Co nowego przyniosło ludzkości chrześcijaństwo?

.

.


Nawiązując do mojego tekstu „programowego” (ujmuję ten przymiotnik w cudzysłów, bo ta programowość odnosiła się raczej do do kontekstu, w jakim religia jest dyskutowana na SO niż do faktycznego programu mojego agnostycyzmu) na temat agnostycyzmu, który wzbudził zainteresowanie (przeważnie krytyczne) kilku komentatorów chciałbym, jak obiecałem, temat jeszcze raz podjąć i nieco doprecyzować.

Najbardziej wątpliwy wydał się mim oponentom sposób traktowania agnostycyzmu, jak go nazwałem religijnego, jako formy reakcji na dotychczasowe sposoby pisania o religii. Niektóre określiłem jako mi bliskie, inne wprost przeciwnie, jako odrażające. Do tych pierwszych zaliczyłem refleksję filozoficzną, do tych drugich wszelkie formy ideologizacji religii, zwłaszcza jej upolityczniania.

Niestety nie jestem w stanie tematu traktować ab ovo, czyli tak jakby nikt przed tym o tym nie pisał, ale też nie chcę sprawiać wrażenia, że podchodzę do zagadnienia encyklopedycznie i tylko referuję, co inni o tym napisali, a sam nie mam nic do powiedzenia. Otóż mam to, co wyniosłem z moich studiów teologicznych. Wydaje mi się to czymś oczywistym już od lat 80., ale fakt, że mnie się tak wydaje wcale nie oznacza, że tak myślą katolicy; zwłaszcza polscy.

Może zacznę od tego, że z wykładów teologii moralnej zapamiętałem tyle, że chrześcijanin w swojej moralności zachowuje pełną autonomię, które nie może zakłócić żaden autorytet. Wręcz przeciwnie, ktoś, kto postępuje wbrew własnemu przekonaniu tylko dlatego, że tak nakazuje władza zwierzchnia nie tylko grzeszy, ale może trafić przez takie postępowanie do piekła (jeśli w nie wierzy).

Holbein: Erazm z Rotterdamu

Po drugie, i to drugie łączy się z pierwszym, chrześcijaństwo nie wniosło do swiata religii niczego nowego tylko udoskonaliło, czy raczej „skomprymowało” na kartach Nowego Testamentu to, co wcześniej zostało napisane w Starym Testamencie i przez filozofów greckich. Przypomniał o tym profesor Juliusz Domański w monumentalnych Wykładach o humanizmie, których lekturę właśnie ukończyłem. Ściślej mówiąc chodzi o powrót do lektury tekstów napisanych przez Erazma z Rotterdamu, którego Domański tłumaczył, wydawał i któremu poświęcił nie tylko kilka książek, ale i dziesiątki artykułów. Wymieńmy trzy książki: Erazm i filozofiaTrzy rozprawy. Erazm z Rotterdamu oraz oraz Erasmiana Minora. Studia i szkice o pisarstwie filozoficznym i religijnym Erazma z Rotterdamu.

W moim przekonaniu najważniejszym wkładem w dotychczasowe badania nad pojęciem humanizmu jest ostatni rozdział Wykładów poświęcony Erazmowi z Rotterdamu. Znajdujemy w nim nie tylko szczegółową analizę tak mało znanych dzieł, jak Antibarbari czy Ratio seu methodus verae theologie, ale również refleksję nad postawionym przez niego w 1522 roku pytaniem o nowość chrześcijaństwa w okazjonalnym i krótkim tekście List o filozofii ewangelicznej. Nawiasem mówiąc, został on przez Domańskiego przełożony, skomentowany i wydany już w roku 1993 w nader zasłużonym piśmie „Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej”.

Jego zdaniem Erazm nie przywiązywał do tego tekstu większego znaczenia. Być może stało się tak dlatego, że sam Erazm przeląkł się nowatorstwa własnego pomysłu, który zresztą nie uszedł uwadze Marcina Lutra. Ten księcia humanistów brutalnie zaatakował na dwa lata przed jego śmiercią w 1534 roku. Wynikało bowiem z niego, że tak naprawdę chrześcijaństwo niczego nowego nie wniosło, a nauka Jezusa Chrystusa stanowiła jedynie udoskonalenie zastanych w starożytności i w Biblii Hebrajskiej intuicji. Warto też pamiętać o nienawistnikach, z którymi całe życie musiał się Erazm liczyć, a którzy w każdej chwili byli gotowi oskarżyć go o herezję. Te obawy nie były bezpodstawne: w 1555 roku pisma Erazma trafiły na Indeks Ksiąg Zakazanych.

Ignacy Loyola

Z moich badań nad humanizmem jezuickim pamiętam jak bardzo Ignacy Loyola wypierał się pod koniec życia jakichkolwiek wpływów ze strony Erazma. Dzięki studiom historycznym wiemy, że Loyola kłamał w żywe oczy tylko dlatego, że bał się o założony przez siebie zakon, który mógłby zostać zlikwidowany, gdyby założycielowi udowodniono związki z „heretykiem”. Tak oto w historii katolicyzmu można znaleźć wiele takich „użytecznych kłamstw”, które popełniano tylko dlatego by nie narazić się „strażnikom ortodoksji”.

 

 

 

Jaki z powyższego morał? Ano taki, że najlepiej pozostawać poza strukturami jakiejkolwiek religii, jeśli chce się zachować szacunek dla niezależnego myślenia, a tym samym dla samego siebie.


Co nowego przyniosło ludzkości chrześcijaństwo?

One Response to “Co nowego przyniosło ludzkości chrześcijaństwo?”

  1. Piotr Świtecki 24/08/2020 at 09:08

    „Ktoś, kto […] nie tylko grzeszy, ale może trafić przez takie postępowanie do piekła (jeśli w nie wierzy)”.

    Tzn. jeśli piekło istnieje, a ktoś w nie nie wierzy, to do niego nie trafi? Nie rozumiem 🙁

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: