Uncategorized

Snyder w rocznicę masakry w Babim Jarze: To nieprawda, że w Niemczech nie od razu wiedziano o Holocauście


Przyslala Rimma Kaul

Sowieccy jeńcy zakopują miejsce egzekucji, 1 października 1941 r.

Sowieccy jeńcy zakopują miejsce egzekucji, 1 października 1941 r. (Johannes Hähle /Domena Publiczna)80 lat temu w Babim Jarze doszło do największej masakry II wojny światowej. Historyk Timothy Snyder wzywa Niemców do zakwestionowania ich rusofilskiego spojrzenia na historię.


Timothy Snyder wykłada na Uniwersytecie Yale i jest jednym z najwybitniejszych znawców historii II wojny światowej, w tym zwłaszcza nazistowskiej eksterminacji Żydów w Europie. W swojej książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” (2010) zwraca szczególną uwagę na obszary Europy Wschodniej, które padły ofiarą podwójnej dewastacji – przez nazistowskie rządy i sowieckie imperium.

***

Masakra w Babim Jarze pod Kijowem – rozpoczęta 29 września 1941 r. i trwająca kilka dni – była największą tego typu pojedynczą akcją SS i Wehrmachtu. Jaką rolę odegrał Babi Jar w nazistowskiej kampanii eksterminacyjnej przeciwko Żydom?

Timothy Snyder: To było absolutnie centralne wydarzenie. Holocaust nie zaczął się od gazu, zaczął się od kul.

Niemcy podczas pierwszej fazy operacji przeciwko Związkowi Radzieckiemu – w lipcu, sierpniu i wrześniu 1941 r. – oszli do wniosku, że da się dokonywać masowych egzekucji Żydów strzałami z bliskiej odległości. Zaczęło się od mordowania żydowskich mężczyzn, potem następowała eksterminacja całych mniejszych społeczności, a skończyło się na tych wielkich masakrach.

Pierwszy raz w historii świata, kiedy tego samego dnia rozstrzelano ponad 10 tys. cywilów, miał miejsce w Kamieńcu Podolskm pod koniec sierpnia 1941 r., natomiast w Babim Jarze miesiąc później zamordowano ok. 34 tys. osób. To był dla Niemców test ich możliwości w tym zakresie – i okazało się, że byli w stanie to zrobić.

To wtedy Niemcy zdali sobie sprawę, że totalna eksterminacja europejskich Żydów jest faktycznie technicznie możliwa?

– Przede wszystkim było to możliwe tylko dzięki zaawansowanej współpracy instytucjonalnej. Bo nie tylko Einsatzgruppen SS były w to zaangażowane. W każdej wielkiej masakrze brała też udział policja porządkowa, bez jej masowego udziału nie byłoby to możliwe. W Babim Jarze zaangażowany był również Wehrmacht, który dostarczał zaopatrzenie. Do tego dochodziło wsparcie sił lokalnych, które z czasem odgrywały coraz większą rolę. I w ten sposób Niemcy za linią frontu dostrzegli, jakie cele mogą osiągnąć, i zgłosili to do Berlina.

Te masowe egzekucje są momentem, w którym zaczyna się Holocaust. Do jego końca około połowy wszystkich ofiar zostanie zamordowanych przez rozstrzelania.

Ale być może najważniejsze jest to, że te masowe egzekucje dowiodły, że coś takiego jak fizyczna eksterminacja Żydów jest w ogóle możliwe i że tzw. ostateczne rozwiązanie może polegać na mordowaniu Żydów tam, gdzie mieszkają. Na początku wojny jeszcze dopuszczano na szczytach władzy III Rzeszy, że oni zostaną wywiezieni i znikną w jakimś odległym miejscu świata.

Babi Jar przypomina również, że Holocaust nie dokonał się tylko w obozach koncentracyjnych.

– Dzisiejsi Niemcy zbyt często myślą, że wielu tzw. zwykłych ludzi nic wtedy nie zauważyło, zwłaszcza w kwestii obozów śmierci. W rzeczywistości jednak Holocaust rozpoczął się na oczach wszystkich, a dziesiątki tysięcy Niemców wiedziało o nim natychmiast.

W czasie wojny ludzie wiedzieli o Holocauście nie z powodu Auschwitz – bo to prawda, że nie wszyscy wiedzieli o obozach w rodzaju Auschwitz – ale z powodu dołów śmierci na Wschodzie i setek tysięcy Niemców, którzy brali udział w masakrach, byli ich obserwatorami lub słyszeli o mordach.

Niemiecka wina za zbrodnie nazistowskie na Wschodzie do tej pory koncentrowała się raczej na Rosji niż na innych państwach byłego Związku Radzieckiego. Teraz, w tę środę, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier przyjeżdża do Babiego Jaru, aby upamiętnić tę masakrę. Czy może to oznaczać nowy rozdział w niemieckiej pamięci o Holocauście?

– Mam nadzieję, że tak. Holocaust jest wydarzeniem o dużo większej skali w historii Ukrainy czy Białorusi niż Rosji. W Rosji zamordowano ok. 60 tys. Żydów, co jest oczywiście liczbą strasznie wysoką, ale znacznie mniejszą niż liczba Żydów zamordowanych na Ukrainie czy Białorusi. Prawda o Holocauście przypomina nam także o geografii Europy Wschodniej. O tym, że tereny okupowane przez Niemców, na których dochodziło do najgorszych zbrodni, znajdowały się w znacznie większym stopniu na Białorusi i Ukrainie niż w Rosji.

Ogólnie rzecz biorąc, na Ukrainie zginęło więcej cywilów niż w Rosji, nie tylko w proporcji do liczby ludności, ale także w liczbach bezwzględnych.

Wizyta prezydenta Steinmeiera jest ważna dla zwiększenia świadomości Niemców w kwestii historii niemieckiej okupacji Ukrainy. A im szybciej Niemcy będą o tym pamiętać, tym szybciej zrozumieją, że Rosja i Ukraina to niezależne podmioty historyczne. I że w związku z tym z Ukrainą należy prowadzić rozmowy na takim samym poziomie jak z Rosją.

Rosyjska propaganda zawsze była bardzo skuteczna w przypisywaniu Rosji wszystkich cierpień w czasie II wojny światowej. Mam nadzieję, że ta wizyta doprowadzi do większej równowagi.

Ukraina należy do „bloodlands”, skrwawionych ziem, które opisuje pan w swojej głośnej książce, tego regionu w Europie Wschodniej, który został zniszczony przez dwie brutalne dyktatury. Dziś mamy tu do czynienia z nowym rosyjskim imperializmem, Moskwa zaanektowała Krym i okupuje część wschodniej Ukrainy. Czy Niemcy, mając na uwadze własną historię, powinny okazać Ukraińcom więcej solidarności i współczucia?

– Tak, oczywiście. Od samego początku uważałem Nord Stream 2 za skandal. Rosja najechała na Ukrainę, a Nord Stream 2 to od początku element rosyjskiej agresji na ten kraj. W tamtych czasach bardzo by pomogło, gdyby więcej Niemców poczuło, że Ukrainie należy się więcej ich sympatii. Niestety, w 2014 r. było tego bardzo mało, z kilkoma pozytywnymi wyjątkami, takimi jak niemieccy Zieloni.

Nie chcę mówić Niemcom, jak mają myśleć o swojej historii. Ale mamy tu do czynienia z wyraźną nierównowagą, ponieważ Rosja była traktowana w sposób faworyzowany, podczas gdy Ukraina była podwójnie poszkodowana.

Wszystkie stereotypy o trwającej tam de facto wojnie, które Rosjanie rozpowszechniali, były skierowane przeciwko Ukrainie, wmawiali Zachodowi, że Ukraińcy to faszyści i nacjonaliści.

Po raz kolejny pamięć o II wojnie światowej została zmobilizowana, aby fakt, że Ukraina jest ofiarą, zamienić w coś zupełnie przeciwnego. W tym czasie Niemcy nie byli jeszcze gotowi, by postrzegać Ukrainę jako prawdziwe, niepodległe państwo. Jednak, biorąc pod uwagę historię Niemców, spoczywa na nich szczególna odpowiedzialność, aby tak właśnie uczynić.

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.