Kacik poezji – Ludwik Janion cz. 29

Mieszka w Warszawie. Autor opowiadań, poezji, książek dla dzieci także publicystyka i krytyka literacka. Z ważniejszych: powieść „Zwijanie świata ”słowo/obraz terytoria” 2007, dwa tomy „Antologii poezji – Cogito”, antologie poezji młodych autorów: „Zanim wypełni się wiek” i „Dziesięć razy rok”. Poezje publikuje w „Twórczości”, „Toposie”, „Odrze”, w przeszłości także w „Literaturze”, „Fantastyce”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Kresach”, „Akcencie” i in. Współpracował z wieloma pismami, od „Szachów” poczynając, na „Kocich Sprawach” kończąc. Od 20 lat prowadzi w pismach „Cogito” i „Victor” działy poświęcone twórczości młodych autorów. W drugim programie Polskiego Radia przez dwa lata prowadził audycję: „Czas na debiut”. Autor słuchowisk radiowych dla dzieci, a także czterech części cieszącej się powodzeniem książki dla dzieci „Adaś i Słoń’, ponadto: „Paca i podróż dookoła świata” oraz zbiór wierszy ilustrujących arcydzieła światowego malarstwa: „Siła wyobraźni”. W latach 2010 – 2015 ghostwriter w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Eksszachista, belfer, radiowiec, scenarzysta… Ma sławną ciotkę i trzy córki.


Tygrys szablasty

A po milionach lat szedł z nosem zwieszonym
bo z głową ciężką od zębów jak szable wielkich
I zamiast kroić nimi swe zdobycze, bruzdy w ziemi rył,
w których mysz prastara przekradła się chyżo

Zapewne banalne jest jego wskazanie za przykład nierozsądku ewolucji
Jego rozwarta paszcza wychyla się z rycin, aby przestrzec
przed dążeniem do doskonałości
Nie staraj się – mówi – być większy niż ci to dane
ani szybszy, ani silniejszy, ani mądrzejszy
nie daj się ulepszać ślepym
nie zrywaj z drzewa poznania i nie baw się w Ikara
odejdź ze świata, tak jak przyszedłeś, pozostaw w piachu
dwuszereg swoich zębów
i odejdź równie nagi i pusty

Zapewne proste jest wskazanie przykładu tygrysa szablastego,
by wstrzymać rozwój nauk społecznych, sztuki i filozofii
Powinien on więc być ulubieńcem tyranów
i polityków z partii prostych wartości
A jednak ci wolą ptaki drapieżne, ryczące lwy i różne rodzaje siecznej broni
Być może lękają się energii wielkich zębów, które mogłyby przyśnić się nocą, jak zapadająca krata

W jedno życie dobiegliśmy milionów lat
widzieliśmy za dużo i ciężko nam podnieść głowy,
więc toczymy je po ziemi, wlokąc ślady,
którymi przemknie się przyszły ocaleniec

Nasze dzieci

Nasze dzieci mają nasze twarze
Czujemy ich oddech jak własny
Liczymy geny, jakbyśmy je
dokładnie widzieli w helisach DNA
Nasze dzieci
mają idee, które chowamy
w przypowieściach i w baśniach
z nadzieją na interioryzację
(albo, by uznały je za własne,
jeśli nie znamy łaciny)

Znają historię naszych pierwszych garniturów
i galowych sukienek
Wiedzą, co było w naszym życiu najpiękniejsze
i czego powinny unikać
Odziedziczyły po nas talent
do gry na gitarze, w szachy i w klasy
Śpiewają jak my albo nie śpiewają
I znają drużyny, którym trzeba kibicować

Podobnie do nas wiążą buty
siorbią i chrząkają
Tak samo pokazują faka
i powtarzają nasze powiedzonka

Czasem się buntują
Pytają, o co nie powinny
Ale my wiemy, że to tylko
tak na niby, że to minie

Dopóki, dopóty przyjdzie dzień
w którym poczujemy się tak
jakbyśmy najedli się cementu
który właśnie zastyga

Nasze dzieci


Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: