Uncategorized

Była najlepszym sowieckim szpiegiem. Nikt nie wiedział o jej istnieniu

Ursula Kuczynski, Ruth Werner, Ursula Beurton, Ursula Hamburger albo po prostu agentka Sonia — najlepsza, jaką mieli Sowieci. Latami nikt nie miał pojęcia, że zwyczajna gospodyni domowa „bawi się” w szpiegostwo. — To, że była kobietą, było jej najlepszym przebraniem, również z tego powodu nic o niej nie wiedzieliśmy — mówił autor książki o Sonii, Ben Macintyre.

Agentka SoniaAgentka Sonia – Andree/ullstein bild via Getty Images / Getty Images

  • O agentce żydowskiego pochodzenia współpracującej z ZSRR dowiedziano się długo po tym, jak przeszła na szpiegowską emeryturę. Nigdy nie dała się złapać, bo nikt też nie wpadł na to, że może mieć coś za uszami
  • Wieloletnią działalność ułatwiał jej fakt, iż była kobietą, do tego wychowującą trójkę dzieci. Niemkę podejrzewała właściwie tylko jej koleżanka po fachu, trudniej było przekonać mężczyzn. Owszem, przesłuchiwali Ursulę, ale mylił ich biały fartuszek i widok biegających wokół dzieci
  • Dopiero w 1977 r. Sonia przyznała, że była komunistyczną agentką. Pisała książki dla najmłodszych jak Ruth Werner, aż wydała autobiografię

W listopadzie 1930 r. 22-letnią Ursulę Hamburger — mieszkankę Szanghaju — odwiedził nieznajomy mężczyzna z silnym niemieckim akcentem. Jego widok wywołał u niej niepohamowaną wręcz radość i ekscytację.

Dobrze wykształcona Niemka nudziła się już rolą ułożonej żony architekta. Kiedy inne emigrantki odnajdowały się w życiu kur domowych, jej chciało się śmiać. Nazywała je „małymi pieskami”, łaszącymi się do swoich panów. Richard Sorge, bo tak nazywał się jegomość, który stanął w jej drzwiach, był obietnicą szalonej przygody. Dlatego zgodziła się zostać komunistycznym szpiegiem. Nie przeszkadzał jej fakt, że za kilka miesięcy miała urodzić swoje pierwsze dziecko. Ba, cieszyła się, że ciąża odsunie od niej wszelkie podejrzenia.

Ursula / Sonia

Ursula przyszła na świat jako drugie z sześciorga dzieci Żydów z Berlina. Dorastała w Niemczech, długo nie wiedząc, czy ciągnie ją bardziej w lewą, czy prawą stronę sceny politycznej. Ostatecznie w 1926 r., mając 19 lat, wstąpiła w szeregi Niemieckiej Partii Komunistycznej. W 1930 była już w drodze do Szanghaju razem z pierwszym mężem, wspomnianym architektem: Rudim Hamburgerem.

Jak już wiemy, ciekawszy wydał się jej Richard Sorge. Para szpiegów przeżyła krótki, acz intensywny romans, a Sonja do końca życia nosiła przy sobie ich wspólne zdjęcie. Mężczyznę aresztowano i skazano na śmierć w Japonii, nigdy jednak nie wydał Ursuli

— Wszyscy szpiedzy są przekonani, że pracują dla najbardziej nieskazitelnych ideałów, ale zawsze jest to o wiele bardziej skomplikowane — stwierdził w rozmowie z „Daily Mailem” Ben Macintyre, autor „Agent Sonya: Moscow’s Most Daring Wartime Spy”.

— Szpiegostwo jest zarówno skomplikowane, jak i uzależniające. Sekrety są bardzo silnym narkotykiem. Kiedy już raz staniesz się częścią tej elity, bardzo trudno jest ją opuścić, a Sonia była ponadto bardzo ambitna. I oczywiście, jeśli pracujesz dla Sowietów, musisz wziąć pod uwagę element praktyczny: jeśli spróbujesz odejść, prawdopodobnie cię zabiją — tłumaczył.

Przez dekadę intensywnej „kariery” sowiecka agentka mieszkała w Związku Radzieckim, Szwajcarii, Londynie i na wsi w Oxfordshire. W tym czasie urodziła troje dzieci trzem różnym mężczyznom.

Macintyre odkrył, że Ursula bez większego wysiłku doszła do stopnia pułkownika w Armii Czerwonej i była odpowiedzialna za przekazywanie tajemnic naukowych, które umożliwiłyby Rosji wyprodukowanie bomby atomowej. Sonia „zaopiekowała się” fizykiem Klausem Fuchsem, z którym dla niepoznaki chodziła za rękę na wiejskie spacery. Potem zmieniała się w idealną matkę i żonę. Dla jej biografa był to nie lada wyczyn.

— Dziś dużo mówi się o tym, jak pogodzić pracę z życiem rodzinnym, ale w przypadku Ursuli Kuczynski odbywało się to na zupełnie innej płaszczyźnie. Jej praca była śmiertelnie niebezpieczna. Gdyby zawiodła, zginęłaby i jej bliscy również — wyjaśniał dziennikarzom.

Matka, żona i agentka

(Ursula) miała niezwykłą zdolność rozdzielania myśli, coś, co potrafią wszyscy wielcy szpiedzy, ale przyznała, że gdyby przyszło jej wybierać między rodziną a rewolucją, wybrałaby rewolucję. Pod wieloma względami była fanatyczną komunistką. To, że była kobietą, było jej najlepszym przebraniem, ale to także powód, dla którego nic o niej nie wiedzieliśmy

— mówił.

Podkreślał również, że udawało jej się, bo traktowała szpiegostwo jak normalną pracę i po prostu była profesjonalistką. W jej czasach kobiety-szpiedzy były traktowane gorzej niż mężczyźni, działały jako współpracownice albo informatorki. — Tak naprawdę tylko garstka awansowała na oficerów, a ja nie znam żadnej, która została pułkownikiem Armii Czerwonej. Nikt nigdy nie zaszedł tak daleko, jak ona w żadnej służbie wywiadowczej — tłumaczył Macintyre.

Pisarz dodał jednak, że mało kto doceniał jej sprawność w zacieraniu śladów i uniknięcie schwytania przez gestapo czy brytyjski kontrwywiad. — MI5 nie było w stanie zidentyfikować tej kobiety, która wychowywała dzieci, nosiła fartuszek i piekła torty urodzinowe. Kiedy [agenci] pojawili się, by ją przesłuchać jako kogoś, kto potencjalnie może być doskonałym szpiegiem, ona genialnie to wszystko wykorzystywała — chwalił ją. Jedyną osobą, która nie dała się zwieść, była inna agentka Milicent Bagot. Ta latami upierała się, że Kuczynski (razem z mężem i bratem) szpieguje dla Sowietów. Przegrała jednak z niekompetentnymi kolegami-szowinistami.

Najlepszy szpieg w historii

Ursula niespecjalnie się nimi przejmowała, bardziej obawiała się własnych pracodawców, którzy w czasie stalinowskiego terroru aresztowali 1,5 mln ludzi, z czego prawie 700 tys. skazali na egzekucję. Wśród nich znalazło się wielu współpracowników i przyjaciół agentki. Według Macintyre’a nie podzieliła ich losu ze względu na swoją lojalność. Miała ogromne szczęście, że nie skończyła w jednej z piwnic na Łubiance.

W 1949 r. spakowała walizki i powróciła na łono ojczyzny, odcinając się zupełnie od szpiegowskiej przeszłości. Wybrała spokojne rodzinne życie i została… pisarką tworzącą pod nazwiskiem Ruth Werner.

Jak stwierdził biograf Niemki, choć dzieci ją idealizowały, „nigdy w pełni jej nie ufały i zastanawiały się, ile tak naprawdę o niej wiedzą”. Rzecz jasna, przez większość życia były kompletnie nieświadome jej współpracy z Sowietami. W błogiej nieświadomości funkcjonowała i reszta świata. Dopiero w 1977 r. Kuczynski opublikowała autobiograficzną „Sonjas Rapport”, która z miejsca stała się bestsellerem. Książka Macintyre’a wyszła we wrześniu 2020, czyli 20 lat po śmierci Sonii. Nazwał ją najlepszym szpiegiem w historii.

Źródło: „El Pais”, „Daily Mail”, Wikipedia

Była najlepszym sowieckim szpiegiem. Nikt nie wiedział o jej istnieniu

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.