
Andrzej Lubowski
Najtrudniejszy skok w łyżwiarstwie figurowym to axel, bo to jedyna ewolucja, którą rozpoczyna się od najazdu przodem i w trakcie której należy wykonać trzy i pół obrotu. Nawet gdyby jutro Joe Biden wykonał go perfekcyjnie na lodowisku w centrum Manhattanu a widowisko było transmitowane na żywo przez wszystkie telewizje świata, to i jak nie zatrze wrażenia z nieszczęsnej debaty. Chciał zademonstrować swą żywotność, swą dominację nie tylko moralną, ale i intelektualną. Chciał pokazać, jak sprawny jest jego umysł. I stało się to, co się stało. Dla ludzi, którzy żywią ogromny szacunek wobec prezydenta Bidena, a do takich się zaliczam, było to bardzo bolesne doświadczenie. I gorzka niespodzianka. Bo jeszcze dwa miesiące temu jako gość Howard Stern Show, przez ponad 70 minut prezydent tryskał energią, dowcipkował, ripostował. Był świetny.
Mark Twain napisał w swojej autobiografii, jakie to smutne rozpadać się na małe kawałki, ale wszystkich nas to czeka. W przeciwieństwie do reszty z nas w przypadku Joe Bidena odbyło się to na oczach milionów jego rodaków. Byliśmy świadkami zmagań człowieka z pamięcią, składnią, nerwami i kruchością, i pojawiającym się na twarzy grymasem poczucia, że umysł go zawodzi. Zespół skupiony wokół Bidena mówi to, co prędzej czy później mówiliśmy, mówimy lub będziemy mówić znajomym, gdy pytają o kondycje starzejących się rodziców lub naszą własną: są dobre i złe dni.
Upór Bidena i twierdzenie, że tylko Bóg Wszechmogący może go odwieść od kandydowania to szaleństwo. Naraża na ogromne ryzyko zarówno własne dziedzictwo jak przyszłość amerykańskiej i światowej demokracji. Może zejść ze sceny z honorem i będzie zapamiętany za swe zasługi, albo może stać się grabarzem amerykańskiej demokracji.
Potrzebny jest ktoś dużo młodszy, ale z doświadczeniem w rządzeniu i pozyskiwaniu ludzi o odmiennych poglądach, gwarant spokoju i w miarę tradycyjnych wartości. Lepiej gubernator niż senator. Tak zresztą zwykle bywało: Carter, Reagan, Clinton, Bush junior – to wszystko gubernatorzy. Wygrał senator Kennedy – o włos z nieogolonym i zmęczonym Nixonem, i dynamiczny senator Obama – ze zmęczonym senatorem McCainem, który dobrał sobie Sarah Palin, z Alaski, panią, która mówiła, że wie, jak sobie radzić z zapędami Kremla, bo z Alaski widać Rosję.
Mój kandydat to Andy Beshear, 47 letni gubernator głęboko republikańskiego stanu Kentucky. Mało znany, ale dwa kolejne zwycięstwa w stanie, w który Trump miał w wyborach ponad 20 punktów procentowych przewagi nad Bidenem, i gdzie wszyscy inni Demokraci przepadają z kretesem to świadectwo jego możliwości. Ale jest kilka innych potencjalnych kandydatur. Gdyby to ode mnie zależało wysłałbym ich w nadchodzących tygodniach, jeszcze przed konwencją, do Europy na spotkania z Macronem, Starmerem, Scholtzem, Tuskiem i kierownictwem NATO, i na dzień do Tokio, Seulu i Canberry. To wszystko ludzie, którzy i tak lepiej niż Trump rozumieją świat, ale poznają liderów.
A Obamie i Clintonowi pozostawiłbym misje przekonania Bidena, że na konwencji powinien zgłosić następcę i mocno zaangażować się w jego (raczej niż jej) wspieranie.
Kategorie: Uncategorized


Ten artykuł to gdybanie…co by było gdyby wystartował ktoś inny zamiast Bidena. Nadal byłaby przegrana. Nic nie zmieni faktu że naród ma dość 10 mln emigrantów w ciągu roku! Ma dość wzrostu cen, wzrostu wpływu Blacks we władzach i wielu innych spraw.
WIdziałem to widowisko Stern Show z Bidenem i tam choroba prezydenta była widoczna. Autor ma widocznie specjalne okulary przez które widzi swoich faworytów. Jak zresztą my wszyscy – trudno nam zmienić opinię o ludziach których lubimy i szanujemy.
Andy Beshear jest politykiem progresywnym, zwolennikiem DEI i poszerzonych uprawnień mianowanej administracji wobec uprawnień wybranych przedstawicieli wyborców. Co go stawia w lewym skrzydle Demokratów.
Mam wątpliwości czy Amerykanie poprą dzisiaj takiego radykała.
Donald Trump jest najlepszym kandydatem na prezydenta Ameryki i jest wielka nadzieja że wygra wybory. Pokazał że umie rządzić i ma w tym rządzeniu wielkie doświadczenie z poprzedniej kadencji kiedy nie dopuścił do żadnych wojen i zaczął stawiać na nogi Amerykę, Izrael i cały zachodni świat.
Po co szukać innych ? 3 miesiące przed wyborami tak już za późno żeby wystawiać nowych kandydatów.