Moczar dawał nadzieję, że tych „starych dziadów z KPP” w końcu się wyrzuci cz.3/5


Być może „Marzec” był pewnego rodzaju odwetem za epokę stalinizmu. W latach 50. środowisko „krajowców” – Moczar i Gomułka – zostało zmarginalizowane przez tzw. „zagraniczników”. Zdarzały się przypadki upokorzenia poszczególnych działaczy, np. Mieczysława Moczara przez Romana Zambrowskiego. Czy w 1968 roku Moczar w swoich poczynaniach mógł kierować się chęcią odegrania się na działaczach takich jak Zambrowski?

Niewątpliwie u Moczara było bardzo dużo emocji. Ale nie tylko u niego. W PZPR znajdowała się liczna grupa, która boleśnie przeżyła epokę stalinowską. Moczar tak mocno nie ucierpiał – stracił stanowisko, ale nie był pozbawiony wolności ani torturowany. A przecież tacy działacze jak Marian Spychalski czy Grzegorz Korczyński siedzieli wtedy w więzieniu i zostali brutalnie przesłuchani. Rok 1968 to był dobry moment, aby się odegrać, bo część z ich prześladowców nadal żyła. Trudno oddzielić, co (i dla kogo) stanowiło istotną motywację do działania.

Miała tu znaczenie osobista niechęć Mieczysława Moczara do Żydów?

Moczar był antysemitą. W przypadku Gomułki było to wątpliwe, jego żona była przecież Żydówką, choć jednocześnie miał pretensje do działaczy żydowskiego pochodzenia, jako że kilkanaście lat wcześniej pozbawili go władzy i wolności. W 1968 roku Gomułka dał się przekonać Moczarowi, że ta grupa znowu chce wrócić do władzy. Skąd się wzięło przyzwolenie Gomułki na kampanię antysyjonistyczną? To Moczar mu donosił, że działacze komunistyczni żydowskiego pochodzenia urządzali bankiety z okazji zwycięstwa Izraela w wojnie sześciodniowej. Gomułka był tym szalenie sfrustrowany, że ci, którzy w przeszłości narobili mu tyle kłopotów, teraz znowu podnoszą głowę. Niemniej nie był on antysemitą. Gdyby chodziło o Ormian czy Litwinów byłby tak samo wściekły.

Co innego Moczar.

Tak, on rzeczywiście nienawidził Żydów. Dla zilustrowania przypomnę historię z Leonem Kasmanem. Otóż w czasie wojny, na obszarze, gdzie działał odział Moczara, pojawiła się świetnie wyposażona grupa. Dowodził nią Kasman, który przebił się przez linię frontu w celu nawiązania kontaktu z liderami partii komunistycznej. To był niespokojny okres po aresztowaniu Pawła Findera, stracono kontakt z Kremlem. Kasman nawiązał kontakt z oddziałem Moczara. Gdy „Mietek” zauważył, jak fantastyczny sprzęt posiada grupa Kasmana, natychmiast zażądał, żeby podzielili się bronią i amunicją. Doszło do dużego napięcia, prawdopodobnie niewiele zabrakło, by skończyło się wymianą ognia. Gdy o tej historii usłyszeli przywódcy PPR, Moczar został usunięty z dowództwa obwodu Armii Ludowej. To jeden z przykładów, który pokazuje osobiste doświadczenia Moczara z komunistami żydowskiego pochodzenia.

Kasman do 1967 roku pełnił funkcję redaktora naczelnego „Trybuny Ludu”…

Tak, był jednym z tych, którzy zakończyli swoją karierę w okolicy roku 1968 – w związku z czystkami.

Przejdźmy do roli Gomułki w wydarzeniach marcowych. Z jednej strony można przyjąć, że został on „wmanewrowany” przez Moczara w nagonkę antysemicką i czystki wewnątrzpartyjne. Z drugiej zaś – w pewnym sensie był beneficjentem „Marca”, gdyż pozbył się z partii rewizjonistów, rozprawił się z inteligencją, a gdy czystka antysemicka zaczęła wymykać się spod kontroli – zahamował ją. Wobec tego, kto w marcu 1968 r. był głównym rozgrywającym: Moczar czy Gomułka?

Raczej Moczar. Rzeczywiście można przyjąć, że Gomułka został wmanewrowany w wydarzenia marcowe ’68, a rola resortu spraw wewnętrznych była istotna. Jednak trzeba pamiętać, że do „Marca” by nie doszło, gdyby nie autentyczne niezadowolenie młodzieży. Jeżeli rzeczywiście można wykreować awanturę wokół Dziadów, relegować Michnika i Szlajfera z Uniwersytetu Warszawskiego, to młodzież mogła nie dać się sprowokować. Wtedy nie byłoby żadnych rozruchów.

W 1968 r. narastało niezadowolenie społeczne spowodowane nieudolną polityką gospodarczą Gomułki. Ten ładunek niezadowolenia eksplodował w marcu, ale detonator niewątpliwie zainstalował Moczar. Gdyby Gomułka o tym wiedział, na pewno próbowałby temu zapobiec. Wydarzenia marcowe nie były mu przecież do niczego potrzebne. A Moczara mógł się pozbyć w każdej chwili, gdyby tylko uznał, że ten mu zagraża… Trzeba sobie zdać sprawę z siły Gomułki w aparacie władzy tamtego czasu. To było widoczne w grudniu 1970 roku, gdy działacze z elity partyjnej dostrzegali konieczność usunięcia I sekretarza, ale przez kilka dni nikt nie chciał iść i powiedzieć Gomułce, że powinien ustąpić. W końcu zrobił do Józef Tejchma.

W 1968 r. Gomułka wciąż posiadał potężną władzę, a jednocześnie chciał mieć spokój. 8 marca 1968 r., po wiecu studentów, na teren Uniwersytetu Warszawskiego wkroczył „aktyw robotniczy”. Gdyby do tego nie doszło wiec zakończyłby się spokojnie, a studenci rozeszliby się do domów i akademików. Nie doszłoby do fali strajków i rozruchów. Trzeba się zastanowić, kto wysłał ten „aktyw”. Na pewno nie Gomułka, który był wtedy w Sofii na naradzie państw Układu Warszawskiego. Do dziś nie wiadomo, kto dokładnie podjął taką decyzję, ale realnie mogło to zrobić dwóch ludzi: Mieczysław Moczar lub Józef Kępa. Decyzja prawdopodobnie zapadła pomiędzy tymi działaczami, a jej celem było rozpętanie awantury, która miała skłonić „Wiesława”, aby dał zielone światło dla czystek w PZPR, trwających już od lata 1967 r. w wojsku i aparacie bezpieczeństwa.

Gomułka to zaakceptował, uznając, że diagnoza Moczara jest słuszna. Tyle że „Wiesław” w pewnym momencie był zaskoczony rozmiarami kampanii antysyjonistycznej. W czasie przemówienia w Sali Kongresowej 19 marca zaczął trochę niuansować. Powiedział, że w Polsce są różni Żydzi: tacy, którzy szkodą, ale i dobrzy towarzysze, których trzeba zostawić. Sala była rozczarowana, dlatego pojawiły się okrzyki „Wiesław, śmielej!”.

Czy kongres z 19 marca zakończył etap „wydarzeń marcowych”?

Dla Gomułki decydującym momentem był początek kwietnia 1968 r. Na fali rozliczeń podjęto wtedy uchwałę organizacji partyjnej w Ambasadzie PRL w Londynie. W czasie wielogodzinnych obrad za głównego „syjonistę” i wroga partii uznano samego ambasadora Jerzego Morawskiego, dawnego puławianina. Kiedy Gomułka się dowiedział, że organizacja partyjna, zdominowana przez funkcjonariuszy wywiadu cywilnego i wojskowego, usuwa „jego” ambasadora, zorientował się, że to oznacza, iż on sam traci władzę.

Jak na to zareagował?

Zapewne wpadł w szał. Wtedy też miało miejsce słynne wezwanie Stefana Olszowskiego, kierownika Biura Prasy Komitetu Centralnego PZPR. Gomułka miał mu powiedzieć, że jak jeszcze raz przeczyta o „syjonizmie”, to Olszowski straci swoją posadę. Od tego momentu kampania antysyjonistyczna w prasie z dnia na dzień się skończyła, a decyzję dotyczącą Morawskiego oczywiście anulowano. Ci towarzysze, którzy za późno zorientowali się w sytuacji zostali wyciszeni bądź usunięci z PZPR.

Można więc powiedzieć, że w 1968 roku Gomułka nadal kontrolował partię. W krótkoterminowej perspektywie wyszedł z wydarzeń marcowych zwycięsko. Okazało się jednak, że Marzec go osłabił, pojawiło się bowiem pewnego rodzaju zwątpienie czy w przypadku kolejnej takiej kampanii udałoby mu się zapanować nad sytuacją. Na pewno w aparacie Partii nie bez echa przeszedł fakt skandowania nazwiska Gierka na wiecu w Sali Kongresowej.

Po Marcu Gierek nadal pełnił funkcję I sekretarza KW w Katowicach. Natomiast Moczar został „awansowany” z funkcji szefa MSW na jednego z kilku sekretarzy KC PZPR, co de facto pozbawiło go większości politycznych wpływów. Odtąd nie miał już zaplecza i odpowiednich narzędzi do skutecznego działania.

Wydaje się zatem, że największym wygranym Marca ’68 było nowe pokolenie działaczy aparatu partyjnego i państwowego, którzy wskutek czystek mogli liczyć na rozwój swojej kariery.

Podzielam ten pogląd. W roku 1968 rozpoczął się proces wymiany kadr w szeroko pojętym aparacie władzy. Dotyczył on ponad czterystu stanowisk: w tym dyrektorów departamentów, prezesów, redaktorów naczelnych itd. Marzec‘68 był pierwszą fazą wymiany kadr. Drugi etap nastąpił po usunięciu Gomułki w 1970 roku. Skala zmian była wówczas olbrzymia. W 1971 r. wymieniono prawie wszystkich I sekretarzy komitetów wojewódzkich, nastąpiła także znaczna rotacja w składzie rządu, Biura Politycznego i Sekretariatu KC PZPR. To była jedna z najgłębszych zmian w peerelowskim aparacie władzy. Podobny proces wymiany kadr miał miejsce w latach 1980-1982, jednak nie miał on charakteru zmiany pokoleniowej, a jedynie przejścia z wojska do aparatu partyjnego i państwowego. Natomiast rotacja w latach 1968-1971 była wyraźną zmianą generacyjną. Pożegnano działaczy, którzy zaczynali swoją karierę w przedwojennym ruchu komunistycznym; rozpoczęła się kariera ludzi o 15-20 lat młodszych, którzy w zdecydowanej większości przystąpili do PPR/PZPR po zakończeniu II wojny światowej.

Można pokusić się o tezę, że w 1968 roku rozpoczął się czas „komunistów bezideowych”?

cdn.juz jutro

Poprzednie odcinki

TUTAJ

One Response to “Moczar dawał nadzieję, że tych „starych dziadów z KPP” w końcu się wyrzuci cz.3/5”

  1. walerian Domanski 21/07/2019 at 14:40

    Komunista ideowy czy też bezideowy. Co za różnica? Jedyna różnica jest między komunistą martwym a żywym.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: