HISTORIA KOSMETYKOW cz. 2 – MAX FACTOR

MAX FACTOR – MOSZE FAKTOROWICZ ZE ZDUNSKIEJ WOLI

   Maksymilian vel Michaił Faktor[1] vel Faktorowicz (ur. 19 lutego 1872[2] w Zduńskiej Woli[3], zm. 30 sierpnia 1938 w Los Angeles) – producent i wynalazca kosmetyków, założyciel firmy Max Factor.

Był trzykrotnie żonaty. Jego pierwszą żoną w latach 1896-1906 była Esther Rosa. Z tego związku urodziło się czworo dzieci. Drugą żoną od 1906 roku była Huma Sradkowska. Zmarła po 2 latach związku. W 1907 roku urodziła syna – Louisa. Ostatnią żoną była od 1908 roku do jego śmierci Jennie Cook. W 1916 roku urodziła mu syna – Sidney`a (zm. 2010).

Urodził się w 1877 roku, kiedy Łódź z niewielkiego miasta przemysłowego przekształcała się w przysłowiową ziemię obiecaną. Maksymilian Faktorowicz przyszedł na świat jako jedno z dziesięciorga dzieci fabrykanta. Matka zmarła, kiedy był małym chłopcem, a praca ojca nie pozwalała na utrzymanie tak licznej rodziny. Dlatego Maksymilian, by odciążyć nieco tatę, musiał samemu na siebie zarobić. I tak oto pierwsze płatne zajęcie znalazł mając…7 lat! Sprzedawał na targu owoce i orzechy. Od tego momentu nigdy już nie przestał pracować. Przez trudną sytuację w rodzinie nie miał możliwości kontynuowania nauki w żydowskiej szkole. Nie zdobył nawet podstawowego wykształcenia, ale swoim życiem udowodnił, że wszystko jest możliwe, a naukę można czerpać z tego, co wokół. Pomoc w aptece, roznoszenie leków, asystowanie przy dentystycznym fotelu czy praktyka u łódzkiego perukarza, to tylko nieliczne zajęcia, jakich podejmował się wciąż nieletni Max. Jednak dzięki tym pracom zdobył ogromne doświadczenie w wielu dziedzinach, które jak udowodnił nie poszło na marne.

Niewolnik własnego talentu

Dzięki umiejętności splatania peruk przygotowywał do spektakli aktorów w kraju i za granicą. Po czterech latach wędrowania osiadł w Moskwie, gdzie z kolei malował sławy z teatru Bolszoj. Tutaj też otworzył swój pierwszy sklep z kosmetykami. Cieszyło go, że w końcu może pracować na własny rachunek. Wieść o niezwykłym talencie Polaka docierała do coraz szerszych kręgów, by z czasem dojść i na carski dwór. Rodzina Romanowów zapragnęła mieć ‘magika makijażu’ u siebie. Było to dla niego niezwykłe wyróżnienie, jednak radość trwała bardzo krótko. Okazało się, że car nie prosił o usługi Faktorowicza, a żądał ich, robiąc z wizażysty niewolnika dworu. Pozbawiony w ten sposób prywatnego życia Max stał się niemal marionetką w królewskich rękach. Do sklepu, który był jedynym, co miał, mógł dojeżdżać tylko raz w tygodniu, zawsze pod eskortą. A w czasie cotygodniowych wizyt zakochał się w klientce, widując się z nią potajemnie, by z czasem zostać także ojcem jej dzieci. Zamknięty na dworze nie miał jednak szans na życie z rodziną. Dlatego ryzykując życie, postanowił uciec. Car wysłał za zbiegiem straż, która miała wykonać na nim wyrok. Jednak Faktorowicz miał wiele szczęścia. Mimo niebezpieczeństwa nocowania w lesie, pościgu i kilometrowych wędrówek, udało się Maksymilianowi i jego rodzinie dotrzeć cało do portu, gdzie w ostatnim momencie zdążyli na statek płynący prosto do Ameryki.

Co nie zabije – wzmocni

Pierwszy interes na nowym lądzie niestety nie należał do udanych. Faktorowicz wystawił na targach reklamowych swoje produkty. Pracował 6 dni w tygodniu tylko po to, by po kilku miesiącach pracy jego wspólnik uciekł z całym asortymentem i zarobionymi pieniędzmi. Max musiał znów zaczynać od nowa. Los jednak chciał, że w tym samym czasie zmarła jego żona, a kolejne małżeństwo okazało się porażką. Osobiste niepowodzenia przeplatały się więc z zawodowymi, ale Factor wiedział, że nie może się załamać. Utrzymywał się w tym czasie z zakładu fryzjerskiego, w prowadzeniu którego pomagali mu synowie. Wszystko to działo się w tym samym okresie, gdy w Ameryce zaczęto kręcić pierwsze filmy. Max czuł, że ta branża może być żyłą złota.

Przeprowadzka do Los Angeles była najprawdopodobniej najlepszą decyzją w życiu Maksymiliana. W 1908 roku otworzył tutaj kolejny zakład, który stał się początkiem jego wielkiej kariery. Nie znano wówczas innych technik makijażu, poza tymi stosowanymi w teatrze. Te nie nadawały się jednak do filmu. Zatem Max nie tracąc czasu pracował nad nowym produktami, które byłby nie tylko łatwe w nakładaniu, ale także pozytywnie wpływałyby na jakość obrazu. I tak przez lata pracy udało mu się stworzyć m.in. sztuczne rzęsy, pierwszą szminkę, makijaż wodoodporny czy gumową łysinę. Charakteryzował tak profesjonalnie, że każdy producent chciał czesać i malować swoje gwiazdy tylko u niego. I tak w sklepie Factora zaczęło działać pierwsze na świecie studio makijażu. Jednak nie fakt otwarcia centrum charakteryzacji przyniósł Maxowi sławę. Jego największym sukcesem było przekonanie kobiet w Ameryce, że kojarzony wyłącznie ze sceną make-up, może być w zasięgu każdej z nich.

Samouk perfekcjonista

Max Factor jako pierwszy przekonał kobiety do noszenia makijażu, farbowania i stylizacji włosów. Choć trzeba zaznaczyć, że był zwolennikiem delikatnego make-upu, pomagającego wydobyć z kobiety jak najwięcej naturalnego piękna. Kiedy na ekranie pojawiły się coraz to nowe gwiazdy, amerykanki chciały wyglądać tak jak one. A trzeba przyznać, że Faktorowicz malował największe osobistości kina lat 20’ i 30’: Rithę Hayworth, Gretę Garbo, Elizabeth Taylor czy Polę Negri. Jednak o sukcesie Maksymiliana nie decydowały tylko umiejętności, a raczej to, że był profesjonalistą. Wstawał jeszcze przed wschodem słońca, by malować bez przerwy do późnego wieczora. Czas, który zostawał, przeznaczał na pracę w laboratorium. Rzadko brał wolne, nigdy nie wyjeżdżał na urlop. Kiedy pracował nad kosmetykami, spał w zakładzie, by nie tracić czasu na dojazdy. Znosił kaprysy gwiazd, bo był pewien swojego fachu. Jednak i te nie pozostały mu dłużne. Dzięki ich zaangażowaniu się w reklamę kosmetyki Max Factora stały się najbardziej rozpoznawalnym produktem na rynku.

Kiedy starał się rozszerzyć swoje wpływy poza granicę kraju, niewielu wierzyło, że to się uda. Ameryka początku XX wieku zupełnie różniła się od Europy. Jednak wszyscy, którzy wątpili w dokonania Maxa, musieli zwrócić mu honor, jego marka opanowała także Stary Kontynent, zapewniając przedsiębiorcy z Łodzi niekwestionowaną pozycję na rynku aż do śmierci. Z czasem firma otworzyła także oddziały w Indiach, Meksyku czy Hongkongu. Bo to, co proponował Max Factor w moment stawało się pożądane. Ten niewielkiego wzrostu człowiek wyznaczał trendy całemu światu, mimo że nigdy nie było to jego celem. Zmarł w sierpniu 1938 roku w wieku 61 lat. Nazywany ‘czarodziejem makijażu’ dał światu coś więcej niż tylko make-up. Stworzył imperium, z odkryć którego do dziś czerpią największy firmy kosmetyczne świata.

W czasie Oskarowej gali w 1928 roku złożono Factorowi oficjalny hołd za niepodważalny wkład w sztukę filmu. Nagrody Akademii w kategorii make-upu pierwszy raz przyznano dopiero wiele lat po śmierci wizażysty, w 1981. Zatem wyróżnienie Maxa było w tamtym czasie czymś naprawdę znaczącym. Nic dziwnego, że uważał to wydarzenie za najszczęśliwszy moment swojego życia.

Tekst został stworzony na podstawie książki Freda Bastena „Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz” w tłumaczeniu Anny Gralak.

 

Przyslala ZOSIA BRAUN, TEL AVIV

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: