Uncategorized

Ryzykowali życie, żeby uratować innych. Oto „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata”

Przyslala Rimma Kaul
– Mamy specjalną misję historyczną: zrobić wszystko, żeby nie zapomnieć o bohaterach, którzy ratowali Żydów podczas II Wojny Światowej – mówiła Anna Azari, ambasadorka Izraela w Polsce podczas ceremonii wręczenia medali i dyplomów honorowych.

Uroczystość odbyła się w Operze na Zamku w Szczecinie. Pośmiertne odznaczenia „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” otrzymali Weronika i Kazimierz Koczan oraz Anna i Stanisław Tomczak. Nadano także pośmiertnie honorowe obywatelstwo Państwa Izrael Franciszce Abramowicz, która tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata została odznaczona w 1987 r.

Dla bohaterów

Odznaczenia, które wręczono we wtorkowe popołudnie, jest przyznawane od 1963 r. przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Otrzymują je osoby, którze w czasie Holokaustu z narażeniem życia i bezinteresownie nieśli pomoc prześladowanym Żydom.

– Zastanawiałem się nad istotą tego odznaczenia. Starałem się wczuć w klimat tamtych czasów. Myślę, że nie ma większego aktu odwagi niż narażanie swojego życia i życia swojej rodziny, żeby ratować czyjeś życie. To także akt największego człowieczeństwa i przyzwoitości – przemawiał marszałek Olgierd Geblewicz podczas uroczystości.

Ukryli rodzinę u siebie

Pierwszy medal odebrał Wojciech Koczan, syn Weroniki i Kazimierza Koczanów. Państwo Koczanowie ukrywali Eterę i Meira Łabanowskich oraz ich dzieci Hannę, Sarę, Asnę, Pesię i Henię. Rodzina Łabanowskich mieszkała w Kownie. Mieli gospodarstwo i młyn, ich córki chodziły do miejscowych szkół. Kiedy wybuchła wojna, zostali przeniesieni do getta. Stamtąd uciekli do państwa Koczanów. W ich stodole ukrywali się aż do wejścia Armii Czerwonej do Polski w 1944 r.

– Rodzice mieli nas pięcioro. Starali się jak mogli. Łabanowskim też pomagali. Później trafili na Syberię. Podczas tych syberyjskich „wczasów” ojciec bardzo się rozchorował. Stamtąd pojechaliśmy do Nowego Sącza, później do Wrocławia. Tata był coraz bardziej chory. Wtedy to Łabanowscy zaczęli nam pomagać – wspominał panWojciech Koczan.

Kontakt rodziny ocalonej i ocalającej urwał się w 1968 r. Odnowiony został pięć lat temu.

Przygarnęli dziecko

Kolejny medal odbierała Lila Rosiak, wnuczka Anny i Stanisława Tomczaków, którzy uratowali Edwarda Frumina. W trakcie wojny dwuletni Edward zgubił swoich rodziców. Pani Anna Tomczak rozpoznała w nim syna swojej żydowskiej koleżanki. Postanowiła zabrać go do domu, chociaż miała sześcioro swoich dzieci. Mały Edward wychowywał się razem z nimi. Pewnego dnia któryś z sąsiadów doniósł, że Tomczakowie wychowują żydowskie dziecko. Przed śmiercią uratowało ich tylko to, że Edward nie był obrzezany. Dziecko było u nich do 1944 r. Po śmierci pani Anny Edward Frumin trafił do domu dziecka. Adoptowała go żydowska rodzina.

– To co zrobili dla mojego taty Tomczakowie, było czymś wspaniałym. Przygarnęli dziecko, które nie miało samotnie szans na przeżycie, pomimo tego, że mieli własną rodzinę. Dali mu szansę na normalne życie – mówiła Ilana Szrago, córka ocalonego. Wręczyła wnuczce państwa Tomczaków kolaż zdjęć z czasów wojny.

Uroczystość zakończyła się koncertem kameralnym w wykonaniu zespołu smyczkowego.

http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,22207997,dla-tych-ktorzy-ryzykowali-zycie-zeby-uratowac-innych-wreczono.html

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. MOI SPRAWIEDLIWI W SROD NARODOW SWIATA, KTORZY MNIE URATOWALI ZYCIE – ZYDA, O KTORYCH NAPISALEM KSIAZKE I CHCIALEM UMIESCIC ICH HISTORIE W MUZEUM ZYDOSKIM POLIN W WARSZAWIE – ZOSTALEM POTRAKTOWANY JAK INTRUZ. Z NIKIM Z PRZEDSTAWICIELI MUZEUM NIE MOGLEM UZYSKAC KONTAKTU MIMO KILKUKROTNYCH TELEFONICZNYCH UMOW. POCZYLEM SIE NIE JAK ZYD KTORY PRZEZYL GETTO W ZYDOSKIM MUZEUM-………….

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: