Uncategorized

Krzysztof Kamil Baczyński – pamiętnik liryczny

Krzysztof Kamil Baczyński

Autor: Agnieszka Warnke

Książę poetów, rycerz, trubadur, ostatni z romantyków. Syn, mąż, żołnierz, artysta. Wiersze Baczyńskiego czytamy jak autobiograf

Wyobraźnia

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

[fragment utworu K.K.Baczyńskiego „Biała magia”, 4 stycznia 1942]

Thumbnail
Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace niedatowane, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Nosząc aksamitny, granatowy mundurek z koronkowymi mankietami i kołnierzem, wyglądał jak bohater „Małego lorda” lub „Tajemniczego ogrodu” – tak zapamiętała kuzyna Maria Turlejska. W dzieciństwie Baczyński zaczytywał się w Andersenie, zaprojektował nawet okładkę jego „Baśni” w ramach doskonalenia ilustratorskich umiejętności. Matka Krzysztofa była nauczycielką, autorką podręczników i opowiadań dla dzieci oraz tłumaczką rosyjskich i niemieckich utworów dla najmłodszych. Jeśli zapytać, czy baśń jest siostrą poezji – o czym przekonuje literaturoznawczyni Agnieszka Zgrzywa – to odpowiedź można z łatwością znaleźć w lirykach Baczyńskiego.

„Biała magia” napisana przez poetę o trzeciej w nocy jest czymś więcej niż subtelnym erotykiem. To podróż zmysłów do onirycznej krainy zamieszkanej przez demoniczne zwierzęta: łasicę, podobnie jak mysz, kojarzono dawniej z czarownicą, niedźwiedź zaś był wcieleniem demona. Pełno tu metafor, epitetów i synestezji utrzymanych w baśniowej konwencji. Nawet obraz kobiety układającej się do snu przywodzi na myśl baśń o śpiącej królewnie. W utworze Baczyńskiego złe moce zostają unicestwione jasnym blaskiem miłości, delikatnością bohaterki o „srebrnym ciele”. Znamienne, że poeta znacznie częściej sięgał po biel i jej odcienie, od kiedy poznał Barbarę oraz przez pierwszy rok ich znajomości i małżeństwa (frekwencję występowania tego koloru u Baczyńskiego zbadał Mieczysław Balowski). Biel jednoznacznie kojarzy mu się więc ze szczęściem.

Szczenięce lata

Krzysztof Kamil Baczyński z psem Fredem, ok. 1931-1932, fot. Aleksander Jałosiński / Forum

Krzysztof Kamil Baczyński z psem Fredem, ok. 1931-1932, fot. Aleksander Jałosiński / Forum

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Psy”, luty 1941]

Oczy psów to lustro wspomnień, w nich zastygł czas. Ich „twarze obrosłe sierścią” są spokojne, pełne sympatii. Łapy to dłonie przyjaciela. Poprzez nadanie tym czworonogom cech ludzkich poeta przypisał im rolę strażników pamięci. W tym wierszu bezinteresowna, psia miłość i wierność kontrastują z wojenną niepewnością, wrogością ludzi. Obecność psów przywraca równowagę oraz sprawia, że podmiot liryczny zaczyna zastanawiać się nad istotą człowieczeństwa. W innych lirykach zwierzęta te zapowiadają zmianę („Dary deszczu wiosennego”), wyczuwają zbliżającą się śmierć („Pieśń żałobna”), stają się nieodłącznym kompanem („Z psem”), „rozszarpują smutki” („Wiersz o późnej jesieni”). Jamnik stał się bohaterem „Cudownych przygód pana Pinzla rudego” – niedokończonej powieści fantastycznej Baczyńskiego, którą dopiero niedawno odnaleziono w archiwum jego przyjaciela Jerzego Kamila Weintrauba.

Thumbnail
Pies Dan, z archiwum Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Baczyński uwielbiał psy. Towarzyszem jego dziecięcych przygód był ukochany Fred (według znajomych poety – foksterier) i to prawdopodobnie z myślą o nim powstał utwór „Psy”. W literaturze zapisał się też złotobrązowy jamnik Dan, któremu dedykowany jest wiersz „Z psem”. Poeta wykonał serię jego portretów, okraszając rysunki zabawnymi komentarzami, np. „Rozważania” – pies pochylający się nad miską, „Ciekawość” – bliskie spotkania psiego nosa z kaktusem.        

Matka

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „*** (Sny dziecinne pachniały…)”, 26 października 1940]

To jeden z wielu wierszy poety dedykowanych matce. Zwraca się bezpośrednio do niej, szukając w jej uśmiechu ciepła i bezpieczeństwa. Jako dorosły już mężczyzna ucieka od okrucieństwa wojny w świat beztroskiego dzieciństwa, pachnącego wanilią i oliwkowym lasem. U Baczyńskiego zapach nie służy jedynie estetyzacji. Przyjemna woń ma kojącą, wręcz uzdrawiającą moc, co wybrzmi jeszcze mocniej w ostatnim znanym wierszu poety, gdzie intensywny zapach lilii przywróci – na krótko – bohatera do życia.

Krzysztof Kamil Baczyński, pocztówka do matki, 1937-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Krzysztof Kamil Baczyński, pocztówka do matki, 1937-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Mówiono, że Stefania Baczyńska, z domu Zieleńczyk, była nadopiekuńczą matką. Krzysztof był jej jedynym synem, pierwsza córka Kamila zmarła, zanim jej brat przyszedł na świat. Być może to po siostrze poeta otrzymał drugie imię, chociaż znajoma rodziny Zofia Marecka słyszała, jak Stefania mówi o „pamiątce” po Krzysztofie Cedro z „Popiołów” i Cyprianie Kamilu Norwidzie. Sam Baczyński w wierszu „Rodzicom” zawrze informację o swoim katolickim patronie („miałem jak święty przenosić Pana przez rzekę zwierząt, ludzi, piasku”) – świętym Krzysztofie, opiekunie podróżników. Wakacyjne wyjazdy przyszłego poety wiązały się z jego astmą. Najpierw podróżował z matką – zimą w góry, latem nad morze – a z późniejszych samotnych wyjazdów regularnie wysyłał jej listy. Wątłe zdrowie odziedziczył po Zieleńczykach, podobnie jak charakter. Zwłaszcza poczucie humoru miał po matce.

Ojciec

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1940, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1940, fot. Biblioteka Narodowa Polona

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Elegia”, sierpień 1939]

Po ojcu zaś odziedziczył wygląd: był równie przystojny, elegancki, miał lekko falowane, zaczesane do tyłu blond włosy oraz interesujące i smutne oczy. Stanisława Baczyńskiego znajomi nazywali „Białym”. Był pisarzem i krytykiem literackim, a w jednym ze swoich artykułów na temat literatury chłopskiej wymienia niejakiego Jantka z Bugaja. Agnieszka Zgrzywa właśnie w tym upatruje źródeł przybranego nazwiska poety (Jan Bugaj), a nie jak inni badacze twórczości Baczyńskiego – w strumyku lub kępie zieleni, które zresztą często pojawiają się w lirykach. Inne pseudonimy autora to m.in. „Emil”, „Jan Krzyski”, „Piotr Smugosz”, „Krzysztof Zieliński”, „Krzyś”.

Stosunki między ojcem a synem były raczej napięte, rodzice rozstali się na jakiś czas. Poeta spędzał ostatnie wakacje w Bukowinie Tatrzańskiej, gdy 27 lipca 1939 roku zmarł Stanisław Baczyński. Syn zadedykował mu „Elegię” rozpoczynającą się od słów: „To odwaga – życie wzdycha tak ciężko”. Ten refleksyjny utwór jest przepełniony smutkiem, samotnością, bezowocnym wyczekiwaniem. Ważne słowa już nie zdążą wybrzmieć, rzeczywistość obojętnieje wobec śmierci. To swoiste pożegnanie może być jednocześnie wyrazem niepokoju wobec zbliżającej się wojny.

Artysta

Strona z tomiku Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "W żalu najczystszym", fragment wiersza "Wolność", fot. CBN Polona

Strona z tomiku Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „W żalu najczystszym”, fragment wiersza „Wolność”, fot. CBN Polona

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Wolność”, marzec 1942]

Na przekór okupacyjnej codzienności Baczyński stworzył wiersz będący afirmacją wolności. Apeluje w nim o nadzieję i wiarę, niepoddawanie się wrogowi. Zwraca się bezpośrednio do swojego rodaka, towarzysza broni, sam walcząc słowem. Próbuje dodać otuchy przekonując, że mimo skutego ciała, umysł i dusza mogą pozostać nieugięte, a niewolę należy postrzegać jako drogę do zwycięstwa, wolności.

Utwór ten znalazł się we własnoręcznie przygotowanym przez poetę tomiku „W żalu najczystszym”. Motto zaczerpnął z Norwida, co sygnalizuje zwrot ku tradycji romantycznej (dorównał mu zresztą w stosowaniu elipsy). Na szarokremowym papierze zapisał 18 liryków, niemal każdy opatrzył niewielkim akwarelowym pejzażem, motywem roślinnym lub zwierzęcym. Jego nauczycielka była pewna, że wyrośnie z niego malarz – ilustrował fantastyczne bajki, „a kiedy opowiadał ich treść, to gorzały mu jego piękne sarnie oczy” (cyt. za: Wiesław Budzyński, „Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila”). Baczyński przygotowywał się nawet do studiów w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, miał też szansę na kształcenie we Francji – ambitne plany przerwała wojna. Ilustrował więc własne wiersze, a wspomnianą książeczkę podarował ukochanej Basi w prezencie ślubnym.

Muza

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Erotyk”, 2 lutego 1942]

Thumbnail
Krzysztof Kamil Baczyński, „Wiersze rozproszone”, 1939-1944, Proweniencja: archiwum Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Barbara Drapczyńska oczarowała Baczyńskiego nieprzeciętną inteligencją. Ślub odbył się po nieco ponad pół roku znajomości, 3 czerwca 1942 roku w warszawskim kościele na Solcu. Jesienią małżeństwo rozpoczęło studia polonistyczne na tajnym uniwersytecie. Barbara myślała o krytyce literackiej, czytała Manna, PrzybosiaAndrzejewskiego. Autor „Miazgi” był zresztą świadkiem na ślubie Baczyńskich. Krzysztof, choć w szkole nie był orłem z polskiego, nie rozstawał się z poezją Tuwima. Swoje utwory zapisywał na kartonikach z drukarni teścia: szarych lub różowych, w zależności od tematyki. We wczesnej twórczości Baczyńskiego można znaleźć ślady bliskiej zażyłości z Zuzanną Progulską (pierwsze zauroczenie) oraz Anną Żelazny (pierwsza narzeczona), ale to Basia była jego największą muzą.

W „Erotyku”, najbardziej zmysłowym wierszu w dorobku poety, akt miłosny zostaje przedstawiony za pomocą symboli i „eufemizmów krajobrazowych” – jak je określił Edward Balcerzan. Fascynacja ciałem zostaje przeniesiona na przyrodę. Baczyński roztacza baśniową aurę, używa subtelnej, ale nietrudnej do rozszyfrowania gry słów. Podobnie jak w „Białej magii” pojawiają się biel i motyw snu. Rozkosz cielesna jest mimo wszystko dyskretna, wynika nie tyle z pożądania, ile z czystości uczuć.   

Rycerz

Krzysztof Kamil Baczyński, "Wiersze rozproszone", 1939-1944, Proweniencja: archiwum Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Krzysztof Kamil Baczyński, „Wiersze rozproszone”, 1939-1944, Proweniencja: archiwum Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, fot. Biblioteka Narodowa Polona

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Dzieło dla rąk”, maj 1943]

Thumbnail
Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

U Baczyńskiego miłość ma moc ocalającą, a baśniowe motywy nie są jedynie ucieczką przed wojenną rzeczywistością, lecz również próbą rozładowania emocji. Krzysztof Kąkolewski pisał o nim, że łączy w sobie „mit rycerza bez skazy i zmazy i trubadura – pieśniarza miłości i wypraw wojennych”. Poeta postanowił walczyć już nie tylko słowem – latem 1943 roku rzucił polonistykę i wstąpił w szeregi konspiracji. Decyzję tę ujawnił w majowym wierszu „Dzieło dla rąk”, odwołując się do historii, bożego błogosławieństwa czynu. Poczucie obowiązku obrony ojczyzny dojrzewało w nim od dawna. Sygnały te można znaleźć w juweniliach pisanych jeszcze w gimnazjum im. Stefana Batorego. Jego kolegami z ławki byli Tadeusz Zawadzki, Jan Bytnar i Maciej Aleksy Dawidowski, czyli „Zośka”, „Rudy” i „Alek” z Szarych Szeregów, do których Baczyński dołączył. Mimo wrażliwej osobowości i problemów zdrowotnych uczestniczył m.in. w akcji wykolejenia niemieckiego pociągu pod Urlami. Współtowarzysze broni wspominali, że poeta często recytował im wiersze, ale nie wiedzieli, że to on jest ich autorem.

„Dzieło dla rąk” znalazło się w tomie „Śpiew z pożogi”. O jego wydanie po śmierci autora walczyła matka, pisząc w tej sprawie do Kazimierza Wyki, który już wcześniej poznał się na talencie Baczyńskiego. Książkę wydrukowano na maszynach, które udostępnił ojciec Basi. Tomik reklamowano w „Nowinach Literackich” w sierpniu 1947 roku jako „utwory młodego, utalentowanego poety, poległego w powstaniu warszawskim”. Niewiele ukazało się recenzji, co Stanisław Lem określił jako „zmowę milczenia”. W 1956 roku Wydawnictwo Literackie podjęło próbę wydania „Utworów zebranych” poety. Obawiano się ryzyka finansowego, więc nakład zaplanowano na pięć tys. egzemplarzy. Edycja okazała się bestsellerem.      

Pokolenie

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, "Pokolenie", prace najwcześniejsze, 1940, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, „Pokolenie”, prace najwcześniejsze, 1940, fot. Biblioteka Narodowa Polona

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Pokolenie”, 22 lipca 1943]

W tym wierszu Baczyński jest głosem pokolenia Kolumbów – osób młodych, którym wojna zniszczyła marzenia, pogrzebała idee, zrewidowała hierarchię wartości, odebrała pamięć. Uczyniła z nich troglodytów, czyli ludzi kierujących się pierwotnymi instynktami. Początkowa, opisowa część utworu, to jeszcze studium życia, przemianom przyrody odpowiadają etapy egzystencji człowieka. Ta dychotomia świata (natura – człowiek, okres przed i po wojnie) jest jedną z charakterystycznych cech liryków Baczyńskiego. W drugiej części „Pokolenia” dominuje katastroficzna wizja świata, zezwierzęcenie, okrucieństwo. Złowrogi rytm wyznacza anafora „nas nauczono”, ekspresję podkreślają sugestywne metafory („pustego serca rozpruty strąk”). Czy to pokolenie zostanie zapamiętane przez potomnych, „czy my karty iliady / rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie, / czy nam postawią, z litości chociaż, / nad grobem krzyż”?

Thumbnail
Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Stanisław Stabro stawia „Pokolenie” obok „Campo di Fiori” Czesława Miłosza (oba utwory powstały w tym samym roku), wykazując jednocześnie bliskość myśli poetów w pojmowaniu historii, nawiązaniu do tradycji, sposobach obrazowania, wyrafinowaniu formy, polifonicznej kompozycji niektórych poematów. „Miłosz, jako przedstawiciel »Żagarów« […] chętnie podejmujący temat aktualny, ale w historiozoficznym kontekście, na pewno był w jakiejś mierze wzorem dla Baczyńskiego” – przekonuje Stabro w „Chwili bez imienia”. Zarówno Miłosz, jak i Baczyński publikowali w wydawnictwach podziemnych w czasie okupacji. W konspiracyjnym konkursie literackim otrzymali równorzędne nagrody (wraz ze Świrszczyńską i Hollendrem). Znali się osobiście. Podobno na jednym z tajnych wieczorów literackich starszy o 10 lat (i wyższy) Miłosz podszedł do Baczyńskiego i powiedział: „Słuchaj, ty będziesz większy ode mnie!”. Usłyszał w odpowiedzi: „Ja już jestem większy od ciebie” (cyt. za Wiesław Budzyński, „Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila”).

Sen

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „*** (Gdy za powietrza zasłoną…)”, 13 lipca 1944]

Thumbnail
Krzysztof Kamil Baczyński, rep. PAP

W ostatnim znanym wierszu Baczyńskiego przenikają się wszystkie charakterystyczne motywy i figury jego twórczości: miłość i wojna, baśniowy świat przyrody i brutalna rzeczywistość, teatr snu, symbolika poetyckich obrazów, kumulacja wrażeń zmysłowych (zapach lilii, biały wąż milczenia, szum morza, miękkość obłoków). Miłość jest sacrum, sensem życia, przynosi ukojenie. Końcowy wers dotyczący sennego koszmaru okazuje się proroczy. Baczyński zginął 4 sierpnia 1944 roku na posterunku w pałacu Blanka, zastrzelony przez niemieckiego snajpera. 1 września zmarła jego żona, raniona podczas nalotu kilka dni wcześniej odłamkiem szkła. Matka poety potwierdziła, że Barbara była w ciąży. Po wojnie rodziny rozpoczęły poszukiwanie zwłok, ciała Baczyńskiego długo nie można było odnaleźć. Pewnej nocy matce Basi przyśnił się zięć, który wskazał miejsce swojego pochówku. Rankiem na dziedzińcu Ratusza wykopano trumnę, a w niej medalik z pierwszej komunii z inicjałami poety.

Poezja, która rezonuje

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

Grafika Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, prace najwcześniejsze, 1933-1944, fot. Biblioteka Narodowa Polona

[fragment utworu K.K. Baczyńskiego „Astronomia”]

Pozostawił po sobie ponad 500 liryków i poematów, kilkadziesiąt opowiadań, liczne ilustracje do wierszy i ulubionych książek. Baczyński, jakiego znamy z lekcji języka polskiego, to poeta apokalipsy spełnionej, legenda. Często określa się go „ostatnim z romantyków” albo „księciem poetów” (taki tytuł miała nosić książka Wiesława Budzyńskiego, biografa twórcy). Jednak w muzycznej aranżacji Meli Koteluk i grupy Kwadrofonik brzmi inaczej: czyściej, jaśniej, bardziej znajomo, czulej. W 2020 roku artyści nagrali album „Astronomia poety. Baczyński”, na którym znalazły się utwory mniej znane, bardziej kameralne, skupione na przyrodzie, pięknie, wolności.

– mówiła Koteluk na antenie Polskiego Radia. W „Astronomii” poety świat dźwięczy, niebo wibruje, stając się instrumentem muzycznym, przestrzeń jest harmonią. Baczyński jawi się jako kochanek życia i właśnie takiego chcemy go pamiętać. 

Krzysztof Kamil Baczyński – pamiętnik liryczny


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.