Rasizm uznaje się za nieodłączną cechę zachodnich społeczeństw. Dlaczego nie antysemityzm?

.

Antysemicki transparent na antyrasistowskim wiecu protestacyjnym w Paryżu 2020 roku, zdjęcie via World Jewish Congress. FacebookTwitterPrintEmailMore581

Przyslala Katharina Dr.Gasinska-Lepsien


Wielu rozumie rasizm jako nieodłączną cechę zachodnich społeczeństw. To samo jest z antysemityzmem, ale to akurat przyznaje bardzo niewielu. Antysemityzm był wystawiony na pokaz podczas masowych demonstracji w sprawie pandemii koronawirusa, ale wtedy o problemie rasizmu rzadko wspominano. W następstwie pandemii był także zalew nowych mutacji antyżydowskich teorii spiskowych. Podobnie, jak działo się to przez tysiąclecia, zachodnie kultury wplatają swój antysemityzm w aktualne problemy.  

25 maja 2020 roku 46-letni czarny mężczyzna, George Floyd, został uduszony przez policjanta w Minneapolis. To zabójstwo doprowadziło do olbrzymich, antyrasistowskich demonstracji w USA. Części z nich towarzyszyła skrajna przemoc i rabunki. Antyrasistowskie demonstracje odbyły się także w kilku krajach europejskich, włącznie z Wielką Brytanią i Francją.

Wielu ludzi rozumie, że rasizm – w różnym stopniu – jest nieodłączną cechą zachodnich społeczeństw i uważają to za problem, który należy wyplenić. Antysemityzm także jest nieodłączną cechą zachodniego społeczeństwa i ma bardzo długą historię, niemniej ten oczywisty fakt przyznaje bardzo niewielu.

Społeczna akceptacja antysemityzmu ujawnia się czasem bardzo wyraźnie. W ciągu ostatnich kilku lat instytucjonalny rasizm brytyjskiej Labour Party przyciągnął międzynarodową uwagę. Częściowo był on spowodowany brakiem działania ówczesnego przywódcy partii, Jeremy’ego Corbyna, który sam deklarował się jako „przyjaciel” i „brat” ludobójczych, arabskich organizacji terrorystycznych.

W ostatnich miesiącach obecność antysemityzmu w zachodnich społeczeństwach ujawniała się w dwóch kontekstach: pandemii koronawirusa i olbrzymich manifestacjach przeciwko rasizmowi. Antysemityzm często przesącza się do masowych demonstracji, które nie mają nic wspólnego z Izraelem lub Żydami.

Tak jest w “demonstracjach o higienie” obecnie odbywających się w Niemczech w sprzeciwie do lockdown z powodu koronawirusa. Tysiące ludzi uczestniczy w tych protestach. W niektórych wypadkach demonstranci rzucali butelkami w policję, która odpowiadała gazem pieprzowym i aresztami. Wśród demonstrantów byli zwolennicy teorii spiskowych i prawicowi populiści.

Podczas kilku demonstracji w Niemczech protestujący nosili żółte gwiazdy, by fałszywie zrównać lockdown z nazistowskimi prześladowaniami Żydów, jak również porównywali rząd kraju do reżimu Hitlera. Na gwiazdach były napisy: “Niezaszczepiony” lub “Covid 19”. Miasto Monachium zabroniło od tego czasu noszenia żółtych gwiazd na takich zgromadzeniach. Czasami demonstranci nosili ubrania więźniów obozów koncentracyjnych i nosili maski z napisem “Maska uwalnia”. Związane z koronawirusem demonstracje w kilku niemieckich miastach promowane przez prawicową partię AfD pokazywały nazistowskie symbole i odnośniki do Holocaustu.

W USA wielu antyrasistowskim demonstracjom towarzyszyły podpalanie i rabunki. Część najgorszej przemocy miała miejsce w Los Angeles. Zniszczono żydowskie sklepy i uszkodzono żydowskie instytucje, włącznie z synagogą i szkołą w dzielnicy Fairfax. Pomnik Raoula Wallenberga, Szweda, który ratował Żydów podczas Holocaustu, pomazano antyizraelskimi hasłami. W Richmond w Wirginii, uczestnicy rozruchów wybili okna w reformowanej synagodze.

Antyrasistowskie protesty w Paryżu 13 czerwca skupiały się na śmierci Adamy Traorégo,  pochodzącego z Mali obywatela francuskiego, który zmarł w areszcie w 2016 roku. Część protestujących krzyczała „wy brudni Żydzi” i były tam plakaty z napisem „Izrael: laboratorium policyjnej przemocy”. Chociaż istnieje wideo, dokumentujące to, przywódca lewicowej partii “Francja niepokorna” (La France Insoumise), Jean-Luc Melenchon, fałszywie oskarżył policję o szerzenie antysemickich pogłosek.

Sposób, w jaki antysemityzm przesączył się do niedawnych demonstracji – z których żadna nie miała nic wspólnego z Żydami ani z Izraelem – ma wiele niedawnych precedensów. W listopadzie 2018 roku rozpoczęły się demonstracje “żółtych kamizelek” we Francji. (Przyjęli nazwę od drogowych kamizelek bezpieczeństwa, jakie nosili ich uczestnicy.) Protestujący żądali ekonomicznej sprawiedliwości wobec wzrastających cen paliwa i wysokich kosztów utrzymania. Niemniej, niemal każdej soboty, demonstranci także atakowali werbalnie społeczność żydowską.

W styczniu 2014 roku w Paryżu odbył się wielki wiec. Ten „Dzień gniewu” miał być protestem przeciwko ekonomicznym planom francuskiego prezydenta, François Hollande’a. Jednak grupy uczestników zaczęły wykrzykiwać antysemickie hasła. Były wśród nich: „Żydzi, Francja nie należy do was” i (negacjonista Holocaustu) „Faurisson ma rację”, jak również „Holocaust to mistyfikacja”.

Podobne wybuchy antysemityzmu miały miejsce w 2011 roku podczas protestów “Occupy Wall Street” w Nowym Jorku. W większości uczestnicy nie byli antysemiccy, ale antysemityzm splamił protesty. Na wideo z demonstracji w Nowym Jorku widać Żydów atakowanych i obwinianych za finansowy kryzys i za pomoc finansową USA dla Izraela. Wśród transparentów były: „Gaza popiera Occupation of Wall Street” i “Bankierzy Hitlera”.

27 października 2005 roku rozpoczął się trzytygodniowy okres dużych rozruchów we Francji. Tego dnia dwoje nastolatków zostało przypadkowo porażonych prądem, kiedy weszli do  stacji przekaźnikowej krajowej firmy energetycznej. Ich przyjaciele twierdzili, że uciekali przed policją. Rząd „oficjalnie” ogłosił zakończenie rozruchów 17 listopada, kiedy liczba spalonych w nocy samochodów spadła wreszcie poniżej 100.

Udział w rozruchach brali niemal wyłącznie ludzie pochodzący z Afryki Północnej, a ich głównym celem była policja i rząd. Niemniej zaatakowali koktajlami Mołotowa synagogi w Pierefitte i Garges les Gonesse.

Jako kontynuacja niedawnych zamieszek antyrasistowskich w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach atakowano pomniki głównie – choć nie wyłącznie – przedstawiające właścicieli niewolników. W pierwszym incydencie demonstranci obalili pomnik Edwarda Colstona, wielkiego dobroczyńcy brytyjskiego miasta Bristol i właściciela niewolników, i wrzucili go do morza w porcie. W innych miejscach władze usunęły pomniki.

Podczas gdy usuwanie pomników ludzi uznanych za symbole zła jest przedmiotem wielkiego zainteresowania światowych mediów, nie zwracają one niemal żadnej uwagi na istnienie skrajnie antysemickich rzeźb w Europie. W Niemczech co najmniej 30 religijnych budynków chrześcijańskich ozdobionych rzeźbą “Judensau” (Żyda odbywającego obsceniczny akt seksualny z maciorą) pochodzących z czasów Średniowiecza.

Kilka miesięcy temu w mieście Calbe zdjęto płaskorzeźbę Judensau do naprawy. W marcu parafia zdecydowała, że jest ona zbyt obraźliwa, by wrócić na budynek kościelny i powinna wisieć gdzie indziej – ale urząd budowlany miasta zdecydował, że ten obiekt ma status obiektu chronionego. Płaskorzeźbę przywrócono na pierwotne miejsce, ale pozostaje zasłonięta do czasu ostatecznej decyzji.

Na początku roku była sprawa sądowa o trzynastowieczną płaskorzeźbę na kościele w Wittenbergii, budynku związanym z Marcinem Lutrem. Przedstawia rabina zaglądającego do odbytnicy świni, podczas gdy inne postaci ssą wymiona. Panel sędziów uznał, że ten obraz „nie szkodzi reputacji Żydów, ponieważ jest ‘zanurzony’ w szerszym kontekście pamięciowym”, jak oświadczył sędzia-przewodniczący.

Kolonia także ma Judensau na chórze w lokalnej katedrze. Obok niej jest ilustracja oszczerstwa o rytuale krwi, co jest starym antysemickim motywem.

Rzeźby Judensau znajdują się nie tylko w Niemczech. Jedna jest w Szwajcarii, jedna w Belgii, jedna w Szwecji, jedna w Austrii i dwie we Francji.

Inny klasyczny przejaw antysemityzmu, który był w ostatnich miesiącach w wiadomościach, to antyżydowskie teorie spiskowe, których wiele nowych mutacji namnożyło się w następstwie pandemii koronawirusa. Twierdzą one, że Żydzi lub Izrael są w jakiś sposób odpowiedzialni za wirusa. Badanie Ośrodka Kantora z Uniwersytetu w Tel Awiwie stwierdza, że pandemia “rozpętała wyjątkową, obejmującą cały świat falę antysemityzmu… Nowa fala antysemityzmu obejmuje wachlarz oszczerstw, które wszystkie mają jeden element wspólny: Żydzi, syjoniści i/lub państwo Izrael są winni pandemii i/lub zyskują na niej”.

Badanie ośrodka w Oxford odkryło, że co piąty Anglik wierzy do pewnego stopnia, że Żydzi stworzyli COVID-19 by zniszczyć gospodarkę świata dla jakichś zysków finansowych.

Wymienione wypadki dotyczą tylko tego, co jest obecnie na oczach publiczności, ale wielowiekowe splot antysemityzmu z zachodnią kulturą nadal ujawnia się na wiele innych sposobów. Wiele jest wypaczeń Holocaustu i propagowania oszczerstwa, że zachowanie Izraela wobec Palestyńczyków jest porównywalne z zachowaniem nazistów. W wielu nowych ideologiach, ruchach i nurtach intelektualnych pojawiają się wyrazy antysemityzmu. Ta nienawiść skupia się na Żydach lub Izraelu.

Mimo tego wszystkiego istnieje tylko nikła świadomość, że antysemityzm jest stałym elementem zachodniej kultury i społeczeństw.


Racism Is Recognized as Intrinsic to Western Societies. Why Isn’t Antisemitism?

BESA Center Perspectives Paper No. 1,626, 5 lipca 2020

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Dr. Manfred Gerstenfeld 

Były przewodniczący Steering Committee of the Jerusalem Center for Public Affairs. Założył i kierował Center’s Post-Holocaust and Anti-Semitism program. W swojej najnowszej książce „The War of a Million Cuts” analizuje jak Izrael oraz Żydzi są demonizowani i jak można walczyc z próbami delegitimizacji.


http://www.listyznaszegosadu.pl/m/brunatna-fala/rasizm-uznaje-sie-za-nieodlaczna-ceche-zachodnich-spoleczenstw-dlaczego-nie-antysemityzm

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: