domkata

DOM KATA – recenzja ksiazki

“Proszę w duchu opowiedzieć przygotowaną historię, tak samo, jakby mówiona była na głos, i w trakcie proszę patrzeć na mnie, słowa mówić w myślach, uważnie, nie pozwalać myślom skakać, proszę wybrać jeden punkt i w niego patrzeć, i mówić w myślach okrągłymi zdaniami, i w ten sposób opowiedzieć swoją historię.” U handlarza łez milczało się, żeby potem płakać. Pisząc “Dom kata” autorka odwróciła proces: przełamała milczenie, żeby zamknąć dopływ łez.

Historię dorastania węgierskiej Żydówki w Rumunii doby Nicolae Ceaușescu zawarła w kilkudziesięciu krótkich opowiadaniach; specyficznej narracji pozbawionej kropek – jednym tchem, bez końca. Jakby nie chciała (nie mogła) się zatrzymać, bo a nuż zabraknie odwagi, rozmyśli się, wycofa.

Jej egzystencja była podwójnie trudna, narażona na “zwykłe” reżimowe prześladowania i niedostatki, oraz dodatkowe upokorzenia – wycelowane w mniejszość etniczną. W przypadku Tompy znowu podwójną – węgierską i żydowską. Świetnie podkreśla to komentarz wrogo nastawionej nauczycielki: “Gardzisz rumuńską literaturą, bo jesteś Węgierką. Ty nie jesteś Węgierką, bo jesteś Żydówką.”

Poza dosłownością i realiami rumuńskimi jest w “Domu kata” wiele odniesień do dyktatury jako takiej; prób uchwycenia jej istoty.

Podczas obchodów rocznicy urodzin Wodza zgromadzona na stadionie młodzież tworzy żywe obrazy, m.in. jego twarz. “Ja jestem nim” – to symboliczny wyraz ingerencji tyrana w życie narodu; przymusowej, ciągłej obecności; chorego zatracenia się. Podsłuchuje, prześladuje, więzi, na co dzień gnębi rumunizacją węgierskich szkół, reglamentacją towarów, antyaborcyjnym dekretem. Tylko tyle naród mu “zawdzięcza”. Już wtedy, w szkole, podczas wielogodzinnych prób na stadionie rodzi się pokusa, żeby “coś” w tej twarzy zepsuć.

Dom kata – pałac, który kazał sobie zbudować Ceaușescu – “najdroższa zabawka”, “monstrum”, “pompatyczny kicz”; w szerszym kontekście – Rumunia. Dom kata – ciało człowieka, bo człowiek to morderca, bez mała każdy z nas. Złe słowo, porzucenie, ubój, topienie kociąt… Jak różnie potrafi zabijać człowiek. Jak różnie i… jak często.

Każdego można kimś zastąpić, nawet Hamleta w spektaklu, gdy kolejni aktorzy uciekają z kraju. Dyktatora można tylko obalić, co na szczęście miało miejsce w Rumunii.

Zabito kata i co teraz? Można wymontować podsłuch z telefonu, można stanąć w kolejce po paszport. W najpiękniejsze święta Bożego Narodzenia – 25 grudnia 1989 roku można robić, co się chce.

Debiut Tompy plasuje się gdzieś pomiędzy literaturą wspomnieniową a futurystyczną antyutopią. Specyficzny język i forma zapisu zbliżają go do nurtu strumienia świadomości. “Dom kata” to po trosze “Rok 1984” Orwella, “Ulisses” Joyce’a i… żadna z tych powieści.

Czołowe zderzenie z totalitaryzmem, z którego wychodzi się bez szwanku.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Książkowe Klimaty.

http://www.fzp.net.pl/ksiazki/dom-kata

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: