Karnawał wenecki minus śmierć

.

Marian Marzynski

Na Beacon Street, głównej ulicy Brookline, gdzie mieszkamy (dzielnica Bostonu, coś jak warszawski Żoliborz, ale o statusie historycznego miasteczka, bo tutaj rozegrała się American Revolution i ludność ma fioła na punkcie niepodległości), ale także na wszystkich bocznych, willowych ulicach Brookline — WSZYSCY naszą maski.

Jedną z religijnych nosicielek masek (nie wirusa, na szczęście), jest Grażyna, która uwierzyła, że w tej maskaradzie mieści się klucz do pokonania zarazy. Obok niej kroczę ja, też w masce, ale noszonej niechlujnie, raz pod nosem, raz powyżej, bo szybko robi mi się gorąco (waga? Podobno otyli łatwiej umierają na tego wirusa), ale jak tylko zobaczę w odległości 20-30 metrów potencjalnego nosiciela korony, maską zakrywam sobie nos.

Taki kompromis wydaje mi się niepozbawiony logiki; maskowanie się w otwartym powietrzu — niewiele ma sensu. Ale nie dla Grażyny, która tak mnie pyta: – A jeśli okaże się, że wirus fruwa w powietrzu? A gdy mówię jej, że gdyby fruwał, to dawno jacyś laboranci, jak komara w siatkę, by go złapali, G. Powtarza swoją mantrę: – Tak, wszyscy są głupi, ty jeden mądry.

Ale jakoś się godzimy, bo oboje wiemy, że ani nie wszyscy, ani nie tylko ja jeden, i dalej spacerujemy po Brookline, gapiąc się na grubych, chudych, ładnych, brzydkich, starych, młodych, dziewczyny w ciąży, i emerytów o laskach, dzieci, a szczególnie chińskie, których jest coraz więcej, ludzi wielu kolorów skóry, bo taka kolorowa jest Ameryka: CAŁA W MASKACH.

Zaczęło się od „szpitalnych” masek białych i niebieskich, potem pojawiły się czarne, a teraz maski wkroczyły do świata mody; już nie 50 centów, nie dwa dolary jak w sklepie żelaznym, a pięćdziesiąt, nawet sto, w magazynach z ubraniami; ktoś w Internecie pokazał maskę wysadzaną brylancikami. Daleko nam jeszcze do weneckiego karnawału masek, ale – znając amerykańska przedsiębiorczość – nie znów tak daleko.

A teraz nękające mnie pytanie: dlaczego, gdy Europejczycy (moje wiadomości pochodzą z Polski i ze Szwecji), lekceważąco wyrażają się o maskach, tak bardzo czują się nimi skrępowani, widząc w nich ograniczenie praw obywatelskich — Amerykanie, szczególnie ci bardziej wykształceni i zdyscyplinowani na wschodnim wybrzeżu i w północnych częściach kraju, uwierzyli w czar masek, jako nowy sposób ubierania się, a jednocześnie skuteczny środek medyczny zwalczający wirusa? Więc dlaczego nie?

Ta nienaukowa analiza bierze się z półwiekowej obserwacji naszych amerykańskich sąsiadów: gdy tylko pojawi się jakiś katastroficzny żywioł, powódź, trzęsienie ziemi, huragan — obywatele USA, których dobrobyt i geograficzne odległości tak bardzo od siebie separują, gdy pojawia się zbiorowy strach, demonstrują swoją SOLIDARNOŚĆz innymi. Na brooklińskiej ulicy odbywa się odległy od Wenecji, festiwal zrozumienia i wyrozumiałości, albo zwyklej ludzkiej przyzwoitości: ja nie zarażę ciebie, ty nie zarazisz mnie.

Moje skojarzenie z weneckim karnawałem ma jedną słabość: w Wenecji pod maskami nie kryje się śmierć.


Posłałem to Jackowi Pałasińskiemu, z powodu jego kochanych Włoch, tak mi napisał: Zauważyłeś dzioby na opowieściach o dawnych zarazach? To lekarze, okutani szczelnie od stóp do głów. Metalowa maska z dziobem, w którym były dziurki, a między dziurkami a nozdrzami były substancje — jak wierzono — bakteriobójcze, zdarzał się — słusznie, spirytus. Już w Średniowieczu wiedzieli, że przed wirusem należy się zasłaniać, więc się zasłaniaj. 10 dni temu kilka pism naukowych naraz napisało, że wirus utrzymuje się i przenosi w powietrzu, wbrew temu, co wcześniej sądzono, że tylko kropelkowo. Potwierdziła to WHO, więc NOŚ cholera, maseczkę! No i Grażyna, jak zwykle, ma rację!


Karnawał wenecki minus śmierć


wszystkie wpisy Mariana

TUTAJ

4 komentarze to “Karnawał wenecki minus śmierć”

  1. Kasiu, oczywiscie masz racje i cos mi sie pokrecilo. Dziekuje za sprostowanie. Jaroslaw – dziekuje z bardzo ciekawy opis problemow z gruzlica w Polsce. Bardzo interesujace, ze jeszcze w dalszym ciagu jest stosunkwo duzo zarazen gruzlica. W miedzyczasie przeczytalam w izraelskiej prasie, ze szczepionki BCG faktycznie chronia przed COVID 19, ale tylko przez 15 lat. Jednym slowem – nie przydala mi sie ta szczepionka z lat 50-ych ubieglego wieku.

  2. Nowe badania naukowe pomagają wyjaśnić nieswoisty wzrost odporności na infekcje po podaniu szczepionki BCG przeciwko gruźlicy. Efekt ten może mieć znaczenie również w przypadku COVID-19 – informuje czasopismo „Cell Host & Microbe”. Szczepionka BCG (skrót od Bacillus Calmette-Guérin) została opracowana we Francji przez Alberta Calmette’a oraz Camille’a Guerina. Naukowcy ci wyizolowali szczep bakterii wywołujący gruźlicę bydła (Mycobacterium bovis) i stworzyli żywą szczepionkę zawierającą osłabione zarazki. BCG jako jedyna skutecznie chroni przed zakażeniem bakteriami powodującymi gruźlicę. Po raz pierwszy została zastosowana w praktyce w roku 1921 i od tego czasu podano miliardy dawek (w Polsce produkcję szczepionki BCG rozpoczęto w 1924 roku w Państwowym Zakładzie Higieny). Poza ochroną przed gruźlicą BCG chroni także częściowo (w 26 proc.) przed trądem (chociaż nie jest wykorzystywana w tym celu). Okazała się skuteczna także w leczeniu wczesnych postaci raka pęcherza moczowego i okrężnicy (prawdopodobnie wywołuje miejscową reakcje immunologiczną). Nieoczekiwanym skutkiem ubocznym okazało się to, że zaszczepione osoby znacznie rzadziej zapadały również na inne choroby zakaźne. Na przykład w Gwinei Bissau w Afryce Zachodniej śmiertelność zaszczepionych BCG noworodków okazała się niemal o 40 proc niższa niż nieszczepionych. A teraz dane z Polski: w grupie dzieci udało się zmniejszyć zapadalność na gruźlicę ponadstukrotnie. W naszym kraju rozpoznaje się około 100 zachorowań rocznie, ale większość występuje wśród młodzieży i częściej są to przypadki zajęcia przez gruźlicę innych organów niż płuca, głównie węzłów chłonnych. W tej grupie wiekowej nie stwierdza się przypadków wielolekoopornych ani zgonów. Powszechne i obowiązkowe szczepienia przeciwko gruźlicy (BCG) przyczyniły się do wyeliminowania ostrych postaci tej choroby (szczególnie zapaleń opon mózgowo-rdzeniowych). Mimo działań ruchów antyszczepionkowych wciąż udaje się w Polsce zaszczepić przeciw gruźlicy 93 proc. noworodków. Zgodnie z zaleceniami WHO, można odstąpić od szczepień BCG, gdy wykrywalność gruźlicy w bakterioskopii utrzymywać się będzie poniżej 5/100 tys. przez trzy kolejne lata. W ostatnim czasie odnotowaliśmy około 7/100 tys. takich przypadków. A teraz ludzie starsi: starzejący się układ immunologiczny sprzyja rozwojowi infekcji, w tym także gruźlicy. Starsi ludzie inaczej chorują na gruźlicę, a leczenie częściej ma działania niepożądane. Dwa lata temu dr Jacek Jagodziński, ordynator Oddziału Gruźlicy w Mazowieckim Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku miał ciekawy wykład. Przedstawił zagadnienie gruźliczaków, które imitują guzy nowotworowe i są przyczyną poważnych dylematów diagnostycznych. Głębsza znajomość problemu stawia pod znakiem zapytania nieaktywność procesu gruźliczego w tych przypadkach, gdyż rozmiary części gruźliczaków zmniejszają się pod wpływem leczenia przeciwprątkowego. Usunięcie zmiany guzowatej, która okazała się gruźliczakiem, wymaga zastosowania standardowego leczenia przeciwprątkowego. W 2018 roku w Polsce zarejestrowano 5487 zachorowań na gruźlicę, czyli o 300 mniej niż w roku 2017; 3439 przypadków odnotowano w miastach, zaś 2048 na wsi – wynika z raportu opublikowanego przez Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Dane oparte są na informacjach nadzoru epidemiologicznego odnotowywanych w prowadzonym przez Instytut Krajowym Rejestrze Zachorowań na Gruźlicę. W Polsce istnieje prawny obowiązek zgłaszania przez lekarzy zachorowań na gruźlicę. Zapadalność na gruźlicę wszystkich postaci w 2018 r. wynosiła 14,3 (przypadków na 100 tys. ludności). Najczęstszą postacią była gruźlica płuc. Zarejestrowano 5224 przypadki gruźlicy płuc, tj. 95,2 proc. wszystkich zachorowań. Zachorowania na gruźlicę pozapłucną (243 przypadki) stanowiły 4,4 proc. ogółu, a najczęstszą jej postacią było gruźlicze zapalenie opłucnej (89 zachorowań), gruźlica obwodowych węzłów chłonnych (36 zachorowań), gruźlica kości i stawów (32 zachorowania), gruźlica narządów moczowo-płciowych (32 zachorowania) oraz gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu (11 zachorowań). Najwięcej zachorowań odnotowano u osób w wieku od 45 do 64 lat (45,5 proc.). Zachorowania na gruźlicę dzieci do 14 lat stanowiły 1,2 proc. ogółu zachorowań. U dzieci wykryto 35 przypadków gruźlicy płuc i 17 przypadki gruźlicy pozapłucnej. Najczęstszą postacią gruźlicy pozapłucnej u dzieci była gruźlica węzłów chłonnych klatki piersiowej. Podobnie jak w latach poprzednich, w 2018 r. na gruźlicę częściej chorowali mężczyźni – 71,1 proc. ogółu przypadków. Więcej zachorowań na gruźlicę odnotowano w miastach (3439) niż na wsi (2048). Gruźlica jest najczęstszą przyczyną zgonów na świecie wywołanych przez pojedynczy czynnik zakaźny. Według szacunków WHO w 2017 r. (ostatnie dostępne dane) na gruźlicę zachorowało na świecie 10 mln osób. W 2017 r. w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego stwierdzono łącznie 55 tys. 337 przypadków gruźlicy. A więc mimo szczepień jest to choroba, która cały czas nam towarzyszy i zagraża.

  3. kasia z göttingen 10/08/2020 at 08:40

    Pani Tereso!
    Prostuje- gruzlica, czyli tuberkulosis wywolywana jest przez bakterie.
    Droga zakazenia ta sama co w wypadku Corona virusami- kropelkowa.
    Bakterie z rodzaju Mycobacterium zarazaja tez krowy, one nas przez picie surowego mleka a a my potem inne prymaty kaszlac w ich strone.
    Robert Koch odkryl te bakterie oraz szczepionke.
    Pozdr.k

  4. Marian, powiedz swojej zdyscyplinowanej zonie, ze my, ktorzy roslismy w PRL bylismy szczepieni przeciwko wirusowi gruzlicy. Ta szczepionka, chroni nas na cale zycie przed gruzlica ale rowniez przed COVID19. Cos dobrego wyniklo z zycia w PRL…

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: