o zmarłym imperium amerykańskim: czy zmartwychwstanie?

Przetlumaczyla i przyslala Olga Degani

reunion 69 .1

Detroit juz nie liczy się w obecnej rzeczywistości. Miasto, które wiek temu formowało rzeczywistość, obecnie jest przez nią porzucone. Na przykład wspaniałe samochody ogromnych rozmiarów, tworzone w tym mieście, pomniki na kółkach, te „amerykańskie samochody” o długiej sylwetce, kiedyś przedmiot zazdrości i podziwu, dzisiaj symbol zarozumialstwa i groteskowości. Eh, były czasy na Zachodzie .

Były czasy na Zachodzie…o zmarłym imperium amerykańskim: czy zmartwychwstanie?

18-go czerwca American Dream ogłosil ponure bankructwo. Detroit, miasto samochodow i perspektyw, zamieszkałe niegdyś przez dwa miliony mieszkańców, a dzisiaj poniżej 700 tysięcy, zwróciło się o obronę przed wierzycielami i zbankrutowało (Chapter 9). „Najnieszczęśliwsze miasto w Stanach Zjednoczonych” jak rozgłosił Forbes, sto tysięcy opuszczonych nieruchomości, domy, mieszkania, przed laty utracone przedsiębiorstwa, bezludne, panoszą się w nich powracające zwierzęta. Centrum miasta opustoszałe, słynne wieżowce, kiedyś symbol Ameryki, w większości puste do tego stopnia, że windy nie działają. Z 50 procentami bezrobocia, niemrawymi instytucjami publicznymi i zamykanymi szkołami, Detroit cofnął się sto lat wstecz, także co do ilości mieszkańców w roku 1910. Bezdomni, kryminaliści i handlarze narkotykami podpalają opuszczone domy i mieszkania; trupy nie pogrzebane i nie ma nikogo kto by je zabrał. Nie ma nikogo kto by kupił opuszczone i rozpadające się domy, warte 500 dolarów. Z długami 20-tu miliardów dolarów mniej więcej miasto już nie jest w stanie funkcjonować. Oślepiający American Dream, miasto limuzyn, zbankrutowało. Jak to możliwe? Czy to Ameryka? Czy może to spotkać inne miasta Ameryki? Nas?

1. Pieniądze. Gdy Henry Ford otworzył swoją pierwszą fabrykę smochodów w Detroit (1863-1947) na początku dwudziestego wieku (1903), rozumiał ze przyszłość należy do przemysłu, więc wynalazł ruchomą taśmę produkcyjną, dokładnie sto lat temu w 1913 roku. Zamiast poruszających się robotników, składających samochód z jego części,każdy z robotników został odpowiedzialny, jak śrubka w maszynie, za jedną małą jej część, a składana maszyna jedzie do następnego robotnika systemem taśmowym.

Ford zastanawiał się jak skłonić do pracy tysiące, może nawet dziesiątki tysięcy robotników, wiedząc, że praca jest nudna i monotonna. Dlatego ogłosił, że będzie płacić każdemu pracownikowi minimum 5 dolarów dziennie, ogromna suma na owe czasy. W rezultacie dziesiątki tysięcy robotników zgłosiło się do pracy i zapełniło Detroit. Dokładnie tak jak to było z poprzednio opuszczonymi miastami , które powstały w pustce w pogoni za wzbogaceniem się w okresie „gorączki złota”. Ford żądał aby robotnicy z rodzinami mieszkali w Detroit i tak rozpoczął się wspaniały rozkwit miasta. Gdy zarobki w tym przemyśle się skończyły, mechanizacja weszła w miejsce ludzi, setki tysięcy zarabiających w tym przemyśle odeszło, jak kiedyś w miastach kopalni złota, opuszczone gdy skończyła się „gorączka złota”. Jak długo były pieniądze, przychodzili, gdy pieniądze się skończyły, odeszli.

Ciągnęli do dobrego życia, gdy się skończyło, poszli. Stopniowo zniknęli mieszkańcy i nie było już komu finansować miasta.

2. Czas. Detroit miał jeden trik: samochody. Ogromne przedsiębiorstwa Forda, Krajslera, General Motors, miliony były związane z tym przemysłem, z handlem wokół niego i z usługami. Ale w latach siedemdziesiątych zaczęła się konkurencja europejska, potem japońska i koreańska. Produkcja przeszła za granicę, do innych państw. Przemysł nie przystosował się do nowych czasów i uwiądł (podobnie produkcja brytyjskich smochodów). Koniec maszyn, koniec miasta. Toyota, Nissan i Mitsubishi, a inni robili to szybciej, taniej i lepiej. Detroit był symbolem rewolucji przemysłowej i gdy rewolucja się skończyła. skończyło się miasto, które nie umiało dostosować się do innych gałęzi i nowych metod, nie mówiąc o rewolucji informatyki i o hi-tech.

Setki tysięcy weszły i setki tysięcy wyszły, byli do tego przyzwyczajeni – jak na pasie transmisyjnym.

Także dzisiaj wiele całych gałęzi produkcji, których los jest przesądzony lepszą propozycją proponowaną przez internet i nie widzą jeszcze swego losu, tak samo Detroit nie zrozumiał że czasy się zmieniły. Przy okazji – Henry Ford zrobił to samo swoim poprzednikom. Przecież jego samochody skasowały karety i furmanki. Każdy zakład powinien rozumieć że świat się stale zmienia. Umrze, kto tego nie zrozumie. Niebezpieczeństwo w jakim znajduje się Izrael zmusza nas do stale napiętej gotowości i dlatego pierwsi zauważamy zmiany i szykujemy się (art. po polsku).

Detroit już nie liczy się w rzeczywistości. Miasto ktore przez sto lat kształciło rzeczywistość, zostało przez nią opuszczone. Także ogromne maszyny, które produkowało to miasto w latach sześdziesiątych; jeżdżące monumenty; te „amerykańskie maszyny” o wydłużonym kadłubie, kiedyś przedmiot zazdrości i podziwu, dzisiaj symbol śmiesznego zarozumialstwa. Zachód miał swoje czasy.

3. Ządza siły paraliżuje.

 

W latach trzydziestych pracodawcy byli wszechmogący w zakładach samochodowych w Detroit, a robotnicy nic nie znaczyli. Henry Ford żądał szczegółowych informacji z osobistego życia każdego z robotników, jakie ma hobbies, jak odnosi się do rodziny, czy pije. Pracownicy byli dobrze zarabiającymi niewolnikami. Przemysł rozkwitał, ale pracownicy byli śrubkami w maszynie. Z upływem czasu sytuacja się odwróciła. W przedsiębiorstwach zorganizowały się potężne związki zawodowe, które wstrzymywały pracę brutalnymi strajkami i zmuszały kierownictwo dawać coraz więcej. Na początku podwyższenie zarobków, potem żądania tyczące przyszłości, np. emerytury. Gdy nadszedł czas wypełnienia obietnic okazało się, że przedsiębiorstwo nie wytrzymuje konkurencji z powodu praw socjalnych należących się robotnikom. W konfrontacji z Japonią Detroit nie wytrzymała konkurencji i przedsiębiorstwa upadły.

Na początku Detroit był miastem świńskiego kapitalizmu, skończył na świńskim socjaliźmie, ze związkami zawodowymi wysysającymi przedsiębiorstwa aż do ich zrujnowania. Każdy myślał tylko o sobie: pracodawcy, pracownicy, aż do spodziewango końca. Obie strony nie miały racji, wyniszczając się wzajemnie. Brutalne związki zawodowe w Detroit nie rozumiały że ich żądza siły powinna być ograniczona, inaczej doprowadzą całe przedsiębiorstwo do ruiny i tak się stało. Czy to rozumie nasz Sąd Pracy, jeszcze jeden aktywista, który nam nagle powstał sam z siebie? Detroit jest przecież także ostrzeżeniem.

Silne związki zawodowe w Detroit osiągnęły sukcesy za cenę zduszenia pracowników i zakładów pracy. Należy do tego dodać korupcję władz miejskich, nepotyzm, frakcyjność i otrzymacie ruinę.

http://www.youtube.com/watch?v=2s0-wbXC3pQ
Obrazek
Mentalność pasa produkcji: jeżeli pas się zatrzyma jak robotnicy sami go naprawią? Ten kto wie jak złożyć maszynę potrafi ustawić od nowa pas produkcji, ale ten kto wie jak wstawić jeden fragment w pasie produkcji, nigdy nie zestawi całej maszyny. Zawsze był ktoś kto wprawiał w ruch całą tę kolektywną maszynę, ale gdy zniknął, wszystko się zatrzymało. Innymi słowy, pas produkcji to już mentalność.

Detroit był odgórnym w dół doświadczeniem społecznym. Od wielkiego bossa zakładu pracy w dół, do najniższych robotników. Pas produkcji rozciągał się nie tylko na maszyny, lecz także na tych którzy go uruchomiali.

Rewolucja przemysłowa powodowała pasywność, natomiast dzisiejsza rewolucja informatyczna wzbudza aktywność. Jest to jedna z przyczyn dlaczego Zydzi nie pasowali do tej pierwszej rewolucji, a bardzo pasują do rewolucji sieci i internetu. To tłumaczy dlaczego Izrael wzbogacił się, stając na czele rewolucji informatycznej, gdy część Zachodu pozostała w tyle. W wideo powyżej Charls Chaplin w filmie „Dzisiejsze Czasy” 1936, właśnie o mieście samochodów, pasie produkcji z taśmą transmisyjną i Henry Fordem (on sam był antysemitą).

4. Rasa. Niektórzy twierdzą, że jeśli 85% z tych którzy pozostali w mieście to czarni, to jest to kwestia rasowa, bo biali opuścili pierwsi. Możliwe, ale ja przypuszczam, że to jest problem silnych i słabych, silni opuszczają pierwsi. Pozostają nieszczęśliwi, jak na południu Tel-Avivu. Wczoraj tam byłem: pomiędzy tysiącami czarnych nielegalnych imigrantów są jeszcze starzy wiekiem Izraelczycy, którzy tam pozostali, gdy państwo i ich otoczenie ich zdradzilo. I nie mają sił aby odejść.

Detroit jest miejscem o największym w Ameryce zaludnieniu przez imigrantów z krajów arabskich, około 410 tysięcy z 3,5 miliona w calym USA. Czy możliwe, że ludność silna, płacąca podatki, opuściła, a pozostali ci, którzy nie płacą, tylko biorą, na przykład zapomogi? To właśnie się stało. Im więcej białych opuszczało, tym więcej z nich opuszczało.

5. Alienacja. Na wysokim poziomie indywidualizmu każdy myślał o sobie i dlatego opuścił. Co go obchodzi społeczeństwo, miejsce, sąsiedzi, solidarność, altruizm? Ważny tylko on i jego dzieci. Czy miasto istnieje tylko aby mu służyć, czy też on ma służyć miastu? Moim zdaniem, solidarność to najwyższego rodzaju indywidualizm. Na przykład ktoś jest w komisji lokalowej, odnawia dom mówiąc o ogóle, ale w rzeczywistości troszczy się o siebie, bo wartość jego mieszkania rośnie. To nie zdarzylo sie w Detroit i wątpię, czy zdarzy się w innych miejscach w USA; każdy z własnym losem. I tu jest ogromna różnica między USA i Izraelem: wartości, ideały – one sprowadzają bogatych olim do Izraela. Mamy naród, jedną religię, wspólny los, wspólną historię spisaną krwią i bardzo wysoką odpowiedzialność narodową i dlatego lubię ten bezustanny izraelski harmider – oznacza troskliwość.

To było przyczyną opuszczenia domów w Detroit, szczególnie gdy wartość domu spadła poniżej hipoteki. Wstajemy i odchodzimy, gdy nie istnieją więdzidła ani więzy kolektywne, które by nas tam trzymały. Istnieje teraz zjawisko powrotu synów Detroitu, którzy opuscili wraz z ojcami, teraz wracają odrobinę wstydząc się – ale czy pozostaną? to już nie.

Drzewo bez głębokich korzeni nie wytrzyma długo. I to chyba charakteryzuje Amerykanów w większości wielkich miast, nie tylko w Detroit – alienacja . Jest to chyba jedna z przyczyn małej ilości dzieci w rodzinie w USA i szczególnie w Detroit. Niska dzietność jest wskaźnikiem pesymizmu wobec przyszłości.

6. Edukacja. Połowa mieszkańców Detroitu w roku 2013 to analfabeci, zacznijmy od tego. Wykształcenie publiczne zwiędło i dlatego już dawno uciekli silni. Z początku na przedmieścia, a potem w ogole przenieśli się do innych miast. Wszysto co tyczy państw i miast zaczyna się od wychowania i miasto chcące się odbudować powinno zacząć od wychowania, jako sposób na sprowadzenie silnej społeczności. Bez tego oni nigdy nie przybędą. Tak spada poziom wykształcenia w całej Ameryce i niedługo także system zdrowotny, co nazywają z pewną drwiną: „Obama Care”.

Miasto wymaga uniwersytetów, intelektualizmu, szerokiego wykształcenia, miasto to nie tylko pas produkcyjny i jeśli kiedyś Detroit się odrestauruje, będzie musiał rozpocząć od edukacji. To przyniesie całą resztę. Artyści to także możliwość. Za artystami ciągną nieruchomości. Warto aby byli także Zydzi, oni sprowadzą ze sobą intelekt.

Los państwa Ararat i upadek Zydów amerykańskich( art. po hebrajsku).

7. Rząd Obamy. Jest to jeden z najbardziej zmęczonych rządów amerykańskich i prawie nie widzi katastrofalnych procesów mających miejsce w USA (i na całym świecie – art. po polsku). Owszem, ten rząd uratował przemysł samochodowy (bailout) astronomicznymi sumami, ale prawie cały ten przemysł w międzyczasie przeszedł do Chin. Uratował inwestujących, którzy teraz stali się wierzycielami Detroit, ale nie ratuje ludzi. Zadłużone na 17 trylionów dolarów USA, całe USA są rodzajem miasta Detroit, niewypłacalne. Czy USA także zbankrutuje? Jak długo tam Prezes Banku bez końca drukuje nowe pieniądze, to jeszcze do tego daleko. Rząd przerażony, nie przyznający się do ilości bezrobotnych (oceniana na dwa razy tyle, niż podawana oficjalnie), do przestępczości i do zwątpienia. Gdy nie przyznajemy się do problemu – on nie istnieje. Ja osobiście już nie wierzę żadnym danym podawanym przez ten rząd.

8. Chiny. Chiny po cichu opanowują Detroit, w drodze do opanowania całych USA, ktore i tak są Chinom zastawione. Chińscy inwestorzy skupują puste całe bloki w Detroit. Po co ? Nie wiadomo, ale Chińczycy widocznie wiedzą co robią. Także fabryki samochodów, które w większości powróciły do produkcji, produkują dziś w Chinach, nie w Detroit. Amerykańskie samochody made in China.

Nawet jeśli miasto się odrestauruje, nie będzie to Detroid lecz Sindroit (Sin = Chiny. O)

9. Kultura żebrania. Ponad 50 milionów Amerykanów żyje na kartkach żywnościowych i zapomogach, to są te miliony które znów głosowały na Obamę i nie zgodzą się na żadnego innego prezydenta który im obetnie zapomogi, był to preliminarny zarzut kandydata republikańskiego, Mitta Romney, że walka jest z góry przesądzona. Wśród dziesiątek milionów nie ma żadnej inicjatywy, przewidywań ani nadziei, najważniejsze aby kartki żywnościowe były na czas i respektowane. Czy to Ameryka? Przecież kultura żebrania jest cechą trzeciego świata. Obamie to odpowiada. Dzięki temu oni są na zawsze zniewoleni, dokładnie jak tego chciał Henry Ford. Całe miasta żyją na pilocie automatycznym, na rachunek państwa, które go (rachunku. O.) nie ma i jeśli w ogóle jest jakaś praca, wielu pracuje już na niepełnym etacie. Czym jest kultura żebrania? Kto silniej żebrze, więcej dostanie. Rodziny z jednym rodzicem, opieka socjalna, bezrobocie, pomoc socjalna. Detroit wprost nie jest w stanie opłacić całą tę pomoc.

Obrazek
http://www.youtube.com/watch?v=2s0-wbXC3pQ
Kapitalizm opuścił robotników, socjalizm także ich pozostawił z tłustymi związkami zawodowymi, robotników pozostawiono samym sobie, jedni uciekli, inni porzuceni. „Systemy” zarówno kapitalistyczny jak socjalistyczny zapomniały czym jest „człowiek”. Ludzie bezimienni, twarze anonimowe, zatrudnienia bez przyszłości, z oderwanym od rzeczywistości prezydentem. Uwierzylibyście, że takie jest życie w „Ameryce”, „złotym kontynencie” wielu dziesiątek milionów? (video z filmu „kiedyś, na dzikim zachodzie” 1968r.)

10. Przyszłość. Czy rzeczywiście taka przyszłość oczekuje całą Amerykę, z najsilniejszą w świecie ekonomią? Czy to możliwe? Reportaże o nieszczęśliwym mieście Detroit obiegają całą Amerykę, bo wiedzą że to przykładowe, dla wszystkich i jeśli przepadł Detroit, taki będzie także los wszystkich. Dlatego teraz wiele sie mówi o „optymizmie” po bankructwie i o „nowej nadziei”. Ale z kim? i jak?

Następne miasta zbliżają się do sytuacji w której znajduje się Detroit: Chicago, Philadelphia, Baltimore, Milwaukee i wiele innych. Nieokiełznana przestępczość, wzrastająca biedota, ucieczka mocnych, desperacja słabych. Jeśliby USA miały prezydenta umiejącego działać, z wizją i także rozumiejącego, może byłoby jeszcze możliwe uratowanie Detroitu. Ale historia postawiła na stanowisku jednego z ludzi najbardziej nie nadających się do tego stanowiska, Baraka Obamę z socjalistycznym impotentnym otoczeniem. Gadanie, przemówienia, a w międzyczasie wszystko tam topi się.

Barak Obama wszystko topi w zarządzeniach, prawach, zezwoleniach, formularzach, biurokracji, księgowych i adwokatach. „Im więcej w republice praw, tym bardziej się degeneruje”.(Corruptisima Republica plurimae leges).

12.8.2013
Obrazek
Dr Guy Bechor

WSZYSTKIE TLUMACZENIA OLGI UMIESZCZONE NA BLOGU ZNAJDZIESZ NA STRONIE POLITYKA

tłumaczyła z hebrajskiego Olga Degani

http://fzp.net.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=9493

 

 

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: