Uncategorized

„Nie zostawiaj nikogo przy życiu”Sunnici kontra Alawici w Syrii


autor: Daniel Pipes
Australian
22 marzec 2025

Oryginał angielski: 'Do Not Leave Any Alive’
Tłumaczenie: Magda Keitz



Kolor zielony pełny oznacza większość alawicką, a zielony częściowy – znaczącą mniejszość alawicką.

Nikt nie wie, ilu nieuzbrojonych alawitów zostało zabitych w Syrii między 6 a 10 marca, ale profesor studiów bliskowschodnich Uniwersytetu Oklahoma Joshua Landis szacuje, że ponad 3000.
Podczas gdy alawici stanowią niewielką społeczność religijną w Syrii, być może 10% z 15 milionów mieszkańców kraju, cierpią z powodu wyjątkowego statusu i wrażliwości.

Przez całe tysiąclecie wyróżniali się jako najbardziej odizolowana, zubożała, pogardzana i uciskana grupa etniczna w Syrii. Dopiero gdy generałowie z ich społeczności przejęli władzę w Damaszku w 1966 roku, równowaga sił uległa zmianie.

Jednak bezwzględna dominacja Alawitów w Syrii przez następne 58 lat spowodowała, że w 2011 r. większość ludności kraju stanowili sunnici, co doprowadziło do wojny domowej na pełną skalę, która zakończyła się w grudniu 2024 r., kiedy to sunnici obalili rządy Alawitów i powrócili do władzy.
Ostatnie wydarzenia wskazują na złowieszcze sunnickie pragnienie zemsty. Zrozumienie jego źródeł i konsekwencji wymaga spojrzenia w przeszłość.

Jak dobrze wiadomo, islam twierdzi, że jest religią ostateczną; w związku z tym, zarówno sunnici, jak i szyici, historycznie potępiali alawizm, nową i odrębną religię, która wyłoniła się z islamu szyickiego w IX wieku. Uważali oni alawitów za odstępców. Sunnicki szejk z XIX wieku, Ibrahim al-Maghribi, ogłosił, że muzułmanie mogą swobodnie odbierać własność i życie alawitom, a brytyjski podróżnik odnotował, że powiedziano mu: „Ci Ansayryjczycy, lepiej zabić jednego niż modlić się cały dzień”.

Misjonarz nazwał alawickie społeczeństwo „doskonałym piekłem na ziemi”.

Często prześladowani, a czasem masakrowani w ciągu ostatnich dwóch stuleci, Alawici izolowali się geograficznie od świata zewnętrznego, pozostając na swoich wyżynach. Jeden z czołowych alawickich szejków nazwał swój lud „jednym z najbiedniejszych na Wschodzie”. Anglikański misjonarz Samuel Lyde uznał ich społeczeństwo za „piekło na ziemi”.

Po uniezależnieniu się Syrii od rządów francuskich w 1946 r., Alawici początkowo opierali się kontroli rządu centralnego, ale pogodzili się z syryjskim obywatelstwem do 1954 r. i wykorzystując swoją nadreprezentację w armii, rozpoczęli swój polityczny awans.

Alawici odegrali główną rolę w przewrocie Baas w 1963 roku i zajęli wiele kluczowych stanowisk, jednocześnie usuwając sunnickich konkurentów. Kulminacją tych wydarzeń było przejęcie władzy przez grupę głównie alawickich oficerów wojskowych w 1966 roku. W ostatecznym dramacie dwóch alawickich generałów, Salah Jadid i Hafez al-Assad, walczyło o dominację, rywalizacja zakończyła się zwycięstwem Assada w 1970 roku.

Przynależność wyznaniowa pozostała niezwykle ważna podczas 58 lat rządów alawitów, głównie pod rządami Hafeza al-Assada (1970-2000) i jego syna Baszara (2000-24). Hafez zbudował brutalne państwo policyjne i narzucił alawicką kontrolę, umieszczając swoich współwyznawców w całym rządzie.

„Alawicki kapitan ma więcej do powiedzenia niż sunnicki generał”.

Do wybuchu wojny domowej w 2011 roku, sunnici stanowili około 70% populacji Syrii; oprócz liczebności, historycznie rządzili regionem, co przełożyło się na łatwe założenie, że powinni cieszyć się przywilejami władzy. Jednak po 1970 r. służyli oni głównie jako dekoracja wystawowa; w zwięzłych słowach weterana armii: „Alawicki kapitan ma więcej do powiedzenia niż sunnicki generał”.

Psychologiczny wpływ tej zmiany na sunnitów jest trudny do wyolbrzymienia. Dla nich alawita rządzący w Damaszku jest jak „nietykalny”, który staje się maharadżą lub Żyd, który staje się carem – to bezprecedensowe i szokujące wydarzenie. Michael Van Dusen z Wilson Center słusznie nazywa tę zmianę „najbardziej znaczącym faktem politycznym w syryjskiej historii i polityce XX wieku”.


To odwrócenie władzy spowodowało, że sunniccy muzułmanie zaczęli postrzegać totalitarne represje Assada w kategoriach sekciarskich. Assadowie starali się prezentować jako muzułmanie, ale niewielu, jeśli w ogóle, syryjskich sunnitów zaakceptowało ich jako takich.

Król Arabii Saudyjskiej Faisal (w środku) i Hafez al-Assad (z paciorkami modlitewnymi) modlili się w Damaszku 18 lipca 1975 r.

Przejęcie władzy przez alawitów w 1966 r. sprowokowało religijne obawy sunnitów. Ich żale narastały, gdy cierpieli z powodu dominacji ludzi, których uważali za gorszych, gdy dostrzegali dyskryminację w różnych aspektach życia (np. sunnickie gospodarstwa domowe płaciły cztery razy więcej niż alawickie za elektryczność), ponieważ żyli z pamięcią o masakrze w Hamie w 1982 r. i innych brutalnych atakach, a także z powodu niechęci do socjalizmu, który zmniejszył ich bogactwo, zniewag wobec islamu i postrzeganej współpracy z Maronitami i Izraelczykami.

Powstało błędne koło. W miarę jak sunnici stawali się coraz bardziej wyobcowani, alawici coraz bardziej polegali na rządach alawitów. Gdy reżim stawał się coraz bardziej alawicki, niezadowolenie sunnitów pogłębiało się.

Kiedy regionalna rebelia islamistów w 2011 roku dotarła do Syrii, rozpoczął się ohydny 14-letni, głównie sunnicki bunt przeciwko rządowi Baszara al-Assada, który wygenerował około 7,5 miliona wewnętrznych przesiedleńców i 5,2 miliona zewnętrznych uchodźców oraz doprowadził do śmierci około 620 000 osób.

W kraju reżim w coraz większym stopniu polegał na swojej alawickiej bazie. Serwis informacyjny Reuters wspomina, jak Bashar „wysłał jednostki armii i tajnej policji zdominowane przez oficerów [alawitów] … do głównie sunnickich ośrodków miejskich, aby stłumić demonstracje wzywające do jego usunięcia”.

Niektóre cytaty oddają intensywność wrogości sunnitów:

  • Adnan al-Arour, sunnicki przywódca religijny, odnosząc się do alawitów sprzeciwiających się powstaniu sunnitów, oświadczył: „Przysięgam na Boga, że zmielimy ich w maszynkach i nakarmimy ich mięsem psy.”
  • Syryjski przywódca sunnitów Mamoun al-Homsi powiedział ” wy nikczemni alawici”, od tego dnia nie będziemy milczeć. Oko za oko, ząb za ząb… Przysięgam, że jeśli nie wyrzekniecie się tego gangu i tych zabójstw, nauczymy was lekcji, której nigdy nie zapomnicie. Wymażemy was z ziemi syryjskiej.”
  • Ibtisam, 11 lat, sunnicki uchodźca mieszkający w Jordanii: „Nienawidzę alawitów i szyitów. Zabijemy ich naszymi nożami, tak jak oni zabili nas.”
  • Heza, w wieku 13 lat: „Po rewolucji chcemy ich zabić”. Nawet dziecko w moim wieku? „Zabiję go. To nie ma znaczenia.”
  • Takie stwierdzenia, co nie dziwi, przestraszyły małą społeczność alawicką. Rozprzestrzeniły się dzikie plotki, takie jak apokryficzna kobieta rzeźnik w Homs, która poprosiła szabihę, uzbrojoną milicję cywilną, „o przyniesienie jej ciał alawitów, których schwytali, aby mogła je pociąć i sprzedać mięso”.

Sunnicki przywódca religijny: „Zmielimy Alawitów w maszynkach do mielenia mięsa„.

New York Times donosi: „Wielu Alawitów jest przerażonych; często są ofiarami najbardziej wulgarnych stereotypów, a w popularnych rozmowach jednolicie kojarzeni z przywództwem”.

Co gorsza, wielu alawitów ucierpiało od rządu Assada. Wafa Sultan, lekarka na wygnaniu, opowiada o wielu niesprawiedliwościach, w tym celowym zubożeniu (aby zapewnić, że ich synowie będą służyć rządowi, aby zarobić na życie), prześladowaniu intelektualistów i więzieniu krewnych dysydentów. W związku z tym wielu alawitów cieszyło się z upadku Assada.


Następnie nadeszły oszałamiające wydarzenia z początku grudnia 2024 r., kiedy sunnickie siły islamistyczne Hay’at Tahrir al-Sham pod przywództwem Ahmeda al-Sharaa, wraz z sojusznikami, szybko przetoczyły się przez Syrię i zajęły Damaszek, a Assad uciekł do Rosji.


Siły lojalne Ahmedowi al-Sharaa na wybrzeżu Morza Śródziemnego w Latakii 9 marca.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy nowego reżimu doszło do pewnych sunnickich działań odwetowych wobec alawitów, ale były one ograniczone i niezorganizowane: zwolnienia z pracy, czujność i przemoc na małą skalę. Pod koniec stycznia 2025 r. syryjski dziennikarz Ammar Dayoub udokumentował akty „od kierowania sekciarskich przekleństw pod adresem alawitów i szyitów po gromadzenie mężczyzn na placach i chłostanie ich, rozbijanie mebli w domach ludzi, kradzież złota i srebra oraz akty przemocy wobec kobiet”.

W odpowiedzi, wyjaśnia Dayoub, reżim „nie przyznał się do tych naruszeń [ale] obwiniał jednostki lub małe lokalne frakcje”. Ponadto, jak donosi Middle East Media Research Institute, „reżim powstrzymał się również od opublikowania nazwisk osób odpowiedzialnych, uniemożliwiając w ten sposób rodzinom ofiar podjęcie kroków prawnych przeciwko nim”. Doprowadziło to do powstania alawickich „grup oporu”, które reżim natychmiast oczernił jako „lojalistów Assada”.

Następnie, 6 marca, doszło do ataków na dużą skalę, głównie w nadmorskim regionie ojczystym alawitów, Latakii, prowincji w północno-zachodniej Syrii. Siły sunnickie, w tym wspierana przez Turcję Syryjska Armia Narodowa i zagraniczni dżihadyści, szalały, paląc domy i masowo zabijając. Rząd HTS przedstawiał się jako broniący się przed rebelią „lojalistów Assada”.


Siły sunnickie opuściły Idlib 8 marca, kierując się w stronę Latakii, by walczyć z Alawitami.

Ale Alawici bardzo ucierpieli w erze Assada, a jeszcze bardziej podczas wojny domowej, więc powszechnie porzucili Baszara w potrzebie, kiedy mogli go uratować. Gdy Assad marniał w Rosji, wsparcie Iranu załamało się, a siły izraelskie zniszczyły wszystkie arsenały starego reżimu, nie walczyli oni w jego obronie. Ataki tych „grup oporu” na siły rządowe odzwierciedlały raczej obawy przed prześladowaniami.

W przeciwieństwie do okresu wojny domowej, kiedy sunnici swobodnie wyrażali swoją wściekłość na alawitów, w 2025 r. znaleźli się pod presją, aby zachowywać się jak najlepiej, aby Sharaa mógł przekonać zagraniczne organizacje pozarządowe i rządy do pomocy jego reżimowi. Gdy jednak zagłębimy się w temat, okaże się, że marcowe ataki były zemstą za to, co jeden z sunnickich uczonych religijnych, Abdallah Khalil al-Tamimi, określił mianem zabójstwa na tle sekciarskim dwóch milionów sunnitów przez „reżim alawitów (…)”.

W Damaszku jeden z prezenterów radiowych „zachęcał swoich słuchaczy do wrzucenia alawitów do morza”. Dowódca związany z HTS wołał: „O wojownicy dżihadu, nie pozostawiajcie przy życiu żadnego alawity, mężczyzny ani kobiety. Zabijcie najbardziej szanowanych mężczyzn spośród nich. Zabijcie najbardziej szanowane kobiety wśród nich. Zabijcie ich wszystkich, łącznie z dziećmi w ich łóżkach. To świnie. Pojmać ich i wrzucić do morza”.

Wielu sprawców, dumnych ze swoich czynów, nagrywało swoje działania, takie jak zabicie dwóch synów na oczach ich matki. „To zemsta” – krzyczy mężczyzna plądrujący i palący alawickie domy. Sunnici upokarzali alawitów, jak donosi Economist, zmuszając ich „do szczekania jak psy, siadając im na plecach, jeżdżąc na nich, a następnie strzelając do nich”.

Na tę masakrę Sharaa zareagował pogodnie. „To, co dzieje się obecnie w Syrii, mieści się w ramach oczekiwanych wyzwań. Musimy zachować jedność narodową i pokój obywatelski” – powiedział. „Wzywamy Syryjczyków, aby byli spokojni, ponieważ kraj ma podstawy do przetrwania”. Ponadto powołał komisję śledczą.


Fakt, że przywódcy HTS wyłonili się z Al-Ka’idy i Państwa Islamskiego, nadaje teatralny charakter ich marynarkom, garniturom i krawatom, a następnie radosnym rozmowom o prawach człowieka, podczas gdy winą za przemoc obarczają alawitów. Zachodnia akceptacja przynosi wiele korzyści finansowych i innych.

Niektórzy już odnoszą się do ludobójstwa. Kurdyjski syryjski pisarz Mousa Basrawi potępił „zorganizowaną kampanię ludobójstwa… mającą na celu eksterminację alawitów”. Christian Solidarity International wydała „ostrzeżenie przed ludobójstwem” z powodu „orgii celowych zabójstw, którym towarzyszy odczłowieczająca mowa nienawiści”.

Jaka jest publiczna reakcja na to niebezpieczeństwo? Wirtualna cisza. Żadnych marszów w zachodnich stolicach, żadnych obozowisk na uniwersytetach. A zachodnie rządy? Canberra „potępia niedawną straszliwą przemoc w regionie przybrzeżnym Syrii” i jest „głęboko zaniepokojona doniesieniami ONZ, że wielu cywilów ze społeczności alawickiej zostało straconych”. Waszyngton „potępia radykalnych islamskich terrorystów, w tym zagranicznych dżihadystów, którzy w ostatnich dniach mordowali ludzi w zachodniej Syrii”. ONZ potępia „wstrząsające naruszenia i nadużycia”.

Potępienia są konieczne, ale niewystarczające. Odpieranie islamskiej agresji stanowi podstawowy interes Zachodu, a moralna odpowiedzialność wymaga pilnych działań w celu uniknięcia możliwego ludobójstwa

Bezczynność Stanów Zjednoczonych podczas ludobójstwa w Rwandzie w 1994 r. doprowadziła do późniejszych przeprosin (Bill Clinton: „Wyrażam ubolewanie z powodu mojej osobistej porażki”), podobnie jak holenderskie niepowodzenia w Bośni (minister obrony Kajsa Ollongren: „Składamy nasze najgłębsze przeprosiny”). Czy tym razem politycy zachowają się tak, by uniknąć późniejszych przeprosin?

Daniel Pipes (DanielPipes.org, @DanielPipes) jest założycielem Middle East Forum. Niniejszy artykuł opiera się na jego trzech książkach o Syrii oraz analizie z 1987 r. zatytułowanej „Syria po Assadzie”.

„Nie zostawiaj nikogo przy życiu”

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. A ja im życzę powodzenia w tępieniu heretyków. Tam, na BW i gdziekolwiek. Czym mniej muzułmanów tym lepiej. Rodzina Assad popełniła fatalny błąd że nie pojednała się z Żydami już w latach 70. Gdyby to zrobili, rządziliby kwitnącą Syrią do dzisiaj. Zamiast tego poszli na zależność od maniaków irańskich.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.