(Nie) obecność. Uchwycić Zuzannę Ginczankę

Przyslala Rimma Kaul

 

Pantofle na podeszwie sznurkowej nr 38” – to jedne z ostatnich słów kreślonych rąk poetki. Jest 18 kwietnia 1944 roku, więzienie przy ulicy Czarnieckiego w Krakowie. We wniosku prosi jeszcze o: „żywność, ocet sabadylowy, jabłka”. Podkreśla punkt 14 .: „suknia” i dopisuje „letnia”. Nie zdąży jej założyć.


To, czego nie ma

„Wybitna poetka języka polskiego z wyboru” – głosi napis na tablicy pamiątkowej na fasadzie kamienicy przy Mikołajskiej 26 w Krakowie. To ostatni adres, pod którym ukrywa się Zuzanna Ginczanka. Zanim gestapo wyprowadził ją z domu Elżbiety Mucharskiej, znalazła schronienie w podkrakowskich Swoszowicach, a wcześniej u państwa Gü n tnerów. Ich córka, Maria Kawalerowicz wspominała, że ​​Zuzanna rzadko wychodzi z krakowskiego mieszkania, a wtedy twarz przysłaniała rondem kapelusza i kołnierzem płaszcza, by nikt nie dostrzegł jej semickiej urody. Najczęściej widziałem ją „w pościeli, w pokoju w totalnym nieładzie, z pudrem rozsypanym na stol”. Poetka miała powtarzać: „W lenistwie jest źródło mojej twórczości”. Podobno „obsesyjnie pisała”.

Potwierdzają to znajomi ze Lwowa, gdzie Ginczanka spędziła pierwsze lata wojny. Franciszek Gil relacjonował:

Janusz [Woźniakowski, lwowski grafik, z każdym poetka była związana – przyp. AW] często czytam mi rzeczy napisane przez nią, powtarzał na pamięć […]. My – niestety – nie zapisywaliśmy tego. Nie chciałem wtedy niczego na przyszłość. Zanadto dostępne zajęci przechowywanie życia i nie zabezpieczyliśmy tego, co jej życie się zmienia w innej, formie formy przedłużyć.

Rękopisy kilku utworów miała przechować w Krakowie Wincentyna Wodzinowska-Stopkowa, ratująca Żydów (odznaczona za to wraz z mężem medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata). Wiersze zaginęły. Zapamiętała urywki tekstów, które zanotowała Izolda Kiec: „usta w tym śnie zostawiłam / płacząc w tym śnie zostałam / inni uczestnicy mnie” oraz „gdy oto pęka wiersz / nie mogąc pomieścić grozy”.

Kiec przywrócić pamięć o Ginczance na początku lat 90. W 1991 roku opublikował wybór jej wierszy „Udźwignąć własne szczęście”, trzy lata później – monografię „Zuzanna Ginczanka. Życie i twórczość”, w której zebrał wspomnienia ostatnich świadków życia poetki (m.in. objęte już Kawalerowicz i Gila). W książce „Szoszana znaczy Niewinna. O poezji i biografii Zuzanny Ginczanki” (w druku) uwzględniają oczekiwania, są jego skryte sensy, dzisiaj zamazane i wciąż nieczytelne, wciąż stawiające opór […] ”.

To, co podlega być

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: