Uncategorized

Boleslaw Lesmian- wybrane wiersze , tlumaczenia na szwedzki

Przetlumaczyla ( rok 2000 ) i przeslala

Marousia Ludwika Korolczyk ( Wisia )

Marousia Ludwika Korolczyk

reunion 69 .1

 

Wśród georginij

Wśród georginij – brzęczenie os.

Twojeż to kroki? Twójże to głos?

To – koniec lata, jeden z tych dni,

Gdy słońce blednie, a ogród lśni.

 

To chory półsen znużonych drzew.

Odwróć swe oczy, ucisz swój śpiew!

To – spija rosę ostatni znój –

To – w cieniu twoim cień spoczął mój.

 

Bolesław Leśmian

Mitt ibland dahliorna

Mitt ibland dahliorna – surrar bin.

Är stegen dina? Är rösten din?

Det är en dag, i sensommartiden,

Då solen bleknar, och trädgården skiner.

 

Det är de febriga trädens halvsömn.

Vänd bort dina ögon, tysta din sång!

Det är – sista mödan som av daggen dricker –

Det är – i din skugga som min skugga ligger.

 

Bolesław Leśmian

Wieczorem

Wieczorem było, wieczorem,

Gdy zorza gasła nad borem.

Dzienny ulatniał się skwar,

Rosa nam spadła na głowy

I zmierzchem dymił się jar,

Jar kalinowy.

 

Z daleka idzie, z daleka

Ten mrok, co kwiatów się zrzeka.

Gdy płosząc ospałą woń,

Chłód powiał nad pola zżęte,

O moją zagrzałaś skroń

Dłonie zziębnięte.

 

Nie wolno patrzeć, nie wolno

Bez pieszczot w ciemność dokolną!

Zbłąkanych w obszarach pól

Nie złączy żaden sen złoty,

Ni lęk, ni zgroza, ni ból,

Nic – prócz pieszczoty!

 

 

Bolesław Leśmian

Om kvällen

Det var om kvällen, om kvällen,

Då rodnaden dog bortom träden.

Dagens glöd flydde,

Vi täcktes av daggen från skyn,

Ravinen i skymningen yrde,

Olvonens ravin.

 

Långväga kommer, långväga,

Mörkret, som blommor vägrar.

När slagna fältens kalla vind

Sömnig doft bort skrämde,

Värmde du frusna händer

Mot min kind.

 

Man får ej se, ej se sig omkring

Utan smekning mot mörkrets ring!

De vilsna bland vida fält

Förenas ej av drömmens fägring,

Ej heller av smärta, av bävan, av värk,

Av inget utom – av smekning!

 

Bolesław Leśmian

Powrót

Gwiazdo, coś spadła, śnij mi się śnij!

W progum wędrowny porzucił kij,

Byłem ja leśny,

Byłem bezkreśny,

A dzisiaj – czyj?

 

Dziś – twój, dziewczyno! Dzwońże mi, dzwoń,

Wichrze, zszarpany o wonną błoń!

Jedną pieszczotą

Znuży się oto

Dusza i dłoń.

 

W ogniu, dziewczyno, spal mi się, spal!

Jednaka we mnie radość i żal –

Czyli ja w zbożu,

Czy w twoim łożu,

Czy wpośród fal.

 

Dwa ciała w mroku! Nie bój się, nie!

Wraz z tobą ginę w tym samym śnie –

Kto zwiedził ziemię,

Ten duchem drzemie

Na jezior dnie!

 

Bolesław Leśmian

Återkomsten

Stjärna som föll, kom till min dröm!

Jag lämnar min stav vid portens gång,

Jag var utav skog,

Jag var utan gräns,

I dag är jag – vems?

 

Din är jag, flicka! Ring för mig, ring,

Av doftande slätt upprivna vind!

En enda smekning

Matthet ger

Åt hand och själ.

 

I elden brinn, flicka min, brinn!

Min glädje liknar sorgen min –

Är jag på en slätt

Än hos dig i din bädd

Eller bland vågor.

 

Två kroppar i mörkret! Räds ej, räds ej!

I samma dröm jag dör med dig –

Den som vandrat,

Slumrar med anden

På sjöars grund!

 

Bolesław Leśmian

***Płomienny uśmiech…

Płomienny uśmiech nietrwałych zórz

(O, złoć się dłużej!) – umiera już.

 

I jeszcze jedna z różowych chmur

Skrajem dogasa na grzbiecie gór.

 

I jeden jeszcze przeżyty dzień

(O, złoć się dłużej!) – odchodzi w cień…

 

Bolesław Leśmian

***Flyktiga gryningars

Flyktiga gryningars flammande leende

(Oh, guld, dröj kvar!) – är redan döende.

 

Och ännu ett av de rosa molnen

Slocknar bort tvärsöver bergsranden.

 

Och ännu en dag som man har levt

(Oh, guld, dröj kvar!) – mot skuggan svept…

 

Bolesław Leśmian

Zaklęcie

Ptaku nocny, coś bywał za świata rubieżą

I widziałeś umarłych – mów, co czynią? – Leżą.

A co jeszcze? – Wciąż leżą bez przerw, bez wytchnienia.

Nie ma dla nich ni słońca, ni wiatru, ni cienia!

Nie modlą się, nie płaczą, nie śnią i nie wierzą –

I nic – tylko tak leżą! – Nic – tylko tak leżą!

 

Dziewczyna, co się mojej sprzeciwia przemocy,

Niechaj w łożu obłędnym polegnie tej nocy!

Bezoporna, bezsilna, bezbronna, bezwiedna

Niechaj, grzesząc pragnieniem, leży sama jedna!

Niech nie modli się, nie śni, nie płacze, nie wierzy –

I niech tylko tak leży – niech dla mnie tak leży!

 

Bolesław Leśmian

Besvärjelse

Nattfågel, som bortom världsranden flyger

Och ser de döda – säg, vad gör de? – Ligger.

Och mera? – De ligger, utan rast, utan ro.

Ingen skugga de får, ingen vind, ingen sol!

Utan bön, utan tro, utan drömmar och gråt –

De – ligger där bara! – Bara ligger där så!

 

Flickan, som spjärnar i mitt fasta grepp,

I natt skall hon ligga i vansinnets bädd!

Utan vett, utmattad, uppgiven, utlämnad

I syndig trånad, skall hon ligga, allena!

Utan bön, utan tro, utan drömmar och gråt –

Skall hon ligga där bara – för mig ligga där så!

 

Bolesław Leśmian

***Śni się lasom…

Śni się lasom – las,

Śnią się deszcze.

Jawią się raz w raz

Znikłe Maje.

 

I mijają znów,

I raz jeszcze…

A ja własnych snów

Nie poznaję.

 

Bolesław Leśmian

***Skogarna drömmer

Skogarna drömmer om – skog,

Och om regn.

Gång på gång skönjes

Majmånader, som svunnit.

 

Och försvinner igen,

Och åter en gång…

Också drömmar jag drömt

Ur mitt minne förrunnit.

Bolesław Leśmian

***Już tu stoję…

Już tu stoję za drzwiami – za klonowymi,

I wciąż milczę ustami – rozkochanymi.

Noc nadchodzi w me ślady – tą samą drogą,

Pociemniało naokół – nie ma nikogo!

 

Od miłości zamieram – chętnie zamieram,

I drzwi twoje rozwieram – nagle rozwieram,

I do twojej alkowy wbiegam uparcie,

I przy łożu twym staję, niby na warcie!

 

Żaden lęk mnie nie zlęknie i nie wyżenie,

Nawet rąk twych po murach spłoszone cienie,

Choćbyś mnie zaklinała wszystkimi słowy,

Już ja nigdy nie wyjdę z twojej alkowy!

 

Bolesław Leśmian

***Jag står här

Jag står här bakom dörren – dörren av lönn,

Mina läppar, de tiger – i kärleksbön,

Natten följer mitt spår – följer min väg,

Runtomkring faller mörkret – inte en själ!

 

Av kärlek jag domnar – villigt jag domnar,

Och din port jag öppnar – hastigt öppnar,

Och i sovalkoven jag envist inträder,

Och står som en vakt tätt intill bädden!

 

Ingen rädsla skrämmer mig bort ifrån vägen,

Inte ens din hands skygga skugga längs väggen,

Om du så med alla ord mig besvärjer,
Vid din sovalkov jag för evigt dröjer!

 

 

Bolesław Leśmian

Szmer wioseł

Szmer wioseł dwojga w gęstwinie fal –

I szmer – i słońce – i śpiew – i dal!

 

Tak właśnie trzeba i tylko tak:

Płynąć wbrew ziemi – i niebu na wspak!

 

Perły, korale skradzione dnu

Rzucać w głębinę własnego snu –

 

I nasłuchiwać – o, złudo złud! –

Czyli uderzą z jękiem o spód?…

 

Łódź się odbija w fali na wznak –

Tak właśnie trzeba i tylko tak!

 

Dwoistą łodzią i tu i tam

Płyń jednocześnie, po dwakroć sam!

 

Dwoistą łodzią w bezmiary płyń,

Podwójnie kochaj, podwójnie giń!

 

Czworo masz wioseł, dwa stery masz,

Ku własnej twarzy schyloną twarz –

 

Jakbyś wypłynął z dwu różnych snów,

Aby w tym jednym spotkać się znów!…

 

Jakbyś zaprzysiągł noce i dnie

Temu jednemu! Mój śnie, mój śnie!…

 

Bolesław Leśmian

Två årors brus

Två årors brus bland vågors mitt –

Och brus – och sol – och sång – och vidd!

 

Så skall det vara, och endast så:

Trots jorden ro – och himlen emot!

 

Pärlor, koraller stulna från sjön

Kasta i djupet av din dröm –

 

Och lyssna noga – förvillade dröm! –

Slår de kanske mot skrovet med stön?…

 

I vågorna speglas kullkastad båt –

Så skall det vara och endast så!

 

Med tvenne båtar – den andra och denna,

Ro jämsides, tvåfaldigt allena!

 

Med tvenne båtar mot rymden ro,

Älska tvåfaldigt, tvåfaldigt dö!

 

Du har fyra åror, två är dina roder,

Ditt ansikte ner mot ditt ansikte glider –

 

Som om du flöt ur två skilda drömmar,

För att nu åter i den enda förenas!…

 

Som om du vigt nätter och dagar

Åt denna den enda! Min dröm, min saga!…

 

 

 

 

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.