Uncategorized

Jak hollywoodzcy Żydzi zdradzają własne pochodzenie

Hannah Einbinder nosi przypinkę z zakrwawioną ręką, aby wyrazić poparcie dla Palestyńczyków podczas rozdania nagród Emmy.

Opinia: Wystąpienie Hannah Einbinder podczas rozdania nagród Emmy nie było jedynie występem — było zdradą. Podobnie jak kapo z czasów Holokaustu, którzy współpracowali z nazistami, dzisiejsze elity kulturalne zamieniają żydowską godność na oklaski. Ta nowa zdrada nie manifestuje się w mundurach, lecz w eleganckich sukniach i blasku reflektorów.

Adam Scott Bellos

Na początku tego tygodnia Hannah Einbinder pojawiła się na scenie podczas ceremonii rozdania nagród Emmy. W tym momencie nie ujawniła ani blasku, ani odwagi, ani talentu artystycznego, lecz niebezpieczną ignorancję całego pokolenia. Jej występ nie był tylko kolejnym hollywoodzkim przedstawieniem; był symbolem. Symbolem tego, jak daleko wielu amerykańskich Żydów oddaliło się od surowej, nieubłaganej prawdy historii i teraźniejszości.

Stała tam, skąpana w świetle, otoczona oklaskami, lecz jednocześnie spowita kokonem ślepoty. Bańka Los Angeles — nasłoneczniona, odizolowana i bezpieczna — stworzyła klasę Żydów, dla których 7 października równie dobrze mógłby mieć miejsce na innej planecie. Żyjecie tak, jakbyście byli odłączeni od odwiecznej historii naszego narodu, jakby gwałty na żydowskich kobietach, rzezie rodzin i upokorzenia całych społeczności nie miały żadnego związku z waszą polityką, czerwonymi dywanami i karierami. A to, co czyni milczenie Einbinder, jej postawę i starannie dobrane komunikaty polityczne tak groteskowymi, to fakt, że jest kobietą. Kobietą, która nie chce zmierzyć się z faktem, że kobiety — żydowskie kobiety — zostały brutalnie potraktowane w najbardziej okrutny sposób, jaki można sobie wyobrazić, w tym czarnym dniu.

Milczenie w obliczu tej rzeczywistości to nie tylko ignorancja, ale także zdrada. Propagowanie postępowych haseł, ignorując cierpienia Żydów, nie jest przejawem odwagi moralnej, lecz hipokryzją. A podwajanie tych pustych ideałów, rozkoszując się aplauzem tej samej elity, która domaga się milczenia Żydów, to tchórzostwo przebrane za cnotę.

Nie mówię tego z nienawiścią, ale ze smutkiem, ponieważ żal mi kogoś takiego jak Hannah Einbinder. Pewnego dnia ludzie, których bronisz — w ich ideologii, gniewie, odrzuceniu żydowskiej egzystencji — mogą zwrócić się przeciwko tobie, tak jak zwrócili się przeciwko niezliczonym innym. Historia pełna jest Żydów, którzy wierzyli, że ich asymilacja, solidarność i milczenie zapewnią im ochronę. Nigdy tak się nie stało. Od Hiszpanii, przez Niemcy, po Związek Radziecki, Żydzi, którzy szukali schronienia w ideologiach swoich czasów, zbyt późno zrozumieli, że ideologie te ostatecznie doprowadzą do kulki w ich głowach lub pętli na ich szyjach.

To nie jest alarm, to fakt.

Tłumy, które wiwatują na cześć „ruchu oporu”, nie są zainteresowane sojusznikami żydowskimi. Są zainteresowane unicestwieniem Żydów. Nie walczą o prawa człowieka; walczą o unicestwienie jedynego państwa żydowskiego, o unicestwienie idei siły żydowskiej, o unicestwienie żydowskiej przyszłości. Ignorowanie tego — wiara, że można stanąć ramię w ramię z tymi, którzy marzą o zniszczeniu Żydów — oznacza życie w świecie ignorancji nakładającej się na ignorancję.

Głośne wygłaszanie postępowych haseł, ignorując cierpienia Żydów, nie jest przejawem odwagi moralnej, lecz hipokryzją. A podwajanie tych pustych ideałów, rozkoszując się aplauzem tej samej elity, która domaga się milczenia Żydów, jest tchórzostwem przebranym za cnotę.

Bądźmy jednak szczerzy: takie zachowanie nie jest niczym nowym. Historia dostarcza nam tragicznej galerii Żydów, którzy zwrócili się przeciwko swoim. Podczas Holokaustu kapo współpracowali z nazistami, zamieniając swoje człowieczeństwo na tymczasowe przywileje. Wierzyli, że przetrwanie jest możliwe, jeśli będą służyć siłom, które dążyły do ich unicestwienia. Ich zdrada wynikała ze strachu, ale nadal była zdradą. A dziś, w komfortowych warunkach Ameryki, zdrada nie wynika ze strachu przed batem czy karabinem, ale z desperackiej potrzeby oklasków, uznania i akceptacji w kręgach elitarnych.

Tora ostrzega nas przed tym zjawiskiem. Nasi mędrcy mówili o „erev rav”, „mieszanej rzeszy”, która opuściła Egipt wraz z Izraelem, ale wniosła na pustynię bałwochwalstwo, korupcję i zdradę. Nie stanowili oni trzonu Izraela, ale wywarli wpływ na naród, odwracając go od jego przeznaczenia i kierując ku czci złotego cielca.

W każdym pokoleniu erev rav pojawia się w nowych formach: są to ludzie, którzy twierdzą, że są Żydami, ale podważają misję narodu żydowskiego. Dlatego piętnowanie takich zachowań nie jest okrucieństwem, ale koniecznością.

Niezależnie od tego, czy sprawcą jest gwiazda Hollywood, przywódca polityczny, czy lider organizacji non-profit, schemat jest ten sam: narcyzm udający moralność. Przedstawiają się jako „prawdziwy głos” narodu żydowskiego, podczas gdy w rzeczywistości reprezentują tylko samych siebie. Nie są centrum naszego świata, bez względu na to, jak bardzo kamery na nich świecą. A jeśli pozwolimy, aby ich hipokryzja nas definiowała, będziemy oceniani przez ich tchórzostwo, a nie naszą odwagę.

Narcystyczne zachowanie jest tutaj niezmierzone. Postacie te wierzą, że ich platformy, przemówienia i gesty definiują historię Żydów. Ale historia Żydów nie jest zapisana na czerwonych dywanach ani w hashtagach. Jest zapisana krwią męczenników, potem pionierów, modlitwami matek, determinacją bojowników i trwałym głosem Tory. Mylenie oklasków Hollywoodu z przymierzem na Synaju jest ostatecznym oszukiwaniem samego siebie.

Dlatego jasność jest niezbędna. Nie możemy bać się powiedzieć: tacy Żydzi nie są głosem większej społeczności żydowskiej. Nie są jej sercem, nie są jej sumieniem, nie są jej przywódcami. Są hałasem na obrzeżach, rozpraszają uwagę, są złotymi cielcami naszych czasów. A jeśli nie nazwiemy ich po imieniu, jeśli nie oddzielimy ich ideologii od naszej tożsamości, to ich zdrada zostanie pomylona z naszym wyznaniem.

Nie możecie już dłużej pozostawać obojętni. 7 października nie był tylko tragedią Izraela, był tragedią Żydów. A każdy Żyd, który nie chce tego dostrzec — który chowa się za hasłami, kostiumami lub hollywoodzkimi światłami — nie ignoruje tylko Izraela. Ignoruje sam siebie, swoją historię, swój naród i swoją przyszłość.

Hannah Einbinder nie jest wyjątkowa. Jest wynikiem dziesięcioleci asymilacji, powierzchownej edukacji i żydowskiego establishmentu w Ameryce, który zamienił głębię na wygodę, suwerenność na symbolikę, a siłę na milczenie. I ta tragedia nie jest tylko jej tragedią, ale także naszą.

Dopóki Żydzi tacy jak ona będą trzymać mikrofon, nasz naród będzie wydawał się podzielony, zdezorientowany i bezbronny na arenie kulturowej. Ale jest też inna droga. Jeśli występ Einbinder jest ostrzeżeniem, niech będzie również wezwaniem. Wezwaniem do powrotu do godności, jedności, prawdy. Wezwaniem do pamięci, że nasza siła nigdy nie pochodziła z Hollywood, ale z Hebronu, Jerozolimy, Masady oraz ziemi i ducha naszego narodu. Wezwaniem do oddzielenia się od erev rav naszej epoki i trzymania się przymierza, które przeprowadziło nas przez wygnanie i przywróciło nam suwerenność.

Światła Emmy mogą świecić przez chwilę, ale historia Żydów jest wieczna. Jeśli pozwolicie, aby kapo kultury was definiowali, zapraszacie do własnego zniszczenia. Ale jeśli przeciwstawicie się im z uczciwością, jasnością i odwagą, potwierdzicie, że centrum życia żydowskiego nie jest Hollywood, ale Jerozolima; nie oklaski, ale prawda; nie asymilacja, ale przetrwanie. To jest wybór, przed którym stoicie — i musicie go dokonać teraz.

Jak hollywoodzcy Żydzi zdradzają własne pochodzenie

Kategorie: Uncategorized

5 odpowiedzi »

  1. Ładna, żydowskiego pochodzenia, progresywna i anty izraelska to nic nowego. Jest młoda, ma jeszcze szansę zmądrzeć…

    Do Zosi B.: ”erew raw ” to najemnicy a nie zbieranina

  2. Kapo byli również ofiarami. Dzialali w nieludzkich warunkach. Ta kobieta niala możność wyboru. Wybrała podłość.

  3. Leon Borensztein

    Oni nie przestali byc Zydami, oni sa self-hating Jews. Urodzili sie Zydami, ale chca udowodnic sobje i inym ze wlasciwie oni nie sa Zydami.
    Tutaj oni czaly czas podkreslaja ze sa ”Zydami” ale nie nawidza Israel, a wrogowie Israela wykorzystuja to w propagandzie przeciwko Izraelowi.
    Parszywy ten narod.

  4. DO EWY. ŚWIĘTA PRAWDA. TO W OGÓLE NIE SĄ ŻYDZI. POTOMKI ”EREW RAW”, Z NARODU AMALEKOW. HISTORYCZNIE PIERWSI ANTYSEMICI.

  5. Gorzka prawda i sama prawda. Takich Zydow-zdrajców jest pełno wokół. Oni przestali być Żydami. Sprzedali Torę dla kariery.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.