ELIASZ NA GÓRZE HOREB

Pawel Spiewak
Wielki gniew wzbudził Eliasz tym, że pomordował mieczem wszystkie proroki Baala.

Śmiercią zagroziła mu żona króla Achaba Jezabela, pochodząca z Sydonu w Fenicji. Prorok uciekł do Beer Szewy na pustyni Negew, a potem na Pustynię Judzką. Zmęczony, głodny, spragniony, samotny, życzył sobie śmierci. Nie wierzył w swoją przyszłość. Zasnął pod jałowcem, a we śnie obudził go anioł i rzekł mu: wstawaj i jedz. Przed Eliaszem leżał świeżo upieczony chleb i woda. Pożywił się, a anioł kazał mu zjeść kolejny posiłek, powiadając: długa droga przed tobą. Gdy skończył, Eliasz ruszył na południe. Szedł przez 40 dni i 40 nocy, tyle, ile trwał potop.

Aż dotarł prorok na górę Horeb (zwaną też Synaj), gdzie Mojżeszowi ukazał się krzak płomienisty i usłyszał po raz pierwszy głos Boga. Eliasz wszedł do jaskini, którą wcześniej odwiedzał tylko Mojżesz, i tam dobiegło go pytanie Boga: „Cóż tu robisz Eliaszu?”. Prorok odparł: „Gorliwiem się zastawiał u Pana, Boga zastępów; albowiem synowie Izraelscy opuścili przymierze Twoje, ołtarze Twoje zburzyli i proroki Twoje mieczem pomordowali, a zostałem ja sam, i szukają duszy mojej, aby mi ją odjęli”.

Wtedy JHWH nakazał mu wejść na górę. A gdy Eliasz tam stał, przeszedł wiatr potężny łamiący skały. Ale Pan nie był w owym wietrze. Za wiatrem przyszło trzęsienie ziemi, ale w nim nie było Boga. A potem przyszedł ogień, ale Pana nie było w ogniu. A za ogniem przyszedł głos cichy i wolny. W innych tłumaczeniach mowa jest o głosie całkowitej ciszy. W tej ciszy był Bóg. Gdy cisza dotarła do Eliasza, ten zakrył swoje oblicze płaszczem podobnie jak Mojżesz, który zakrył swoją twarz, słysząc Boga w krzaku gorejącym. I znowu Bóg zapytał: „Co tu robisz?”. Eliasz powtórzył: „Bronię Imienia Pańskiego”. Nie wiemy, czy jest to opis snu Eliasza, czy rzeczywiście wszystko to zdarzyło się na jawie. Bóg nakazał prorokowi, by wrócił do królestwa Izraela i naznaczył Jehu królem. Eliasz uczynił to, co mu zostało nakazane. Boga spotkał nie przy dźwiękach szofarów. Nie przy blasku błyskawic. Nie towarzyszyło objawieniu poruszenie ziemi. Tylko cisza, jakiej doświadczają wybrani mistycy. Bóg był nieobecnością, wycofaniem. Dostępny tylko tym, którzy rozumieją istotę i sens ciszy (1 Krl 19).

Eliasz był człowiekiem czynu. Walczył mieczem o swoją prawdę, ale potrafił też stanąć w milczeniu przed Bogiem. Jak Hiob, który kiedy usłyszał głos Boga ze środka wiatru, nic nie odpowiedział, tylko zasłonił usta ręką.

Wedle ksiąg Talmudycznych Bóg posłał Eliasza na górę objawień, by pojednać świat, zwrócić dzieci ku rodzicom i zamknąć spory religijne. Eliasz wiedzie ze sobą Mesjasza i przypomina o kresie czasu. Na koniec uczty sederowej w czasie świąt Pesach stawiamy piąty kielich Eliaszowi. Czekamy na niego jak na zbawienie, gotowi na spotkanie w Jerozolimie. Nie wiemy, czy możemy ów kielich wypić. Mamy nadzieję, że pewnego dnia przyjdzie do nas prorok i nauczy, jak mamy postępować. ©

Pawel Spiewak

https://www.tygodnikpowszechny.pl/eliasz-na-gorze-horeb-153264

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: