocki jest bardziej subtelny, aluzyjny. Jego płaskie, sylwetowe linoryty ograniczone są do bieli, czerni i czerwieni i w sugestywny sposób oddają atmosferę antysemickiej nagonki, prowadzonej między innymi na łamach prasy.

W jej konsekwencji opuszcza Polskę również wielu przyjaciół czołowej powojennej surrealistki Erny Rosenstein. Malarka obserwowała marcowe wydarzenia z nieco innego miejsca niż wprostowcy – z perspektywy członkini partii, zaangażowanej w budowę lepszego powojennego świata. Swojemu rozczarowaniu jej kursem dawała wyraz w zapiskach z tego czasu, na wystawie w Polin zobaczyć można natomiast obraz, który w lapidarny i poruszający sposób komentuje reakcyjny, antysemicki zwrot w ówczesnej polityce. Z jednolitego, czarnego tła wyłaniają się widmowe, białe kształty, które na pierwszy rzut oka są po prostu krzyżami. Przyglądając się im przez chwilę, zaczynamy jednak dostrzegać delikatne zarysy dodatkowych ramion – krzyże zaczynają przemieniać się w swastyki…

Powroty do przeszłości i wyobrażonej przyszłości

Do „Dziadów” w inscenizacji Dejmka nawiązał wiele lat później Krzysztof Wodiczko. W 40 rocznicę marcowych wydarzeń zrealizował „Projekcję na pomnik Adama Mickiewicza” – pracę w charakterystycznej dla siebie technice, wykorzystującej wideo wyświetlane w miejscu publicznym, organicznie związane z obiektem, który stał się dla niego tłem. Tym razem ramą dla projekcji stał się pomnik Mickiewicza przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Na samą statuę rzutowane były nagrania aktorów recytujących fragmenty „Dziadów” oraz „Ksiąg pielgrzymstwa”. Wodiczko przypominał nie tylko o początkach marcowych wydarzeń, ale też o ich skutkach. Recytującym słowa dramatu aktorom wchodził w głos Władysław Gomułka ze swoim słynnym przemówieniem z 19 marca, w którym pierwszy sekretarz stwierdzał m.in.:

W roku ubiegłym podczas czerwcowej agresji Izraela przeciw państwom arabskim określona liczba Żydów w różnych formach objawiała chęć wyjazdu do Izraela celem wzięcia udziału w wojnie z Arabami. Nie ulega wątpliwości, że ta kategoria Żydów obywateli polskich uczuciowo i rozumowo nie jest związana z Polską, lecz z państwem Izrael. Są to na pewno nacjonaliści żydowscy. Czy można mieć do nich za to pretensje? Tylko takie, jakie żywią komuniści do wszystkich nacjonalistów, bez względu na ich narodowość. Przypuszczam, że ta kategoria Żydów wcześniej lub później opuści nasz kraj.

Dla rozpoczynającego karierę pod koniec lat 60. Wodiczki zainteresowanie ówczesnymi wydarzeniami jest w pewnym sensie naturalne. Nie bez powodu wystawa w Polin zawiera prace historyczne, będące, poza późniejszą realizacją Wodiczki, bezpośrednimi reakcjami na wydarzenia marcowe – temat ten w twórczości młodszych generacji polskich artystów występuje wyjątkowo rzadko. O ile wątek Zagłady szczególnie od lat 90. powracał w polskiej sztuce często, marcowa przymusowa emigracja tysięcy Żydów stałą się wątkiem dość marginalnym. Niekiedy jednak powraca i u młodszych twórców, warto więc przypomnieć kilka nowszych prac na wystawie w Polin nieobecnych.

Antropologiczną pracę odnalezienia żydowskich emigrantów pochodzących z Kalisza wykonał Dariusz Fodczuk, który w kaliskiej Galerii Sztuki im. Jana Tarasina zaprezentował w 2015 roku jej wyniki na wystawie „Bóg-Honor-Ojczyzna”. To historie emigrantów nie tylko marcowych, ale i wcześniejszych, wyjeżdżających do nowo budowanego państwa tuż po wojnie. Fodczuk odszukał ich i zachęcił ich do opowiedzenia swoich historii, z których wyłania się również szerszy obraz, ukazujący specyfikę i przyczyny kolejnych fal emigracji. Relacje bohaterów artysta uzupełnił instalacją złożoną z obiektów związanych z ich opowieściami – bardzo podobnym zabiegiem posłużyły się w gruncie rzeczy kuratorki wystawy „Obcy w domu”.

Realne wygnanie i wyobrażony powrót. Artyści wobec Marca ’68

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.